Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...
AK&AK

Zegarek i książka

Rekomendowane odpowiedzi

I Caravaggio...


Tolerancja musi być nietolerancyjna wobec nietolerancji. Němec z Královce

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W nawiązaniu do sporu amerykańsko-duńskiego o Grenlandię sięgnąłem kilka dni temu po książkę, którą czytałem przed laty.  Spencer R. Weart, Bez Wojny. Dlaczego państwa demokratyczne nie walczą ze sobą?

 

Wydawca: Bertelsmann Media, Warszawa 2001

 

Przy tej okazji powstało zdjęcie z naszą klubową Vratislavią. 

IMG_20260122_085632.jpg


Małżeństwo i zegarki.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ciekawy temat. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
10 godzin temu, Lincoln Six Echo napisał(-a):

(...)Bo ktoś go zaprojektował z myślą, że ma działać dłużej niż jedna chwila, jeden właściciel i - kto to wie - może nawet epoka. :) 

Od razu przyszedł mi na myśl Patek, zgodnie z ich hasłem reklamowym "Nigdy tak naprawdę nie posiadasz zegarka Patek Philippe. Opiekujesz się nim jedynie dla przyszłego pokolenia". Idealnie by tu pasował.

Też żadnego nie mam... 


Małżeństwo i zegarki.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mężczyzna i jego zegarek ;] 

IMG_20251214_110801-01.jpg


  👉📸 All Rights Reserved®                                                                    Diver'sholic 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Słowo i zegarek na niedzielę ;).

 

Bartosz Jastrzębski, Światło Zachodu.

Zdecydowanie polecam. 

 

Wydawca: Fundacja Augusta Hrabiego Cieszkowskiego, Warszawa 2019

IMG_20260201_114744.jpg


Małżeństwo i zegarki.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kromka chleba. 

Wydawca: Dom Wydawniczy Rebis, Poznań 2017 

 

Książka z płytą DVD z relacją z podróży do Rosji Bogusława, który jako dziecko został wraz z rodziną w 1940 deportowany wgłąb Związku Sowieckiego. W 2011 roku wyruszył ponownie... Film dobrze ilustruje jak niewielkie zmiany zaszły na rosyjskiej wsi przez kilkadziesiąt lat. Bieda była, bieda jest. 

 

Książka warta uwagi. 

IMG_20260207_112032.jpg

IMG_20260207_111846.jpg

IMG_20260207_112118.jpg


Małżeństwo i zegarki.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Polecam po tysiąckroć, tak książkę, jak i klubową Vratkę.

 

Wydawca: Wydawnictwo Aletheia, Warszawa 2019. Wydanie drugie rozszerzone.

IMG_20260215_100920.jpg

IMG_20260215_101830.jpg


Małżeństwo i zegarki.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Książka o zwykłych Niemcach...

 

Wydawca: Wydawnictwo Aletheia, Warszawa 2021

IMG_20260219_090700.jpg

IMG_20260219_090822.jpg


Małżeństwo i zegarki.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
57 minut temu, AK&AK napisał(-a):

Książka o zwykłych Niemcach...

Jakże byłem zaskoczony w liceum, gdy odkryłem, że takich zwyrodnialców wcale nie "chodują" od dzieciństwa w specjalnych ośrodkach; urzędnik pocztowy, mleczarz, rolnik... zwykli ludzie, i tak od zarania dziejów.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Ta książka pokazuje, że wszystko może się rozpaść bez jednego wystrzału. Wystarczy zmęczenie. I obojętność zmiksowana z banalnie prozaicznym konformizmem. W koktajlu relatywizmu i tumiwisizmu.

„Uległość” to nie jest tylko „powieść o islamie”. To jest książka o wewnętrznej pustce. O człowieku, który nie ma już nawet śladu kręgosłupa moralnego - i dlatego może się dopasować do wszystkiego. I w tym jest coś niepokojąco znajomego, prawda..? ;)

Bezlitosny jest ten spokój spojrzenia u M.H. On nie moralizuje. Nie potępia. Po prostu patrzy trochę z boku. A my, czytelnicy, musimy sobie sami odpowiedzieć, czy przypadkiem nie jesteśmy równie „elastyczni”, jak jego bohater… PARENTAL ADVISORY ;): „Może pojawić się lekkie poczucie dyskomfortu i… obawy.”

