Wiadomo. Mialem Grand Cherokee 3.0 CRD i po 160 oba lozyska z przodu, po drodze tu i owdzie popuscil wiec trzeba bylo uszczelnic, potem w okolicach 170 zaczelo sie branie oleju, padly poziomice reflektorow, modul alarmu, cos z oslona przegubow chyba tez bylo. Sprzedalem bo kiedy pomyslalem o turbo i innych slodyczach to niech sie martwi kto inny. A Skoda lata.
Nie pokaze bo rozwazam czysto teoretycznie. Ale wiem, ze np Subaru Outback 2.5 albo Forester 2.0 ( oba bez turbo ) spelnilyby te warunki. Oczywiscie nie musi byc Subaru, podalem dla przykladu, ale generalnie patrzylbym w kierunku samochodow japonskich. Zakladajac, ze trafisz na zadbane egzemplarze. I tu zaczynaja sie schody.
Jezeli mysli sie o zakupie samochodu z przebiegiem cwierc miliona kilometrow to chyba najbezpieczniejszy bedzie wolnossacy benzynowy z automatyczna skrzynia w okolicach 2 litrow pojemnosci wzwyz. Tak sobie tylko rozwazam.
W przypadku starych kolekcjonerskich G trzeba tez zaopatrzyc sie w nowe ubranko. Jakis czas temu na WUS ktos pisal, ze znalazl na strychu DW 5600C. Nowy, w oryginalnym pudelku, nie noszony. Kupiony kiedys i podczas przeprowadzki wrzucony gdzies do skrzyni i zapomniany. Przelezal tak 20 lat. Po wyjeciu z pudelka bezel byl jak kruche ciasteczko.
Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.