Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...
Funky_Koval

Klub Zakupowego Abstynenta

Rekomendowane odpowiedzi

Napisano (edytowane)
1 godzinę temu, meXy napisał(-a):

Przeciętny człowiek z ulicy nie odróżni jakości Longinesa od Lange.

 

Aby wychwycić te niuanse, trzeba mieć bardziej wyostrzone zmysły, niż przeciętny zjadacz chleba. Społeczeństwo w swej masie zostało tak ujednolicone, że jakiekolwiek wychylenie się poza przeciętność jest źle postrzegane. Ludzie z pasją nigdy nie byli obiektami podziwu, lecz postrzegani jako lekkie świry…

Mam nadzieję, że następne pokolenie częściej będzie obcować ze sztuką i kulturą, a mem ze słowami „a po co to komu?” odejdzie do lamusa.


Myślę. że zegarki mechaniczne przetrwają, bo w przeciętnym rozumieniu podkreślają one status zamożności ich właściciela. To oczywiście bywa złudne, bo np. właściciel kolekcji Roleksów może tonąć w kredytach, ale w teorii skoro kogoś stać na drogi zegarek, to znaczy, że jakoś finansowo ogarnął sobie życie. Poza tym, trzeba mieć zdolność kredytową, żeby dostać kredyt, więc w sumie koło się zamyka. No i zegarek stanowi element ubioru, można się pokazać. Natomiast wzmacniacza czy zespołów głośnikowych nigdzie nie zabierzesz ani nie pokażesz. To jest sprzęt zacisza domowego, więc opcja chwalenia się odpada. Przyszłość branży audio rysuje się w czarnych barwach. Przetrwają nieliczni, a firmy audio będą upadać, bo po prostu ich klienci wymrą, a nowych nie będzie. Branżę hi-end zamorduje biologia, bo audiofilów jest coraz mniej, a młode pokolenie ma zupełnie inne przyzwyczajenia i inne podejście do słuchania muzyki. I nawet hype na winyle tego nie zmieni. Może jakaś garstka ludzi zatęskni za fizycznym nośnikiem muzyki, może zauważy, że prawdziwa jakość dźwięku jest poza masówką, ale to będzie kompletnie marginalne w skali rynku. Dziś nawet w Polsce firmy produkujące sprzęt audio powstają jak grzyby po deszczu. Mamy mnóstwo firm, a niektóre z nich to rasowy hi-end, jak na przykład producent gramofonów J. Sikora, ale za 20-40 lat pozostaną po nich zgliszcza czego im oczywiście nie życzę. No ale skoro tacy giganci hi-end, jak MBL czy Audio Research stali już nad przepaścią, to o czym tu pisać? Za jakieś 50 lat ostatni żyjący audiofile zgaszą światło i "muzyka przestanie grać". Tak to widzę.

Edytowane przez McIntosh

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przeciętny człowiek „nie odróżni Longinesa od Lange” - to jest po prostu fakt antropologiczny. Nikt nie jest „koneserem wszystkiego”. W każdej dziedzinie prawdziwe niuanse są czytelne wyłącznie dla odbiorcy wyrobionego, który ma doświadczenie, porównanie i własne kryteria. Dla reszty świata różnice muszą być uproszczone do symboli: ceny, marki, statusu, rozpoznawalności. I właśnie dlatego autentyczna jakość zawsze ląduje w niszy. Nie z powodu elitaryzmu, tylko dlatego, że nie da się jej sprzedać każdemu, więc nie ma sensu jej upraszczać. Czy mówimy o zegarkach, muzyce, literaturze, perfumach, sztuce czy biżuterii - mechanizm jest zawsze ten sam: im bardziej coś jest dopracowane, subtelne i, przede wszystkim, wewnętrznie spójne, tym bardziej świadomego odbiorcy potrzebuje.


