Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

tarant

Nie jest OK...

Rekomendowane odpowiedzi

Ja Ci odpowiem. Bo psują smak alkoholu :P

Raczej dopełniają, Piotr chyba nigdy nie paliłeś :D

cyt.-Wszystkie Ryśki to porządne chłopy !

Piotr.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Piotr, chyba nigdy nie piłeś :P


Pozdrawiam

Piotr

 

Tolerancja musi być nietolerancyjna wobec nietolerancji. Němec z Královce

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja piłem daaawno temu i mogę się napić a Ty? :D


cyt.-Wszystkie Ryśki to porządne chłopy !

Piotr.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A dlaczego rzuciłeś fajki?

Jestem z pyrlandi, horrendalny wzrost cen papierosów tak mnie wkurzył, że poziom nacisku psychicznego nałogu okazał się mniejszy i postanowiłem przestać palić, trochę to trwało, ale w wyniku sporego samozaparcia nie pale od wstąpienia Polski do Uni. Żeby było jasne, to że przestałem palić nie poprawiło w żaden sposób mojego zdrowia, ani też, na co nie ukrywam liczyłem, nie poprawiły się moje osiągi podczas nurkowania na bezdechu (30 do 60 sekund pod wodą). Jedyny plus to brak brzydkiego posmaku po przebudzeniu.

 

 

Piotr, jeśli chodzi o alkohol to trzeba brać pod uwagę aspekty społeczne a nie zdrowotne, gdyż te są dużo drastyczniejsze.

Fajki tez są kiepskie z wyjątkiem tych o których wspominał Dziadek.

Jednak największą tragedią są zejścia zupełnie zdrowych ludzi.

Aspekty społeczne... srutututu... jedyny aspekt picia to jest higiena psychiczna poszczególnego człowieka oczywiście zdrowego, aspekty społeczne to dotyczą tych 2% chorych na alkoholizm.


Piotr Ratyński

 

   Adhibe rationem difficultatibus. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jestem z pyrlandi, horrendalny wzrost cen papierosów tak mnie wkurzył, że poziom nacisku psychicznego nałogu okazał się mniejszy i postanowiłem przestać palić, trochę to trwało, ale w wyniku sporego samozaparcia nie pale od wstąpienia Polski do Uni. Żeby było jasne, to że przestałem palić nie poprawiło w żaden sposób mojego zdrowia, ani też, na co nie ukrywam liczyłem, nie poprawiły się moje osiągi podczas nurkowania na bezdechu (30 do 60 sekund pod wodą). Jedyny plus to brak brzydkiego posmaku po przebudzeniu.

 

 

Aspekty społeczne... srutututu... jedyny aspekt picia to jest higiena psychiczna poszczególnego człowieka oczywiście zdrowego, aspekty społeczne to dotyczą tych 2% chorych na alkoholizm.

No tak, typowy poznański sknerus. :P  :D  :D Prawie jak te sknerusy z Krakowa. :) Albo ci co skrobią scyzorykami w Kielcach. :)


Każdy stary człowiek ma swoją historię i powód, dlaczego jest taki, a nie inny. Pomyśl o tym, zanim mnie osądzisz.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Piotr, jeśli chodzi o alkohol to trzeba brać pod uwagę aspekty społeczne a nie zdrowotne, gdyż te są dużo drastyczniejsze.

Fajki tez są kiepskie z wyjątkiem tych o których wspominał Dziadek.

Jednak największą tragedią są zejścia zupełnie zdrowych ludzi.

 

Jak to mawiał Paracelsus: wszystko jest trucizną i nic nie jest trucizną, bo tylko dawka czyni truciznę. A wracając do danych statystycznych podanych przez Piotra, to na tego typu wskaźniki patrzę z przymrożeniem oka. Szczególnie, że alkoholizm, a może nawet każdy nałóg, to sztuka okłamywania.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość breslauer

z Krakowa sknerusy są z musu ,bo nie są to zasobne okolice

Pyrlandczycy natomiast z wyboru

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A czy Ty chciałbyś być (oczywiście będąc jeszcze dzieckiem) wychowywany przez dwójkę homosiów? Albo żeby Twoje dziecko, wnuk było przez takie osoby wychowywane?

