beniowski 10121 #9051 Napisano 8 Lutego 2025 Babygirl - pomysł ciekawy, wykonanie słabe. Ja nie czułem żadnego napięcia w tym filmie. Zmarnowany potencjał. Chyba dobrą ilustracją tego jak w filmie nie ma napięcia były reakcje niektórych widzów którzy, w momentach które powinny być pełne erotycznego napięcia, wybuchali śmiechem. Dodatkwo, ja się często czepiam szczegółów w filmach i szleg mnie trafiał jak stażysta lub pracownica niskiego szczebla zwracali się do prezes firmy, mówic jej co ma robić i że może czuć się bezpieczna na swoim stanowisku, bo oni nie spowodują jej zwolnienia. Na plus są ubrania w jakich pojawia się Nicole Kidman, choć ona sama, tj. jej twarz nieodmiennie od lat kojarzy mi się z Jokerem. 0 Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach
TomcioMiki 77980 #9052 Napisano 8 Lutego 2025 4 godziny temu, Edmund Exley napisał(-a): Pomocna może być rozpiska na filmwebie: https://www.filmweb.pl/film/Becoming+Led+Zeppelin-2021-10000989/showtimes Z Wałbrzycha chyba najbliżej do Wrocławia: https://www.filmweb.pl/film/Becoming+Led+Zeppelin-2021-10000989/showtimes/Wrocław Czyli IMAX szkoda 🥺 🥺 🥺 0 Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach
Edmund Exley 8808 #9053 Napisano 9 Lutego 2025 W dniu 8.02.2025 o 16:31, TomcioMiki napisał(-a): Czyli IMAX szkoda 🥺 🥺 🥺 Ja byłem na zwykłej wersji. I w sumie fajnie, miło się ogląda i słucha chłopaków na dużym ekranie. Jest parę ciekawostek, ale całość jest w sumie bardzo gładka i oficjalna, oparta na klasycznej konwencji biograficznego rockumentary. W tle obserwacje na temat epoki dorastania, a później migawki z burzliwych lat 60. Z całości rysuje się wręcz obraz Led Zeppelin jako zespołu tworzonego przez ludzi, którzy szybko stali się przyjaciółmi. Na temat Petera Granta jest kilka krótkich wypowiedzi, jego rola nie jest uwypuklona. Archiwalny wywiad z Bonhamem daje ciekawą perspektywę, ale nie mówi się o jego zagubieniu w świecie wielkiej machiny rockowego sukcesu. Film dochodzi do drugiej płyty - ten pierwszy rok jest pokazany dość szczegółowo, ale może lepiej wybrzmiałby nawet dłuższy film pokazujący cały lot sterowca i opowiedziany też przez głosy z zewnątrz. Np. menedżerów i pracowników hoteli, w których spali W takim filmie niekoniecznie trzeba by zawierać pełne studyjne wersje utworów, wystarczyłoby kilka koncertowych smakołyków, jakieś BBC Session etc. Pewnie musiałoby być jakieś 3 godziny, ale byśmy wytrwali, prawda? Najważniejsze dla mnie, że tata jest bardzo zadowolony. Warto było zrobić w sumie te 260 kilometrów Najfajniejszy moment dla mnie to mój bodaj ulubiony utwór grupy w bardzo zwartym, dynamicznym koncertowym wydaniu (bo wersje z "The Song Remains The Same" i "How The West Was Won" niespecjalnie lubię): 2 Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach
Lincoln Six Echo 89580 #9054 Napisano 10 Lutego 2025 (edytowane) Niespecjalnie miałem pomysł na resztę wieczoru, więc wrzuciłem wczoraj sobie "Morderstwo doskonałe". Za pierwszym razem widziałem ten film w roku premiery (1998) i od tamtej pory nigdy go chyba ponownie w całości nie obejrzałem. Owszem, pamiętam, że z 2-3 razy, gdzieś tam podczas spotkań rodzinno-towarzyskich, w tle fragmenty tego filmy "leciały sobie niezobowiązująco" - ale dopiero wczoraj drugi raz w życiu obejrzałem ten film w pełni skupiając się na ekranie. Po 27 latach (prawie dokładnie, bo zdjęcia kręcono między październikiem 1997 a styczniem 1998). Podobno krytycy narzekali, że film słaby, że nawet w połowie nie trzyma poziomu "oryginału" (to w zasadzie remake "M jak morderstwo" Hitchcocka z 1954 z, między innymi, Grace Kelly), etc. Ja się do tego nie odniosę, ponieważ kompletnie nie pamiętam filmu pana H., a wręcz nie pamiętam, czy w ogóle go oglądałem kiedykolwiek. Produkcja wyreżyserowana przez Andrew Davisa, z (moim zdaniem) urzekającymi zdjęciami naszego Mistrza, Dariusza Wolskiego, obudziła za to we mnie najgłębsze pokłady (nie)zdrowego sentymentalizmu. To były DOBRE lata. Nie będę chlipać, ale w zasadzie potem było przeważnie... gorzej. A tu... Michael Douglas w topowej formie, nadający się wręcz do Sevres wzorzec Superturboeleganckiegoielokwentnego Samca Alfa, młody (bo nie mający jeszcze 40-tki wtedy) Viggo Mortensen i (dla mnie) prawie ezoterycznie czarująca Gwyneth Paltrow - a, jakby tego było mało - w drugim planie błyszczy nie kto inny, jak Sir David Courtney Suchet (tak, tak - to ten od Herkulesa Poirot) w roli detektywa Mohameda Karamata. Piękne, gustowne wnętrza, ciekawe obrazy (które, podobno, naprawdę OSOBIŚCIE namalował sam Viggo Mortensen), doskonale budująca klimat muzyka Jamesa Howarda... A propos muzyki, od razu zerknąłem sobie retrospektywnie, co tam grało nam w 1997 roku (bo w tym roku nakręcono większość zdjęć do filmu) - pod tym względem, to również był "good time": debiut albumowy Daft Punk, drugi album Chemical Brothers, "Ultra" Depeche Mode, "OK Computer" Radiohead, trzeci album Oasis... I tak dalej... Wspomnień czar... Edytowane 10 Lutego 2025 przez Lincoln Six Echo 4 WARTO POMAGAĆ: https://www.siepomaga.pl Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach
Edmund Exley 8808 #9055 Napisano 10 Lutego 2025 4 godziny temu, Lincoln Six Echo napisał(-a): kompletnie nie pamiętam filmu pana H., a wręcz nie pamiętam, czy w ogóle go oglądałem kiedykolwiek. Dzięki za fajny post. Ja akurat nie widziałem nigdy tego filmu, a Douglasa bardzo lubię, więc chętnie nadrobię to w jakiś weekend Za to całkiem dobrze pamiętam klasyczną wersję Hitchcocka - opisałem kiedyś kwestię zbliżeń zegarków w tym filmie: 0 Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach
AspirantS 27871 #9056 Napisano 11 Lutego 2025 14 godzin temu, Lincoln Six Echo napisał(-a): Niespecjalnie miałem pomysł na resztę wieczoru, więc wrzuciłem wczoraj sobie "Morderstwo doskonałe". Za pierwszym razem widziałem ten film w roku premiery (1998) i od tamtej pory nigdy go chyba ponownie w całości nie obejrzałem. Owszem, pamiętam, że z 2-3 razy, gdzieś tam podczas spotkań rodzinno-towarzyskich, w tle fragmenty tego filmy "leciały sobie niezobowiązująco" - ale dopiero wczoraj drugi raz w życiu obejrzałem ten film w pełni skupiając się na ekranie. Po 27 latach (prawie dokładnie, bo zdjęcia kręcono między październikiem 1997 a styczniem 1998). Podobno krytycy narzekali, że film słaby, że nawet w połowie nie trzyma poziomu "oryginału" (to w zasadzie remake "M jak morderstwo" Hitchcocka z 1954 z, między innymi, Grace Kelly), etc. Ja się do tego nie odniosę, ponieważ kompletnie nie pamiętam filmu pana H., a wręcz nie pamiętam, czy w ogóle go oglądałem kiedykolwiek. Produkcja wyreżyserowana przez Andrew Davisa, z (moim zdaniem) urzekającymi zdjęciami naszego Mistrza, Dariusza Wolskiego, obudziła za to we mnie najgłębsze pokłady (nie)zdrowego sentymentalizmu. To były DOBRE lata. Nie będę chlipać, ale w zasadzie potem było przeważnie... gorzej. A tu... Michael Douglas w topowej formie, nadający się wręcz do Sevres wzorzec Superturboeleganckiegoielokwentnego Samca Alfa, młody (bo nie mający jeszcze 40-tki wtedy) Viggo Mortensen i (dla mnie) prawie ezoterycznie czarująca Gwyneth Paltrow - a, jakby tego było mało - w drugim planie błyszczy nie kto inny, jak Sir David Courtney Suchet (tak, tak - to ten od Herkulesa Poirot) w roli detektywa Mohameda Karamata. Piękne, gustowne wnętrza, ciekawe obrazy (które, podobno, naprawdę OSOBIŚCIE namalował sam Viggo Mortensen), doskonale budująca klimat muzyka Jamesa Howarda... A propos muzyki, od razu zerknąłem sobie retrospektywnie, co tam grało nam w 1997 roku (bo w tym roku nakręcono większość zdjęć do filmu) - pod tym względem, to również był "good time": debiut albumowy Daft Punk, drugi album Chemical Brothers, "Ultra" Depeche Mode, "OK Computer" Radiohead, trzeci album Oasis... I tak dalej... Wspomnień czar... Michael Douglas miał wtedy świetną serię. Praktycznie następujące po sobie: "Upadek", "Duch i Mrok", "Gra", "Morderstwo doskonałe". 2 Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach
zadra 1946 #9057 Napisano 13 Lutego 2025 chyba lubię Majkela bo wszystkie te filmy (i wiele innych) oglądałem - Kirka też lubiłem... 0 Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach
Edmund Exley 8808 #9058 Napisano 14 Lutego 2025 W dniu 11.02.2025 o 07:40, AspirantS napisał(-a): Michael Douglas miał wtedy świetną serię. Praktycznie następujące po sobie: "Upadek", "Duch i Mrok", "Gra", "Morderstwo doskonałe". Jeszcze "W sieci" było fajne Nosi w nim TAG Heuer: 0 Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach
TomcioMiki 77980 #9059 Napisano 15 Lutego 2025 Lepszy, gorszy i tak mi się podobają 😁😁😁 0 Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach
Lincoln Six Echo 89580 #9060 Napisano 15 Lutego 2025 W ramach "wypełniania luk", obejrzałem ostatnio jakoś tak wcześniej przegapioną przeze mnie "Świnię" z Nicolasem Cagem. Co by nie mówić o N.C., to, moim zdaniem, jest to aktor, który uwielbia grać i nie boi się wyzwań. "Świnia" wydaje się, na pierwszy rzut oka, filmem absurdalnym i jednocześnie spijającym ostatnie krople pomysłowości z konceptów już dawno pozmywanych. Ale nie. To tylko (chwilowe zresztą) pozory. Na szczęście wytrzymałem początek i, mimo lekko mną targających jeszcze przez kilka kolejnych minut, "uprzedzeń", dałem się Cage'owi zabrać w tę wyjątkową podróż. Mało ostatnio widuje się we współczesnym kinie - a już szczególnie współczesnym kinie zza Atlantyku - filmów o takim ładunku emocjonalnym, tak chwytających za gardło, duszę, czy co tam kto ma w sobie za "element" sprawiający, że nie wstydzisz się pochlipać podczas seansu. Doświadczenie z gatunku tak naładowanych emocjami, że z jednej strony dosłownie bolesne, ale z drugiej - wyzwalające i podnoszące na duchu. Bardzo nawet. Poza Cagem, reszta obsady też poradziła sobie co najmniej bardzo dobrze. Naprawdę świetnie poradził sobie niejako partnerujący Cage'owi Alex Wolff. Ale Cage to po prostu odrębna liga. 0 WARTO POMAGAĆ: https://www.siepomaga.pl Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach
TomcioMiki 77980 #9061 Napisano 15 Lutego 2025 A takie coś będzie z powrotem w kinie 🤗🤗🤗 0 Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach
Edmund Exley 8808 #9062 Napisano 15 Lutego 2025 "Sztuka pięknego życia" - ładne. Raz czy dwa upchnięty na siłę jakiś wątek (np. sugerowana biseksualność bohaterki), ale ogląda się miło. Prostotę historii maskuje niechronologiczne opowiadanie. Ale seans tygodnia to po raz trzeci - ale pierwszy od 1997 - jeden z moich ulubionych filmów dzieciństwa i zarazem jeden z ulubionych westernów: "Ostatni pociąg z Gun Hill". Klimatyczny polski plakat: Znalazłem kopię w świetnej jakości, z "vintage'owym" głosem Jerzego Rosołowskiego jako lektora. Przed seansem lekki niepokój: czy legenda z dzieciństwa wytrzyma konfrontację z czasem? Spokojnie, wytrzymuje - lśni tak samo jak w 1959, gdy powstała, a dla mnie nawet mocniej niż w 1994 i 1997, gdy oglądałem po raz pierwszy i drugi. Ojcostwo, przyjaźń, sprawiedliwość i honor ujęte w znakomity scenariusz tworzący swoistą relację z "W samo południe" i "Rio Bravo", Sturges był mistrzem gatunku, a co do Kirka i Quinna nie muszę nic dodawać - giganci klasycznego Hollywood. Dodatkowo chciałem sobie przypomnieć rolę Earla Hollimana, który zmarł przed kilkoma miesiącami. Wielki western. 2 Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach
TomcioMiki 77980 #9063 Napisano 15 Lutego 2025 Tak pod walentynki. Bardzo przyjemnie się nam oglądało, a Renee przeurocza. 0 Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach
kornel91 94174 #9064 Napisano 16 Lutego 2025 10 godzin temu, TomcioMiki napisał(-a): Tak pod walentynki. Bardzo przyjemnie się nam oglądało, a Renee przeurocza. I ja byłem w walentynki. Też uważam, że fajnie się oglądało. 1 Pozdrawiam Marcin/kornel91 Adriatica, Ball, Casio, Certina, Christopher Ward, Citizen, Crafter Blue, Deep Blue, Glycine, Hamilton, Longines, Oris, Sinn, Zelos Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach
GostRado 12864 #9065 Napisano 16 Lutego 2025 "Serce jak lód" (1992), kapitalna rola Daniela Auteuila, jego usposobienie idealnie współgra z odtwarzaną przez niego postacią. Zawsze czekam na scenę w restauracji, gdzie towarzyszy mu Emmanuelle Béart, pod hotelem w samochodzie także świetnie zagrali. Pamiętam, jakie ogromne wrażenie wywarł na mnie ten film. Polecam, tylko proszę w całkowitym skupieniu go obejrzeć, a gwarantuję, że będziecie w pełni ukontentowani. https://www.filmweb.pl/film/Serce+jak+lód-1992-9442 1 => Joie de Vivre <= Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach
Edmund Exley 8808 #9066 Napisano 16 Lutego 2025 10 godzin temu, GostRado napisał(-a): "Serce jak lód" (1992), kapitalna rola Daniela Auteuila, jego usposobienie idealnie współgra z odtwarzaną przez niego postacią. Zawsze czekam na scenę w restauracji, gdzie towarzyszy mu Emmanuelle Béart, pod hotelem w samochodzie także świetnie zagrali. Pamiętam, jakie ogromne wrażenie wywarł na mnie ten film. Polecam, tylko proszę w całkowitym skupieniu go obejrzeć, a gwarantuję, że będziecie w pełni ukontentowani. https://www.filmweb.pl/film/Serce+jak+lód-1992-9442 Dzięki za ciekawą rekomendację. Słyszałem o tym filmie, ale - jak większości filmów Sauteta - jeszcze go nie widziałem. "Vincent, François, Paul... i inni" mi się podobał. A Emmanuelle Béart z lat 90. to jeden z ideałów piękności. Ja po powrocie do Gun Hill poszedłem za ciosem i obejrzałem wcześniejsze dzieło zespołu Wallis-Sturges-Douglas-Holliman-Tiomkin: "Pojedynek w Corralu O.K.". Trudno w to uwierzyć, ale po raz pierwszy. Anegdotka: w kwietniu 1994 spędziłem weekend u kuzyna. W sobotę wieczorem pokazywali właśnie "Pojedynek...", ale kuzyn i jego mama, czyli moja chrzestna, nalegali, by o tej porze obejrzeć... "Trapistę w Los Angeles" z Martym Feldmanem. Fakt, nieźle się uśmiałem, ale do Corralu O.K. już nigdy nie miałem potem okazji zajrzeć. Teraz nadrobiłem. Warto, solidny kawał westernu, z superduetem Kirk-Burt w rolach głównych. Na drugim planie też mocno: wspomniany Earl Holliman, Lee Van Cleef i... młody Dennis Hopper! Film nie ma tak piorunująco zwartej struktury antycznej tragedii jak "Ostatni pociąg z Gun Hill", ale ogląda się dobrze. Zwłaszcza Kirk perfekcyjnie pasuje do roli Doca Hollidaya: "Świetnie strzelam, ale niestety wszyscy, którzy mogą to potwierdzić, już nie żyją...". I fajna, wpadająca w ucho piosenka tytułowa: 0 Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach
TomcioMiki 77980 #9067 Napisano 16 Lutego 2025 Całkiem całkiem. 0 Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach
Edmund Exley 8808 #9068 Napisano 17 Lutego 2025 "Piętro wyżej" - 1937, klasyczne komediowe pomyłki, podwojenia, przeszkody i naprawdę dobre piosenki, a wszystko ujęte w precyzyjny scenariusz umiejętnie grający znanymi motywami. Gdyby w Hollywood zrobił to Frank Capra np. z Carym Grantem, to też byłby hit. Choć takiej ekstra dziewczyny jak Helena Grossówna w Hollywood wtedy nie mieli! Oczywiście - na humor nakłada się też nostalgia i żal, bo to już przecież ostatnie chwile tamtego świata. 1 Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach
Edmund Exley 8808 #9069 Napisano 19 Lutego 2025 "Zdarzenie w Ox-Bow" - idealny film na wieczór, gdy wraca się później z pracy, bo trwa zaledwie 70 minut. Uznawany za pierwszy western tak mocno kwestionujący mit Zachodu, z klimatem zapowiadającym trochę "Dwunastu gniewnych ludzi", co wzmacnia zresztą obecność Henry'ego Fondy, choć w znacznie mniej jednoznacznej roli. Towarzyszą mu m.in. Dana Andrews i Anthony Quinn. Kolejny wysokiej jakości film wyreżyserowany przez Williama Wellmana ("Skrzydła", "Droga do Yellow Sky", "Wróg publiczny nr 1"). A na koniec umieszczona jest ciekawa plansza: 0 Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach
Perpetuum Mobile 74510 #9070 Napisano 19 Lutego 2025 Powtórzę po klasyku. Obejrzałem, żebyście już Wy nie musieli oglądać - Niezniszczalna (Canary Black) na Amazon Prime. Szpiegowska sensacja - pewnie w zamierzeniu w stylu Mission Impossible, ale z kobietą w roli głównej. Coś podobnego było całkiem niedawno z Gal Gadot (Misja Stone / Heart of Stone). Tylko Gal Gadot jakoś lepiej pasowała do roli a i scenariusz i wykonanie były jakieś trochę bardziej... przekonujące. O ile same sceny walki i pościgów jeszcze jakoś trzymały poziom (choć szału nie było) to już cała reszta, a przede wszystkim fundament, czyli scenariusz, są kompletnie do kitu. Nie będę zdradzał szczegółów, ale nic nie trzyma się kupy a cały spisek i konspiracja są tak durne, że aż trudno uwierzyć. Szkoda tylko Kate Beckinsale do tej roli. Dobra aktorka, ale szkoda jej do takich bzdetów. Moja rekomendacja - unikać, chyba że ktoś kocha taki gatunek filmowy. Dla kontrastu, też chyba na Amazon Prime - The Order - Ciche bractwo. Bardzo dobra kryminalna sensacja z Jude Law w roli głównej. Ten film zdecydowanie mogę polecić. Trzyma w napięciu i ma w sobie taki trochę mroczny klimat. Przypominał mi pierwszy sezon serialu True Detective. W dniu 17.02.2025 o 21:43, Edmund Exley napisał(-a): "Piętro wyżej" - 1937, klasyczne komediowe pomyłki, podwojenia, przeszkody i naprawdę dobre piosenki, a wszystko ujęte w precyzyjny scenariusz umiejętnie grający znanymi motywami. Oglądałem ten film w telewizji kilkadziesiąt lat temu, jako mały chłopiec. Do dzisiaj pamiętam perypetie biednego "wspinacza". Kwintesencja "starego kina". 1 Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach
TomcioMiki 77980 #9071 Napisano 19 Lutego 2025 32 minuty temu, Perpetuum Mobile napisał(-a): The Order - Ciche bractwo. Bardzo dobra kryminalna sensacja z Jude Law w roli głównej. Ten film zdecydowanie mogę polecić. Trzyma w napięciu i ma w sobie taki trochę mroczny klimat. Oglądałem, dobry , przypomniał mi się film "Civil War" ale tam już trwała wojna domowa. 0 Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach
Perpetuum Mobile 74510 #9072 Napisano 19 Lutego 2025 Godzinę temu, Perpetuum Mobile napisał(-a): W dniu 17.02.2025 o 21:43, Edmund Exley napisał(-a): "Piętro wyżej" - 1937, klasyczne komediowe pomyłki, podwojenia, przeszkody i naprawdę dobre piosenki, a wszystko ujęte w precyzyjny scenariusz umiejętnie grający znanymi motywami. Oglądałem ten film w telewizji kilkadziesiąt lat temu, jako mały chłopiec. Do dzisiaj pamiętam perypetie biednego "wspinacza". Kwintesencja "starego kina". Przepraszam. Sam się poprawię. Jednak o zupełnie innym filmie myślałem. Tytuł mnie zmylił. Miałem na myśli "Safety Last" z 1923 roku z Haroldem Lloydem, który wspinał się z konieczności na kolejne piętra wieżowca. Świetna komedia z czasów niemego kina. 1 Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach
TomcioMiki 77980 #9073 Napisano 19 Lutego 2025 Fajny klimat. 0 Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach
Edmund Exley 8808 #9074 Napisano 19 Lutego 2025 7 godzin temu, Perpetuum Mobile napisał(-a): Przepraszam. Sam się poprawię. Jednak o zupełnie innym filmie myślałem. Tytuł mnie zmylił. Miałem na myśli "Safety Last" z 1923 roku z Haroldem Lloydem, który wspinał się z konieczności na kolejne piętra wieżowca. Świetna komedia z czasów niemego kina. Tak, "Jeszcze wyżej" to arcydzieło komedii. I jest tam sporo interesujących nas zegarkowych śladów: 0 Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach
Edmund Exley 8808 #9075 Napisano 20 Lutego 2025 Nawiązując do niedawnego posta o "Saturday Night" - ten skecz naprawdę mnie rozbawił 0 Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach