Jump to content
Search In
  • More options...
Find results that contain...
Find results in...
Guest

Klub Miłośników Zegarków TISSOT

Recommended Posts

Robie się monotematyczny, ale... Ile razy ta kostka pojawia się w tym wątku, nie mogę nie wyrazić zachwytu. Moim zdaniem połyka każda kostkę Taga Hauera

Edited by Hogg

Share this post


Link to post
Share on other sites

Bez dwóch zdań, ten zegarek Tissotowi się udał :-)


"Do not squander time for that is the stuff life is made of" - B. Franklin

Share this post


Link to post
Share on other sites

Robie się monotematyczny, ale... Ile razy ta kostka pojawia się w tym wątku, nie mogę nie wyrazić zachwytu. Moim zdaniem połyka każda kostkę Taga Hauera

Nawet bez popijania  :P

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czasami najdzie mnie jakaś chęć na zmiany w kolekcji. Trochę obecnie myślę o zmianie Tissota na coś bauhausowego. Robiąc przy okazji kilka zdjęć pod sprzedaż innego zegarka, Tissot też się załapał na sesyjkę.

I tak już oglądam na monitorze te zdjecia, skubaniec podoba mi się na nich:).

 

 

post-99933-0-67408100-1582057765_thumb.jpg

post-99933-0-71977300-1582057781_thumb.jpg

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przestawiam nowy nabytek sprzed kilku godzin i kilka o nim słów - recenzją tego nie nazwę, bo nie dość się znam na zegarkach, żeby pisać recenzje, ale podzielę się pierwszymi wrażeniami - może komuś, rozważającemu podobny zakup, to się przyda. Otóż dziś wracałem z krótkiego pobytu służbowego do Genewy i mając 3 godziny do przenudzenia się na lotnisku wpadłem do boutique Rolexa w nadziei, że zobaczę tam jakieś cuda, które tylko w drugiej ojczyźnie tej marki znaleźć można. Niestety zostałem totalnie olany przez obsługę, chociaż ubrany byłem prosto z pracy, więc w garnitur, a na przegubie miałem Tudora Black Bay, czyli, jakby nie było, dziecko tejże marki. Ale może garnitur był nie dość światowy dla załogi Rolexa, więc, zniechęcony, ruszyłem zwiedzać dalej i odkryłem bardzo sympatyczny boutique "Hour Passion", gdzie z kolei zostałem potraktowany po królewsku. I tam wpadło mi w oko, to, co poniżej na zdjęciu, i co zupełnie niechcący i przypadkiem nabyłem:

 

post-111965-0-87779900-1582069355_thumb.jpg

 

To już fotka zrobiona telefonem na pokładzie, stąd słaba jakość. Mój nowy przyjaciel ma skomplikowaną nazwę: "Tissot Gentleman Powermatic 80 Silicium", za to prosty design, w sposób oczywisty nawiązujący do pewnych historycznych modeli pewnej historycznej marki, która olewa klientów w swoich butikach. Zapłaciłem odpowiednik 2850zł i dostałem zegarek z szafirowym szkiełkiem, świetnym ponoć mechanizmem z krzemowym włosem, dokładnie tym samym, który jest w innych modelach certyfikowany COSC i osiemdziesięcioma godzinami rezerwy chodu. Oraz, co małe, ale cieszy - przeszklonym deklem pokazującym bardzo ładnie ozdobiony mechanizm; śmiem twierdzić, że wcale nie mniej atrakcyjnym niż mój Grand Seiko SBGR261, też przeszklony, tylko trochę nie wiadomo po co, bo nad urodą werku Seiko specjalnie się nie pochyliło.

 

Rozmiary: koperta 40mm, wysokość 11.5mm, rozstaw uszu 21mm, i uwaga, bo to ciężko znaleźć w internetach: lug to lug = 49mm (przynajmniej wg. mojej suwmiarki).