 

637048374_10164538889382052_562505361431688908_n.thumb.jpg.1ed878046ecf231edb9aabe80f84a75c.jpg

Edytowane przez Lincoln Six Echo

WARTO POMAGAĆhttps://www.siepomaga.pl

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Książka z serii biblioteka myśli współczesnej Państwowego Instytutu Wydawniczego. W mnogości tytułów serii prawie każdy znajdzie coś interesującego dla siebie. 

Od strony doboru tytułów seria jest bardzo dobrze pomyślana, edytorsko już ciut gorzej (marginesy wewnętrzne są za małe, a książki klejone. Aby wygodnie czytać, trzeba je dość mocno rozgiąć. Albo po prostu to moje natręctwo, bo o książki dbam nie mniej niż o zegarki).

 

Przemysł szczęścia polecam.

 

Wydawca: Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 2023, dodruk 2024

IMG_20260221_120713.jpg

IMG_20260221_121036.jpg


Małżeństwo i zegarki.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W nawiązaniu do powyższego postu, najnowsza książka z serii Biblioteki Myśli Współczesnej (premiera 10.02.2026). Słowo od wydawcy:

"Nicholas Agar kwestionuje w swojej pracy techno-optymistyczny pogląd, zgodnie z którym od postępu technologicznego oczekujemy wielkich rzeczy dla rozwoju ludzkości. Autor opisuje zjawisko zwane normalizacją hedoniczną, które prowadzi do znacznego przeceniania siły postępu technologicznego dla poprawy naszego samopoczucia. Owa hedoniczna normalizacja wyraża się np. w założeniu, że z faktu, iż w sytuacji trwałego przeniesienia w czasie do średniowiecza bylibyśmy nieszczęśliwi, można wywieść twierdzenie, że ludzie żyjący w tamtych czasach też musieli być nieszczęśliwi. Te same zniekształcenia mają zastosowanie, gdy wyobrażamy sobie przyszłość z lekami na raka i koloniami na Marsie. Postęp technologiczny może uczynić nas szczęśliwszymi, ale nie tak bardzo, jak sobie to wyobrażamy."

 

Moim zdaniem warta uwagi.

 

Wydawca: Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 2026

IMG_20260226_112014.jpg


Małżeństwo i zegarki.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Są takie książki, które się „czyta”. I już. I tyle. I są takie, które człowieka resetują i ustawiają na resztę życia.
Pierwszy raz czytałem „Okruchy dnia” lata temu. Najpierw, zresztą, obejrzałem film – chociaż za pierwszym razem właściwie go tylko „zaliczyłem”. Potem lektura. Wręcz obowiązkowa – musiałem to przeczytać na studiach. Wtedy wydawała mi się dosyć dziwną historią o perfekcyjnym kamerdynerze, który traktuje swoją pracę z religijną wręcz powagą. Facet żyje etosem służby, mówi o godności zawodu, o wielkości domu, o standardach. Wszystko pod kontrolą, wszystko na swoim miejscu. Angielska herbatka o właściwej temperaturze i emocje w odpowiedniej szufladzie. 
Za drugim razem zobaczyłem w tej książce coś znacznie mniej eleganckiego. Unikanie życia. Nienaganne odgrywanie swojej roli, a jednocześnie nie dopuszczanie do siebie choćby jednej zagrażającej tej roli, naprawdę niewygodnej myśli. 
Ishiguro nie krzyczy. Nie moralizuje. Nie wali pięścią w stół. On pozwala, żeby czytelnik sam zobaczył pęknięcie. I to pęknięcie zostaje w głowie na długo.
Stevens jest jedną z najbardziej tragicznych postaci literackich, jakie znam. Konsekwentnie wybiera „powinienem” zamiast „chcę”. I robi to tak długo, aż zostają mu tylko wspomnienia i bardzo dobrze wyprasowana godność. 
Film z Anthonym Hopkinsem i Emmą Thompson jest znakomitym dopełnieniem książki. Rzadko kiedy adaptacja dorównuje książce, która sama w sobie jest arcydziełem. Tu dorównuje. Hopkins gra tak, jakby połowę emocji trzymał pod skórą, a drugą połowę jeszcze głębiej. Ale… gdzie? Jedno spojrzenie, jeden minimalny gest i człowiek wie, że tam pod spodem jest cały niewypowiedziany świat. 
Dlaczego to jedna z najważniejszych książek mojego życia? Czytałem ją w różnych momentach i za każdym razem widziałem w niej coś innego. Za pierwszym razem uderzył mnie chyba przede wszystkim zimny profesjonalizm. Za drugim widziałem już także koszt. Dziś widzę również ostrzeżenie. Ostrzeżenie przed życiem w trybie „powinienem”, zamiast „chcę”.
Przed odkładaniem spraw najważniejszych „na później”. Przed przekonaniem, że lojalność wobec roli, często tak naprawdę nam narzuconej, której sami wcale nie wybieramy, jest ważniejsza niż lojalność wobec samego siebie.
Ishiguro pisze spokojnie, niemal chłodno, ale efekt jest jak cichy cios. Bez fajerwerków. Bez patosu. A jednak trafia. To nie jest książka, która daje cytaty na Instagram albo FB. Raczej zostawia człowieka z dość niekomfortowym pytaniem: czy na pewno żyjesz swoim życiem, czy tylko bardzo dobrze odgrywasz przydzieloną rolę? Im jestem starszy, tym częściej wraca do mnie to pytanie - na pewno znacznie częściej niż bym chciał.

