Jump to content
Search In
  • More options...
Find results that contain...
Find results in...

Search the Community

Showing results for tags 'Seiko'.



More search options

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • KLUB POD BALANSUJĄCYM WAHADŁEM
    • FORUM GŁÓWNE
    • ZABAWY i KONKURSY
  • ZAPYTANIA I SUGESTIE PRZED ZAKUPEM
    • Podróbki i zapytania o autentyczność
    • Jaki zegarek...
    • Podręczniki i porady
    • Aukcje Allegro, eBay i inne
    • Marki wirtualne i modowe
  • WIADOMOŚCI I NOWOŚCI
    • NOWOŚCI ZE ŚWIATA ZEGARKÓW
    • WIADOMOŚCI
  • FORA TEMATYCZNE
    • ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
    • AHCI I PRODUCENCI NIEZALEŻNI
    • ZEGARKI POLSKIE
    • ZEGARKI AMERYKAŃSKIE
    • ZEGARKI ROSYJSKIE I RADZIECKIE
    • ZEGARKI JAPOŃSKIE
    • ZEGARKI CHIŃSKIE
    • INNE ZEGARKI
    • VINTAGE
    • ZEGARY
    • KĄCIK ZEGARMISTRZOWSKI
    • PASKI i AKCESORIA ZEGARKOWE
    • GALERIA
  • DZIAŁ TECHNICZNY
    • PRZEDSTAWIAMY SIE
    • PROPONOWANE ZMIANY - KONSULTACJE
    • FORUM ŹLE DZIAŁA - USTERKI, PROBLEMY TECHNICZNE FORUM, PYTANIA, OPCJE, FUNKCJE
    • ARCHIWUM
  • RYNEK
  • PO GODZINACH
    • PO GODZINACH

Blogs

  • 2gWatchBlog
  • ENICAR - Manufacture d'Horlogerie Ariste Racine
  • dawpi's blog
  • Zegarki z ZMP BŁONIE (1959 - 1969)

Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Joined

  • Start

    End


Group


Gadu-Gadu


Strona WWW


Skype


Lokalizacja


Hobby

Found 315 results

  1. y60

    Policzmy Marinemastery

    Tak jakoś mnie naszło.. Ponieważ w wątku "pokaż co masz dziś na ręku" coraz większy wysyp MM300, więc pozwolę sobie zaproponować niezobowiązujący "spis ludności" Ten, kiedyś niezwykle rzadki widok na polskich forach zegarkowych dziś zdaje się być coraz bardziej popularny.. OK.Wobec tego wrzucam ,na początek ,swój egzemplarz.. u mnie od lipca 2015 , cieszy nieustannie . zapraszam do zabawy.. Edit: zastanawiam się jeszcze czy dołączyć do zabawy wszystkie Marinemastery 300 ( czyli również kwarcowe Tuńczyki) ale to niech się już "Społeczeństwo" wypowie.. (jak dla mnie OK)
  2. Hej, Chciałem zapytać was o to, które Seiko ma według was najładniejszą/najbardziej oryginalna tarczę? Mogą być zarówno zegarki nowe jak i vintage. Wrzucajcie zdjęcia:) Jak dla mnie SPB075J1 ze swoją emaliowaną niebieską tarczą. Myślałem jeszcze o GS Snowflake.
  3. Dzień dobry, witam serdecznie. Chciałbym przedstawić forumowiczom, swoje prace, prosić o opinię co sądzicie o takim pomyśle, a może ktoś chciałbym mieć takie cacko... Do sedna. Jako pasjonat zegarków, uzbierałem już swoją jakaś kolekcję i stwierdziłem, że fajnie byłoby mieć również w niej takie zegarki, które wiem że albo nigdy u nikogo innego nie spotkam, albo ktoś ma taki sam gust jak mój 😉 A może mieliście kiedyś tak jak ja, że bardzo podobał Wam się dany model zegarka, ale jeden mały detal bym zmienił... Zacząłem budować od 0, jak również przerabiać gotowe już zegarki, ulepszając je i dostosowując do swoich upodobań... Wstawiam kilka zdjęć, niezbyt skomplikowanych modów. Pozdrawiam. F.
  4. Witajcie, szukam do zakupu divera w stylu Seiko SNR049J1. Konkretnie chodzi mi o dwutonową tarczę takiego koloru oraz dwu kolorowy bezel. Gdyby miał koronkę na godz. 4 i datę to już w ogóle byłoby super. Na GMT mi kompletnie nie zależy. Czy ktoś z Koleżanek/Kolegów natrafił na coś podobnego w bardziej przyjaznej cenie, powiedzmy do 2 tysięcy, może trochę więcej?
  5. Kilka fotek z sesji bardzo udanego kwarcowego zegarka Seiko model SSC081P1.
  6. Nazywam się Krzysiek i zegarkami interesuję się od niedawna. Forum przeglądam już od jakiegoś czasu, ale dopiero teraz się uaktywniłem:) Sam posiadam Seiko z serii Presage i Orienta Kamasu, ale już wiem, że to nie koniec, pozdrawiam.
  7. Witam. Nie widzę takiego tematu, a sporo nas może być. Tylko w styczniu w jednym z tematów o zakupach trzy sztuki doszły. Moja sztuka SRP637K1: Masz Seko Baby Tuna dopisz się na dole. Zaczynamy: 1. robertos231 - SRP637 2.
  8. Zegarek mam od kilku tygodni, zatem mogę cosik na jego temat skrobnąć. W poniższej recenzji nie będzie o historii samej marki Seiko za to dorzucę coś na temat całej rodziny „tuńczyków” i ich historii. Są to zegarki z bardzo charakterystyczną osłoną bezela (z angielskiego shroud). DESIGN I NAZWA Przydomek „Tuńczyk” został nadany temu modelowi przez fanów, którym kojarzy się z puszką tuńczyka (tuna can). Trzeba przyznać, że coś w tym jest Forma zegarka od samego początku serii była podyktowana względami użytkowymi. Coś jak AK-47 zwany pieszczotliwie „kałachem” – ma przede wszystkim strzelać i być niezawodnym w każdych warunkach, wygląd schodzi na dalszy plan. W 1968 pan Ikuo Tokunaga, inżynier Seiko odpowiedzialny za projekty wielu kultowych zegarków sportowych i nurkowych tej marki, otrzymał skargę od jednego z klientów któremu pękło szkło w diverze. Problem polegał na tym, że przy nurkowaniach saturacyjnych z użyciem mieszanek oddechowych hel wnikał do koperty zegarka i podczas dekompresji powodował pękanie szkiełka. Trzeba było zatem zaprojektować czasomierz posiadający odpowiednią klasę szczelności tak aby mógł on znieść te trudne warunki. Zespół pana Tokunagi potrzebował na to 7 lat i w 1985 roku na świat przyszedł „Dziadek tuńczyk” (tak jest aktualnie nazywany przez fanów - grandfather tuna). Zegarek miał wiele zaawansowanych patentów. Łatwo demontowalna osłona bezela, specjalne uszczelki w kształcie litery L, dzięki którym zegarek nie potrzebował zaworu helowego oraz pofalowany, rozszerzający się pasek, umożliwiający zapięcie na kombinezonie nurkowym to tylko niektóre z nich. Generalnie cały zegarek był czymś, co z angielskiego określa się jako overengineered lub over-kill. Zbudowany jak czołg, mający precyzyjnie odmierzać czas na dużych głębokościach. Taki analogowy G-shock Recenzowany model SBBN031 to duży zegarek. Jego wymiary to: Średnica: 48mm (bez koronki) Wysokość: 14,7 cm Waga: 189 g (skrócony na mój kurzy 16cm nadgarstek: 174g) L2l: 48.5 cm Na papierze wydaje się być ogromny ale tutaj działa magia Seiko – nosi się go jakby był znacznie mniejszy. (na końcu recki są zdjęcia porównawcze). Jest to możliwe dzięki temu, że zegarek nie ma wystających uszu i jest świetnie wyprofilowany. Osoby z małymi nadgarstkami mogą go spokojnie nosić. Jeżeli na Twojej ręce SKX007 czy inne Sumo leżą dobrze to tutaj będzie tak samo. Ma jak dla mnie także idealną wagę – lubię czuć zegarki na ręce ale bez przesady. Jeżeli chodzi o design, od lat DNA tuńczyka jest praktycznie niezmienne. Osłona koperty jest szczotkowana, dekielek jest zakręcany, mamy na pokładzie Diashielda. Owszem, czasem Seiko da jakieś kosmetyczne zmiany np. inne wskazówki, jednak puchy z innym zegarkiem pomylić się nie da. Z resztą moja droga do spotkania z tym zegarkiem była drogą, która przeszło wielu jego właścicieli. Jak go pierwszy razem zobaczyłem pomyślałem "No paskudny gruby brzydal”. Z czasem jego wygląd mi się spodobał, zacząłem o nim czytać i w końcu wylądował w koszyku. Coś jak z jedzeniem oliwek, najwyraźniej musiałem do tego dojrzeć Marudy narzekają, że zegarek za bardzo odbija światło i nie ma antyrefleksu. A dla mnie jest mega czytelny, uwielbiam patrzeć jak gruby, zaoblony hardlex załamuje pod katem widok tarczy. Niestety hardlex i połączeniu z zaobleniem będzie się łatwiej rysował – mój już zarobił ryskę. No cóż, rysy na diverach tylko dodają im charakteru (kałach też wygląda fajniej jak jest trochę „przetyrany” ) Czytelność podbijają duże, nadrukowane gruba lumą indeksy oraz wielkie, długie wskazówki (lubię jak w zegarkach wskazówka minutowa sięga do chapter ringu). Na tarczy znajdziemy także nakładane logo Seiko oraz kultowy wśród kolekcjonerów napis „Marinemaster” (w nowszych modelach zstąpiony został logo X). Ciekawym detalem na tarczy jest możliwość przestawienia dnia tygodnia w datowniku na kanji – jest to cecha zegarków przeznaczonych na rynek japoński (JDM). Sam datownik ma czarne tło przez co świetnie wtapia się w tarczę. Bezel