WARTO POMAGAĆhttps://www.siepomaga.pl

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
5 godzin temu, Lincoln Six Echo napisał(-a):

Przeciętny człowiek „nie odróżni Longinesa od Lange” - to jest po prostu fakt antropologiczny. Nikt nie jest „koneserem wszystkiego”. W każdej dziedzinie prawdziwe niuanse są czytelne wyłącznie dla odbiorcy wyrobionego, który ma doświadczenie, porównanie i własne kryteria. Dla reszty świata różnice muszą być uproszczone do symboli: ceny, marki, statusu, rozpoznawalności. I właśnie dlatego autentyczna jakość zawsze ląduje w niszy. Nie z powodu elitaryzmu, tylko dlatego, że nie da się jej sprzedać każdemu, więc nie ma sensu jej upraszczać. Czy mówimy o zegarkach, muzyce, literaturze, perfumach, sztuce czy biżuterii - mechanizm jest zawsze ten sam: im bardziej coś jest dopracowane, subtelne i, przede wszystkim, wewnętrznie spójne, tym bardziej świadomego odbiorcy potrzebuje.


Nikt nie rodzi się z wiedzą dotyczącą mikromechaniki, ale muzyka to inna sprawa. Muzykę odczuwasz emocjami i nie potrzebujesz do tego "wyrobienia". Ja jestem audiofilem właściwie od dziecka, bo odkąd pamiętam zawsze odczuwałem potrzebę dobrego dźwięku. Do dziś pamiętam brzmienie płyt winylowych mojego wujka, a przecież byłem wówczas dzieckiem. Pamiętam charakterystyczny dźwięk płyt analogowych Perfectu, TSA, Baden Baden, bo takiej muzyki mój wujek słuchał. Pamiętam, jak z zazdrością spoglądałem na zestaw audio mojego kumpla z ulicy, który miał rodzinę w USA. Rodzina przysłała dolce, więc była kasa na przyzwoity sprzęt z Pewexu. Magnetofon moich rodziców (Kasprzak) nie miał żadnego startu do dźwięku, jaki chciałem wówczas mieć. Nie trzeba było do tego żadnego wyrobienia. Podejście do muzyki to też kwestia czasów w jakich człowiek się wychowywał. Kiedy byłem dzieckiem to nie było w naszym kraju Internetu, Chcąc posłuchać muzyki trzeba było iść do sklepu i kupić kasetę lub płytę analogową. Później zaczęły masowo pojawiać się płytki CD i tak z tym zostałem. Dlatego nie wyobrażam sobie słuchania muzyki ze streamingu. Kiedy słucham płyty, to jadę od dechy do dechy, natomiast dzieciaki obecnie skipują, tworzą play listy z tego, co im tam wpadnie w ucho. Ja nie cierpię składanek, bo to żadne słuchanie muzyki dające prawdziwe zrozumienie, co artysta chciał przekazać. To wszystko kwestia wychowania, dobrych nawyków i w ogóle kultury słuchania muzyki. Dlatego czarno widzę przyszłość branży audio, bo młode pokolenia nie mają dzisiaj żadnych porządnych wzorców. Jeżeli nadal to forum będzie istnieć, a nas śmierć nie zabierze, to możemy wrócić do tej dyskusji za 20 lat i wtedy zobaczymy, jaki będzie obraz branży audio. Ja przewiduję gruzy hi-endu i audiofilów na wymarciu, jak dinozaury.

Edytowane przez McIntosh

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, McIntosh napisał(-a):


