Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

Gość fidelio

Seiko SRPD21K1, czyli Żółw na sterydach...

Rekomendowane odpowiedzi

Gość fidelio

Seiko Turtle, popularny Żółw to taki zegarek, który zawsze mi się podobał. Jakieś dwa lata temu zdecydowałem się na podstawowy model – SRP773, który przez kilka miesięcy gościł w moim pudełku. Specyficzna konstrukcja tego zegarka, a co za tym idzie przyjazny dla mnie wymiar „od ucha do ucha” powodowały, że nosiło się go bardzo wygodnie (z mojej perspektywy wygodniej niż np. Sumo). Z Żółwiem miałem jednak od początku pewien problem, bo choć uważam ten zegarek za taki, który prezentuje dobrą relację jakość/cena, będąc tym samym interesującym wyborem dla kogoś, kto szuka ciekawego divera w cenie ok. 1500-2000 zł, to jednak mój SRP773 miał dość typowy feler, związany z niecentrowaniem bezela, co wówczas bardzo mi przeszkadzało.


Choć nie raz i nie dwa, tu na Forum polecałem Żółwia szukającym ciekawego divera w podanym wyżej budżecie, to jednak nie zakładałem, że ten zegarek jeszcze kiedyś zagości w moim pudełku. Wszystko zmieniło się kilkanaście dni temu, gdy w temacie poświęconym tym zegarkom dostrzegłem bohatera tej recenzji, czyli Seiko ref. SRPD21K1, a więc kolejny (sam już nie wiem który) wypust z edycji SAVE THE OCEAN. I przyznam, że zegarek od razu zrobił na mnie bardzo dobre wrażenie, pewnie dlatego, że jednak w paru aspektach różni się od typowych Żółwi.

Pisanie recenzji zegarka, który każdy zegarkomaniak zna nie jest łatwe, bo w końcu …jaki Żółw jest, każdy widzi. Nie będę przy tej okazji sięgał do korzeni Seiko, a także pisał o tym, jaki historyczny model stanowił inspirację dla tego zegarka, bo to akurat nie jest moją mocną stroną.

Bez wątpienia zegarek ten zawdzięcza swoją nazwę specyficznej budowie koperty, która przypomina, a jakże, skorupę …Żółwia. Boczny profil koperty jest mocno zaoblony, a przy tym wyraźnie pocięty ku dołowi, co oczywiście jest przyczyną, dla której ten zegarek tak wygodnie się nosi. Stalowa koperta tego zegarka ma aż 45 mm średnicy. Piszę aż, bo z perspektywy osoby, której nadgarstek ma obwód około 16-16,5 cm, to bardzo dużo. Jednak charakterystyczną cechą Żółwia jest relatywnie nieduży wymiar „od ucha do ucha”, wynoszący ok. 47 mm. Wymiar ten, w połączeniu z profilem koperty sprawia, że zegarek, choć optycznie całkiem spory, może być ciekawym wyborem także dla osób, które mają nieco mniejsze nadgarstki, a nie koniecznie chcą nosić divery w rozmiarze, który niektórzy mogliby uznać za damski. Wysokość tego zegarka to 13 mm. Było to dla mnie pewnym zaskoczeniem, bo optycznie wygląda to na więcej. Taki efekt wynika jednak w mojej ocenie z tego, że relatywnie gruby (wysoki) jest karbowany bezel, zapewniający bardzo dobry chwyt i możliwość pewnego nim operowania. Szerokość między uszami to 22 mm i w mojej ocenie dzięki temu całość wygląda bardziej proporcjonalnie niż w przypadku Seiko Sumo.