ma stalowy, lakierowany wkład i pracuje z lekkim oporem, centruje jak trzeba (jak na Seiko jest nieźle). Fajnym detalem są wyżłobienia na nim oraz mały fragment hardlexu chroniący lumę. Podsumowując - to jest rasowy tool watch. Nosi się świetnie, jest klimat Japonii. No i jest to model, który na stałe zapisał się na kartach historii zegarków do nurkowania. BRANSOLETA Jest bardzo wygodna i wyglądem psuje do koperty zegarka. Ma szerokość 22mm przy pełnych endlinkach, zwęża się do 18 mm przy zapięciu. Pełne ogniwa łączy system pin&collar. Użytkowo jest on pewniejszy niż śrubki – raz dopasowany praktycznie nie ma prawa się wypiąć. Zapięcie jest zbudowane z tytanu co zdecydowanie zmniejsza jego wagę (znowu –zastosowano tytan ze względów użytkowych). Mamy cztery pozycje do mikro regulacji oraz rozszerzenie nurkowe (do zapinania na skafandrze). Do rozszerzenia trzeba się przyzwyczaić żeby go nie wysuwać przy odpinaniu zapięcia. Ogólnie bransoleta w połączeniu z kształtem koperty sprawia, że Tuńczyk jest jednym z wygodniejszych zegarków, które posiadam. A jakby komuś nie pasowało, to bez problemu można dobrać inną bransę dlatego, że endlinki są proste. Trzeba mieć jednak na uwadze, że diashield zmienia odrobinę odcień metalu. Aftermarketowa bransa będzie odrobinę jaśniejsza od koperty. Jednym będzie to przeszkadzać innym nie. Jeżeli miałbym zaproponować pasek to postawiłbym na nato albo pasek typu marine nationale. Podsumowując – SBBN31 to tzw. paskowy potwór. Będzie dobrze wyglądał na wszystkim. Niżej wklejam linki do sprawdzonych sklepów z bransami i paskami do tuńczyka: Straight End Diver Options (uncleseiko.com) Seiko MarineMaster (Tuna)– Strapcode The Original MN Strap by Erika's Originals AlphaShark - BluShark (blusharkstraps.com) WERK 7c46 to kwarcowy werk zaprojektowany specjalnie do tuńczyka i nie znajdziemy go w innych zegarkach od Seiko. Z początku kręciłem nosem („ponad 5k pln za kwarca?!”) jednak im więcej się dowiadywałem o tym mechanizmie tym więcej zyskiwał on w moich oczach. Porównywanie go z tanią kwarcową Miyotą ma mniej więcej tyle sensu co porównanie Ferrari i Poloneza bo „oba to samochody osobowe na benzynę”. Jest to werk zaprojektowany bez żadnych ograniczeń w kosztach. W pełni serwisowalny, łożyskowany na 7 kamieniach, o zwiększonej sile do poruszania dużych wskazówek. W Tuńczykach sekundniki przeważnie trafiają w indeksy (w moim bije perfekto ale loteria Seiko działa również w tym aspekcie) co jest dla niektórych osób bardzo ważne. Jeżeli chodzi o dokładność to opcje są dwie. Można trafić sztukę dokładną lub superdokładną. Mój egzemplarz robi +4sek.miesiąc co mieści się w specyfikacji (fabryka daje +/- 15 sek/miesiąc). Są egzemplarze, które mają lepsze osiągi np. 1sek/na kwartał (3 miesiące). Można trafić oczywiście gorzej (na WUS jeden kolo miał bodajże +11/miesiąc). Generalnie kwarcowe zegarki dobrze trzymają czas, nie trzeba ich korygować w dłuższej perspektywie. 7c46 jest jak wspomniany wyżej kałach. Nie do zajechania, będzie tykał bez względu na warunki. Nie straszne mu również pola magnetyczne (zaletą wszystkich kwarców jest duża odporność na nie). Jeżeli chodzi o rezerwę chodu to przemyślna konstrukcja mechanizmu i specjalna bateria daje czas 5 lat działania (tyle oficjalnie daje Seiko). W praktyce te zegarki działają dłużej – 6, 7 a nawet dłużej. Smaczkiem jest nabita na dekielku orientacyjna data wymiany baterii. Przy kupnie Tuńczyka z drugiej ręki poprosiłbym sprzedającego o zdjęcie (foto) dekielka i sprawdził czy przypadkiem nie zbliża się termin wymiany O wyczerpanej baterii poinformuje też przeskakujący o dwie sekundy sekundnik (mechanizm EOF, end-of-life). Jest jeszcze jeden aspekt odnośnie werku oraz całego zegarka, o którym wcześniej nie wspomniałem. Mianowicie czynnik in-house. Dla ludzi, którzy weszli w świat zegarków często znaczenie ma to, że mechanizm oraz projekt zegarka są w całości patentem producenta. Wszystko od designu, przez uszczelki na baterii kończąc podchodzi od Seiko. Ja osobiście to doceniam. 7c46: tania miyota: LUMA W zegarkach nurkowych bardzo liczy się dla mnie jasna i długo świecąca lumą. W tym Seiko nie ma lipy. Świeci jak pochodnia, można nim biurko doświetlać (co jako nurek głównie biurkowy doceniam). Właściwie nie znam lepiej świecącego zegarka, absolutny crème-dela-crème. Z resztą zerknijcie na te zdjęcia… Dla porównania Tuna vs popularny Casio Duro: PORÓWNANIE Z PORZEDNIM MODELEM I CZY MOŻNA LEPIEJ W porównaniu z poprzednią generacją różnice są głównie kosmetyczne. Starsze modele (SBBN015): -mają cienszy bezel i osłonę -lumi brite świeci gorzej -białe koło dnia/daty -wskazówki są inne Należało by tutaj dodać, że W ofercie Seiko znajdziemy wiele modeli, które mają tą charakterystyczną osłonę bezela. Nie są to stricte tuńczyki ale czasem określa się je tym mianem. Solar tuna, street tuna, kinetic tuna, baby tuna. Śmigają one na automacie 4r36 , kwarcowych mechanizmach solarnych albo hybrydowym kineticu (kwarc z wahnikiem ładującym akumulator). Do wyboru do koloru. Shroud ma także popularny Arnie. Zdjęcia poglądowe wrzucam niżej. Street Tuny i Arnie Baby Tuny Nowa generacja prawilnych Tuńczyków Solar Tuny i Tuny Kinetic No dobrze a czy można lepiej (i drożej)? W świecie zegarkowym zawsze można lepiej i drożej. Są więc Tuńczyki kwarcowe wodoszczelne do 1000m (ciekawostka- Seiko przyczepiło kilka egzemplarzy do łodzi podwodnej. Psuły się dopiero w okolicach 4000m). Jest nowsza generacja 300m, gdzie główną zmianą jest szafir zamiast hardlexu. Są też mechaniczne Tuńczyki (Emperor tuna na werku 8l35). Naturalnie znajdziemy też limitki i edycje specjalne ale prawdziwą gwiazdą jest Spring Drive Tuna. 600m wodoszczelności i autorski mechanizm Seiko zamknięte w tytanowej kopercie. To jest moim zdaniem najfajniejszy Tuńczyk (ciężko dostępny, cena boli). Te Tuny są odrobinę większe od recenzowanego SBBN031. Spring - Drive Tuna Tuna Quartz 300M Padi Edition Tuna Quartz 300M (nowa generacja, ta z szafirem) Emperor Tuna Gundam Edition Tuna 55th Anniversary (SLA041J1) Emperor Tuna Tuna 1000m Quartz PODSUMOWANIE Drogi czytelniku, jeżeli dotrwałeś do tego momentu to gratuluję wytrwałości. Jak zatem podsumuję Seiko Marinemaster Tunę? Krótko. Wart każdej zapłaconej za niego złotówki. Fakt, trzeba go sprowadzać (Seyiajapan.com, Sakurawatches.com, Shoppinginjapan.net ->dobre, sprawdzone sklepy) i jak każdy zegarek nie jest on bez wad. Wady dotyczą jak dla mnie seikowej loterii z kontrolą jakości. Może się trafić gorsze centrowanie, problem z dokładnością lub inny feler. I wtedy trzeba odsyłać do Japonii… lub olać Niemniej jeżeli się zdecydujecie na ten model to ryzyko wtopy jest relatywnie niskie a daje on bardzo dużo radochy. Kawał nurasa z historią, nie ma drugiego takiego. Pancerny tool watch przystosowany do nurkowań saturacyjnych, któremu nie straszne mycie rąk przez takiego desk divera jak ja Na sam koniec jeszcze kilka fotek: Baby Tuna Srpa82k1 i Tuna Sbbn031 Dla porównania rozmiarów Casio Efv-100, 40mm średnicy Tuna i Casio Mdv-106, 44mm średnicy Sbbn031 Marinemaster Tuna @PiotrX Dzięki za ten obrazek Tuńczyki chronologicznie ->Link do wątku o Tunach Marinemaster tu na forum<- ~ ~
  9. Pozwoliłem sobie popełnić poniższą recenzję z perspektywy rocznego użytkowania tego modelu. O historii nie będzie, za to porównam go z MM200 (Spb077j1), ze starszym modelem (Sbdx017) popatrzymy też po droższych nurkach Seiko. Lecimy. DESIGN Seiko Sla021j1 to model nawiązujący designem do modelu z 1968 roku. Koperta jest polerowana techniką Zaratsu oraz pokryta powłoką Diashield. Osobiście lubię diashielda za subtelną zmianę odcienia stali. W praktyce powłoka zmniejsza zarysowania, po roku trochę ich jednak mam. Noszę moje zegarki więc blizny są Bardzo przyjemnie nosi się zegarek, który jest częścią historii zegarków nurkowych w ogóle. Zegarek jest duży (średnica to 44.3mm, wysokość 15.4cm, l2l 55mm), ciężki (~222g). Kawał stali na nadgarstku - wrażenie jest potęgowane przez brak klasycznego dekielka. Koperta jest jednolitą bryłą, werk jest instalowany w zegarku od strony szkła. Dzięki takiej konstrukcji MM300 nie potrzebuje zaworu helowego podczas dekompresji w nurkowaniach saturacyjnych. Jestem fanem kopert Seiko - na papierze wymiary zegarka są spore ale nosi się go jakby był mniejszy. Podoba mi się również praca bezela i wygląd jego ceramicznej wkładki. Bezel centruje (co w nawet droższych Seiko nie jest oczywiste), pracuje bardzo po "japońsku". Obraca się z lekkim oporem, kliknięcia są doskonale wyczuwalne. Numeracja od zera do 20 jest pokryta lumą. Ceramika to błyszczący materiał, mnie się podoba. Tarcza i wskazówki tworzą przyjemną kombinację - wskazówki są polerowane i szczotkowane a wisienką na torcie jest złoty sekundnik pasujący do złotego napisu "300M" na tarczy. Smaczkiem jest również metaliczne koło datownika otoczonego ramką. Indeksy wydają się być nakładane i pomalowane grubą warstwą lumy - czyli to co tygryski lubią najbardziej. Na koniec zostawiłem "X" na koronce i na tarczy. Mi nie przeszkadza, nawet lubię to logo. Wszystko to można podziwiać przez grube, szafirowe szkło z warstwą antyrefleksu. BRANSOLETA W tym modelu bransoleta jest wygodna. Ma duże, pełne ogniwa łączone za pomocą "pin&collar". Jej średnica to 20mm przy pełnych endlinkach, zwęża się do 18 mm przy zapięciu. Wolę pin i tulejkę od śrubek - te czasami potrafią się wykręcać. Tutaj skracamy raz i mamy spokój. Należy jednak wspomnieć, że waga bransolety nie równoważy wagi koperty. Zapięcie bransolety ma 4 pozycje mikro regulacji oraz rozszerzenie nurkowe. Rozszerzenie wymaga odrobiny przyzwyczajenia żeby nie wysuwać go przy odpinaniu zapięcia. Podsumowując, zapięcie ma formę typowo utylitarną - toż to w końcu toolwatch Do zestawu sprzedażowego jest również dołączany silikonowy pasek - jest w porządku. WERK Seiko 8l35 to nieregulowana wersja werku stosowanego w Grand Seiko. Mechanizm jest ładnie wykończony (co będzie oglądał tylko zegarmistrz oczywiście), z ciekawostek zawiera po cichu wprowadzoną przez Seiko technologię MEMS (Micro Electro Mechanical Systems). Jest to jeszcze dokładniejsze wykonanie części składowych werku co przekłada się na jego żywotność i niezawodność. Werk ma 50 godzin rezerwy chodu i pracuje z częstotliwością 28800/h co zapewnia płynny ruch sekundnika. Łyżką dziegciu w tej beczce miodu jest dokładność. Mają na to wpływ dwa czynniki. Po pierwsze jak już wspomniałem werk nie jest regulowany, fabryka daje widełki -10/+15 sekund na dobę. Możecie zatem trafić sztukę która będzie działać z dokładnością chronometru ale można też trafić na takiego, co będzie robił +14s/d a to już wynik trochę mało satysfakcjonujący jak na ten przedział cenowy. Japońskie mechanizmy lubią być dokręcone, wtedy działają najdokładniej. Także nosząc ten model, jeżeli zależy komuś na dokładności to siedzenie przy biurku nie zapewni wystarczającego ruchu wahnika. LUMA Tutaj nie mogło być mowy o zawodzie. Jest wyśmienicie, zegarek świeci jasno i długo. Wieczorem może robić za latarkę. Luma Seiko robi robotę - MM300 pod tym względem jest o wiele lepszy niż np. żółw czy skx007. PORÓWNANIE ZE STARSZYM MODELEM, MŁODSZYM BRATEM I BOGATYM KUZYNEM Starszy marinemaster (Sbdx017) różni się kilkoma rzeczami od sla021: - szkło to hardlex - wkład bezela to lakierowana stal - luma na indeksach jest nakładana ręcznie - trójkącik na bezelu ma kropkę lumy tylko w tym miejscu - sekundnik nie jest kolorowy - napis "Marinemaster" na tarczy - wymiary, osiągi są takie same/podobne jak w droższym modelu A jak wygląda MM300 w porównaniu do MM200 (spb077j1)? Tu różnic będzie więcej: - wymiary są inne (zwłaszcza wysokość - spbn077 jest znacznie cieńszy) - werk to niższa półka 6r15 - wkładka bezela to lakierowana stal - większe widełki dokładności (tutaj także będzie seikowa loteria) - szkło to także szafir z antyreklesem MM200 jest także fajnym zegarkiem i dla wielu osób będzie lepszym wyborem ze względu na wagę i wymiary niż klockowaty sla021. A czy można lepiej (i znacznie drożej) w ramach nurków Seiko? Ano można, seria LX to tytanowe divery na springdrajwie, które kosztują tyle co Omega Seamaster. Czy warto? Nie wiem, chyba wolałbym Omegę jakbym dysponował budżetem ponad 20 tyś pln... PODSUMOWANIE MM300 to model dla kogoś, kto wie czego chce. Raczej nikomu nim nie zaimponujecie na firmowym spotkaniu, to jest zegarek dający radochę samemu właścicielowi. Ja frajdę z niego mam dalej, mimo roku noszenia. Trafiłem dokładną sztukę (robi stałe +1/doba), ładnie wykonaną z centrującym bezelem. Nie jest to jednak zegarek bez wad - spasowanie endlinków bransolety z kopertą to bolączka tego modelu (tragedii nie ma chociaż mogłoby być lepsze), także wspomniane problemy z dokładnością mogą komuś zepsuć zakup. Czy warto? Na to odpowiedzieć musicie sobie oczywiście sami Na koniec dołączam jeszcze kilka zdjęć mojego egzemplarza oraz innych wersji kolorystycznych/pokrewnych modeli. SLA021J1 MM200, MM300 MM300, Casio MDV-106 (Duro) SLA021J1 SLA021J1 tagi mówiące o spełnianiu wymogów certyfikatu nurkowego ISO6425 Oryginalny Diver 300m Seiko z 1968 roku Marinemaster 1000m Automatic MM300 Zimbe Limited Edition MM300 niebieski MM300 zielony, edycja limitowana MM300 Zimbe Limited Edition MM300 Ninja Blue Dolphin, Sla045j1 ->Link do wątku o Marinemasterach tu na forum<-
  10. From the album: Seiko - Divers

