A jeśli zgubisz klucze na ulicy to zmieniasz wszędzie zamki? Myślę, że to przewrażliwione podejście. Najpierw ktoś by miał wpaść na taki pomysł, później wydrukować owy klucz, następnie ustalić gdzie mieszka właściciel oryginalnego klucza i kiedy nie ma go w domu, pózniej. Pofatygować się do niego z nadzieją, że klucz zadziała, że skopiował właściwy i że nie ma innych zamków. Na końcu pozostaje ryzyko, że nic cennego nie znajdzie w środku. Większa szansa, że dostaniesz kulkę w głowę kupijąc marchew w warzywniaku. Poza tym myślę, że mieszkamy w innych miejscach. Połowa z forumowiczów mieszka w miastach, gdzie wszystko jest oświetlone latarniami, a zwłaszcza droga osiedlowa prowadząca do samochodu. Gdzie nie je się konserw uprzednio wyciągniętych z plecaka wojskowego i nie rozpala ogniska w celu ugotowania herbaty. Stąd prawdopodobnie tak wiele pytań typu „po co Ci nóż i latarka”. Wy pewnie mieszkacie w Bieszczadach !?