post-34987-0-94011000-1569049168_thumb.jpg
post-34987-0-90571300-1569049241_thumb.jpg
post-34987-0-90508400-1569049211_thumb.jpg
Koperta tego zegarka jest co do zasady polerowana na wysoki połysk, przy czym jej górna powierzchnia, płynnie przechodząca w uszy, jest szczotkowana. To szczotkowanie, gdy chodzi o jego jakość, jest w mojej ocenie po prostu adekwatne do ceny, jaką trzeba za ten zegarek zapłacić. Nic spektakularnego, ale jednocześnie nic takiego, co mogłoby prowokować wniosek o słabej jakości tego szczotkowania. Karbowana koronka, o średnicy ok. 6,8 mm znajduje się na godzinie 4tej, przy czym nie jest ona logowana. Boczna powierzchni koronki jest szczotkowana, co odróżnia ten model od innych Żółwi, w których ta powierzchnia jest polerowana na wysoki połysk. Koronka jest oczywiście zakręcana, przy czym specyficzny profil koperty powoduje, że koronka jest bardzo dobrze zabezpieczona przed uderzeniami. Tarczę przykrywa utwardzone szkło mineralne, czyli seikowy HARDLEX. Miałem z nim już trochę do czynienia przy okazji innych zegarków od tego producenta i powodów do narzekań nie widzę, raz biorąc pod uwagę cenę tego zegarka, a dwa z tej przyczyny, że szkło zamocowane jest poniżej górnej krawędzi bezela. Oczywiście zastosowanie takiego szkła (a nie szafirowego) ma swoje uzasadnienie gdy weźmie się pod uwagę, że choć HARDLEX na pewno jest mniej odporny od szkła szafirowego na zarysowanie, to jednak z uwagi na jego większą (od szkła szafirowego) miękkość, jest bardziej odporny na uderzenia, co w przypadku zegarka, który ktoś chciałby używać nie tylko do „desk divingu”, może mieć istotne znaczenie. Ja oczywiście przy okazji obcowania z zegarkami Seiko z tego przedziału cenowego, z tym typem szkła od jakiegoś czasu zawsze się zastanawiam, dlaczego inni producenci (dotyczy to w szczególności microbrandów – np. Armida, Borealis, Nethuns czy Zelos), w przypadku zegarków w zbliżonej cenie są w stanie zaoferować szkło szafirowe, o ceramicznej wkładce bezela już nie wspominając? Dekiel oczywiście pełny i zakręcany, z typowym dla diverów od Seiko grawerunkiem oraz z podstawowym zestawem informacji. Jeśli chodzi o wodoodporność, to mamy tu WR200, a tym, co przy tej okazji mnie zaskoczyło, to dodatkowa zawieszka informująca o tym, że zegarek ten spełnia standard ISO6425:2018. To mój trzeci diver od Seiko (poza SRP773 było jeszcze Sumo, które miałem odwagę nosić na pięknym skórzanym i pomarańczowym pasku od Filipa) i pierwszy, do którego taka zawieszka została załączona.

post-34987-0-37975500-1569049294_thumb.jpg
post-34987-0-16379000-1569049346_thumb.jpg
post-34987-0-08141600-1569049381_thumb.jpg
post-34987-0-94202000-1569049400_thumb.jpg
post-34987-0-52101500-1569049430_thumb.jpg
post-34987-0-57912400-1569049468_thumb.jpg

Wypada napisać teraz kilka słów o jednym z tych elementów, dla których ten zegarek tak bardzo mi się spodobał. Bezel. Zupełnie inny niż te, które zastosowano w większości Żółwi, a może i we wszystkich. I nie chodzi wcale o połączenie kolorów, to jest granatowego, na 2/3 obwodu i szarego (od trójkącika z kropeczką z lumą na godz. 12tej do wygrawerowanej 20ki). W tym względzie wersji kolorystycznych jest tyle, że w istocie nie ma się czym ekscytować. Tu chodzi o to, w jaki sposób wygląda wkładka tego bezela. To w dalszym ciągu aluminium, które oczywiście ma swój urok i w mojej ocenie bardzo dobrze pasuje do charakteru Żółwia, który poprzez kształt koperty przypomina przecież divery z lat 70-tych XX wieku. Nie jest to jednak gładkie aluminium, z malowanymi indeksami. Mamy tu bowiem do czynienia z wzorem, który przypomina rowki płyty winylowej i trzeba przyznać, że wygląda to bardzo dobrze, a efekt ten potęgują grawerowane indeksy (cyfry arabskie, kropki oraz kreski, oznaczające minuty). Szkoda tylko, że poza kropką na godzinie 12tej, Seiko nie zdecydowało się na wypełnienie lumą na bezelu także grawerowanych indeksów, bo wówczas całość wyglądałaby w nocy jeszcze efektowniej. Bezel jest oczywiście jednokierunkowy – 120 klików, pracuje bardzo przyjemnie, z wyraźnym choć nieprzeszkadzającym oporem, a także z delikatnym luzem. Jeśli chodzi o centrowanie bezela, względem chapter ringu, to pod tym względem na pewno jest lepiej niż w moim poprzednim Żółwiu, choć uważam, że do ideału ciut brakuje i na tym polu Seiko ma jeszcze trochę do zrobienia, w szczególności gdy przypomnę sobie, jak ta kwestia wyglądała w kilku Zelosach, które przewinęły się przez moje pudełko. Obiektywnie trzeba jednak przyznać, że trudno tu mówić o oczywistych niedoróbkach, psujących radość z noszenia tego zegarka. Zaryzykuję nawet stwierdzenie, że jak na budżetowy bądź co bądź diver od Seiko, jest ponadprzeciętnie (jak na Seiko oczywiście) dobrze pod tym względem.

post-34987-0-61819500-1569049514_thumb.jpg
post-34987-0-54244900-1569049584_thumb.jpg