    JDM 7548

    © timeforme84

  11. From the album: Seiko - Divers

    © timeforme84

  12. Mir84

    6139

    From the album: Seiko - chrono

    © timeforme84

  13. Mir84

    6139

    From the album: Seiko - chrono

    © timeforme84

  14. 1. SARY147 - ukryta perełka Seiko Niespełna dwa lata temu obraziłem się na moją ulubioną firmę zegarkową. Niebezpodstawnie, naturalnie – splot przykrych doświadczeń z jakością kupowanych przeze mnie czasomierzy spowodował, iż moja niechęć sięgnęła zenitu i zacząłem kolekcjonowanie innych zegarków. Jednak niewiele czasu musiało upłynąć, by Seiko znów przyciągnęło mnie do siebie jak magnes. Minęło kilka miesięcy od feralnych zakupów i firma po cichu wypuściła na rynek model, który nie przyciągnął uwagi mediów, za to moją – jak najbardziej. Obserwowałem ten model od momentu premiery w drugiej połowie 2019 roku, ale ociągałem się z zakupem, zrażony doświadczeniami. Szczególnie, iż w rachubę wchodził import z Japonii, co później wiązałoby się z wysyłką zwrotną za granicę i stresem. Kiedy już zdecydowałem się na zakup, plany popsuła pandemia, która skutecznie wstrzymała wszelkie plany zakupowe (problemy z zaginionym Oceanusem, inny zegarek, który szedł do mnie trzy miesiące – nie chciałem powtórki). Stąd, jak tylko Japonia trochę poluzowała obostrzenia, zdecydowałem się na zakup. Niestety, w tym momencie okazało się, iż Seiya Japan wyprzedała ten model. Napisałem maila, po czym przyszła odpowiedź, że ten model nie był produkowany w dużych ilościach i raczej nie będą mieć go z powrotem w magazynie. Nastąpiła chwila konsternacji z mojej strony, po czym zacząłem przeglądać inne japońskie strony, oferujące międzynarodową wysyłkę. Mój wybór padł na Sakura Watches, gdyż raz, że ten sklep ma bardzo dobre opinie, a dwa – mieszkaliśmy z żoną dosłownie 5 minut spacerkiem od tego miejsca, patrząc na lokalizację (dzielnica Umejima w okręgu Adachi). Teściowie nadal mieszkają w tej dzielnicy, kawałek dalej ale to nadal góra 10 minut drogi piechotą, więc jakby coś miało pójść nie tak, to zawsze mogliby zadzwonić i podejść bezpośrednio do sklepu. Na szczęście takiej potrzeby nie było, a po niespełna trzech tygodniach od złożenia zamówienia, zegarek trafił w moje ręce. Dodam jeszcze, że sklep w momencie zakupu oferował zniżkę 15%, co było miłym bonusem. Po rozpakowaniu standardowego pudełka, wpadłem w zachwyt – co zdarza mi się coraz rzadziej podczas zakupów. Już wiedziałem, że najnowszy nabytek był strzałem w dziesiątkę… 2. Japoński ogród zen – namiastka Grand Seiko? Pytanie przewrotne i na pewno wzbudzające kontrowersje oraz podziały. Ja patrzę na to trochę z boku, gdyż jak większość forumowiczów wie, jestem wielbicielem Seiko z przedrostkiem „wielki”. Celowo nie użyłem w tytule podrozdziału słowa „zamiennik”, bo takowym ten zegarek po prostu nie jest. Nie użyję też tak lubianego w zegarkowej nomenklaturze określenia „Baby Grand Seiko”, choć po cichu tak ten model widzę. Czym jest więc SARY147 Zen Gardens? Jest obłędnie wykonanym, z przepiękną tarczą czasomierzem, w cenie która nie zrobi spustoszenia w portfelach klientów. Od razu też wyjaśnię – tak, ten zegarek posiada „tylko” 4R, jako bijące serce. Mam to totalnie głęboko gdzieś, nie kupuję zegarków pod kątem mechanizmów. Kupuję je, kiedy mnie urzekną wykonaniem i detalami… Dlaczego wspominam o Grand Seiko? Ponieważ te zegarki w zdecydowanej większości posiadają najbardziej dopracowane tarcze z jakimi miałem do czynienia. Również dlatego, że w swojej ofercie mają model „Snowflake”, który po raz pierwszy ujrzał światło dzienne dokładnie dziesięć lat temu, a obecnie jest znany w swojej brzydszej wersji po rebrandingu firmy, jako model SBGA211. Uprzedzając wszelkie komentarze – tak, wiem i widzę, nie jest to ta sama faktura tarczy, nie jest to ten sam poziom wykończenia, wszystko generalnie jest inne. Mimo wszystko, te dwa zegarki mają jedną wspólną cechę – w świetle słonecznym powodują wielkiego banana na mojej twarzy. Tak, jak wyżej wymieniony Spring Drive można faktycznie określić jako płatki śniegu, takie świeże, w klimacie umiarkowanym – tak SARY147 to śnieg, ale przy -40 w kole podbiegunowym. Co ciekawe, nie tylko tarczę zmroziło, ale w tym wypadku udzieliło się też indeksom, co daje fenomenalny wręcz efekt w pełnym słońcu. Nie traktowałbym tego zegarka w kategoriach „Grand Seiko dla mas”. Raczej jako model, który powie kupującemu, czy eksperymenty z niecodziennymi fakturami tarcz, które za dużo większe pieniądze można nabyć w GSach, to jego tak zwana bajka, czy nie. Osobiście, gra ze światłem w GSach skradła moje serce i to właśnie dlatego je kolekcjonuję, więc jak tylko ten model się ukazał, przykuł moją uwagę. Kosztuje ułamek ceny powyższego – wiadomo, tutaj nie uświadczy się polerowania zaratsu, ani mechanizmów z najwyższej półki. Jednak w kategorii cenowej, w której ten model się znajduje, moim zdaniem jest bezkonkurencyjny. Niewiele jest recenzji SARY147, a te, które są, błędnie porównują go do SARBa035…Ja jednak porównam go do zupełnie innego modelu, który również posiadam od jakichś pięciu lat – uważam, że to porównanie będzie trafniejsze. Zacznijmy więc. 3. SARY147, a sprawa polska SARX019 SARX019, to model który zadebiutował