Nikt nie rodzi się z wiedzą dotyczącą mikromechaniki, ale muzyka to inna sprawa. Muzykę odczuwasz emocjami i nie potrzebujesz do tego "wyrobienia". Ja jestem audiofilem właściwie od dziecka, bo odkąd pamiętam zawsze odczuwałem potrzebę dobrego dźwięku. Do dziś pamiętam brzmienie płyt winylowych mojego wujka, a przecież byłem wówczas dzieckiem. Pamiętam charakterystyczny dźwięk płyt analogowych Perfectu, TSA, Baden Baden, bo takiej muzyki mój wujek słuchał. Pamiętam, jak z zazdrością spoglądałem na zestaw audio mojego kumpla z ulicy, który miał rodzinę w USA. Rodzina przysłała dolce, więc była kasa na przyzwoity sprzęt z Pewexu. Magnetofon moich rodziców (Kasprzak) nie miał żadnego startu do dźwięku, jaki chciałem wówczas mieć. Nie trzeba było do tego żadnego wyrobienia. Podejście do muzyki to też kwestia czasów w jakich człowiek się wychowywał. Kiedy byłem dzieckiem to nie było w naszym kraju Internetu, Chcąc posłuchać muzyki trzeba było iść do sklepu i kupić kasetę lub płytę analogową. Później zaczęły masowo pojawiać się płytki CD i tak z tym zostałem. Dlatego nie wyobrażam sobie słuchania muzyki ze streamingu. Kiedy słucham płyty, to jadę od dechy do dechy, natomiast dzieciaki obecnie skipują, tworzą play listy z tego, co im tam wpadnie w ucho. Ja nie cierpię składanek, bo to żadne słuchanie muzyki dające prawdziwe zrozumienie, co artysta chciał przekazać. To wszystko kwestia wychowania, dobrych nawyków i w ogóle kultury słuchania muzyki. Dlatego czarno widzę przyszłość branży audio, bo młode pokolenia nie mają dzisiaj żadnych porządnych wzorców. Jeżeli nadal to forum będzie istnieć, a nas śmierć nie zabierze, to możemy wrócić do tej dyskusji za 20 lat i wtedy zobaczymy, jaki będzie obraz branży audio. Ja przewiduję gruzy hi-endu i audiofilów na wymarciu, jak dinozaury.

 

Muzyka oczywiście działa emocjonalnie od pierwszego kontaktu - tak jak kolor, smak czy rytm. Ale rozróżnianie niuansów, intencji, jakości realizacji i kontekstu kulturowego wymaga doświadczenia i porównania. To nie deprecjonuje emocji, tylko je pogłębia. I dokładnie o tym pisałem.

 


WARTO POMAGAĆhttps://www.siepomaga.pl

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
16 godzin temu, Lincoln Six Echo napisał(-a):

Muzyka oczywiście działa emocjonalnie od pierwszego kontaktu - tak jak kolor, smak czy rytm. Ale rozróżnianie niuansów, intencji, jakości realizacji i kontekstu kulturowego wymaga doświadczenia i porównania. To nie deprecjonuje emocji, tylko je pogłębia. I dokładnie o tym pisałem.


A co do niuansów, fajna reklama MBL. :) 

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A skoro już nawiązałem do audio, to jeszcze jeden przykład obrazujący, że ta tematyka wcale nie jest bardzo odległa od zegarkowej. Oczywiście dotyczy to producentów premium.
 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja licznik chyba puszczę od nowa, bo powróciła kwarcowa miłość z dzieciństwa w postaci.... G-Shocka. Przynajmniej frajda wróciła.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
14 minut temu, nav napisał(-a):

Ja licznik chyba puszczę od nowa, bo powróciła kwarcowa miłość z dzieciństwa w postaci.... G-Shocka. Przynajmniej frajda wróciła.

Ważne jest nastawienie 

 


quartz bandit

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
3 minuty temu, Funky_Koval napisał(-a):

Ważne jest nastawienie 

 

🙂

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
21 minut temu, nav napisał(-a):

Ja licznik chyba puszczę od nowa, bo powróciła kwarcowa miłość z dzieciństwa w postaci.... G-Shocka. Przynajmniej frajda wróciła.

Mam tak samo. Sprzedałem GWG-1000, a pojawiły się Romki i kostka.

Peseloza na skroni, a znowu nakupował plastików 😁


..."Wszys­tko jest możli­we. Niemożli­we po pros­tu wy­maga więcej cza­su"... Dan Brown

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 minuty temu, tommly napisał(-a):

Mam tak samo. Sprzedałem GWG-1000, a pojawiły się Romki i kostka.

Peseloza na skroni, a znowu nakupował plastików 😁

No i dobrze, fajne zabawki.

 

No to ja GWG 1000 zamówiłem, ma być nówka z Japonii, zobaczę jak wygląda ten legendarny plastik fantastik 🙂

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
4 minuty temu, nav napisał(-a):

No i dobrze, fajne zabawki.

 

No to ja GWG 1000 zamówiłem, ma być nówka z Japonii, zobaczę jak wygląda ten legendarny plastik fantastik 🙂

Podstawowy jakiś, czy może DC lub MH?