Tym co sprawiło, że od razu zwróciłem uwagę na ten zegarek jest oczywiście tarcza. Co do zasady mamy tu do czynienia z typowym dla Żółwia zestawem nakładanych indeksów, wypełnionych LUMIBRITE, a także z typowym (z jednym wszelako wyjątkiem) zestawem wskazówek. Bliższy rzut oka na nakładane indeksy ujawnia, że w odróżnieniu od innych Żółwi, w tym przypadku mamy do czynienia z bardzo wyraźnie zaakcentowanymi metalowymi obwódkami. Widziałem kilka recenzji tego zegarka i pojawiała się w nich informacja, że indeksy godzinowe są większe niż w typowych Żółwiach. Ja tego jednak nie dostrzegam, choć pisząc recenzję tego zegarka nie miałem pod ręką żadnego innego Żółwia. Proste okienko datownika znajduje się w typowym dla tej linii zegarków miejscu, czyli na godzinie 3ciej. Koło datownika w kolorze białym, co dobrze kontrastuje z kolorem tarczy. Oczywiście w tym przypadku mamy do czynienia z „day – date” (oznaczenia oddzielone są kreską w kolorze czarnym), przy czym dni od poniedziałku do piątku mają kolor czarny, sobota to kolor niebieski, a niedziela jest koloru czerwonego. Mamy oczywiście zewnętrzny chapter ring, zamocowany pod kątem, z podziałką minutową w kształcie kreseczek (co piąta kreseczka jest grubsza, przy czym ta oznaczająca początek/koniec skali minutowej jest najgrubsza). W mojej ocenie, indeksy godzinowe są całkiem dobrze (równo) wpasowane w chapter ring i nie ma za bardzo do czego się tu przyczepić.

Sama tarcza, z typowym dla Seiko zestawem informacji (m. in. oznaczenie linii PROSPEX oraz oznaczenie wodoodporności), jest wyraźnie jaśniejsza od koloru granatowego/ciemnoniebieskiego, jaki zastosowano na wkładce bezela. Rozmawiałem na ten temat z żoną i ona stwierdziła, że tarcza jest w kolorze lazurowym, więc jej wierzę. Nie jest to jednak kolor przesadnie jasny, cukierkowy, a sam odbiór tarczy zależy w dużej mierze od oświetlenia. Skoro linia SAVE THE OCEAN, to oczywiście na tarczy musi coś się dziać i w przypadku recenzowanego zegarka tak właśnie jest. Mamy więc wygrawerowane (grawerunek nie jest zbyt głęboki, ale przy okazji dość wyraźny) nieregularne fale, dzięki czemu tarcza żyje, pięknie załamując światło słoneczne. Ten konkretny model określa się też mianem GREAT WHITE SHARK i nie potrzeba zbyt dużo czasu żeby zorientować się, z jakiej to przyczyny. I tak, w okolicach indeksy na godz. 8mej mamy wyłaniającą się z fal płetwę rekina (grzbietową), a wskazówka sekundnika to nie typowy „lolipop”, jak w przypadku innych Żółwi, tylko również płetwa rekina, tym razem ogonowa. W mojej ocenie tarcza wyróżnia się na tle innych Żółwi, także tych pozostałych z linii SAVE THE OCEAN, w czym także zasługa wskazówki sekundnika o zmienionym kształcie. Z mojej perspektywy to właśnie tarcza tego zegarka jest tym co sprawia, że ten zegarek tak bardzo mi się spodobał. Tak po prawdzie to w związku z jego zakupem już nie mogę się doczekać przyszłorocznych wakacji, nurkowania i obserwowania rafy koralowej. Żartuję oczywiście, nurkował będzie co najwyżej mój starszy syn, a i przy tej okazji Żółw, oczywiście jeśli dotrwa ze mną do przyszłego roku, raczej pod wodę nie zejdzie :) Jeśli chodzi o lumę, to wiadomo, jest po prostu ...topowo. Zegarek po naświetleniu może robić za latarkę :)

post-34987-0-65614000-1568727666_thumb.jpg
post-34987-0-67560200-1569049656_thumb.jpg
post-34987-0-02618900-1569049700_thumb.jpg
post-34987-0-48168700-1569049875_thumb.jpg
post-34987-0-02600200-1568744101_thumb.jpg
W recenzowanym zegarku zastosowano mechanizm 4R36, łożyskowany na 24 kamieniach, zapewniający ok. 41 h rezerwy chodu. Mechanizm pracuje z częstotliwością 21 600 bhp i wedle mojej wiedzy zapewnia dokładność w przedziale od - 35 s do + 45 s na dobę. Mechanizm posiada możliwość ręcznego dokręcania i wyposażony został w „stop sekundę”. Nie należę do tych, którzy w przypadku zegarków z tego przedziału cenowego ekscytują się precyzją chodu. Póki co niczego niepokojącego nie dostrzegam, a moje wcześniejsze doświadczenia z Żółwiem pokazują, że dokładność może być na zdecydowanie wyższym poziomie.