Na sekundę wrócę do tego postu.

Rodzice czy to biologiczni czy nie to jednak rodzice i dla większości są najważniejsi do pewnego momentu.

Bez znaczenia jakie mają wady czy zalety oprócz skrajnych przypadków.

Taki Szurkowski na przykład- cudowne dziecko dwóch pedałów.


cyt.-Wszystkie Ryśki to porządne chłopy !

Piotr.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak to mawiał Paracelsus: wszystko jest trucizną i nic nie jest trucizną, bo tylko dawka czyni truciznę. A wracając do danych statystycznych podanych przez Piotra, to na tego typu wskaźniki patrzę z przymrożeniem oka. Szczególnie, że alkoholizm, a może nawet każdy nałóg, to sztuka okłamywania.

Przymrózyc oko należny w obie strony, statystycznie to razem z moim kotem mamy po trzy nogi i to mówi wszystko w zasadzie, Ale wystarczy obserwować świat, żeby się zorientować np, że  propaganda antypapierosowa nie poprawiła jeżeli chodzi o umieralność na raka płuc zbyt wiele, a alkohol nie jest przyczyna zmniejszania się ludności w naszym kraju itd

 

 

z Krakowa sknerusy są z musu ,bo nie są to zasobne okolice

Pyrlandczycy natomiast z wyboru

To jakieś nieporozumienie, my nie jesteśmy, skąpi tylko gospodarni.  :D

.


Piotr Ratyński

 

   Adhibe rationem difficultatibus. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość breslauer

mam żonę z pyrlandi i odmienne zdanie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

mam żonę z pyrlandi i odmienne zdanie

Ja też i też jest gospodarna. :P


Piotr Ratyński

 

   Adhibe rationem difficultatibus. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A czy Ty chciałbyś być (oczywiście będąc jeszcze dzieckiem) wychowywany przez dwójkę homosiów? Albo żeby Twoje dziecko, wnuk było przez takie osoby wychowywane?

Absolutnie nie, nie chciałbym być wychowywany przez dwójkę homosiów czy przez dwie lesbijki, ale również nie chciałbym być wychowywany przez samą matkę lub samego ojca w rodzinie rozbitej, nie chciałbym być wychowywany w rodzinie patologicznej w której jest przemoc fizyczna i picie alkoholu w dużych ilościach, nie chciałbym być wychowywany w rodzinie biednej w której rodzice nie gwarantują dzieciom odpowiedniego pożywienia, nie chciałbym być wychowywany w rodzinie w której rodzice pracują od rana do nocy i nie poświęcają dzieciom własnego czasu a opiekę zlecają obcym i przypadkowym opiekunkom, nie chciałbym być wychowywany w rodzinie w której nie ma miłości i wzajemnego poszanowania, nie chciałbym być wychowywany w rodzinie w której matka buntuje dzieci przeciwko ojcu i odwrotnie. Itd. Itd. Można pisać jeszcze długo.

To w jakiej rodzinie się urodzimy i jaka rodzina nas wychowuje nie jest zależna od nas samych. To loteria.

I to jak zostanie ukształtowany nasz charakter, jakie będziemy wyznawali wartości, obyczaje, jaką będziemy mieli wrażliwość, ogólnie mówiąc, jakimi będziemy ludżmi, w dużej mierze nie jest zależne od nas samych.