Ale jest jeszcze Lord Darlington. On jest „rozsądny”. „Umiarkowany”. „Zatroskany o pokój”. I właśnie to jest w tym najbardziej niepokojące. W nim nie ma demonicznego zła. Jest naiwność podszyta próżnością. Jest przekonanie, że „my tu na salonach wiemy lepiej”. Że można zapraszać nazistowskich dygnitarzy na kolację i w ten sposób „wpływać na bieg historii”. A Stevens stoi obok. Dosłownie i metaforycznie. Poleruje srebra, kiedy świat się sypie. I broni swojego pana nawet po wojnie, nawet gdy fakty są już oczywiste. Nie dlatego, że jest ideologiem. Dlatego, że jego tożsamość jest zbudowana na lojalności. Samuraj i jego pan. Lord Darlington to daimyō Stevensa. Tyle, że po upadku Darlingtona główny bohater nie staje się roninem. W jego przypadku to już nie jest nawet lojalność wobec konkretnego człowieka. To jest lojalność wobec samej idei służby. Nawet, jeżeli to idea, która... się rozpadła. 

I niech Was nie zmyli imię i nazwisko brytyjskiego  ;) pisarza: Kazuo Ishiguro. 

 

642293529_10164574023372052_8153832398596998801_n.thumb.jpg.3aea7d9a9806bfacd2203bb116d3ef2a.jpg

 

 

 

 

Edytowane przez Lincoln Six Echo

WARTO POMAGAĆhttps://www.siepomaga.pl

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
16 godzin temu, Lincoln Six Echo napisał(-a):

Są takie książki, które się „czyta”. I już. I tyle. I są takie, które człowieka resetują i ustawiają na resztę życia.
Pierwszy raz czytałem „Okruchy dnia” lata temu. Najpierw, zresztą, obejrzałem film – chociaż za pierwszym razem właściwie go tylko „zaliczyłem”. Potem lektura. Wręcz obowiązkowa – musiałem to przeczytać na studiach. Wtedy wydawała mi się dosyć dziwną historią o perfekcyjnym kamerdynerze, który traktuje swoją pracę z religijną wręcz powagą. Facet żyje etosem służby, mówi o godności zawodu, o wielkości domu, o standardach. Wszystko pod kontrolą, wszystko na swoim miejscu. Angielska herbatka o właściwej temperaturze i emocje w odpowiedniej szufladzie. 
Za drugim razem zobaczyłem w tej książce coś znacznie mniej eleganckiego. Unikanie życia. Nienaganne odgrywanie swojej roli, a jednocześnie nie dopuszczanie do siebie choćby jednej zagrażającej tej roli, naprawdę niewygodnej myśli. 
Ishiguro nie krzyczy. Nie moralizuje. Nie wali pięścią w stół. On pozwala, żeby czytelnik sam zobaczył pęknięcie. I to pęknięcie zostaje w głowie na długo.
Stevens jest jedną z najbardziej tragicznych postaci literackich, jakie znam. Konsekwentnie wybiera „powinienem” zamiast „chcę”. I robi to tak długo, aż zostają mu tylko wspomnienia i bardzo dobrze wyprasowana godność. 
Film z Anthonym Hopkinsem i Emmą Thompson jest znakomitym dopełnieniem książki. Rzadko kiedy adaptacja dorównuje książce, która sama w sobie jest arcydziełem. Tu dorównuje. Hopkins gra tak, jakby połowę emocji trzymał pod skórą, a drugą połowę jeszcze głębiej. Ale… gdzie? Jedno spojrzenie, jeden minimalny gest i człowiek wie, że tam pod spodem jest cały niewypowiedziany świat. 
Dlaczego to jedna z najważniejszych książek mojego życia? Czytałem ją w różnych momentach i za każdym razem widziałem w niej coś innego. Za pierwszym razem uderzył mnie chyba przede wszystkim zimny profesjonalizm. Za drugim widziałem już także koszt. Dziś widzę również ostrzeżenie. Ostrzeżenie przed życiem w trybie „powinienem”, zamiast „chcę”.
Przed odkładaniem spraw najważniejszych „na później”. Przed przekonaniem, że lojalność wobec roli, często tak naprawdę nam narzuconej, której sami wcale nie wybieramy, jest ważniejsza niż lojalność wobec samego siebie.
Ishiguro pisze spokojnie, niemal chłodno, ale efekt jest jak cichy cios. Bez fajerwerków. Bez patosu. A jednak trafia. To nie jest książka, która daje cytaty na Instagram albo FB. Raczej zostawia człowieka z dość niekomfortowym pytaniem: czy na pewno żyjesz swoim życiem, czy tylko bardzo dobrze odgrywasz przydzieloną rolę? Im jestem starszy, tym częściej wraca do mnie to pytanie - na pewno znacznie częściej niż bym chciał.