Żeby nie było tak różowo, to z mojej perspektywy, najsłabiej wygląda bransoleta. Dla mnie nie jest to wielki problem (kwestią czasu jest zamówienie przeze mnie czegoś od Strapcode względnie jakiegoś fajnego nato), ale dla uczciwości muszę o tym napisać. Bransoleta to pełne ogniwa (pełne są także end linki). Boczne powierzchnie ogniw są polerowane na wysoki połysk. Ogniwa są łączone na piny, czego po prostu nie cierpię i co jest dodatkowym argumentem za tym, żeby jak najszybciej zaopatrzyć się w jubilee od Strapcode :)

Wewnętrzna cześć ogniw jest w całości szczotkowane. Także zewnętrzne części ogniw są na prawie całej swojej górnej płaszczyźnie szczotkowane, za wyjątkiem ich wewnętrznych krawędzi, które są polerowane na wysoki połysk. To w zestawieniu ze szczotkowanym środkiem ogniwa tworzy ciekawy efekt wizualny. Zapięcie typowe dla Seiko, w całości szczotkowane, z grawerunkiem, zapewniające możliwość czterostopniowej mikroregulacji. Jest oczywiście przedłużka nurkowa. Problemem w przypadku tej bransolety jest jej spasowanie w uszami zegarka. Pod tym względem jest po prostu słabo, co widać na jednym z poniższych zdjęć. Zlicowanie bransolety z uszami jest całkiem w porządku, jednak między bransoletą o uszami jest widoczna szpara, co powoduje, że całość nieprzyjemnie lata. Jak napisałem wyżej, ja jestem w stanie z tym żyć, bo albo będę go nosił na jakiejś bransolecie od Strapcode, a już zdążyłem się przekonać, że ich bransolety są bardzo wysokiej jakości albo założę jakieś fajne nato.

post-34987-0-71412800-1569049938_thumb.jpg
post-34987-0-02374900-1569049963_thumb.jpg
post-34987-0-17940800-1569049987_thumb.jpg
post-34987-0-07516000-1569050016_thumb.jpg
post-34987-0-20421300-1569050038_thumb.jpg
post-34987-0-89619400-1569050067_thumb.jpg




W tytule tej recenzji napisałem, że SRPD21K1 to taki Żółw na sterydach. W mojej ocenie tak właśnie jest, a zmiany dotyczące bezela (dostępne porównania wskazują na to, że w przypadku tego konkretnego modelu wysokość bezela jest większa, dzięki czemu operowanie nim jest łatwiejsze), jego strukturalnej aluminiowej wkładki z grubym i dość głębokim o dobrze wykonanym grawerunkiem czy też te związane z innym wyglądem indeksów godzinowych tarczy, to na pewno krok w dobrym kierunku, będący swoistym powiewem świeżości w przypadku tej linii. To na pewno powody, dla których warto rozważyć zakup tego i tak bardzo ciekawego zegarka, tym bardziej, że i z jakością wykonania, wedle mojego rozeznania, także jest wyraźnie lepiej. Seiko SRPD21K1 to na pewno nietuzinkowy zegarek, z efektownie wyglądającą i pełną smaczków tarczą, który nadal jest pełnoprawnym diverem, czerpiącym pełnymi garściami z DNA całej linii. Pewnym zgrzytem jest jakość wykonania bransolety, co odnoszę do opisanej powyżej kwestii jej kiepskiego spasowania z uszami zegarka. Oczywiście zawsze w odwiedzie pozostaje możliwość zakupienia jakiejś innej bransolety, choć z drugiej strony, wydając na zegarek ok. 1500-2000 zł można już oczekiwać, że spasowanie będzie lepsze. W ostatecznym rozrachunku ten zegarek, który na pewno świetnie sprawdzi się jako towarzysze wakacyjnych podróży, czy zimnych i deszczowych jesiennych poranków, zdecydowanie polecam.


Jak zwykle zapraszam do lektury, komentowania i uwag. Rafał

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

brawo Ty  :)


 👉📸 All Rights Reserved®                                                             Diver's🤿holic                                       

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Super recenzja Rafał :wub:

 

Fachowo do bólu, "wycisnąłeś z niego" wszystko co się dało  :) 

Szukając samemu tych informacji to trzeba by cały dzień surfować po internecie, a i tak by nie było tak opisane jak to zrobiłeś  :)   

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość fidelio

Dzięki Panowie za miłe słowa  :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mega szczegółowo podszedłeś do tematu, jak ktoś czegoś nie wiedział, to już na pewno wie Jak zwykle przeczytałam i obejrzałam z przyjemnością

 

Wysłane z mojego SM-A530F przy użyciu Tapatalka

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dzięki Rafał za kolejną recenzję.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość fidelio

Mega szczegółowo podszedłeś do tematu, jak ktoś czegoś nie wiedział, to już na pewno wie Jak zwykle przeczytałam i obejrzałam z przyjemnością

Wysłane z mojego SM-A530F przy użyciu Tapatalka

Podziękował :-)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Noodles

Pełna profeska, dobrze się to czytało :D

 

"...SRP773 miał dość typowy feler, związany z niecentrowaniem bezela, co wówczas bardzo mi przeszkadzało."

 

Rozumiem, że obecnie inaczej do tego podchodzisz? :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość fidelio

Pełna profeska, dobrze się to czytało :D

 

"...SRP773 miał dość typowy feler, związany z niecentrowaniem bezela, co wówczas bardzo mi przeszkadzało."

