Jump to content
Search In
  • More options...
Find results that contain...
Find results in...
Sign in to follow this  
rafi

Orient Star Classic EL05002B vs Seiko Sarb 033

OS Classic vs Seiko SARB  

80 members have voted

You do not have permission to vote in this poll, or see the poll results. Please sign in or register to vote in this poll.

Recommended Posts

Cześć,

Zapraszam do zabawy :)

Dwa japońskie dress-watche, obydwa są na rynku już pewien czas, obydwa są wciąż dostępne "z pierwszej ręki". Są podobieństwa, są też różnice. Który i dlaczego Waszym zdaniem lepszy, fajniejszy, ciekawszy, etc. 

Oczywiście obydwa zegarki mają też białe wersje kolorystyczne - kto woli, może właśnie te porównywać.

 

Fotki pożyczone z sieci

 

 

 

 

Zapraszam do głosowania w ankiecie, uzasadniania w temacie, dyskusji.

Rafał

post-26014-0-30227600-1468847438.jpg

post-26014-0-18575800-1468847439_thumb.jpg

Edited by rafi

Share this post


Link to post
Share on other sites

Hej

 

Jutro będę miał te dwa zegarki to może wrzucę jakieś fotki porównawcze :)

 

Sarb z pewnością jest bardziej uniwersalny, lepiej wykonana koperta i bransoleta, orient jak to zwykle bywa,  pewnie ma lepiej dopracowaną tarczę i wskazówki, ale jutro będę się mógł oprzeć na faktach.

Edited by anger76

Share this post


Link to post
Share on other sites

Uwielbiam OSy. Ale tu wybieram sarba ze względu na szafir.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Właściwe porównanie powinno się odbyć pomiędzy Sarb033 a Orientem DV02002B, gdyby ten drugi miał normalną fakturę tarczy, a nie carbon (wg. mnie kompletnie niepotrzebnie) . Z tych dwóch w temacie, to Sarb033, za szafir, ciekawe szlify koperty, tarczę która nie jest tak naprawdę czarna i matowa i powoli rosnący status kultowego zegarka od Seiko. Orient przy nim wypada poprawnie, jest jednak mniej uniwersalny. Moim zdaniem wygląda natomiast lepiej na pasku, chociaż i Sarb033 na dobrze dobranej skórce robi pozytywne wrażenie.

Edited by MasterMind

ng6mnrm.png

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zgadzam się, że karbon w DV0 zepsół zegarek :(

Edited by anger76

Share this post


Link to post
Share on other sites

Niby podobne a jednak dwa zupełnie inne zegarki :P miałem oba to sie wypowiem :D

Seiko ma zdecydowanie ciekawsza kopertę i szafir, OS ma dużo lepszą tarczę wskazówki i indeksy które się świetnie mienią w świetle. Seiko ma zdecydownie lepszą bransoletę która w OS jest po prostu słaba...

Seiko jest bardziej uniwersalny ale zdecydowanie lepiej mu na bransolecie natomiast OS wygląda też fajnie na pasku...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Niby podobne a jednak dwa zupełnie inne zegarki :P miałem oba to sie wypowiem :D

Seiko ma zdecydowanie ciekawsza kopertę i szafir, OS ma dużo lepszą tarczę wskazówki i indeksy które się świetnie mienią w świetle. Seiko ma zdecydownie lepszą bransoletę która w OS jest po prostu słaba...

Seiko jest bardziej uniwersalny ale zdecydowanie lepiej mu na bransolecie natomiast OS wygląda też fajnie na pasku...

No dobra, ale gdybyś musiał wybrać jeden :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

dobre pytanie, muszę się zastanowić :P

Share this post


Link to post
Share on other sites

Spróbujcie sobie wyobrazić, że macie więcej niż jeden zegarek ;) Wtedy szeroko pojętą uniwersalność schodzi na dalszy plan i zaczynamy rozmawiać o szczegółach :)

Póki co Sarb wygrywa kopertą, szafirem, bransoletą. Ma też wyższą WR i dłuższą PR. W OS lepsze wskazówki, indeksy, tarcza. Co tam dalej?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Właściwe porównanie powinno się odbyć pomiędzy Sarb033 a Orientem DV02002B, [...]

 

Też tak uważam. Wtedy wybrałbym DV za świetny AR, ciekawszą kopertę i właśnie za carbon. 

 

@rafi, dopuszczasz Orienta FFD0F001B0 ?

