@Valygaar haha, doprawdy nie wiem co mnie podkusiło. W ramach wyjaśnienia, jestem daleki od wiązania części swojego życia z psem, bo "mi się najbardziej podobał (z wyglądu)". Zawsze staram się dowiedzieć możliwie jak najwięcej o rasie, zanim zapadnie decyzja. To nasza 4 rasa, był York, Mops, Akita i Amstaff. Bulka zawsze chciałem, w zasadzie przed amstaffem miał być Bullterrier, ale nie pykło.
Z bullterierami i ich właścicielami jest trochę jak z kierowcami BMW. Sam miałam i mam, ale powiedzmy trzymam w garażu na wypady, a nie użytkuję na co dzień. To wspaniałe samochody, tylko delikatnie mówiąc, mają swoje humory. Szczególnie te bardziej wyrafinowane. No i wszyscy o tym mówią, a najmniej właściciele. Bo uwielbiają "pomimo".
Bullterriery są ponadprzeciętnie uczuciowe i wylewne. Mają jakąś taką potrzebę komunikowania się z człowiekiem. Gra oczu, mowa ciała i próby wokalizowania czasami wprawiają w osłupienie. Już pisałem, że mają w genach sardynkę w puszce, tak ważna jest dla nich bliskość. Ja to (tę rasę) traktuję jak wyzwanie, nieustannie moją Bezę trenuję, na każdym spacerze, w każdej sytuacji - nie robię sobie taryfy ulgowej. Z nimi inaczej się chyba nie da. Od razu wyjaśnię - agresja zero. Ciekawskość tysiąc. Niezłomność tysiąc. Posłuszeństwo od zera, do tysiąca. Kumate to jest okrutnie, ale ma swój pomysł na życie, i w związku z tym, nie zawsze się dogadujemy. Jak widzi, że się nie klei między nami, to skubana kombinuje jak się przymilić i przypodobać. Książkę można by napisać. Ogólnie uwielbiam, ale nie polecam (w trosce o zdrowie psychiczne człowieka oraz psa). Teraz jest super, ale myślałem, (przez ładnych klika miesięcy) że mi żyłka pęknie, czy też raczej mózg mi rozerwie.