I tak jak już wcześniej napisałem, 99% homosiów i lesbijek zostało wyprodukowanych i wychowanych w rodzinach heteroseksualnych i najczęściej są to rodziny z grupy tzw. "porządnych" i dobrze sytuowanych.  :)


Każdy stary człowiek ma swoją historię i powód, dlaczego jest taki, a nie inny. Pomyśl o tym, zanim mnie osądzisz.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Absolutnie nie, nie chciałbym być wychowywany przez dwójkę homosiów czy przez dwie lesbijki, ale również nie chciałbym być wychowywany przez samą matkę lub samego ojca w rodzinie rozbitej, nie chciałbym być wychowywany w rodzinie patologicznej w której jest przemoc fizyczna i picie alkoholu w dużych ilościach, nie chciałbym być wychowywany w rodzinie biednej w której rodzice nie gwarantują dzieciom odpowiedniego pożywienia, nie chciałbym być wychowywany w rodzinie w której rodzice pracują od rana do nocy i nie poświęcają dzieciom własnego czasu a opiekę zlecają obcym i przypadkowym opiekunkom, nie chciałbym być wychowywany w rodzinie w której nie ma miłości i wzajemnego poszanowania, nie chciałbym być wychowywany w rodzinie w której matka buntuje dzieci przeciwko ojcu i odwrotnie. Itd. Itd. Można pisać jeszcze długo.

 

Jesteś Dziadku szczęściarzem, że Ciebie, to co piszesz, jak mniemam raczej ominęło! Jednak znaczna część dzieciaków wychowuje się w podobnych warunkach co nie przesądza, iż są skazani na powtarzanie swego losu czy stwarzają podobny swym dzieciom. I wśród tychże dorosłych już jednostek znajdują się takie. które potrafią często w wielkim trudzie, zmieniać zarówno swój los jak i swych dzieci. Także w gronie tych biednych czy też prostych ludzi znajdują się tacy o wielkiej wrażliwości i nie poślednich cechach charakteru nie koniecznie wyssanych z piersi matki. Tyle, że rzadko mamy okazję to dostrzec wynosząc się w swej bucie ponad nich.  

 

 

To w jakiej rodzinie się urodzimy i jaka rodzina nas wychowuje nie jest zależna od nas samych. To loteria.

Oczywiście masz słuszność, iż jest to swoistego rodzaju natury loteria. Dla nas już spłodzonych w takim a nie innym układzie. Gdyż w tym innym niż znana nam matka i ojciec byli byśmy całkiem różnymi ludźmi! I nie koniecznie takimi jakimi się dziś postrzegamy.

 

I to jak zostanie ukształtowany nasz charakter, jakie będziemy wyznawali wartości, obyczaje, jaką będziemy mieli wrażliwość, ogólnie mówiąc, jakimi będziemy ludżmi, w dużej mierze nie jest zależne od nas samych.

A więc od kogo? Rodziców, rodziny, otoczenia, zapewne po części tak. Lecz zarówno ten wpływ, może i często bywa różny, ten wyidealizowany w pojęciu rodziców jak i ten negatywny. I jest, to tylko zależne w większości przypadków od nas samych i podejmowanych już od małego swych samodzielnych decyzji, które nie zawsze bywają trafne.  

Powiadasz wrażliwość, choć u każdego osobnika jest różna i jest to także zależne tylko od nas samych i naszego indywidualnego spojrzenia na świat i nasze otoczenie. Aczkolwiek kształtowane z różnym efektem już od małego zarówno przez dziadków, ojców czy matki, jak i świat, tudzież przestrzeń w której egzystujemy. Obserwujemy (a każdy postrzega inaczej), wyciągamy wnioski co prawda nie zawsze słuszne ale to uczy nas życia jak i wyrabia w nas nasz indywidualny charakter, także też wrażliwość.

 

Zresztą tak jak zmienna jest natura ludzka, tak i my mamy różne oblicza. Wszelkie więc wywody, zarówno z "górnej" czy też "dolnej" półki są wynikiem postrzegania siebie (z reguły z tej lepszej strony) i swego otoczenia przez własny pryzmat. Dlatego też choćby z tej racji nie mogą być całkowicie prawdziwe i słuszne. :)

        


<p>Czasem lec-e w gruchy :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To ja odwrotnie mam tolerować mogę dwóch facetów a nie muzykę po godz. 22.