 

Co najbardziej lubię w tym zegarku:

1. Jest prosty i elegancki, chociaż absolutnie nie nudny dzięki przepięknemu, głęboko niebieskiemu cyferblatowi z efektem sunburst. Naprawdę, cyferblat jest wzorowy, z precyzją i trój-wymiarowościa godną mistrzów sztuki zegarmistrzowskiej. Jak Tissot to osiągnął w tej klasie cenowej - nie próbuję zgadywać.

2. Jakość wykonania. OK, może powierzchnie szlifowane nie odbijają światła tak równiutko i bez zniekształceń, jak Grand Seiko (a nawet co lepiej wykonane Seiko, np. SPB077J1), Tudor, czy powiedzmy Oris Aquis; ale nawet Aquis kosztował dwa razy więcej niż Tissot. Przy tej cenie jakość i dbałość o szczegóły jest fenomenalna.

3. Rezerwę chodu i (mam nadzieję) dokładność - tego jeszcze nie miałem szansy zmierzyć. Dajcie mi kilka dni.

4. Bransoletę. Jest zadziwiająco ładnie wykonana i przyjemna jak na tę klasę cenową. Powiem nawet, że w pewnym sensie wolę ją od tej w Tudorze, która ma dwa ustawienia: za luźne, albo (po wyjęciu 1 ogniwa) za ciasne. Tutaj mamy pół-ogniwa i w Hour Passion pięknie mi ją zwymiarowano na mój wąski, i lubiący zmieniać swoją średnicę w zależności od pogody, pory dnia oraz humoru, nadgarstek.

5. Harmonijne proporcje. Przy nadgarstku 16.5cm ten zegarek to właściwie maximum gabarytowe, jakie mogę nosić, jednak dzięki dość szerokiemu bezelowi cyferblat jest mniejszy, niż by wskazywała średnica koperty, a zgrabne uszy też zmniejszają go nieco optycznie. Do tego jest płaściutki - w całej mojej kolekcji, z automatów tylko SARB035 jest tej samej grubości, cała reszta sterczy bardziej i potrafi utrudniać życie przy niektórych mankietach.

6. Przyjemna akcja koronki, mechanizm daje też dobrą informację zwrotną, kiedy jest w pełni "naładowany" - w przeciwieństwie np. do mojego skądinąd bardzo kochanego Seiko SPB077J1, który ma akcję tak lekką, jakby mu się sprężyna urwała - i to niezależnie od tego, jak bardzo jest nakręcony.

7. Czy wspomniałem, że ten cyferblat jest PRZEPIĘKNY? :)

 

Co bym poprawił (gdyby kosztował on o tysiąc PLN więcej):

1. Płynność ruchu wskazówki sekundowej. Wiem, są powody techniczne, dla których ten mechanizm "zwolniono" do 3Hz, ale jestem (w wolnych chwilach) perkusistą rockowym, a nie jazzowym, i wolę rytmy na 4/4 niż 3/4.

2. Ciut za ostre brzegi bransolety i zapięcia motylkowego - tak, wrzuciłem bransoletę w pozytywy, ale jest też miejsce na poprawę (znowu: jakby ten zegarek trochę więcej kosztował). No i nie brzmi tak ładnie ta bransoleta, jak tudorowa czy orisowa. Wybaczcie skrzywienie muzyka - dla mnie połowa atrakcji noszenia zegarka na bransolecie płynie z dźwięków, jakie takowa wydaje, kiedy się poruszy ręką. Oris tu króluje, brzmi nawet lepiej od mojego Speedmastera (z roku 1997; może dziś Omega jest lepsza sonicznie).

3. Rozstaw uszu. Jeśli ta bransoleta jednak będzie mnie irytowała, Tissot przesiądzie się na pasek, a wiadomo, jak to jest z rozmiarami nieparzystymi.

4. ...może coś jeszcze wyjdzie w praniu, na razie za krótko go miałem.