 

Rozumiem, że obecnie inaczej do tego podchodzisz? :)

 

Dzięki  :)

Tak, jestem starszy i bogatszy w doświadczenia "zegarkowe" i na pewne kwestie patrzę już nieco inaczej, w szczególności przez pryzmat ceny, za jaką dany zegarek do mnie trafia  :)

Dzięki Rafał za kolejną recenzję.

 

Dzięki Jacek  :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zapomniałem dodać, że fotki pierwsza klasa :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Szybko się zabrałeś do recenzji :)

Jak zwykle ciekawa lektura.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Super recenzja! Sam długo o nim myślałem...i wciąż myślę..

 

Wysłane z mojego motorola one action przy użyciu Tapatalka

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość fidelio

Szybko się zabrałeś do recenzji :)

Jak zwykle ciekawa lektura.

Dzisiaj jakoś mnie tak naszło na pisanie :-) Wracałem z Legnicy i tak sobie o nim myślałem aż w końcu stwierdziłem, że mam już jakiś spostrzeżenia, a skoro tak, to podzielę się nimi ;-)

Super recenzja! Sam długo o nim myślałem...i wciąż myślę..

Wysłane z mojego motorola one action przy użyciu Tapatalka

Dzięki, warto go poznać :-)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Super recenzja :)

Szybko się do niej zmobilizowałeś :o


"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie."

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość fidelio

Super recenzja :)

Szybko się do niej zmobilizowałeś :o

Dzięki :-) Tak to już u mnie jest, czasami parę chwil wystarczy :-) Wczoraj pół dnia spędziłem za kierownicą i miałem możliwość wszystko sobie poukładać. Dzięki temu samo pisanie poszło już bardzo szybko :-)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Rafał , jak Ty "robisz" takie recenzje podczas jazdy samochodem, to myślę że gdybyś usiadł za biurkiem to Pulitzer murowany ^_^


Pozdrawiam, Marek

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość fidelio

Rafał , jak Ty "robisz" takie recenzje podczas jazdy samochodem, to myślę że gdybyś usiadł za biurkiem to Pulitzer murowany ^_^

Kto wie, może następnym razem spróbuję w ten sposób ;-) A przy okazji, jak takie rozmyślania nachodzą mnie za kierownicą, to i droga szybciej mija :-)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kto wie, może następnym razem spróbuję w ten sposób ;-) A przy okazji, jak takie rozmyślania nachodzą mnie za kierownicą, to i droga szybciej mija :-)

Agatha Christie pisała w kąpieli, Żeromski w szafie, a Prus jedząc ogórki kiszone- więc potencjał masz  :D


Pozdrawiam, Marek

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Fajnie się czytało, nie wiedziałem że seria "save the ocean" ma kilka fajnych smaczków. Gratuluję mobilizacji, ja się zbieram do napisania recenzji Haliosa od pół roku i nic...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość fidelio

U mnie jest tak, że im dłużej się zbieram, tym gorzej to idzie. Pewnie dlatego nigdy recenzji Moona nie napiszę :-) I dzięki oczywiście :-)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wersja żółwia niebanalna i recenzja też taka.

Fajnie opisane szczegóły z dodatkiem zdjęć.

A bransoleta - pełna zgoda. Taka sobie i niespecjalnie wygodna.

Jubilee to będzie to.

Dzięki :)


Myślę, że bez Słońca nie byłoby zegarów...  www.mojekrajobrazy.pl

Galeria zegarkowa: zegarekonline.pl/galeria/

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość fidelio

Dzięki Rafał :-)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość fidelio

Straciłem do bransolety cierpliwość szybciej, niż zakładałem. Na razie więc tak, jak mogłem w oparciu o własne zasoby, czyli nieco za wąskie nato ;-) Ale jutro/pojutrze dojedzie nato we właściwej szerokości i fajnym kolorze :-) Z czasem pewnie jakieś jubilee od Strapcode...

post-34987-0-24868000-1569137337_thumb.jpg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

  • Podobna zawartość

    • Przez PistolPete
      Sprzedam zegarek Eterna Kontiki Four Hands- ref. 1592.41.40
      To już coraz trudniejszy do znalezienia w tak rewelacyjnym stanie „youngtimer”. UWAGA! Z dodatkową jasną tarczą oraz ringiem, gdyby ktoś zechciał kiedyś zmienić obliczę Eterny.
       
      Eterna KonTiki Four-Hands to szwajcarski zegarek automatyczny inspirowany słynną wyprawą Thora Heyerdahla przez Ocean Spokojny z 1947 roku. Jego cechą charakterystyczną jest centralny datownik wskazówkowy (czwarta wskazówka), który wskazuje aktualny dzień miesiąca na wewnętrznym pierścieniu tarczy.
      Tarcza jest bardzo czytelna, z charakterystycznymi dla linii KonTiki dużymi, trójkątnymi indeksami pokrytymi masą luminescencyjną (Super-LumiNova) na godzinach 12, 3, 6 i 9. Wewnętrzny krąg zajmuje skala datownika od 1 do 31. Na odwrocie koperty znajduje się piękny, głęboki grawer przedstawiający tratwę Kon-Tiki, którą Thor Heyerdahl przepłynął Pacyfik.
       