..."Wszys­tko jest możli­we. Niemożli­we po pros­tu wy­maga więcej cza­su"... Dan Brown

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
18 minut temu, tommly napisał(-a):

Podstawowy jakiś, czy może DC lub MH?

Podstawowy, nic fabrycznie nowego w innej wersji nie znalazłem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Aktualizacja 03.03.2026

 

Ilość kupionych zegarków: 0

 

I fajnie jest, elegancko. Dobrze jest na chwilę odetchnąć i pocieszyć się nazbieranymi zegarkami. Ponosić to co mam. Czy korci? No trochę korci ;)

 

Just Do It Yes GIF by Rocky


quartz bandit

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Do końca roku jeszcze kawałek zostało, więc sporo może się zadziać.

 

U mnie w 2026:

- ilość zakupionych zegarków: 1 szt.

- w drodze: 1 szt.

- ilość zegarków w planie: 2 szt.

 

Abstynencję przekładam na 2027 :P

Edytowane przez christ0ff

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Funky_Koval ja daje radę, zegarka nie kupiłem, ale zamówiłem oystera do SNE573 😁

* akcesoria nie wykluczają z członkostwa  ? :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
8 minut temu, gszydlowsky napisał(-a):

* akcesoria nie wykluczają z członkostwa  ? :)

 

No chyba, że pokątnie chcesz złożyć zegarek z zakupionych części 😁

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, gszydlowsky napisał(-a):

@Funky_Koval ja daje radę, zegarka nie kupiłem, ale zamówiłem oystera do SNE573 😁

* akcesoria nie wykluczają z członkostwa  ? :)

Akcesoria nie :) miałem ojstera z LIW do mojego kiedyś, fajnie się nosiło :) bo fabryczna bransa niestety odstawała jakością od reszty zegarka. Skąd brałeś? I jak Ci jest bez kupowania zegarków? Lepiej? Gorzej? ;)

 

20240330_152828.thumb.jpg.42baa7be120510552b268c4a7821559d.jpg

 


quartz bandit

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
4 minuty temu, Funky_Koval napisał(-a):

Skąd brałeś? I jak Ci jest bez kupowania zegarków? Lepiej? Gorzej? ;)

LIW, da się żyć, kusił powrót do NY0040 ale kliknąłem bransoletę 😅i na razie spokój 😁

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
28 minut temu, gszydlowsky napisał(-a):

LIW, da się żyć, kusił powrót do NY0040 ale kliknąłem bransoletę 😅i na razie spokój 😁

Z LIW te bransy wychodzą teraz najtaniej z opcją "paid duties". Mark ma już nawet magazyn w EU :) ny0040 też miałem z jegp bransą wyszło spoko. A tym całym abstynenckim eksperymencie to tanie zegarki kuszą najbardziej :P

 

20230405_150839.thumb.jpg.0dd7418e16fbdef508beab112685c572.jpg

 

20230406_095015.thumb.jpg.7a665cc1511e425e83f627c6cb2ca00c.jpg

 


quartz bandit

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 6.03.2026 o 10:04, Funky_Koval napisał(-a):

Z LIW te bransy wychodzą teraz najtaniej z opcją "paid duties". Mark ma już nawet magazyn w EU :) ny0040 też miałem z jegp bransą wyszło spoko. A tym całym abstynenckim eksperymencie to tanie zegarki kuszą najbardziej :P

 

20230405_150839.thumb.jpg.0dd7418e16fbdef508beab112685c572.jpg

 

20230406_095015.thumb.jpg.7a665cc1511e425e83f627c6cb2ca00c.jpg

 

😉😉😉

IMG_20260307_110357.jpg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 6.01.2026 o 11:15, Krzysztof Skórka napisał(-a):

Mariusz, który przez 15 albo i więcej lat na forum nie raz brał udział w „świętych wojnach”, odchodził/był wyrzucany/wracał, ale który wnosił i dalej wnosi ogrom merytoryki, teraz w taki sposób wypowiada się o Forum i Moderacji. Dla mnie to oznaka tego, że z jednej strony stajemy się coraz dojrzalsi, a z drugiej, że Forum jest dobrym miejscem do rozmów, także krytyki.