 

Jeśli komuś się przydadzą te bazgroły człowieka zmęczonego podróżą, będzie mi bardzo miło. Ja tymczasem zmierzam do wanny, przy okazji potestuję wodoszczelność - Tissot twierdzi, że 100m i to bez zakręcanej koronki, podczas kiedy taki Grand Seiko obiecuje tylko 30 metrów, co już trochę mnie stresuje w sytuacjach wannowych. Po czym idziemy spać, bo jak wie każde dziecko, duże czy małe, nową zabawkę bierzemy z sobą do łóżka.

 

Dobranoc!

 

Marcin Bruczkowski

www.marcin.bruczkowski.com

www.facebook.com/MarcinBruczkowskiAutor

Edited by Marcin Bruczkowski

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dzięki za parę słów o tym zegarku :-)


"Do not squander time for that is the stuff life is made of" - B. Franklin

Share this post


Link to post
Share on other sites

Co prawda jest na bazarku, ale jak Bozia przykazała, automat należy przepędzić raz na jakiś czas ;)ddc3a713170fe78815434c0df01797e7.jpg

Share this post


Link to post
Share on other sites

 

Fajnie napisane. Poza tym to kolejny przykład, gdzie jakość obsługi decyduje o tym, w którym miejscu kupimy dany towar.

Edited by paul221

Share this post


Link to post
Share on other sites

Świetny ten Navigator :-) Nie szkoda trochę go sprzedawać?


"Do not squander time for that is the stuff life is made of" - B. Franklin

Share this post


Link to post
Share on other sites

Szczerze, to jakoś szkoda. W sumie sam nie wiem, myślałem o przesiadce na jakiegoś sarba. Gdyby miał te 2-3 mm mniej to pod garnitur idealo p5d81184646645bf67ccae6f2b29cc7c8.jpg

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie dziwię się  :) Sam jakoś nigdy nie ostrzyłem sobie zębów na ten model, ale w zasadzie tylko z jednego powodu. Jest dla mnie po prostu za duży  ;)


"Do not squander time for that is the stuff life is made of" - B. Franklin

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kolego Hogg ja by nie sprzedawał :) a jak sprzedaż to myślę że będziesz chciał wrócić do niego i tak za jakiś czas :)

Edited by lysolek007

 📸

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przestawiam nowy nabytek sprzed kilku godzin i kilka o nim słów - recenzją tego nie nazwę, bo nie dość się znam na zegarkach, żeby pisać recenzje, ale podzielę się pierwszymi wrażeniami - może komuś, rozważającemu podobny zakup, to się przyda. Otóż dziś wracałem z krótkiego pobytu służbowego do Genewy i mając 3 godziny do przenudzenia się na lotnisku wpadłem do boutique Rolexa w nadziei, że zobaczę tam jakieś cuda, które tylko w drugiej ojczyźnie tej marki znaleźć można. Niestety zostałem totalnie olany przez obsługę, chociaż ubrany byłem prosto z pracy, więc w garnitur, a na przegubie miałem Tudora Black Bay, czyli, jakby nie było, dziecko tejże marki. Ale może garnitur był nie dość światowy dla załogi Rolexa, więc, zniechęcony, ruszyłem zwiedzać dalej i odkryłem bardzo sympatyczny boutique "Hour Passion", gdzie z kolei zostałem potraktowany po królewsku. I tam wpadło mi w oko, to, co poniżej na zdjęciu, i co zupełnie niechcący i przypadkiem nabyłem:

 

attachicon.gifTissot.jpg

 

(...)

 

Dobranoc!

 

Marcin Bruczkowski

www.marcin.bruczkowski.com

www.facebook.com/MarcinBruczkowskiAutor

 

Ciekawa recenzja, zegarek robi wrażenie na zdjęciach w reklamach, ale nigdy nie mogę go trafić w żadnym polskim sklepie, żeby go obejrzeć.