      Dane techniczne:
      Średnica koperty:                  42mm
      Grubość koperty:                  ok. 12mm
      L2L:                                          46mm
      Mechanizm:                           Automatyczny, Eterna Caliber 3914A (baza: ETA 2836-2 lub nowsza Sellita SW220-1)
      WR:                                          120m
      Koronka:                                 Zakręcana
      Szkiełko:                                 Szafirowe z powłoką antyrefleksyjną (bardzo dobrym AR)
       
       
      Zegarek był pierwotnie kupiony w Niemczech w 2006r. Jestem jego drugim właścicielem. Eterna przeszła pełny serwis na przełomie 20225/2026 roku.
       
      Zegarek jest sprzedawany w całym oryginalnym zestawie. Zestaw jest zadbany ale niestety pudełko skórzane, w związku ze swoim wiekiem, się nieco łuszczy. Efekt znany m.in. z pudełek Omegi.
       
       
      Stan zegarka, wizualny oraz mechaniczny, oceniam na doskonały. Myślę, że nawet 9/10. Podczas noszenia i wstępnego oglądanie nie rzuciły mi się w oczy żadne ewidentne ślady noszenia. Szkło jest czyste. Obecnie bransoleta jest ustawiona na nieco ponda 19,5cm nadgarstek. W zestawie znajdują się dodatkowe 2 ogniwa.
       
       
      Cena: 6500PLN plus koszt wysyłki z Austrii.
      Istnieje (dość ograniczona ale jakaś jest) możliwość odbioru zegarka z Polski.
       
      Z tego co sprawdziłem to jedna z lepszych ofert na rynku.
      Jestem jednak otwarty na rozsądne propozycje poparte właściwymi argumentami. Zapraszam do kontaktu.













    • Przez trzydziesci9
      Czy ktoś może mi polecić nowego Seiko kwarca z szafirem w rozmiarze mniejszym niż 39 mm dostępnego w UE?
       
      Preferowana bransoleta, ale inne opcje też mogą być.
       
      Na tą zabawkę nie chcę wydawać więcej niż 2k.
    • Przez Funky_Koval
      Longines HydroConquest 39mm
       

       
      W 2007 roku Longines stworzył nową serię swoich zegarków sportowych pod nazwą Longines Sport Collection. To wtedy linią dedykowaną dla miłośników sportów wodnych stał się HydroConquest. W 2013 roku odświeżyli ją, wprowadzając tarczę z cyframi arabskimi na wszystkich godzinach (tzw. full numeral dial) oraz czerwone akcenty, ale klasyczny układ 12-6-9 i tak powrócił jako uwielbiany przez klientów standard. W tym okresie w ofercie firmy znajdowały się również chronografy. Kluczowy moment w historii modelu nastąpił w 2018 roku, kiedy zadebiutował HydroConquest Ceramic. Później, w 2023 roku Longines podjął decyzję o wyraźnej zmianie języka stylistycznego. Wtedy zaprezentowano model HydroConquest GMT. W 2026 roku dokonano liftingu całej kolekcji. Doświadczenia i estetyka z wariantu GMT zostały przeniesione do klasycznego divera 3-wskazówkowego. Ewolucja HydroConquesta to droga od surowego, wyrazistego tool watcha do desk divera klasy entry-luxury. W najnowszej odsłonie Longines porzucił charakterystyczne, wielkie cyfry 12-6-9 na rzecz eleganckich indeksów geometrycznych, a aluminiowy bezel zastąpił ceramiką. Smuklejsza koperta (11,7 mm) otrzymała sprawniejszy mechanizm z krzemowym włosem i 72-godzinną rezerwą chodu (wobec dawnych 38 h). Skok jakościowy  stanowi także rezygnacja z prostej, frezowanej klamry na rzecz nowej bransolety z wygodną, beznarzędziową mikroregulacją w zapięciu. No i tym sposobem dotarliśmy do referencji L3.779.4.70.6.
       

       
      Koperta
       
      Zegarek jest prawie w całości szczotkowany. Polerowane elementy są na tarczy, o czym będzie później. To, co nas interesuje, to jakość wykonania i od razu powiem, że jest dobrze. Szczotkowanie jest głębokie, widoczne, zegarek raczej się nie błyszczy, co było dla mnie zaskoczeniem. Nie wali po oczach,  daje raczej dość stonowany efekt. I dobrze, bałem się trochę, że razem z błyszczącym meshem może dojść do tzw. "efektu hindusa":
       