 

Zmęczył się chłopak, stracił edge. Sprężyna mu się wykręciła.

Może jeszcze odżyje :) 

 

W dniu 17.01.2026 o 12:34, Lincoln Six Echo napisał(-a):

Abstynencja zakupowa - wątpliwej wartości to cnota,
Portfel oddycha, lecz...dusza… nerwowo się miota,

Łudzisz się, że osiągniesz spokój ducha,

Jednak, mój drogi, i tak czas Cię wy...dmucha! 

 

Rytm wprawdzie skopany ale pomysł fajny, jest potencjał.

 


- ireo

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 17.01.2026 o 14:23, Lincoln Six Echo napisał(-a):

Mam taką pół-żartobliwą teorię, dlaczego w zegarkowym świecie tak łatwo wpaść w wieczne „gonienie króliczka”.

Otóż wydaje mi się, że zegarek jest luksusem, który mózg bardzo sprytnie oswaja. Bo jest mały. Dosłownie.
Jacht jest wielki. Pałac jest wielki. Nawet sportowe auto jest duże i krzyczy: „to już inna liga”. A zegarek? Zegarek mieści się w dłoni. Leży na nadgarstku. Da się go schować pod mankietem. Wygląda niegroźnie.

I wtedy w głowie pojawia się myśl: „No przecież to tylko zegarek. Mały przedmiot. Jakoś to się spina”. Chociaż w rzeczywistości, większość z nas, przyznajmy, ma "budżety" często dalekie zdroworozsądkowo od dokonywanych zakupów... ;) 

 

Teoria nie od rzeczy, ale jest jeszcze jeden istotny aspekt. Jachty i domy są nie tylko duże lecz również kosztowne w utrzymaniu. Własny jacht wykorzystuje się w krótkich okresach, chyba że się na nim mieszka. W pozostałym czasie trzeba coś z nim zrobić, albo przechowywać na lądzie (w hali czy pod plandeką), albo w marinie z "otwartą wodą". Trzeba więc ponosić koszty przechowywania i konserwacji. Większe i droższe jachty przewozi się do cieplejszej strefy klimatycznej i tam wynajmuje innym, najczęściej zlecając to profesjonalnej firmie czarterowej. Ludzie radzą też sobie w ten sposób, że trzymają jacht na stałe np. w Szwecji i lecą tam z Polski za każdym razem kiedy chcą popływać. Trzeba to z góry planować, myśleć o tym, obsługiwać logistycznie, nadzorować ludzi którzy się tym zajmują, i oczywiście mieć na to wszystko pieniądze. Kiedy mieszkałem w Zurychu, problemem moich znajomych było zdobycie miejsca postojowego dla łodzi, bo w marinach w całej okolicy wszystkie miejsca były zarezerwowane na 50 lat.

 

Problemów i kosztów związanych z całoroczną obsługą rezydencji z ogrodem albo parkiem, której się nie używa na stałe, nie omawiam bo łatwiej to sobie wyobrazić. Zwłaszcza jeśli się wie z doświadczenia, ile pracy i kosztów wymaga zwyczajny dom, żeby przyzwoicie funkcjonował i wyglądał. Jak przy tym wypada zegarek, nawet bardzo drogi? Bardzo dobrze wypada :) 

 

W dniu 20.01.2026 o 22:59, McIntosh napisał(-a):

Ja jestem audiofilem właściwie od dziecka, bo odkąd pamiętam zawsze odczuwałem potrzebę dobrego dźwięku. Do dziś pamiętam brzmienie płyt winylowych mojego wujka, a przecież byłem wówczas dzieckiem. Pamiętam charakterystyczny dźwięk płyt analogowych Perfectu, TSA, Baden Baden, bo takiej muzyki mój wujek słuchał. Pamiętam, jak z zazdrością spoglądałem na zestaw audio mojego kumpla z ulicy, który miał rodzinę w USA. Rodzina przysłała dolce, więc była kasa na przyzwoity sprzęt z Pewexu. Magnetofon moich rodziców (Kasprzak) nie miał żadnego startu do dźwięku, jaki chciałem wówczas mieć. Nie trzeba było do tego żadnego wyrobienia. Podejście do muzyki to też kwestia czasów w jakich człowiek się wychowywał. 