w 2014 roku i miał dość krótki żywot, ze względu na reorganizację totalną w strukturach firmy. Obecnie ten sam model występuje jako SARX049, z tym że ma teraz pasek w kolorze czarnym, a nie niebieskim, jak poprzednik. Zamieszanie wynikło oczywiście z faktu, iż Seiko wskrzesiło linię Presage, podniosło ceny no i trzeba było starczy model czym prędzej ubić. Jak się później okazało, strategia ta została zastosowana na szerszą skalę we wszystkich liniach tej manufaktury. Ale nie o tym ta recenzja, więc wróćmy do SARXa oraz SARY. SARBa w ogóle do porównania nie liczę, gdyż TO NIE JEST DRESSWATCH, tylko TOOLWATCH. Dla mnie sprawa jest jednoznaczna – zarówno SARX019 jak i SARY147 mają lumę idealną, jak na elegancki zegarek pod koszulę/do garnituru przystało. Jest tak subtelna, że aż niewidoczna i jest to dla mnie wielkim plusem w tym wypadku. Gdybym chciał z lumą, to bym chyba powiedział „z lumą” nie? Parafrazując pana Jarosława Psikutę z pewnej polskiej komedii. SARX019 był pierwszym dresswatchem, jakiego kupiłem i od razu zauważyłem, że coś z tym modelem jest nie tak. Jest DUŻY i gruby. Stąd też, kilkukrotnie myślałem o pozbyciu się go, ale zawsze w ostatniej chwili mówiłem sobie – a niech jest, chociaż jedna emalia w kolekcji. Pal licho, że ze względu na wymiary, zakładam go rzadko. Latami w myślach mówiłem sobie – Seiko, zrób eleganta poniżej 40mm i na litość boską, chudszego! Przyszedł rok pański 2019 i w jego końcówce Seiko wysłuchało moich wołań. Tak prezentują się obok siebie te dwa modele. Różnicę zauważy nawet ślepa kura. Koperty są identyczne, z wyjątkiem rozmiarów. To jest dla mnie elegancki zegarek, który idealnie wpasuje się pod koszulę – wiem, są Szwajcary i inne, ale ja chciałem takie Seiko. Dostałem więcej, niż bym chciał, gdyż tarcza w ogrodzie zen przyciąga mnie dużo bardziej, niż w emalii. Garść suchych faktów: SARX – średnica koperty 40,5mm, L2L niespełna 48mm,a grubość, co było największym mankamentem, aż 13mm. Po drugiej stronie mamy SARY, gdzie średnica koperty ma 38,3mm, L2L 43,6mm i grubość raptem 11mm. Na zdjęciach różnica w odbiorze jest bardziej niż wyraźna. Seiko odrobiło lekcję i pomniejszyło tę kopertę, co udało się, pakując mniejszy mechanizm 4R, oraz zmieniając nieco wypukłość szkła. Waga obu zegarków (z SARY zdjąłem fabryczną bransoletę, z SARXA pasek, żeby było bardziej miarodajnie) przedstawia się następująco: Odchudzenie sprawiło, że w końcu zegarek wchodzi pod mankiet i nie pogrubia go w brzydki sposób. Moim zdaniem, gdyby tylko Seiko pokusiło się o emaliowane Presage w tym rozmiarze, bądź te przerośnięte do granic możliwości koktajle – to miałbym duży ból głowy i pewnie stan posiadania zwiększyłby się o ładne parę modeli. Liczę w przyszłości na więcej wypustów tego typu poniżej 40mm. 4. Jakość relaksacyjnego zen Czy można było wykonać ten zegarek lepiej? Oczywiście, że tak. Czy jestem zadowolony z tego, co finalnie otrzymałem? Naturalnie. Może po kolei. Zaczn zacznijmy od faktu, że Seiko mocno przesunęło próg cenowy, w którym otrzymujemy grawerowane koronki. Jest to dla mnie skandalem, ale cóż poradzić, masy i tak nie zwracają na takie detale uwagi, ja jednak mam z tym problem. Zdziwiło mnie to, że w tym, relatywnie tanim modelu, ten grawer otrzymujemy. Poniżej prezentuję, jak wyglądają koronki, w trzech modelach Seiko: Grawer koronki push-pull w SARX019/049 (około 700USD): Grawer koronki push-pull w SARY147 (około 500USD): a tak przedstawia się grawer koronki (zakręcanej tym razem) w najnowszym Alpiniście SPB117 (750USD): Jako, że Alpinistę w tym roku kupiłem i widząc brak grawerunku, który jego starszy brat SARB017 posiadał – nie spodziewałem się, że Seiko do kilkaset dolarów tańszego modelu taki detal dorzuci. Niezbadane są ścieżki tej firmy i gubię się już w logice. Narzekać jednak nie zamierzam, bo dostałem coś, czego w tym przedziale cenowym ciężko już u Seiko uświadczyć. Jeżeli chodzi o wykonanie samej koperty, jest ono identyczne jak w SARXie, czyli ten sam kształt, te same uszy i ich rozstaw (20mm) oraz takie samo polerowanie na wysoki połysk. Szkoda, że firma nie zaczerpnęła jednak z Alpinistów i nie szczotkowała uszu, tylko postawiła na jednolity wygląd. Z jednej strony to rozumiem, bo w tym momencie zegarek jeszcze bardziej podkreśla swoją elegancję, z drugiej jednak strony, chciałbym żeby coś więcej tutaj grało patrząc z bliska. Macie porównanie wykończenia uszu w zenie i w alpiniście. SARXA nie będę pokazywał, gdyż jest identycznie, jak w w/w zenie. SARY147: SPB117: Nie jest źle. Dekiel w obydwu modelach jest przeszklony, dzięki czemu można zobaczyć werki 6R i 4R podczas pracy. Nie jest to może szczyt finezji, gdyż jeden i drugi to zwykłe woły robocze, mimo wszystko, uważam na plus fakt, że w SARY Seiko wyraźniej szczotkowało elementy układu oraz dorzuciło pozłacany rotor, o który aż prosił się nudny „tyłek” SARXa. W obydwu modelach, dekiel jest szafirowy, szkło na froncie, ma się rozumieć, również. SARX od tyłu: SARY147 od tyłu: No dobra, to może do mięsa czas przejść, czyli to, czym mnie ogród kupił. 