       
      Na uwagę zasługuje ładnie wykończona powierzchnia między uszami. To ważne, bo bransoleta jest na prostym endlinku.
      Koronka w tym modelu ma odpowiednią wielkość i jest sygnowana logo firmy. Chronią ją crown guards. Czyli jak na razie wszystko gites. Jest jednak przysłowiowa łyżka dziegciu w tej beczce miodu: dekiel. Tam grawer jak grawer  nie ma się czym ekscytować, natomiast jest on dość szorstki. To na minus. Mogli jednak łagodniej go wykończyć i dać jakiegoś nurka czy inną fajkę do nurkowania. A tak jest, jak jest. Zegarek ma klasę wodoszczelności 300 metrów. Sztuka dla sztuki, bo prędzej na takiej głębokości by mi łeb eksplodował niż zegarek, ale hej lepiej mieć niż nie mieć. Szary, ceramiczny bezel ma 120 klików i chodzi baaardzo przyjemnie. Jak kołowrotek w wędce. W moim egzemplarzu centruje ale trzeba pamiętać, że z tym może być różnie.  Raczej nie przekoszenie w stylu Seiko, ale o włos może nie trafiać. W sumie pierdoła, ale dla pasjonatów istotny detal. Na górze ma wypukłą kropkę z lumą. Cyfry są ładnie wygrawerowane w ceramicznej wkładce. Bezel ogólnie na plus.
       
      Garść pomiarów:
      Średnica koperty: 39,0 mm Lug-to-Lug: 48,1 mm Grubość: 11,7 mm (smuklej niż starsze generacje ~12,2 mm) Szerokość uszu (paska): 20,0 mm  
      Tarcza, luma
       
      Tu jest naprawdę dobrze! Tarcza jest lakierowana, piano black. Ma połysk, który pięknie gra z nakładanymi indeksami. Nakładane jest również logo skrzydlatej klepsydry. Błyszczące wskazówki są polerowane. W moim egzemplarzu zamocowane prosto, z czym firma miewa problemy. Zalumione jak na nurka przystało. Luma ma dwa kolory zielony na indeksach i godzinowej, na minutowej i kropce bezela niebieski. Na godzinie 3. jest obramowane okienko daty. Całość jest czytelna (podwójny AR robi robotę) i razem z szarym bezelem oraz szczotkowanym meshem tworzy przyjemną dla oka kompozycję. JEDNAK. Co palą projektanci w Szwajcarii to nie wiem, ale chyba bym nie chciał. Na Boga, wywalić datę i dać okrągły indeks na 3. albo zrobić wszystkie indeksy w jednym kształcie! Niby to DNA HydroConquesta bla bla bla, ale jak dla mnie stylistyczny zgrzyt. No cóż, Longines ostatnio nawypuszczał sporo referencji bez daty, może i tutaj się doczekamy.
       

       

       
      Don’t mesh with me! Czyli bransoleta
       
      Tutaj miałem największą wątpliwość przed kupnem. Ja wiem, że są zegarki za bańkę, ale 10k to i tak dużo dla przeciętnego chłopa. Bransolety i spasowanie to bolączka wielu firm. Miałem przez chwilę czarną wersję HydroConquesta i właśnie przez to ją oddałem. Endlink bransolety przylegał do koperty, ale po naprężeniu pojawiała się 0,5 mm szpara. Yikes. Wiem, że 99% ludzi to zleje, ale ja nie mogłem. Nienawidzę takich szpar i dla mnie to dealbreaker. Zatem zdecydowałem się na mesh i jakże przyjemnie się zaskoczyłem.
      Bransoleta jest szczotkowana z zewnątrz, ma wyciągane ogniwa do skracania. System to pin & collar, czyli sztyft i tuleja. Skraca się raczej bez problemu, a dzięki temu, że ogniwa są małe (mniejsze niż w wersji H-link), można złapać dobry fit. Zwęża się z 20 do 18 mm. Zapięcie daje możliwość regulacji on-the-fly, jakieś 0,7 cm, trzy pozycje. Bardzo dobrze spasowane i wykonane, a co najważniejsze: nie jest wielką bułą na nadgarstku ani nie ma wielkiej wysuwanej sztaby metalu (patrzę na ciebie, Sinn!). Estetyka, mimo wspomnianych obaw o efekt hindusa, jest jednak stonowana. No i wygoda noszenia na moim 16.5 cm nadgarstku to absolutny sztos. Podsumowując: jest dobrze. Czuć pieniądz, ale tylko trochę 
       

       

       

       

       
      Werk
       
      Calibre L888.5 to nazwa kodowa ETY: A31.L11. Ten sam werk napędza „zwykłego” Conquesta, HydroConquesta oraz Spirita. Jedyna różnica to certyfikacja COSC, której opisywany model nie ma. Ale i tak trzyma odchyłkę na poziomie kilku sekund na dobę. Osobiście nie lubię dopłacać za COSC bo  bardzo to pompuje cenę zegarka, a realnie korzyść jest znikoma. Co innego większa rezerwa chodu (72 h). Zegarek jest "weekendoodporny". Jak go zdejmiesz w piątek, to w poniedziałek będzie chodził dalej.  I to ma znaczenie dla zegarkowca, bo ja jestem z tych, co po domu noszą inne, do pracy inne, a w sobotę do dresu jeszcze inne. Tak, Panie Doktorze, rozmawiam z nimi. Nakręcam. Dotykam. Proszę mnie nie zapinać w pasy  😜Zastosowanie krzemowego włosa balansu (silicon hairspring) sprawia, że zegarek jest wyjątkowo odporny na pola magnetyczne, bardziej niż np. „zwykła” Sellita SW200. Można spokojnie na balety. Laski na Longinesa nie wyrwiesz ale przynajmniej się nie namagnesuje od głośników
       