 

FFD0F001B0-510x652.png

 

Z zaproponowanych przez Ciebie - Sarb. Za ciekawszą kopertę, ale to jest bardzo subiektywne bo generalnie nie lubię nawiązania do vintydżu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Sarb033 ma lumę. Mało jej tam ale od Seiko więc ładnie świeci.


ng6mnrm.png

Share this post


Link to post
Share on other sites

Luma w dresswatchu imo to minus. W Sarbie jest jej tak mało, że w ogóle nie miałem wrażenia że to Seiko, w sumie u mnie miał za to dwa minusy :D

Edited by vitriol

Share this post


Link to post
Share on other sites

@vitriol, utworzyłem wątek ot tak, dla zabawy :)

Jestem właścicielem OSa, zastanawiałem się co prawda nad wymianą na SARBa, ale chyba mi przeszło. Paradoksalnie właśnie ze względu na jego uniwersalność :) Teraz rozważam ewentualnie opcję dokupienia 035, bo nigdy nie miałem nic na 6R15.

Zestawiłem 033 z Classicem z dwóch powodów - po pierwsze Date jest większy, ma 41mm kopertę i dość długie uszy - przy moim nadgarstku słaby z niego dress-Watch. Po drugie, pomijając rozmiar, Date zjada SARBa na śniadanie - jest lepiej wykonany i ma niesamowity AR, ergo nie byłoby zabawy :). Kilkakrotnie przymierzałem się do białego, bo to super zegarek jest, ale jakoś nie leży mi na nadgarstku. Co do lumy zgadzam się w 1000% z Kolegą @Vitriol, w tego typu zegarkach jest totalnie zbędna i psuje ich ogólny odbiór, tym bardziej, że przeważnie i tak nie spełnia swojej funkcji.

Dzięki Panowie za udział w dyskusji, mam nadzieję, że to nie koniec.

 

Edit: Ja akurat lubię nawiązania do Vintage :)

Edit2: FFD bardzo fajny, kiedyś intensywnie o nim myślałem.

Edited by rafi

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja z kolei mam 033 i przymierzałem się do ELO ale już mi przeszło. W zasadzie zegarki  te są tak różne, że trzeba by mieć oba. Ale po co mieć oba skoro są do siebie w sumie takie podobne :)

Edited by anger76

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dokladnie. Dlatego myślę o dorzuceniu białego SARBa - zawsze to jakaś odmienność ;)

Ogólnie jeśli chodzi o moje odczucia, to OS jest bardziej klimatyczny, SARB z kolei zdecydowanie lepiej nadaje się na EDC.

Największą wadą OSa jest jego grubość. Wiadomo, wypukłe szkło, jednak nad grubością koperty mogliby popracować. Tylko że raczej nie popracują, chyba uważają, że tak jest lepiej :/

Edited by rafi

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja zagłosowałem na sarba, bo po cichu na niego w myślach poluję :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dokladnie. Dlatego myślę o dorzuceniu białego SARBa - zawsze to jakaś odmienność ;)

Ogólnie jeśli chodzi o moje odczucia, to OS jest bardziej klimatyczny, SARB z kolei zdecydowanie lepiej nadaje się na EDC.

Największą wadą OSa jest jego grubość. Wiadomo, wypukłe szkło, jednak nad grubością koperty mogliby popracować. Tylko że raczej nie popracują, chyba uważają, że tak jest lepiej :/

Grubość koperty jest warunkowana grubością mechanizmu, podobnie jak w Seiko. Zgadzam się w całej rozciągłości, OS jest klimatyczny, a Sarb uniwersalny. Tego się nie da pogodzić w jednym zegarku.

Share this post


Link to post
Share on other sites

To jasne, ale mam np vintage Seiko na 5606 - mechanizm automatyczny z dokręcaniem, stop sekundą i podwójną datą. A koperta ma zdaje się mniej niż 10mm wysokości. Współczesne chyba poniżej 11 się nie zdążają. Czyli Japończycy uznali, że grubsze mechanizmy --> zegarki wyglądają lepiej ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mam oba zegarki (SARB w wersji z jasnym cyferblatem)  i gdybym miał wybrać jeden z nich to zdecydowanie SARB.

 

Sarb jest świetny na codzień ale przy bardziej eleganckiej okazji wstydu też nie przyniesie :)

W szczególności na plus:

- ładna koperta, co doceniłem dopiero po pewnym czasie

- czytelna i ładna tarcza, w słońcu indeksy wyglądają bardzo dobrze

- szafir

- 50 godzin PR

Generalnie w tym zegarku nie mam się do czego przyczepić.