 

Zamiłowanie do poszukiwania dobrego dźwięku doskonale rozumiem. Pod koniec lat '60 mój wujek, elektronik, przywiózł z Czechosłowacji czterościeżkowy magnetofon marki Tesla, wówczas duża rzadkość. Podobno w dzieciństwie bardzo dobrze reagowałem na boogie-woogie, odtwarzane z tego sprzętu "na full". Od tego się zaczęło. 

 

Przez lata trochę się rozwinąłem audiofilsko, m.in. pod wpływem kolegów, którzy mieli dobrze nagrane płyty sprowadzane z Zachodu i nienajgorszy sprzęt. Przeważnie przywożony z zagranicy, bo peweksowy Technics nie spełniał ich wymagań. Najwięcej jednak zawdzięczam znajomym muzykom, inaczej może zatrzymałbym się na słuchaniu tylko takiej muzyki, której słuchają "wszyscy". 

 

"Dobra muzyka" i "dobry dźwięk" to nie są pojęcia uniwersalne. Wręcz przeciwnie, dla każdego oznaczają coś innego. Nawet wśród audiofilów "siedzących w sprzęcie" definicje tych pojęć mają spory rozrzut, przy czym ulubione gatunki muzyczne mają związek z wyznawanym kanonem "dobrego dźwięku". Podstawowe braki sprzętu lub nagrania łatwo wychwycić, przesterowanie wzmacniacza usłyszy raczej każdy, ale żeby usłyszeć kolumny grające w przeciwfazie albo zamienione kanały, to już wymaga pewnego minimum osłuchania. Dla niektórych "dobry dźwięk" to tylko bardzo głośne odtwarzanie nagrań bez wyraźnych zniekształceń, dla innych "dobry sprzęt" to taki, który kaleczy uszy podbitymi skrajnymi częstotliwościami pasma. Ogólnie najlepiej założyć, że ludzie w większości są głusi (a w przypadku zegarków również ślepi), wówczas upodobania niektórych "koneserów dźwięku" przyjmuje się z dystansem i wyrozumiałością.

 

W dniu 21.01.2026 o 01:01, Lincoln Six Echo napisał(-a):

Muzyka oczywiście działa emocjonalnie od pierwszego kontaktu - tak jak kolor, smak czy rytm. Ale rozróżnianie niuansów, intencji, jakości realizacji i kontekstu kulturowego wymaga doświadczenia i porównania. To nie deprecjonuje emocji, tylko je pogłębia.

 

Tak jest. Istnieją poziomy odbioru muzyki, podobnie jak literatury czy sztuk wizualnych. Są popularne utwory, które wszyscy lubimy (głównie dlatego, że są często odtwarzane w mediach, więc mózg się z nimi oswaja), ale i takie, w które trzeba się mocniej wgryźć i najlepiej wysłuchać na żywo, żeby załapać o co chodziło kompozytorowi czy wykonawcy. To nie jest konieczne do życia, bo można przez 50 lat słuchać ulubionego rocka, ogranej klasyki, albo ogólnie wciąż tego samego stylu i być szczęśliwym. Podobnie jak z zegarkami, rozwój polega na ciągłych poszukiwaniach.

 


- ireo

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 20.01.2026 o 22:59, McIntosh napisał(-a):

Chcąc posłuchać muzyki trzeba było iść do sklepu i kupić kasetę lub płytę analogową. Później zaczęły masowo pojawiać się płytki CD i tak z tym zostałem. Dlatego nie wyobrażam sobie słuchania muzyki ze streamingu. Kiedy słucham płyty, to jadę od dechy do dechy, natomiast dzieciaki obecnie skipują, tworzą play listy z tego, co im tam wpadnie w ucho. Ja nie cierpię składanek, bo to żadne słuchanie muzyki dające prawdziwe zrozumienie, co artysta chciał przekazać. To wszystko kwestia wychowania, dobrych nawyków i w ogóle kultury słuchania muzyki. Dlatego czarno widzę przyszłość branży audio, bo młode pokolenia nie mają dzisiaj żadnych porządnych wzorców. Jeżeli nadal to forum będzie istnieć, a nas śmierć nie zabierze, to możemy wrócić do tej dyskusji za 20 lat i wtedy zobaczymy, jaki będzie obraz branży audio. Ja przewiduję gruzy hi-endu i audiofilów na wymarciu, jak dinozaury.