       
      Podsumowanie
       
      Longines rozbił tym modelem bank. W takim sensie, że czekając na dostawę (3 miesiące), szukałem alternatyw i nie znalazłem. Nie ma innego zegarka od uznanej szwajcarskiej manufaktury w budżecie do 10k PLN, który by oferował tak wiele i był tak dobrze wykonany.
      Oni go rozsądnie wycenili, co okazało się strzałem w dziesiątkę. Popyt przerósł podaż i dostanie nowego HydroConquesta w rozmiarze 39 mm jest na moment pisania tej recenzji problematyczne. Nieco krócej czeka się na wersje większe, ale i tak patrzycie na wiele tygodni, wręcz miesięcy czekania. Normalnie buying experience jak w Rolexie Nawet zapisy i listy kolejkowe są, serio. Ale warto, zdecydowanie. Mój powrót do obrotowych bezeli jest całkiem udany. Miłego dnia wszystkim! Nakładam HydroConquesta i pędzę nurkować. Miałem na koniec wkleić Henryka z materiałów promocyjnych Longinesa ale kij z nim. Liwia ładniejsza (źródło: https://www.instagram.com/miliholicy/?hl=pl) 
       

       

       
       
       
       
       
    • Przez Z_bych
      Maurice Lacroix Pontos Rectangulaire Reserve de Marche PT6217SS001330
      Stan 7/10
      Cena 3200 zł + koszt wysyłki
      Maurice Lacroix to marka słynąca z wyrafinowanego designu i najwyższej jakości mechanizmów, co doskonale odzwierciedla model PT6217-SS001-330. Ten zegarek męski odpowiada najnowszym trendom fashion dzięki swojej eleganckiej, ciemnej tarczy oraz klasycznemu czarnemu skórzanemu paskowi, który dodaje stylu i distynkcji każdemu strojowi. Szkło szafirowe, znamienne dla trwałości i odporności na zarysowania, podkreśla luksusowy charakter zegarka. Ze swoją stalową obudową i automatycznym mechanizmem, idealnie komponuje się zarówno z codziennym, jak i oficjalnym ubiorem, dostarczając jednocześnie niezawodności, jakiej można oczekiwać od prestiżowej marki jaką jest Maurice Lacroix.
      Zegarek Maurice Lacroix PT6217-SS001-330 to wyjątkowo technologicznie zaawansowany dodatek dla każdego mężczyzny, ceniącego jakość i funkcjonalność. Wyposażony w automatyczny mechanizm napedzany wahnikem zapewnia precyzję i niezawodność. Dzięki szklu szafirowemu, cechującemu się wysoką odpornością na zarysowania, oraz stalowej, solidnej obudowie, zegarek ten jest stworzony do użytku na lata. Wodoodporność oceniona na 50 metrów umożliwia pływanie powierzchniowe, a dodatkowa ochrona do 30 metrów gwarantuje bezpieczeństwo podczas codziennego użytkowania. Praktyczne funkcje jak datownik i pamięć okrążeń są nieocenione dla aktywnych i zorganizowanych. 2-letnia gwarancja dostarczana przez autoryzowanego sprzedawcę Maurice Lacroix dodatkowo podnosi wartość tego wyjątkowego zegarka. Wybierając ten model, stawiasz na niezawodność, trwałość i elegancję, które niezmiennie są synonimami marki Maurice Lacroix.
      Specyfikacja:
      Marka: Maurice Lacroix Model: Pontos Reserve de Marche automatic Nr ref: PT6217SS001330 Koperta: stal nierdzewna Mechanizm: szwajcarski mechanizm automatyczny kaliber ML113 Tarcza: czarna, ze szlifem slonecznym Wymiary koperty: ok. 32,5 mm x 39,5 mm Szkło: szafirowe, wypukłe Pasek: oryginalny czarny skórzany pasek Maurice Lacroix z zapięciem motylkowym, zatrzaskowym, używany Obwód nadgarstka: ok. 20,5 cm Stan: zegarek używany, w bardzo dobrym stanie wizualnym *drobne, normalne ślady po normalnym korzystaniu z zegarka) i świetnym mechanicznym Gwarancja: 1 rok u sprzedawcy














       
       
       
       
       
       
       
       
       
       

    • Przez gszydlowsky
      Szukam, jak w temacie , najlepiej nowe SKX007, SKX009, SKX031, SKX023 🙂
       
       
       
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.