Ale jest jeszcze Lord Darlington. On jest „rozsądny”. „Umiarkowany”. „Zatroskany o pokój”. I właśnie to jest w tym najbardziej niepokojące. W nim nie ma demonicznego zła. Jest naiwność podszyta próżnością. Jest przekonanie, że „my tu na salonach wiemy lepiej”. Że można zapraszać nazistowskich dygnitarzy na kolację i w ten sposób „wpływać na bieg historii”. A Stevens stoi obok. Dosłownie i metaforycznie. Poleruje srebra, kiedy świat się sypie. I broni swojego pana nawet po wojnie, nawet gdy fakty są już oczywiste. Nie dlatego, że jest ideologiem. Dlatego, że jego tożsamość jest zbudowana na lojalności. Samuraj i jego pan. Lord Darlington to daimyō Stevensa. Tyle, że po upadku Darlingtona główny bohater nie staje się roninem. W jego przypadku to już nie jest nawet lojalność wobec konkretnego człowieka. To jest lojalność wobec samej idei służby. Nawet, jeżeli to idea, która... się rozpadła. 

I niech Was nie zmyli imię i nazwisko brytyjskiego  ;) pisarza: Kazuo Ishiguro. 

 

Znakomicie to ująłeś!

 

A przy okazji warto zauważyć, że "Okruchy dnia" są aktualnie... najpopularniejszą książką w niniejszym temacie [pojawiają się w dwóch postach i w aż trzech wydaniach] :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
1 godzinę temu, Edmund Exley napisał(-a):

 

Znakomicie to ująłeś!

 

A przy okazji warto zauważyć, że "Okruchy dnia" są aktualnie... najpopularniejszą książką w niniejszym temacie [pojawiają się w dwóch postach i w aż trzech wydaniach] :)

 

O, rzeczywiście! Dopiero teraz, po Twojej uwadze, sprawdziłem cały wątek  jeszcze raz i znalazłem.  ;) Musiałem wcześniej jakoś za szybko "przeskrolować"... A, i dzięki za miłe słowa!  :)

Edytowane przez Lincoln Six Echo

WARTO POMAGAĆhttps://www.siepomaga.pl

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dziś zdjęcie jednej z książek o tematyce "życie codzienne w sowieckim raju, funkcjonowanie tegoż raju". Autor był człowiekiem wielkiej wiary i równie silnego charakteru. Był też wszechstronnie wykształcony - absolwent prawa i nauk o polityce na UJ (plus oczywiście standardowe dla duchownych katolickich teologia i filozofia).

Wspomnienia spisał na prośbę Karola Wojtyły. Strona 56, trochę na marginesie tematu, charakterystyka społeczeństwa ukraińskiego. Aktualna przynajmniej do roku 2022 w stu procentach...

 

Na zdjęciu Boldr Venture, jeden z moich ulubionych zegarków. Polecam i książkę i tytanowego fielda.

 

Wydawca: Editions Spotkania, Warszawa 2016

IMG_20260307_100749.jpg


Małżeństwo i zegarki.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W nawiązaniu do powyższego postu, wspomnienia innego księdza. Wspomnienia z czasów wojny, banderowskich rzezi, "sowieckiego raju"...

 

Wydawca: Editions Spotkania, Warszawa 2017

IMG_20260308_095529.jpg

IMG_20260308_095718.jpg


Małżeństwo i zegarki.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.