Jedni wolą słuchac muzyki po 22, inni wolą dwóch facetow...zależy co kogo podnieca. Wolnosc.

Pozdrawiam, Marek

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Rodzice i warunki w jakich żyjemy jako dziecko mają zdecydowanie duży wpływ na to jacy później jesteśmy, ale są przykłady że nie jest to determinacja bezwzględna i dzieci bardzo patologicznych rodziców potrafią wyrosnąć na porządnych i prawych ludzi.

Obecnie w psychologi funkcjonuje obarczanie rodziców za wszystkie osobiste niepowodzenia, co ma być dowodem na to, że koniecznie jest bezstresowe wychowywanie dzieci. Tyle tylko, że obserwacje życia, moimi zdaniem pokazują, że takie wychowywanie robi tym dzieciom większą krzywdę niż surowi rodzice. A psychologowie pomimo, że to bezstresowe wychowywanie jest modne, mają coraz więcej pacjentów...


Piotr Ratyński

 

   Adhibe rationem difficultatibus. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jedni wolą słuchac muzyki po 22, inni wolą dwóch facetow...zależy co kogo podnieca. Wolnosc.

Marek coś Ty się taki prawicowy meloman nagle zrobił? :D

Na szczęście żadna wolność, dwóch facetów może se robić co chce byle po cichu po 22, a głośno muzy po 22 można słuchać jedynie na zadupiu gdzie nikomu innemu nie przeszkadza i to jest ok :)


cyt.-Wszystkie Ryśki to porządne chłopy !

Piotr.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jedni wolą słuchac muzyki po 22, inni wolą dwóch facetow...zależy co kogo podnieca. Wolnosc.

  

Marek coś Ty się taki prawicowy meloman nagle zrobił? :D

Na szczęście żadna wolność, dwóch facetów może se robić co chce byle po cichu po 22, a głośno muzy po 22 można słuchać jedynie na zadupiu gdzie nikomu innemu nie przeszkadza i to jest ok :)

Zawsze wolalem po obudzeniu widok dwoch kobiet niz facetow, stad ta fascynacja muzyką :)

Wolność.:)

post-48316-0-49526400-1474207375_thumb.jpg


Pozdrawiam, Marek

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Na szczęście żadna wolność, dwóch facetów może se robić co chce byle po cichu po 22, a głośno muzy po 22 można słuchać jedynie na zadupiu gdzie nikomu innemu nie przeszkadza i to jest ok :)

Głośno nie można nawet przed 22. O ile zakłóca to spokój. A zazwyczaj zakłóca :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nasi drogowcy to debeściaki. :)

Od 40 lat dość często jeżdżę w swoje rodzinne strony,  czyli w okolice Lubawy, lub na działkę w okolice Lidzbarka Welskiego. 

Zawsze na dojazd rezerwowałem około 2 godziny, no chyba że zajeżdżałem po drodze do "Chaty Smaku" na żurek, to wtenczas rezerwowałem na dojazd około 2,5 godziny.

I tak było przez ponad 30 lat.

W ostatnich czterech latach drogowcy bardzo ładnie wyremontowali drogę od Mławy przez Działdowo i Lidzbark do Lubawy. Droga równiutka jak blat biurka, obwodnica Lidzbarka, piękne wiadukty nad torami w Mławie i Działdowie. Droga prawie taka jak w Szwajcarii. :)

Oczywiście narobili niezliczoną ilość wysepek i nastawiali niemiłosiernie dużo znaków ograniczających prędkość co spowodowało, że teraz nie ma żadnych szans przejechać całą trasę w ciągu dwóch godzin. W ostatnim miesiącu przejechałem tą trasę 4 razy i raz jechałem wcześnie rano w niedzielę więc ruch niewielki i naginając dość mocno przepisy uzyskałem rekord 2,5 godziny bez wstępowania do Chaty Smaku. Pozostałe trzy razy jechałem zgodnie (no prawie zgodnie) z przepisami i zajęło mi to 3 godziny.