 

To jest tekst bardzo "w duchu zegarkowym". Chociaż dotyczy odtwarzania muzyki, przypomina mi "odwieczną walkę" między zwolennikami zegarków mechanicznych a kwarcowych. Kwestia pewnej konwencji albo, można powiedzieć, indywidualnego systemu wierzeń. Słuchanie płyt "od dechy do dechy" związane jest z ulubionym gatunkiem muzyki. Jeśli słuchasz albumu rockowego, zaplanowanego jako album koncepcyjny, to oczywiście że nie masz ochoty wyjmować z tej przemyślanej koncepcji jednego fragmentu i słuchać go w "składance" z innymi fragmentami. Podobnie koncert fortepianowy f-moll Chopina, raczej nie wyciąga się z niego samego Larghetto, żeby go słuchać w połączeniu z innymi utworami czyli w postaci sałatki jarzynowej. Są ludzie, których najulubieńszym daniem jest muzyczna sałatka jarzynowa i nic na to nie poradzimy. Niech słuchają, najlepiej gdzieś daleko. 

 

Ale słuchanie każdej płyty w całości, przedstawione jako efekt "wychowania, dobrych nawyków i w ogóle kultury słuchania muzyki" to zbyt wąskie podejście. Zależy od płyty, od gatunku muzyki, konwencji, upodobań, niekoniecznie wyższych albo "lepszych". Np. w Indiach zjawisko zespołów muzycznych i albumów koncepcyjnych jest zupełnie nieznane. Hindusi w większości nie mają ulubionej płyty, ulubionego zespołu, pod tym względem w ogóle nie wiedzą o co chodzi. Mają natomiast ulubione piosenki z ulubionych filmów. Jednocześnie właśnie w Indiach jest chyba najwięcej ludzi z bardzo wyrobionym słuchem muzycznym, którzy słyszą ćwierćtonowe różnice między dźwiękami. Nie wiem jak to się łączy, że poziom tradycyjnej muzyki hinduskiej jest tak wysoki, a jednocześnie rynek muzyczny w klasycznych zachodnim rozumieniu praktycznie nie istnieje, znaczy jest ale na marginesie.

 

Wracając do sprzętu, nie uważam streamera za źródło gorsze od CD, zależy jaki streamer i jaki CD. Są tanie streamery dla szczawi na rower i są też takie, które nie ustępują odtwarzaczom CD z segmentu hi-end. Podobnie w świecie mechanizmów kwarcowych są zegarki dla dzieci i są takie konstrukcje, jak Grand Seiko 9F albo Citizen 0100. Przez lata słuchałem tylko winyli i CD, ale od kiedy mam streamer marki Naim zauważyłem, że słucham dwa razy więcej muzyki, bo mam do niej natychmiastowy dostęp i nie muszę szukać wśród setek płyt tej jednej, na którą akurat mam ochotę. Nie należałem wcześniej do fanów akurat tej firmy, po prostu to urządzenie sprawdza się w moim głównym systemie i daje dźwięk, z którego jestem zadowolony, a miałem z czym porównywać. Polecam :) 

 


- ireo

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 10.03.2026 o 10:44, ireo napisał(-a):

Zamiłowanie do poszukiwania dobrego dźwięku doskonale rozumiem. Pod koniec lat '60 mój wujek, elektronik, przywiózł z Czechosłowacji czterościeżkowy magnetofon marki Tesla, wówczas duża rzadkość. Podobno w dzieciństwie bardzo dobrze reagowałem na boogie-woogie, odtwarzane z tego sprzętu "na full". Od tego się zaczęło. 

