Jump to content
Search In
  • More options...
Find results that contain...
Find results in...

MichTheOne

Użytkownik
  • Content Count

    187
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

197 Entuzjasta zegarmistrzostwa

Informacje o profilu

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Lokalizacja
    Warszawa

Recent Profile Visitors

396 profile views
  1. Towarzysz @clusca świetnie podsumował liczne absurdy. Z nich wszystkich zdecydowanie najważniejszy jest ten o nieczytelności zasady "30 dni". Naprawdę, zmiana tego nie wymaga wiele wysiłku. Wystarczy poprawić błędy gramatyczne i logiczne oraz dodać, na zasadzie doprecyzowania, jakiś przykład złamania zasady trzydziestodniowej, i jakiś drugi przykład działania zbliożonego, który jednak tej zasady nie łamie. Uprzejmie i z szacunkiem prosimy - może by się udało to zmienić? Przy okazji pozdrawiam wszystkich dożytwotnich jednopunktowców
  2. Brawa za odgrzanie tego kotleta! Fajny temat. Tak samo u mnie. Najdziwniejsze jest jak rano zegarek mi pasuje i pięknie wpisuje się w moją "wizję siebie", a wieczorem już nie siedzi tak dobrze i muszę zmienić. No i podczas tych zmian chowam się przed rodziną bo mi głupio, wydaje mi się, że pomyślą że jestem wariatem. I jeszcze pamiętam jak RAZ wyszedłem z domu bez zegarka. To był dramat, nie miałem czasu się wrócić. Miałem autentyczne myśli "może wstąpie na szybko do sklepu kupie jakieś Casio chociaż". Szczęśliwie jakoś wytrzymałem.
  3. Odgrzewam trochę ten temat z okazji otrzymania mojego dziewiczego punktu karnego. Powodem jest przekroczenie limitu 30 dni na dwa bazarkowe ogłoszenia. Przyznaję, nie liczyłem tych 30 dni. Myślałem że handluję na tyle rzadko, że nie muszę o tym pamiętać. Przeliczyłem się, mea culpa. Będę z pokorą nosił moje dożywotnie punkty karne jako piętno, ku przestrodze siebie i innych To tak wstępem. A do czego zmierzam? Chciałbym wyrazić swoje zdanie o tym jak nieszczęśliwy - w mojej ocenie szeregowego użytkownika forum - jest ten limit. I jak zły - w mojej ocenie - ma wpływ na forum. Wydaje mi się, że każdy kto dokonywał transakcj na bazarku wie, że ten handelek świetnie STYMULUJE WZAJEMNE KONTAKTY. Ja nie znam lepszego bodźca do nawiązywania bliższych znajomości na forum. I rozumiem paremię "istotą forum nie jest handel". Zgadzam się. Ale ten handel to jest to jeden z ważniejszych elementów animujących nasze forum. Dzięki tym drobnym transkacjom poznajemy się nawzajem, czasem nawet spotykamy osobiście, prowadzimy potem prywatne i publiczne rozmowy ciągnące się dniami czy miesiącami. "Handelek" to jest zazwyczaj tylko punkt wyjścia do poszerzania kontaktów. Nie wiem... mi się to wydaje oczywiste. Ale i o sprawach oczywistych warto mówić, bo każdy ma inną perspektywę. Podsumowując - wg mnie wylewamy dziecko z kąpielą. W mojej ocenie zachodzi dysproporcja pomiędzy tym co tracimy, a tym jakie dobro chcemy chronić (czystość forum od typowych handlarzy). O skuteczności tych zabiegów nie piszę bo nie wiem, mogę się tylko domyślać. Mam nadzieję, że nikt nie potraktuje moich uwag jako niepurzejmości czy postawy roszczeniowej/ Zaznaczam to, bo temat jest mam wrażenie lekko "dotykalski" i powoduje pewną nerwowość
  4. Co jest, jakaś zjazd Tudorów? C-C-C-Combo-breaker:
  5. haha, rozpracował Cię może sobie dopiszesz w sygnaturce "strażnik i konfident" A serio, to spoko że Ci się chce przepychać z takimi chamidłami. Przynajmniej gość wie, że inni wiedzą kim jest. Zawsze coś.
  6. nawet jakby dzielili roleksowy tort z kims innym to i tak będa mieli popyt gruuubo ponad 100%. Innymi słowy, po co się starać skoro od klientów trzeba sie opędzać... Swoją drogą, ciekawy jestem czy Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów nie miałby tu pola do popisu nie znam się, ale chodzą mi po głowie takie mgliste hasła jak "sprzedaż wiązana" czy "naruszanie obowiązku udzielania konsumentom rzetelnej, prawdziwej i pełnej informacji"
  7. A może ich zapytaj czy nie pozwolą Ci odstąpić od tamtej sprzedaży jak teraz kupisz na nowo? Możliwe, że dla nich sprzedaż to sprzedaż i nie robi im róznicy "do statystyk" te 5%.
  8. Powoli żegnam się z moim Phoibos PY007B. Fajny był, pamiętam jak mnie bardzo cieszył po zakupie. Ale z czasem miał za silną konkurencję i od roku siedzi w pudełku. Trafił więc własnie na bazarek.
  9. MichTheOne