 

Co do OS, to bardziej klasyczny desing dobrze wygląda - ale tutaj jest już kilka szczegółów które mi się nie podobają.

W szczególności na minus:

- Okienko daty jest białe (tak jak przy wersji z białą tarczą). Lepiej wyglądałoby czarne.

- Wskazówki mają ciekawe wykończenie, połowa jest polerowana a połowa matowa. To się dobrze sprawdza bo prawie przy każdym oświetleniu i pod każdym kątem są dobrze widoczne, jak nie jedna połówka to druga. Szkoda jednak że indeksy nie są tak samo wykończone bo dzięki temu całość wyglądałaby bardziej spójnie.

- zegarek w stosunku do swojej średnicy jest trochę za gruby, to już oczywiście kwestia gustu, ale bardziej podobają mi się np. proporcje Bambino.

 

Głosuję na Sarba

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja z kolei mam 033 i przymierzałem się do ELO ale już mi przeszło. 

 

Czyli jednak nie będzie porównania Twojego autorstwa?

Póki co w komentarzach Sarb znajduje wyraźnie więcej zwolenników, w ankiecie niemal remis.

Share this post


Link to post
Share on other sites

nie no będzie, dziś przejedzie OS, a sprzedaję go w pt. więc czas na fotki się znajdzie. Mam nadzieję, że za bardzo mi się nie spodoba....

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zagłosowałem na Sarba - bardziej podoba mi się jego koperta, bransoleta, indeksy i czarne tło okna daty ;). Szafirowe szkiełko to kolejny atut w porównaniu do tego OS. I tak jak wszyscy podkreślają, jest bardziej uniwersalny.

Share this post


Link to post
Share on other sites

zegarek przyszedł, pięknie zrobiony - perełka w swojej klasie. Efekt psuje bransoleta, już w sarbie nie jest jakaś rewelacyjna, ale w tym Osie sprawia wyjątkowo tandetne wrażenie w porównaniu z sarbe. Zegarki tak inne, że nie sposób je porównać.

 

Zdjęcia niewiele powiedzą, nie wczuwałem się zbytnio, ale obiecałem to wrzucam.

post-90297-0-21710400-1468946289_thumb.jpg

post-90297-0-34943600-1468946318_thumb.jpg

Edited by anger76

Share this post


Link to post
Share on other sites
Sign in to follow this  

  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

  • Similar Content

    • By MISTYK
      tarcza 38,9  Templariusz 

       
      #MojecyferblatyRKMistyk
    • By emiel
      1. SARY147 - ukryta perełka Seiko
       

       
      Niespełna dwa lata temu obraziłem się na moją ulubioną firmę zegarkową. Niebezpodstawnie, naturalnie – splot przykrych doświadczeń z jakością kupowanych przeze mnie czasomierzy spowodował, iż moja niechęć sięgnęła zenitu i zacząłem kolekcjonowanie innych zegarków. Jednak niewiele czasu musiało upłynąć, by Seiko znów przyciągnęło mnie do siebie jak magnes. Minęło kilka miesięcy od feralnych zakupów i firma po cichu wypuściła na rynek model, który nie przyciągnął uwagi mediów, za to moją – jak najbardziej. Obserwowałem ten model od momentu premiery w drugiej połowie 2019 roku, ale ociągałem się z zakupem, zrażony doświadczeniami. Szczególnie, iż w rachubę wchodził import z Japonii, co później wiązałoby się z wysyłką zwrotną za granicę i stresem. Kiedy już zdecydowałem się na zakup, plany popsuła pandemia, która skutecznie wstrzymała wszelkie plany zakupowe (problemy z zaginionym Oceanusem, inny zegarek, który szedł do mnie trzy miesiące – nie chciałem powtórki). Stąd, jak tylko Japonia trochę poluzowała obostrzenia, zdecydowałem się na zakup. Niestety, w tym momencie okazało się, iż Seiya Japan wyprzedała ten model. Napisałem maila, po czym przyszła odpowiedź, że ten model nie był produkowany w dużych ilościach i raczej nie będą mieć go z powrotem w magazynie.
         