5. Tarcza i wskazówki (paproch w okolicach daty jest na szkle od rękawiczek, które miałem założone do robienia zdjęć makro) Za to pokochałem Seiko. Mogą robić buble pokroju biedamasów, niedorobionych króli żółwi, mogą wypuszczać frankeny pokroju nowego Samuraja, wrzucać lupy gdzie popadnie, wymyślać tarcze we wszystkich kolorach tęczy a nawet i więcej, ale od czasu do czasu ktoś tam w biurze projektowym w przypływie otrzeźwienia z braku sake, wymyśli coś subtelnego i po prostu z braku słów powiem – pięknego. Ta tarcza za każdym razem przypomina mi o moich ulubionych, ale też niestety o wiele droższych zegarkach. Patrząc na nią uśmiecham się tylko pod nosem. Genialnym posunięciem było też potraktowanie górnej części indeksów tym „chropowaniem”. Daje to efekt niesamowity, a w połączeniu ze wskazówkami… Same wskazówki – część z Was może chrząkać pod nosem, łeee, wolę te ostre jak brzytwa, ten styl jest taki nie teges. Więc powiem jak to wygląda z mojej perspektywy. Do tego kształtu (nie wiem jak fachowo się on nazywa, może koledzy w komentarzach podpowiedzą, bo drapię się tylko po głowie) przyzwyczaił mnie już SARX. Jednak tutaj w SARY architekci Seiko wpadli na genialny w swej prostocie pomysł – mianowicie, zachowali kształt, aczkolwiek odeszli od w zestawu składającego się z samych niebieskich wskazówek – tutaj pozostawiono w tym kolorze tylko sekundnik. Tak samo jak w SARXie, w zależności od światła i kątów patrzenia, jest on czarny, ciemnoniebieski bądź błękitny. Minutowa i godzinowa natomiast – tym razem to polerowane na wysoki połysk, stalowe wskazówki. Efekt jest pio-ru-nu-ją-cy! Nie da się tego określić słowami ani chyba uchwycić, ale ta jedna zmiana moooocno odmieniła ten model. Jest dużo bardziej elegancki, czytelność znacznie się zwiększyła, pomimo mniejszych rozmiarów – po prostu wysoki połysk stali kontrastuje idealnie z chropowatą powierzchnią tarczy. Jak tylko to zobaczyłem, zakochałem się po same uszy. Dzięki tym wszystkim zabiegom, udało się stworzyć model, który daje podobne efekty, co wspomniane na początku recenzji Grand Seiko. Chapeau bas, Seiko! Teraz trochę pomarudzę, bo przyszedł czas, w którym będę oceniał nie sam zegarek, a… 6. Bransoleta, czyli na czym można oszczędzać Nie, żeby była zła! Seiko przyzwyczaiło mnie do dużo gorszego badziewia w tej materii i zdążyłem się już zaadoptować do natury ich zegarków, gdzie po zakupie pierwsze co robię, to ściągam bransolety i zakładam coś innego, co wcześniej zdążyłem upatrzeć do konkretnego modelu. Tak też było i w przypadku SARY, gdzie zanim zegarek dotarł, miałem już zamówiony elegancki pasek skórzany, który dopełnia sznytu. Ale nie o pasku mowa, a o samej bransolecie. Tę skróciłem, po czym okazało się, że o dziwo – jest wygodna. Na tyle, że ponosiłem na niej zegarek przez kilka dni, w ramach eksperymentu. Powiem szczerze, że mnie zaskoczyli i tak, jak w przypadku dużo droższego SPB117, po zdjęciu schowałem ją bez sentymentu do pudła, tak w przypadku SARY miałem moment zawahania. Zacznijmy może od endlinków – w 2020 ten przedział cenowy i pełne endlinki, to małe zaskoczenie: Bransoleta jest pięcioczęściowa, częściowo polerowana na błysk, częściowo szczotkowana, z bokami polerowanymi. Grubość ogniw jest dobrze dopasowana do specyfiki zegarka i gdyby nie to zapięcie (tutaj też nie wiem, jak ono fachowo się nazywa), które totalnie mi nie leży, to byłaby to pierwsza bransoleta Seiko, którą bym nosił. Zapięcie: O dziwo, nie ma standardowej blaszki w środku: Co do skracania, niestety, śrubek tu nie uświadczymy mamy piny z tulejami, czyli typowy, Seikowy standard: Ogólnie rzecz biorąc, bransoleta zaskoczyła mnie bardzo pozytywnie, widać, ze zdarza się tej firmie nie iść całkowicie po taniości. Do pełni szczęścia brakuje tylko przewierconych uszu, ale dobra, nie będę marudził, tym bardziej, że pasek, który do niego zamówiłem i już wrzuciłem, ma u mnie dożywocie w tym modelu. Jak na ten przedział cenowy – bransoleta jest wykonana bardzo dobrze i jest zdecydowanie lepszej jakości niż te, które są oferowane np. w diverach o podobnym, a nawet wyższym przedziale cenowym. Dobra, rozpisałem się, więc czas to wszystko zebrać do kupy i jakoś podsumować. 7. SARY147 - czy było warto? Rzadko piszę recenzje zegarków, a już w ogóle tak prędko po ich zakupię. Z reguły odczekuję kilka miesięcy, by emocje opadły, a werk się „ponosił”. W tym wypadku, obcowałem z zegarkiem online od jego premiery, zanim do mnie dotarł, wiedziałem już o nim wszystko, więc o recenzję łatwiej w krótkim czasie. Jedynie z dokładnością chodu zobaczę jak to wygląda po paru miesiącach. Między innymi dlatego nie poświęciłem akapitu mechanizmowi, gdyż jaki koń jest każdy widzi, 4R zna każdy fan Seiko. Mogę tu tylko dodać, iż mój egzemplarz prostu z pudła codziennie robi +7 sekund na dobę. Jest to wynik lepszy, niż np. nowego Alpinisty, w którym siedzi 6R. Rezerwa chodu to ok. 40 godzin, co mi w zupełności wystarcza, dla mnie najważniejszy jest fakt, że dzięki temu mechanizmowi, sam zegarek został mocno odchudzony względem SARXa. Czy za te pieniądze (niecałe 500USD) warto było? Pojęcie czysto subiektywne, zależy kto czego oczekuje. Ja otrzymałem więcej, niż bym się spodziewał po tej firmie, w tym progu cenowym. Malkontentom od SARBów i cen sprzed paru lat powiem tylko – to już było i nie wróci. Ceny Seiko szybują w górę i ta tendencja będzie tylko i wyłącznie wzrastać. Czuję