Paweł dzięki! za miłe spotkanie i za super Panerai. Na żywo to jednak ma swój urok. Ja miałem prawie 4 g. jazdy więc dodatkowo dochodzi przyjemność z "wyprawy" po nowe cudo. Przypomniało mi się, jak miałem chwilę zawahania. Założyłem raz. No piękny. Duży. Pleksi mega przyjemne dla oka. Ale wskazówki w tym Starbuck'sie jakieś takie srebrne się wydawały.. się nie mogłem wstrzelić w dziurkę na pasku.. . Zdjąłem. "Paczę" jak cielę w malowane wrota.. Gadamy. Paweł generalnie podkreśla, że "to nie z perspektywy sprzedawcy" ale.. i tu argumenta różne,ciekawe.. No zakładam drugi raz. Znów te same przemyślenia. Kurła spory. No ale leży. No niewątpliwie leży. Paweł cyka fotę na potwierdzenie, że nie dość, że leży, to jeszcze się za***iście prezentuje. Zdejmuje. Kawka, rozmowa o zegarkach, noszeniu, kolekcjonowaniu itd. A ciekawe jak się nakręca.. Sprawdzam i opad szczęki. Bosz.. jaka ekstaza.. jak masełko.. tak jakby to wszystko w oleju hydraulicznym zanurzone.. w mojej głowie odparowują wszelkie wątpliwości, zakładam jeszcze raz i mówię, "nie ma co, biorę". Zegar bajeczka.