 

BTW czytałem większość Twoich książek  

Polecam wszystkim, Bezsenność w Tokio tak wciągająca, że 2 razy łyknąłem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ciekawa recenzja, zegarek robi wrażenie na zdjęciach w reklamach, ale nigdy nie mogę go trafić w żadnym polskim sklepie, żeby go obejrzeć.

 

BTW czytałem większość Twoich książek  

Polecam wszystkim, Bezsenność w Tokio tak wciągająca, że 2 razy łyknąłem.

 

Dzięki :)

 

PS. Ja tego Tissota gdzieś w kraju oglądałem, zdaje się, że w duty-free na Okęciu, ale z innym kolorem cyferblatu, chyba czarnym. Ale niebieskiego faktycznie nigdzie nie mogłem dorwać.

 

PPS. Jako follow-up raportuję, że póki co zegarek twardo trzyma się specyfikacji COSC, stając się trzecim najdokładniejszym w mojej kolekcji, po Black Bay i Grand Seiko.

Share this post


Link to post
Share on other sites
(...)

 

Mój nowy przyjaciel ma skomplikowaną nazwę: "Tissot Gentleman Powermatic 80 Silicium", (...) z silikonową sprężyną, (...).

 

Ciekawe uwagi i spostrzeżenia. Czekałem, aż ktoś na forum napisze o nim parę słów. Jedna tylko uwaga, Silicium w nazwie modelu oznacza krzemowy włos, nie silikonowy. ;)


Żyć to znaczy ryzykować. W przeciwnym razie, jesteś wyłącznie bierną bryłą przypadkowo zebranych molekuł niesioną prądem Wszechświata.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ciekawe uwagi i spostrzeżenia. Czekałem, aż ktoś na forum napisze o nim parę słów. Jedna tylko uwaga, Silicium w nazwie modelu oznacza krzemowy włos, nie silikonowy. ;)

 

No proszę - jak piszę książki to pani redaktor wszystko poprawia zanim pójdzie do druku, a tutaj muszę sam się pilnować i takie są tego efekty, szczególnie że na co dzień w domu i w pracy lat nie mówię po polsku od dobrych 35 lat. Zaraz spróbuję poprawić, o ile to forum umożliwia edycję starych postów.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przestawiam nowy nabytek sprzed kilku godzin i kilka o nim słów - recenzją tego nie nazwę, bo nie dość się znam na zegarkach, żeby pisać recenzje, ale podzielę się pierwszymi wrażeniami - może komuś, rozważającemu podobny zakup, to się przyda. Otóż dziś wracałem z krótkiego pobytu służbowego do Genewy i mając 3 godziny do przenudzenia się na lotnisku wpadłem do boutique Rolexa w nadziei, że zobaczę tam jakieś cuda, które tylko w drugiej ojczyźnie tej marki znaleźć można. Niestety zostałem totalnie olany przez obsługę, chociaż ubrany byłem prosto z pracy, więc w garnitur, a na przegubie miałem Tudora Black Bay, czyli, jakby nie było, dziecko tejże marki. Ale może garnitur był nie dość światowy dla załogi Rolexa, więc, zniechęcony, ruszyłem zwiedzać dalej i odkryłem bardzo sympatyczny boutique "Hour Passion", gdzie z kolei zostałem potraktowany po królewsku. I tam wpadło mi w oko, to, co poniżej na zdjęciu, i co zupełnie niechcący i przypadkiem nabyłem:

 

attachicon.gifTissot.jpg

 

To już fotka zrobiona telefonem na pokładzie, stąd słaba jakość. Mój nowy przyjaciel ma skomplikowaną nazwę: "Tissot Gentleman Powermatic 80 Silicium", za to prosty design, w sposób oczywisty nawiązujący do pewnych historycznych modeli pewnej historycznej marki, która olewa klientów w swoich butikach. Zapłaciłem odpowiednik 2850zł i dostałem zegarek z szafirowym szkiełkiem, świetnym ponoć mechanizmem z krzemowym włosem, dokładnie tym samym, który jest w innych modelach certyfikowany COSC i osiemdziesięcioma godzinami rezerwy chodu. Oraz, co małe, ale cieszy - przeszklonym deklem pokazującym bardzo ładnie ozdobiony mechanizm; śmiem twierdzić, że wcale nie mniej atrakcyjnym niż mój Grand Seiko SBGR261, też przeszklony, tylko trochę nie wiadomo po co, bo nad urodą werku Seiko specjalnie się nie pochyliło.