                                                                                                                                                                                                                   
       
      Nastąpiła chwila konsternacji z mojej strony, po czym zacząłem przeglądać inne japońskie strony, oferujące międzynarodową wysyłkę. Mój wybór padł na Sakura Watches, gdyż raz, że ten sklep ma bardzo dobre opinie, a dwa – mieszkaliśmy z żoną dosłownie 5 minut spacerkiem od tego miejsca, patrząc na lokalizację (dzielnica Umejima w okręgu Adachi). Teściowie nadal mieszkają w tej dzielnicy, kawałek dalej ale to nadal góra 10 minut drogi piechotą, więc jakby coś miało pójść nie tak, to zawsze mogliby zadzwonić i podejść bezpośrednio do sklepu. Na szczęście takiej potrzeby nie było, a po niespełna trzech tygodniach od złożenia zamówienia, zegarek trafił w moje ręce. Dodam jeszcze, że sklep w momencie zakupu oferował zniżkę 15%, co było miłym bonusem. Po rozpakowaniu standardowego pudełka, wpadłem w zachwyt – co zdarza mi się coraz rzadziej podczas zakupów. Już wiedziałem, że najnowszy nabytek był strzałem w dziesiątkę…
       
       
       
                                                                                                                                                                                                                                                                                                   2. Japoński ogród zen – namiastka Grand Seiko?
       
                                                                                                                                                                                                                   
       
       
       
       
      Pytanie przewrotne i na pewno wzbudzające kontrowersje oraz podziały. Ja patrzę na to trochę z boku, gdyż jak większość forumowiczów wie, jestem wielbicielem Seiko z przedrostkiem „wielki”. Celowo nie użyłem w tytule podrozdziału słowa „zamiennik”, bo takowym ten zegarek po prostu nie jest. Nie użyję też tak lubianego w zegarkowej nomenklaturze określenia „Baby Grand Seiko”, choć po cichu tak ten model widzę. Czym jest więc SARY147 Zen Gardens? Jest obłędnie wykonanym, z przepiękną tarczą czasomierzem, w cenie która nie zrobi spustoszenia w portfelach klientów. Od razu też wyjaśnię – tak, ten zegarek posiada „tylko” 4R, jako bijące serce. Mam to totalnie głęboko gdzieś, nie kupuję zegarków pod kątem mechanizmów. Kupuję je, kiedy mnie urzekną wykonaniem i detalami…
       
                                                                                                                                                                                                                  
       
      Dlaczego wspominam o Grand Seiko? Ponieważ te zegarki w zdecydowanej większości posiadają najbardziej dopracowane tarcze z jakimi miałem do czynienia. Również dlatego, że w swojej ofercie mają model „Snowflake”, który po raz pierwszy ujrzał światło dzienne dokładnie dziesięć lat temu, a obecnie jest znany w swojej brzydszej wersji po rebrandingu firmy, jako model SBGA211. Uprzedzając wszelkie komentarze – tak, wiem i widzę, nie jest to ta sama faktura tarczy, nie jest to ten sam poziom wykończenia, wszystko generalnie jest inne. Mimo wszystko, te dwa zegarki mają jedną wspólną cechę – w świetle słonecznym powodują wielkiego banana na mojej twarzy. Tak, jak wyżej wymieniony Spring Drive można faktycznie określić jako płatki śniegu, takie świeże, w klimacie umiarkowanym – tak SARY147 to śnieg, ale przy -40 w kole podbiegunowym. Co ciekawe, nie tylko tarczę zmroziło, ale w tym wypadku udzieliło się też indeksom, co daje fenomenalny wręcz efekt w pełnym słońcu.
                                                                                                                                                                                                                 
       
      Nie traktowałbym tego zegarka w kategoriach „Grand Seiko dla mas”. Raczej jako model, który powie kupującemu, czy eksperymenty z niecodziennymi fakturami tarcz, które za dużo większe pieniądze można nabyć w GSach,  to jego tak zwana bajka, czy nie. Osobiście, gra ze światłem w GSach skradła moje serce i to właśnie dlatego je kolekcjonuję, więc jak tylko ten model się ukazał, przykuł moją uwagę. Kosztuje ułamek ceny powyższego – wiadomo, tutaj nie uświadczy się polerowania zaratsu, ani mechanizmów z najwyższej półki. Jednak w kategorii cenowej, w której ten model się znajduje, moim zdaniem jest bezkonkurencyjny. Niewiele jest recenzji SARY147, a te, które są, błędnie porównują go do SARBa035…Ja jednak porównam go do zupełnie innego modelu, który również posiadam od jakichś pięciu lat – uważam, że to porównanie będzie trafniejsze. Zacznijmy więc. 
       
      3. SARY147, a sprawa polska SARX019
       
      SARX019, to model który zadebiutował w 2014 roku i miał dość krótki żywot, ze względu na reorganizację totalną w strukturach firmy. Obecnie ten sam model występuje jako SARX049, z tym że ma teraz pasek w kolorze czarnym, a nie niebieskim, jak poprzednik. Zamieszanie wynikło oczywiście z faktu, iż Seiko wskrzesiło linię Presage, podniosło ceny no i trzeba było starczy model czym prędzej ubić. Jak się później okazało, strategia ta została zastosowana na szerszą skalę we wszystkich liniach tej manufaktury. Ale nie o tym ta recenzja, więc wróćmy do SARXa oraz SARY. SARBa w ogóle do porównania nie liczę, gdyż TO NIE JEST DRESSWATCH, tylko TOOLWATCH. Dla mnie sprawa jest jednoznaczna – zarówno SARX019 jak i SARY147 mają lumę idealną, jak na elegancki zegarek pod koszulę/do garnituru przystało. Jest tak subtelna, że aż niewidoczna i jest to dla mnie wielkim plusem w tym wypadku. Gdybym chciał z lumą, to bym chyba powiedział „z lumą” nie? Parafrazując pana Jarosława Psikutę z pewnej polskiej komedii.
      SARX019 był pierwszym dresswatchem, jakiego kupiłem i od razu zauważyłem, że coś z tym modelem jest nie tak. Jest DUŻY i gruby. Stąd też, kilkukrotnie myślałem o pozbyciu się go, ale zawsze w ostatniej chwili mówiłem sobie – a niech jest, chociaż jedna emalia w kolekcji. Pal licho, że ze względu na wymiary, zakładam go rzadko. Latami w myślach mówiłem sobie – Seiko, zrób eleganta poniżej 40mm i na litość boską, chudszego! Przyszedł rok pański 2019 i w jego końcówce Seiko wysłuchało moich wołań. Tak prezentują się obok siebie te dwa modele.
                                                                                                                                                                                                                                  
                                                                                                                                                                                                                    
       
      Różnicę zauważy nawet ślepa kura. Koperty są identyczne, z wyjątkiem rozmiarów. To jest dla mnie elegancki zegarek, który idealnie wpasuje się pod koszulę – wiem, są Szwajcary i inne, ale ja chciałem takie Seiko. Dostałem więcej, niż bym chciał, gdyż tarcza w ogrodzie zen przyciąga mnie dużo bardziej, niż w emalii. Garść suchych faktów: SARX – średnica koperty 40,5mm, L2L niespełna 48mm,a  grubość, co było największym mankamentem, aż 13mm. Po drugiej stronie mamy SARY, gdzie średnica koperty ma 38,3mm, L2L 43,6mm i grubość raptem 11mm. Na zdjęciach różnica w odbiorze jest bardziej niż wyraźna. Seiko odrobiło lekcję i pomniejszyło tę kopertę, co udało się, pakując mniejszy mechanizm 4R, oraz zmieniając nieco wypukłość szkła.
      Waga obu zegarków (z SARY zdjąłem fabryczną bransoletę, z SARXA pasek, żeby było bardziej miarodajnie) przedstawia się następująco:
                                                                                                                                                                                                                                                                                           
                                                                                                                                                                                                                                                                                           
       
      Odchudzenie sprawiło, że w końcu zegarek wchodzi pod mankiet i nie pogrubia go w brzydki sposób. Moim zdaniem, gdyby tylko Seiko pokusiło się o emaliowane Presage w tym rozmiarze, bądź te przerośnięte do granic możliwości koktajle – to miałbym duży ból głowy i pewnie stan posiadania zwiększyłby się o ładne parę modeli. Liczę w przyszłości na więcej wypustów tego typu poniżej 40mm.
       