 

Piękny szeroki wiadukt nad torami w Mławie, oczywiście ograniczenie prędkości do 40, wiadukt w Iłowie, ograniczenie do 40, wiadukt w Turzy Wielkiej, ograniczenie do 40, wiadukt w Działdowie, ograniczenie do 40 i co kawałek to znaki 50 albo 60 albo 70. Nawet piękny i szeroki przejazd pod torami w Gralewie ma ograniczenie do 40.

Jak za kilkanaście lat po raz kolejny drogowcy zmodernizują całą tą drogę, to mój syn będzie jechał na działkę 5 godzin. :D

 

Edit. Oczywiście od Warszawy do Płońska piękna droga, dwa paski w każdą stronę i co kilkanaście kilometrów odcinkowy pomiar prędkości. Całe szczęście że chyba jeszcze w całości nie działa. Ale jak zacznie działać, to szósty bieg w samochodzie można wyrzucić. :)


Każdy stary człowiek ma swoją historię i powód, dlaczego jest taki, a nie inny. Pomyśl o tym, zanim mnie osądzisz.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Z drugiej strony zobacz ilu jeździ idiotów bo to inaczej nie można nazwać, na takim zakazie 50 jedzie ponad 100.

Ludzie przesadzają i to mocno.

Zresztą co można mówić o "kulturze" naszych kierowców jak jej nie ma.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Piękny szeroki wiadukt nad torami w Mławie, oczywiście ograniczenie prędkości do 40, wiadukt w Iłowie, ograniczenie do 40, wiadukt w Turzy Wielkiej, ograniczenie do 40, wiadukt w Działdowie, ograniczenie do 40 i co kawałek to znaki 50 albo 60 albo 70. Nawet piękny i szeroki przejazd pod torami w Gralewie ma ograniczenie do 40.

Jak za kilkanaście lat po raz kolejny drogowcy zmodernizują całą tą drogę, to mój syn będzie jechał na działkę 5 godzin. :D

No jak Ty jezdzisz z Dzialdowa do Lidzbarka przez Gralewo to ja sie zastanawiam jak cala ta Twoja droga wyglada i przestaje sie dziwic ze tyle to trwa :)

Moze rzeczywiscie niepotrzebnie te drogi wyremontowali i nastawiali tych znakow, bo jakos tak bardziej komfortowo sie jezdzi, nie ma dziur, naturalnych hopow i kolein. Ludzie od 1978 roku sie do tego przyzwyczaili i nie bardzo wiedza czemu ma to sluzyc, krotko mowiac kasa wyrzucona w bloto, a ludzie jezdzac wolniej traca czas, a jak juz od dawna wiadomo czas to tez pieniadz. Tu sprawa oczywista i nie ma o czym dyskutowac :)

 

W calej tej historii zastanawia  mnie inna rzecz. Ile km/h Ty "tniesz" przez torowiska, tak zeby bylo bezpiecznie i zeby nie zostawic zawieszenia miedzy szlabanami ?

Wszystkie te wiadukty, o ktorych piszesz, sa w granicach terenu zabudowanego, gdzie wczesniej bylo ograniczenie do 50 km/h i szlabany (z wyjatkiem drugiego wiaduktu w Mlawie), a i tak nikt na tych przejazdach bardziej nie rozpedzal swoich poduszkowcow, bo sie nie dalo :)


Przepraszam za brak polskich znakow ale po prostu ich nie mam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nasi drogowcy to debeściaki. :)

Nasi drogowcy zarabiają duże pieniadze w Emiratach i są wręcz poszukiwani jako jedni z najlepszych, kto buduje drogi u nas w kraju nie mam pojęcia. To co odpieprzyli z Rondem Kaponiera w Poznaniu, to raczej nadaje się dom działu żarty żartami...