w kościach, że ten model, co wynika też z informacji od japońskiego sprzedawcy, po wyprzedaniu raczej nie zostanie wznowiony, a jeśli, to z 6R za dwa razy większe pieniądze. Taka okazja „last minute”. Wciąż nie mogę nadziwić się, jak ten model przeszedł bez echa, samo Seiko wprowadziło go na rynek po cichu, jakby chcieli go ukryć wśród gąszczu koszmarków, hurtowo ostatnimi czasy wypuszczanych… Miałem nie kupować więcej Seiko, a jednak kupiłem. Nigdy nie mów nigdy – sprawdza się w 100%, a ja teraz z na nowo rozbudzonym apetytem czekam, aż moja ukochana niegdyś firma, ponownie złamie moje żelazne postanowienie. Z ciekawostek dodam, iż pani żona po zobaczeniu tego zegarka myślała, że to kolejny GS. Wiem, żona na zegarkach się nie zna, ale to był bardzo miły akcent. Poniżej kilka zdjęć z różnymi paskami, oraz nadgarstkowe wraz z żoną. Dziękuję za przeczytanie recenzji i do kiedyś tam, kiedy jakiś zegarek tak mnie zaskoczy, że aż zmusi do stworzenia tekstu, co nie ukrywam, jest czasochłonnym zajęciem.
  15. Witam, czym przykleić wkładkę bezela, żeby można ją było w miarę łatwo zdemontować w przypadku chęci zmiany na inną? Widziałem samoprzylepne taśmy 3M, jednak potrzebuję sprawę załatwić w miarę szybko. Jaki klej polecacie? P.S. Chętnie odkupię owe krążki z taśmy 3M w ilości kilku sztuk.
  16. Poszukuję sprawadzonego serwisu - perypetie z trudno się nakręcającym SARBEM opisałem jakiś czas temu w wątku: Problem (w przeciwieństwie do wcześniejszego "zacieku") nie ustąpił - nawet po całodniowym intensywnym użyciu (cały dzień na nogach, w ruchu) zegarek osiąga maks. 30 h rezerwy. Podejrzewam, że może mieć za sucho. Kupowałem na na ebay: https://www.ebay.pl/itm/253552207028, nieby jest jeszcze na gwarancji, ale nie chcę odsyłać, a serwisu Zibi się obawiam (bazując na doświadczeniach sznownych kolegów). Może mógłby ktoś polecić jakiś zacny serwis / zegarmistrza, najchętniej z opcją korespondencyjnego dostarczenia zegarka (jeśli tylko stacjonarnie, to optymalnie byłoby z Lubelskiego lub Mazowieckiego)? Dzięki i pozdrawiam
  17. Od jakiegoś choruje na ten zegar, dodam, ze to nie jest choroba przewlekła, idzie się jak sadze wyleczyć 😉 Ogólnie chciałem go nabyć jako opcja wakacyjna, w sumie w pracy tez by dał rade, po wymianie paska na jakaś gumę, alby można było się spokojnie w nim wykapać i deszcz tez mu był nie straszny. Rozmiar tez jest dla mnie poprawny, mam Hama 39 i jest idealnie 👌 Alternatywą jest Alba APBT 209, ale koszt zdecydowanie większy. Koszt to +- 260 pln (ebay) Co sadzicie, moze ktoś miał. Opinie wszelakie mile widziane. Tak po cichu tez zastanawiam się od jakiegoś czasu na Citizenem BN ...🤐 ps. Foto poglądowe.
  18. Cześć mam nietypowy problem z moim Seiko Chronograph, a mianowicie oś tachymetru przesunęła się od kila stopni w prawo. Aby to naprawić, należy zdjąć bezel wraz ze szkłem, czy udałoby się mniej inwazyjnie? (mam na myśli poprzez wyjęcie mechanizmu i manipulację wewnątrz).
  19. Część wszystkim ? Jestem nowym użytkownikiem forum, nie znam się na zegarkach i poszukuje porady. Znalazłem w domu zegarek, wiem o nim tylko tyle że jest marki Seiko i należał do mojego ojca. Czy ktoś mógłby powiedzieć mi co to jest za zegarek i czy opłaca się oddawać go do renowacji do zegarmistrz? (Nie biorąc pod uwagę że to pewnego rodzaju pamiatka. Chodzi mi o to czy przypadkiem cena renowacji nie przekroczy wartości nowego zegarka podobnej jakosci. Zegarek nie działa (na 99% to wina baterii) Z góry dziękuję za pomoc ?
  20. Cześć! Chciałbym zaprezentować jeden z moich złożonych od podstaw zegarków, modów, customów, zwał jak chciał. Obecnie jest już trochę w innej formie (ale nie o tym dzisiaj). Mimo, że jestem w obozie wielbicieli Seiko, to zdarza mi się coś samemu podłubać, coby "poprawić fabrykę". Żeby nie spisywać litanii, bo nikt takich tekstów chyba czytać nie lubi: zależało mi na utrzymaniu estetyki Seiko, tj. zegarek budowałem z myślą "ma być tak, jak mogłoby to wyjść z fabryki". Nie ukrywam, że podobają mi się divery Grand Seiko, więc trochę się też nimi zainspirowałem. Z ciekawszych części: Tarcza - pochodzi z modelu SRPD45, limitowanego w liczbie 1800 sztuk. Docelowo tylko na rynek azjatycki. Koperta - aftermarket, wymiary 1:1, został też dodany zawór helowy, oczywiście nie atrapa, prawdziwy Wskazówki - aftermarket, w stylu tych w diverach GS Insert - 12h, ceramiczny, z lumą Bezel - aftermarket Szkło - szafirowe double-dome, z powłoką antyrefleksyjną Chapter ring - szczotkowana stal Koronka - z logiem "S" wypełnionym lumą Zegarek pracuje na mechanizmie NH36 od Seiko. Zapraszam do komentarzy, opinii, jeśli się spodoba to podzielę się też innymi moimi wynalazkami.
  21. Witam. Od maja 2019 posiadam taki oto czasomierz Bardzo chciałbym dowiedzieć się jaki skrywa mechanizm... Producent upiera się przy seiko ale niestety mi nie udało się dopasować tego mechanizmu do seiko. W dniu wczorajszym ktoś postawił tezę ,że jest to produkt innej marki ( póki co nie ujawniam jakiej aby nic nie sugerować ) ale także moim zdaniem jest to błędna sugestia. Z początku dokłądność oscylowała w granicach 8s/dobę a obecnie około 11s/dobę Ktoś ma jakiś pomysł? Pozdrawiam Michał
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.