    Xicorr

    Tak, dobrze powiedziane. Ja też żałuję że nie poszli odważniej z kantami. No, ale pewnie chodziło trochę o bazowanie na już dostępnych rozwiązaniach produkcyjnych, co można zrozumieć. Jak już "narzekamy" to jeszcze o tej dacie muszę... chyba nie widziałem innego zegarka, w którym okienko daty byłby bardziej upchnięte na siłę. Po co rozmywać odważny projekt tarczy? Jestem ciekawy czy jest ktokowliek kto uważa datę w tym akurat zegarku za atut? Eh. Ale żeby nie było że smęcę tylko - to jest naprawdę fajny projekt. Przede wszystkim, chwali się odwaga, żeby zrobić coś innego niż konkurencja. Niebanalna tarcza, postawiene na jej kanciasość. I tym bardziej szkoda, że tej odwagi i bezkompromisowości zabrakło na kilku odcinkach, tak do końca.
  10. Charytatywnie. Darowizny, itp A tak na poważnie - ja dzięki temu tematowi kiedyś kupiłem Błonie i w ogóle miałem szansę zapoznać się z marką, historią itp. A teraz sprzedałem ten zegarek, żeby ktoś inny się nim chwilę pocieszył. I wiem, że jest zadowolony. Tu nie chodzi tylko o kasę, a o wymianę wrażeń, kolekcjonowanie.
  11. Ale eksperyment! Skala zjawiska powala Czytając Twoje wypowiedzi to czuć, że jesteś bardzo zadowolony. Rozumiem zatem, że nawet tak gruby nalot nie przekszadza w noszeniu. Planujesz coś dalej z tym robić? Jakbyś miał czyścić to proszę koniecznie wrzuć zdjęcia czy wideo na forum. Penwie nie ja jeden jestem ciekawy jak to teraz wygląda pod spodem.
  12. Proponuję taki luźny temat: "jaki nabytek zegarkowy najbardziej cię rozczarował?". Jeśli już była podobna dyskusja to przepraszam, ja nie znalazłem. W każdym razie chciałbym, żebyśmy sobie tu porozmawiali - z przymróżeniem oka - o tym, na co daliśmy się złapać jak nowicjusz, jakie głupie pomysły okazały się naprawdę głupie, jak daliśmy się wkręcić marketingowi, itd. * * * * * * * * Mój przypadek: Jak zacząłem interesować się zegarkami niekwarcowymi, to dałem się złapać na panującą na wielu forach i kanałach YouTube epidemię "Seiko 5". I kupiłem takie cuś. Juz nie pamiętam numeru referencji. Wcześniej z automatów miałem tylko Balticusa "Grey Seal II", czyli przyzwoity mikrobrand za 2000 zł. Jakoś wmówiłem sobie, że to Seiko 5 musi być lepsze, skoro tak wszyscy pieją nad nim. Jasne, ponad dwa razy tańsze, no ale Internety je kochają. No i trochę się rozczarowałem, haha Brak stopsekundy. Brak możliwości dokręcenia ręcznie. Niby wiedziałem to wcześniej, ale dopiero jak miałem zegarek na nadgarstku to poczułęm jaka to bieda i upodlenie żyć bez tych funkcji Tarcza niby ciekawa, zaryzykuję nawet że ładna. Ale cały zegarek zrobiony był z jakby z cienkiej blaszki. Taniocha biła od niego. O bransolecie to w ogóle nie chcę mi się pisać. Mierzył czas słabiuteńko, chyba sporo powyżej 30 sekund na dobę. Szkiełko i koperta rysowały się od samego patrzenia. To było niebywałe. Próbowałem ratować sytuację, jakieś paski zamszowe, wmawianie sobie że jest spoko. No ale normalnie musiałem się zmuszać, żeby to nosić. Poleżał w pudle kilka miesięcy i sprzedałem tutaj za jakieś 20% ceny. WIem, że nowy nabywca też już puściłw świat. To porządny chłop, akurat wiedziałw co się pakuje No i nie wiem, skąd ta ewangelizacja o Seiko 5? Ci wszyscy apostołowie tej marki piszący że lepszego nie znajdziesz na entry level. A g...uzik. Do dzisiaj nie rozumiem fanów Seiko 5. Cała sprawa trochę mi obrzydziła markę Seiko ogólnie. No ale ostatnio widziałem nowe Żółwie i przyjrzałem się MAS51, to muszę przyznać że całkiem spoko. Ale trauma siedzi we mnie.
  13. MichTheOne

    Twoja kolekcja!

    Haha, no pasuje jak ulał, na wielu płaszczyznach. A tak przy okazji, co to za "drewniak" na samym dole ostatniego zdjęcia?
  14. Panowie, wielkie dzięki za motywacyjną rozmowę Naprawdę pomogło i pożegnalem mojego Khaki Field Mechanical. Już niedługo nowy nabywca będzie się cieszył, i to jest super. A pieniądze ze sprzedaży... też są super.
  15. Witam wszystkich, to mój pierwszy post w klubie zacnych trunków. W piątkowy wieczór nawilżam się tak: Obie polecam. Glendronach Revival 15 to już co prawda nie to co kilka lat temu, ale wciąż znakomite. Z moich obserwacji wynika, że smakuje i weteranom i nowicjuszom. Zaś Glenallachie 12, jak na pozycję budżetową, jest wyśmienity.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.