Piotr Ratyński

 

   Adhibe rationem difficultatibus. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No jak Ty jezdzisz z Dzialdowa do Lidzbarka przez Gralewo to ja sie zastanawiam jak cala ta Twoja droga wyglada i przestaje sie dziwic ze tyle to trwa :)

Moze rzeczywiscie niepotrzebnie te drogi wyremontowali i nastawiali tych znakow, bo jakos tak bardziej komfortowo sie jezdzi, nie ma dziur, naturalnych hopow i kolein. Ludzie od 1978 roku sie do tego przyzwyczaili i nie bardzo wiedza czemu ma to sluzyc, krotko mowiac kasa wyrzucona w bloto, a ludzie jezdzac wolniej traca czas, a jak juz od dawna wiadomo czas to tez pieniadz. Tu sprawa oczywista i nie ma o czym dyskutowac :)

 

W calej tej historii zastanawia  mnie inna rzecz. Ile km/h Ty "tniesz" przez torowiska, tak zeby bylo bezpiecznie i zeby nie zostawic zawieszenia miedzy szlabanami ?

Wszystkie te wiadukty, o ktorych piszesz, sa w granicach terenu zabudowanego, gdzie wczesniej bylo ograniczenie do 50 km/h i szlabany (z wyjatkiem drugiego wiaduktu w Mlawie), a i tak nikt na tych przejazdach bardziej nie rozpedzal swoich poduszkowcow, bo sie nie dalo :)

Jadąc na moją ukochaną Ziemię Lubawską z której pochodzę i na której mam działkę zawsze odwiedzam groby moich przodków - to prawie jak rytuał.

Moja rodzina mieszkała tam od około 1640 roku do 1981 roku.

Wiec jadąc tam, jadę z Mławy do Działdowa i dalej przejeżdżam przez Gralewo i Rybno. Po drodze kupuje w Tuczkach miód i kit pszczeli. Kiedyś kupowałem w pszczelarza w Rumianie, ale kilka lat temu zmarł i pasiekę szlag trafił. :)

Następnie jadę na działkę którą mam pomiędzy Lubawą a Lidzbarkiem. Często zatrzymuję się po drodze w Lubawie, bo mam tam dużo kolegów i znajomych.

Wracam przez Lidzbark, Działdowo i Mławę. Czasem wracam przez Żuromin, ale rzadko, bo tamtej drogi nie lubię. :)

Właśnie rozpocząłem przygotowania typu, plany, zgody, zezwolenia, odlesienia, itd. do budowy małego emeryckiego białego domku.

A że działkę mam w lesie nad jeziorem i na terenie parku krajobrazowego i w strefie ciszy, więc w sensie prawnym jest najbardziej parszywie położona.  

Więc muszę przejść przez wszystkie najbardziej skomplikowane procedury.

Ale jestem już po wszystkich rozmowach i wszystkie urzędy bez większego problemu wydadzą zgodę na to co chcę tam wybudować, tyle tylko, że cała ta procedura będzie trwała około 2 lat, ale za to wszystko będę miał legalne, włącznie z własnym pomostem na jeziorze. :)

Na początek wytniemy kilkanaście sosen, właśnie wczoraj odwiedził mnie na działce leśniczy i wycechował sosny i świerki do wycięcia i na razie robimy to w ramach zabiegów pielęgnacyjnych.  :)

 

Edit. Co się tyczy dróg, to ja jak jadę sam to nie narzekam na drogi i różne ograniczenia, bo ja jestem powolniak i jazdę w tamte tereny traktuję jak relaks.

Ale jak jadę z żoną, to co jakiś czas słyszę "jedż szybciej" :D  


Każdy stary człowiek ma swoją historię i powód, dlaczego jest taki, a nie inny. Pomyśl o tym, zanim mnie osądzisz.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Ten temat został zamknięty. Brak możliwości dodania odpowiedzi.

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.