 

Rozmiary: koperta 40mm, wysokość 11.5mm, rozstaw uszu 21mm, i uwaga, bo to ciężko znaleźć w internetach: lug to lug = 49mm (przynajmniej wg. mojej suwmiarki).

 

Co najbardziej lubię w tym zegarku:

1. Jest prosty i elegancki, chociaż absolutnie nie nudny dzięki przepięknemu, głęboko niebieskiemu cyferblatowi z efektem sunburst. Naprawdę, cyferblat jest wzorowy, z precyzją i trój-wymiarowościa godną mistrzów sztuki zegarmistrzowskiej. Jak Tissot to osiągnął w tej klasie cenowej - nie próbuję zgadywać.

2. Jakość wykonania. OK, może powierzchnie szlifowane nie odbijają światła tak równiutko i bez zniekształceń, jak Grand Seiko (a nawet co lepiej wykonane Seiko, np. SPB077J1), Tudor, czy powiedzmy Oris Aquis; ale nawet Aquis kosztował dwa razy więcej niż Tissot. Przy tej cenie jakość i dbałość o szczegóły jest fenomenalna.

3. Rezerwę chodu i (mam nadzieję) dokładność - tego jeszcze nie miałem szansy zmierzyć. Dajcie mi kilka dni.

4. Bransoletę. Jest zadziwiająco ładnie wykonana i przyjemna jak na tę klasę cenową. Powiem nawet, że w pewnym sensie wolę ją od tej w Tudorze, która ma dwa ustawienia: za luźne, albo (po wyjęciu 1 ogniwa) za ciasne. Tutaj mamy pół-ogniwa i w Hour Passion pięknie mi ją zwymiarowano na mój wąski, i lubiący zmieniać swoją średnicę w zależności od pogody, pory dnia oraz humoru, nadgarstek.

5. Harmonijne proporcje. Przy nadgarstku 16.5cm ten zegarek to właściwie maximum gabarytowe, jakie mogę nosić, jednak dzięki dość szerokiemu bezelowi cyferblat jest mniejszy, niż by wskazywała średnica koperty, a zgrabne uszy też zmniejszają go nieco optycznie. Do tego jest płaściutki - w całej mojej kolekcji, z automatów tylko SARB035 jest tej samej grubości, cała reszta sterczy bardziej i potrafi utrudniać życie przy niektórych mankietach.

6. Przyjemna akcja koronki, mechanizm daje też dobrą informację zwrotną, kiedy jest w pełni "naładowany" - w przeciwieństwie np. do mojego skądinąd bardzo kochanego Seiko SPB077J1, który ma akcję tak lekką, jakby mu się sprężyna urwała - i to niezależnie od tego, jak bardzo jest nakręcony.

7. Czy wspomniałem, że ten cyferblat jest PRZEPIĘKNY? :)

 

Co bym poprawił (gdyby kosztował on o tysiąc PLN więcej):

1. Płynność ruchu wskazówki sekundowej. Wiem, są powody techniczne, dla których ten mechanizm "zwolniono" do 3Hz, ale jestem (w wolnych chwilach) perkusistą rockowym, a nie jazzowym, i wolę rytmy na 4/4 niż 3/4.