       
      4. Jakość relaksacyjnego zen

       
      Czy można było wykonać ten zegarek lepiej? Oczywiście, że tak. Czy jestem zadowolony z tego, co finalnie otrzymałem? Naturalnie. Może po kolei. Zaczn
      zacznijmy od faktu, że Seiko mocno przesunęło próg cenowy, w którym otrzymujemy grawerowane koronki. Jest to dla mnie skandalem, ale cóż poradzić, masy i tak nie zwracają na takie detale uwagi, ja jednak mam z tym problem. Zdziwiło mnie to, że w tym, relatywnie tanim modelu, ten grawer otrzymujemy. Poniżej prezentuję, jak wyglądają koronki, w trzech modelach Seiko:
       
      Grawer koronki push-pull w SARX019/049 (około 700USD):
                                                                                                                                                                                                                   
      Grawer koronki push-pull w SARY147 (około 500USD):
                                                                                                                                                                                                                   
       
      a tak przedstawia się grawer koronki (zakręcanej tym razem) w najnowszym Alpiniście SPB117 (750USD):
                                                                                                                                                                                                                   
       
      Jako, że Alpinistę w tym roku kupiłem i widząc brak grawerunku, który jego starszy brat SARB017 posiadał – nie spodziewałem się, że Seiko do kilkaset dolarów tańszego modelu taki detal dorzuci. Niezbadane są ścieżki tej firmy i gubię się już w logice. Narzekać jednak nie zamierzam, bo dostałem coś, czego w tym przedziale cenowym ciężko już u Seiko uświadczyć. Jeżeli chodzi o wykonanie samej koperty, jest ono identyczne jak w SARXie, czyli ten sam kształt, te same uszy i ich rozstaw (20mm) oraz takie samo polerowanie na wysoki połysk. Szkoda, że firma nie zaczerpnęła jednak z Alpinistów i nie szczotkowała uszu, tylko postawiła na jednolity wygląd. Z jednej strony to rozumiem, bo w tym momencie zegarek jeszcze bardziej podkreśla swoją elegancję, z drugiej jednak strony, chciałbym żeby coś więcej tutaj grało patrząc z bliska.  Macie porównanie  wykończenia uszu w zenie i w alpiniście. SARXA nie będę pokazywał, gdyż jest identycznie, jak w w/w zenie.
       
      SARY147:
                                                                                                                                                                                                                   
       
       
      SPB117:
                                                                                                                                                                                                                   
       
       
      Nie jest źle. Dekiel w obydwu modelach jest przeszklony, dzięki czemu można zobaczyć werki 6R i 4R podczas pracy. Nie jest to może szczyt finezji, gdyż jeden i drugi to zwykłe woły robocze, mimo wszystko, uważam na plus fakt, że w SARY Seiko wyraźniej szczotkowało elementy układu oraz dorzuciło pozłacany rotor, o który aż prosił się nudny „tyłek” SARXa.  W obydwu modelach, dekiel jest szafirowy, szkło na froncie, ma się rozumieć, również.
       
      SARX od tyłu:
                                                                                                                                                                                                                  
       
      SARY147 od tyłu:
                                                                                                                                                                                                                  
       
      No dobra, to może do mięsa czas przejść, czyli to, czym mnie ogród kupił.
       
       
       
      5. Tarcza i wskazówki 
                                                                                                                                                                                                                                                        (paproch w okolicach daty jest na szkle od rękawiczek, które miałem założone do robienia zdjęć makro)
                                                                                                                                                                                                                 
       
      Za to pokochałem Seiko. Mogą robić buble pokroju biedamasów, niedorobionych króli żółwi, mogą wypuszczać frankeny pokroju nowego Samuraja, wrzucać lupy gdzie popadnie, wymyślać tarcze we wszystkich kolorach tęczy a nawet i więcej, ale od czasu do czasu ktoś tam w biurze projektowym w przypływie otrzeźwienia z braku sake, wymyśli coś subtelnego i po prostu z braku słów powiem – pięknego. Ta tarcza za każdym razem przypomina mi o moich ulubionych, ale też niestety o wiele droższych zegarkach. Patrząc na nią uśmiecham się tylko pod nosem. Genialnym posunięciem było też potraktowanie górnej części indeksów tym „chropowaniem”. Daje to efekt niesamowity, a w połączeniu ze wskazówkami…
      Same wskazówki – część z Was może chrząkać pod nosem, łeee, wolę te ostre jak brzytwa, ten styl jest taki nie teges. Więc powiem jak to wygląda z mojej perspektywy. Do tego kształtu (nie wiem jak fachowo się on nazywa, może koledzy w komentarzach podpowiedzą, bo drapię się tylko po głowie) przyzwyczaił mnie już SARX. Jednak tutaj w SARY architekci Seiko wpadli na genialny w swej prostocie pomysł – mianowicie, zachowali kształt, aczkolwiek odeszli od w zestawu składającego się z samych niebieskich wskazówek – tutaj pozostawiono w tym kolorze tylko sekundnik. Tak samo jak w SARXie, w zależności od światła i kątów patrzenia, jest on czarny, ciemnoniebieski bądź błękitny. Minutowa i godzinowa natomiast – tym razem to polerowane na wysoki połysk, stalowe wskazówki. Efekt jest pio-ru-nu-ją-cy! Nie da się tego określić słowami ani chyba uchwycić, ale ta jedna zmiana moooocno odmieniła ten model. Jest dużo bardziej elegancki, czytelność znacznie się zwiększyła, pomimo mniejszych rozmiarów – po prostu wysoki połysk stali kontrastuje idealnie z chropowatą powierzchnią tarczy. Jak tylko to zobaczyłem, zakochałem się po same uszy.
       
                                                                                                                                                                                                                   
       
      Dzięki tym wszystkim zabiegom, udało się  stworzyć model, który daje podobne efekty, co wspomniane na początku recenzji Grand Seiko. Chapeau bas, Seiko!
      Teraz trochę pomarudzę, bo przyszedł czas, w którym będę oceniał nie sam zegarek, a…
       
       
      6. Bransoleta, czyli na czym można oszczędzać
       

       
      Nie, żeby była zła! Seiko przyzwyczaiło mnie do dużo gorszego badziewia w tej materii i zdążyłem się już zaadoptować do natury ich zegarków, gdzie po zakupie pierwsze co robię, to ściągam bransolety i zakładam coś innego, co wcześniej zdążyłem upatrzeć do konkretnego modelu. Tak też było i w przypadku SARY, gdzie zanim zegarek dotarł, miałem już zamówiony elegancki pasek skórzany, który dopełnia sznytu. Ale nie o pasku mowa, a o samej bransolecie. Tę skróciłem, po czym okazało się, że o dziwo – jest wygodna. Na tyle, że ponosiłem na niej zegarek przez kilka dni, w ramach eksperymentu. Powiem szczerze, że mnie zaskoczyli i tak, jak w przypadku dużo droższego SPB117, po zdjęciu schowałem ją bez sentymentu do pudła, tak w przypadku SARY miałem moment zawahania. Zacznijmy może od endlinków – w 2020 ten przedział cenowy i pełne endlinki, to małe zaskoczenie:
                                                                                                                                                                                                                   
       
      Bransoleta jest pięcioczęściowa, częściowo polerowana na błysk, częściowo szczotkowana, z bokami polerowanymi. Grubość ogniw jest dobrze dopasowana do specyfiki zegarka i gdyby nie to zapięcie (tutaj też nie wiem, jak ono fachowo się nazywa), które totalnie mi nie leży, to byłaby to pierwsza bransoleta Seiko, którą bym nosił.
       
      Zapięcie:
       
                                                                                                                                                                                                                   
       
      O dziwo, nie ma standardowej blaszki w środku:
       
                                                                                                                                                                                                                   
       
      Co do skracania, niestety, śrubek tu nie uświadczymy mamy piny z tulejami, czyli typowy, Seikowy standard:
                                                                                                                                                                                                                   
       
      Ogólnie rzecz biorąc, bransoleta zaskoczyła mnie bardzo pozytywnie, widać, ze zdarza się tej firmie nie iść całkowicie po taniości. Do pełni szczęścia brakuje tylko przewierconych uszu, ale dobra, nie będę marudził, tym bardziej, że pasek, który do niego zamówiłem i już wrzuciłem, ma u mnie dożywocie w tym modelu. Jak na ten przedział cenowy – bransoleta jest wykonana bardzo dobrze i jest zdecydowanie lepszej jakości niż te, które są oferowane np. w diverach o podobnym, a nawet wyższym przedziale cenowym. Dobra, rozpisałem się, więc czas to wszystko zebrać do kupy i jakoś podsumować.
       