 

Przez lata trochę się rozwinąłem audiofilsko, m.in. pod wpływem kolegów, którzy mieli dobrze nagrane płyty sprowadzane z Zachodu i nienajgorszy sprzęt. Przeważnie przywożony z zagranicy, bo peweksowy Technics nie spełniał ich wymagań. Najwięcej jednak zawdzięczam znajomym muzykom, inaczej może zatrzymałbym się na słuchaniu tylko takiej muzyki, której słuchają "wszyscy". 

 

"Dobra muzyka" i "dobry dźwięk" to nie są pojęcia uniwersalne. Wręcz przeciwnie, dla każdego oznaczają coś innego. Nawet wśród audiofilów "siedzących w sprzęcie" definicje tych pojęć mają spory rozrzut, przy czym ulubione gatunki muzyczne mają związek z wyznawanym kanonem "dobrego dźwięku". Podstawowe braki sprzętu lub nagrania łatwo wychwycić, przesterowanie wzmacniacza usłyszy raczej każdy, ale żeby usłyszeć kolumny grające w przeciwfazie albo zamienione kanały, to już wymaga pewnego minimum osłuchania. Dla niektórych "dobry dźwięk" to tylko bardzo głośne odtwarzanie nagrań bez wyraźnych zniekształceń, dla innych "dobry sprzęt" to taki, który kaleczy uszy podbitymi skrajnymi częstotliwościami pasma. Ogólnie najlepiej założyć, że ludzie w większości są głusi (a w przypadku zegarków również ślepi), wówczas upodobania niektórych "koneserów dźwięku" przyjmuje się z dystansem i wyrozumiałością.


Niektórzy lubią podbite skraje pasma. To jest dźwięk "zrobiony" na literę "V" czyli wyeksponowany dół oraz góra i cofnięta średnica. Dobór sprzętu audio to bardzo indywidualna sprawa zależna od gustu odbiorców, ale oferta rynkowa jest tak szeroka, że każdy znajdzie coś dla siebie. Pojęcie dobrego dźwięku to ogólnik, który niesie sporą dawkę subiektywności aczkolwiek istnieją też obiektywne kryteria, które pozwalają zdefiniować czym jest dobry dźwięk.
 

W dniu 10.03.2026 o 11:35, ireo napisał(-a):

Wracając do sprzętu, nie uważam streamera za źródło gorsze od CD, zależy jaki streamer i jaki CD. Są tanie streamery dla szczawi na rower i są też takie, które nie ustępują odtwarzaczom CD z segmentu hi-end. Podobnie w świecie mechanizmów kwarcowych są zegarki dla dzieci i są takie konstrukcje, jak Grand Seiko 9F albo Citizen 0100. Przez lata słuchałem tylko winyli i CD, ale od kiedy mam streamer marki Naim zauważyłem, że słucham dwa razy więcej muzyki, bo mam do niej natychmiastowy dostęp i nie muszę szukać wśród setek płyt tej jednej, na którą akurat mam ochotę. Nie należałem wcześniej do fanów akurat tej firmy, po prostu to urządzenie sprawdza się w moim głównym systemie i daje dźwięk, z którego jestem zadowolony, a miałem z czym porównywać. Polecam :) 


A dziękuję. :) Mam streamer, a konkretnie McIntosh MB50, który ostatni raz włączyłem kilka miesięcy temu. Dla mnie słuchanie muzyki z plików to mierna radocha. To trochę jak fast food aczkolwiek kurczaki z KFC zawsze mi smakowały i od czasu do czasu wpadam tam, żeby coś przekąsić. W przypadku muzyki, muszę mieć kontakt z poligrafią, bo lubię okładki płyt. Lubię je tak bardzo, że dla mnie płyta analogowa jest zawsze na piedestale, ale jak decyduję się na zakup płyty CD, to sprawdzam dostępność wersji "mini LP" lub "replica vinyl", Różnie to nazywają. W każdym razie streaming nie dla mnie w kontekście muzyki. Zdecydowanie nie. A co do wyboru płyt, to też sprawa indywidualna. Mam ich bardzo dużo i czasem nie mam problemu z wyborem czegoś do posłuchania, a czasem patrzę na te swoje tysiące płyt i dochodzę do wniosku, że nie mam czego słuchać i czas kupić coś nowego. ;) 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.