2. Ciut za ostre brzegi bransolety i zapięcia motylkowego - tak, wrzuciłem bransoletę w pozytywy, ale jest też miejsce na poprawę (znowu: jakby ten zegarek trochę więcej kosztował). No i nie brzmi tak ładnie ta bransoleta, jak tudorowa czy orisowa. Wybaczcie skrzywienie muzyka - dla mnie połowa atrakcji noszenia zegarka na bransolecie płynie z dźwięków, jakie takowa wydaje, kiedy się poruszy ręką. Oris tu króluje, brzmi nawet lepiej od mojego Speedmastera (z roku 1997; może dziś Omega jest lepsza sonicznie).

3. Rozstaw uszu. Jeśli ta bransoleta jednak będzie mnie irytowała, Tissot przesiądzie się na pasek, a wiadomo, jak to jest z rozmiarami nieparzystymi.

4. ...może coś jeszcze wyjdzie w praniu, na razie za krótko go miałem.

 

Jeśli komuś się przydadzą te bazgroły człowieka zmęczonego podróżą, będzie mi bardzo miło. Ja tymczasem zmierzam do wanny, przy okazji potestuję wodoszczelność - Tissot twierdzi, że 100m i to bez zakręcanej koronki, podczas kiedy taki Grand Seiko obiecuje tylko 30 metrów, co już trochę mnie stresuje w sytuacjach wannowych. Po czym idziemy spać, bo jak wie każde dziecko, duże czy małe, nową zabawkę bierzemy z sobą do łóżka.

 

Dobranoc!

 

Marcin Bruczkowski

www.marcin.bruczkowski.com

www.facebook.com/MarcinBruczkowskiAutor

Bardzo dziękuje za tą krótka recenzje bo sam mocno zastanawiam się nad tym zegarkiem ! Dziękuje

 

PS: bardzo chętnie zobaczyłbym go na pasku

 

 

Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk

Edited by gąssi_gąsqi

Share this post


Link to post
Share on other sites

Bardzo dziękuje za tą krótka recenzje bo sam mocno zastanawiam się nad tym zegarkiem ! Dziękuje

 

PS: bardzo chętnie zobaczyłbym go na pasku

 

Z paskiem tylko taki problem, że nie mam ani jednego 21mm, ale kto wie, może w końcu wyląduje na pasku, bo nie jest to najwygodniejsza bransoleta na świecie. Motylek ma trochę ostrych krawędzi od wewnątrz - nie tak, żeby zadrapać, ale czasami je czuć i to trochę irytuje. Z drugiej strony większość zegarków mam na pasku, a lubię bransolety ze względów estetycznych (ta na Tissocie wyjątkowo mi się podoba) i praktycznych (wodoodporność). Ale jedyne dwie naprawdę wygodne, jakie mam, to na tytanowym Breitlingu sprzed ćwierć wieku - ma niezwykle sprytną klamrę pozwalającą na chwilowe zwiększenie obwodu bransolety - oraz na Citizenie Altesa Eco-Drive sprzed 10 lat, gdzie jest z kolei system 3-stopniowej regulacji obwodu bransolety bez zdejmowania zegarka z nadgarstka.

 

W ogóle stwierdziłem, że kościste i wąskie nadgarstki (u mnie 16cm) niezbyt się nadają do większości bransolet. Jestem dziwnie spokojny, że to zapięcie motylkowe w Tissocie w ogóle by mi nie przeszkadzało, gdybym nabrał trochę ciałka wokół przegubu. Co w wieku 55 lat już mi raczej nie grozi.

 

W każdym razie jeśli przy następnej wizycie w warszawskiej Czasowni (jedyny znany mi zegarmistrz z dużym wyborem pasków) znajdę coś fajnego w rozmiarze 21mm to na pewno spróbuję i zamieszczę tu zdjęcie.

 

A w międzyczasie zegarek cieszy, i cały czas grzecznie trzyma czas w zakresie specyfikacji COSC, co cieszy podwójnie :)

Edited by Marcin Bruczkowski

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.