       
      7. SARY147 - czy było warto?
       

       
      Rzadko piszę recenzje zegarków, a już w ogóle tak prędko po ich zakupię. Z reguły odczekuję kilka miesięcy, by emocje opadły, a werk się „ponosił”. W tym wypadku, obcowałem z zegarkiem online od jego premiery, zanim do mnie dotarł, wiedziałem już o nim wszystko, więc o recenzję łatwiej w krótkim czasie. Jedynie z dokładnością chodu zobaczę jak to wygląda po paru miesiącach. Między innymi dlatego nie poświęciłem akapitu mechanizmowi, gdyż jaki koń jest każdy widzi, 4R zna każdy fan Seiko. Mogę tu tylko dodać, iż mój egzemplarz prostu z pudła codziennie robi +7 sekund na dobę. Jest to wynik lepszy, niż np. nowego Alpinisty, w którym siedzi 6R. Rezerwa chodu to ok. 40 godzin, co mi w zupełności wystarcza, dla mnie najważniejszy jest fakt, że dzięki temu mechanizmowi, sam zegarek został mocno odchudzony względem SARXa.
      Czy za te pieniądze (niecałe 500USD) warto było? Pojęcie czysto subiektywne, zależy kto czego oczekuje. Ja otrzymałem więcej, niż bym się spodziewał po tej firmie, w tym progu cenowym. Malkontentom od SARBów i cen sprzed paru lat powiem tylko – to już było i nie wróci. Ceny Seiko szybują w górę i ta tendencja będzie tylko i wyłącznie wzrastać. Czuję w kościach, że ten model, co wynika też z informacji od japońskiego sprzedawcy, po wyprzedaniu raczej nie zostanie wznowiony, a jeśli, to z 6R za dwa razy większe pieniądze. Taka okazja „last minute”.
                                                                                                                                                                                                                   
       
      Wciąż nie mogę nadziwić się, jak ten model przeszedł bez echa, samo Seiko wprowadziło go na rynek po cichu, jakby chcieli go ukryć wśród gąszczu koszmarków, hurtowo ostatnimi czasy wypuszczanych…
      Miałem nie kupować więcej Seiko, a jednak kupiłem. Nigdy nie mów nigdy – sprawdza się w 100%, a ja teraz z na nowo rozbudzonym apetytem czekam, aż moja ukochana niegdyś firma, ponownie złamie moje żelazne postanowienie. Z ciekawostek dodam, iż pani żona po zobaczeniu tego zegarka myślała, że to kolejny GS. Wiem, żona na zegarkach się nie zna, ale to był bardzo miły akcent. Poniżej kilka zdjęć z różnymi paskami, oraz nadgarstkowe wraz z żoną. Dziękuję za przeczytanie recenzji i do kiedyś tam, kiedy jakiś zegarek tak mnie zaskoczy, że aż zmusi do stworzenia tekstu, co nie ukrywam, jest czasochłonnym zajęciem.
                                                                                                                                                                                                                                                                                 
                                                                                                                                                                                                                                                                                         
                                                                                                                                                                                                                                                                               
                                                                                                                                                                                                                                                                                
       
       
    • By kruka
      Poszukuję sprawadzonego serwisu - perypetie z trudno się nakręcającym SARBEM opisałem jakiś czas temu w wątku:
      Problem (w przeciwieństwie do wcześniejszego "zacieku") nie ustąpił - nawet po całodniowym intensywnym użyciu (cały dzień na nogach, w ruchu) zegarek osiąga maks. 30 h rezerwy. Podejrzewam, że może mieć za sucho. Kupowałem na na ebay: https://www.ebay.pl/itm/253552207028, nieby jest jeszcze na gwarancji, ale nie chcę odsyłać, a serwisu Zibi się obawiam (bazując na doświadczeniach sznownych kolegów).
      Może mógłby ktoś polecić jakiś zacny serwis / zegarmistrza, najchętniej z opcją korespondencyjnego dostarczenia zegarka (jeśli tylko stacjonarnie, to optymalnie byłoby z Lubelskiego lub Mazowieckiego)?
      Dzięki i pozdrawiam
    • By beriam
      Od jakiegoś choruje na ten zegar, dodam, ze to nie jest choroba przewlekła, idzie się jak sadze wyleczyć 😉 Ogólnie chciałem go nabyć jako opcja wakacyjna, w sumie w pracy tez by dał rade, po wymianie paska na jakaś gumę, alby można było się spokojnie w nim wykapać i deszcz tez mu był nie straszny. Rozmiar tez jest dla mnie poprawny, mam Hama 39 i jest idealnie 👌 Alternatywą jest Alba APBT 209, ale koszt zdecydowanie większy. Koszt to +- 260 pln (ebay) Co sadzicie, moze ktoś miał. Opinie wszelakie mile widziane.   Tak po cichu tez zastanawiam się od jakiegoś czasu na Citizenem BN ...🤐   ps. Foto poglądowe.  


       
       
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.