Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

tarant

I Zegarowe Spotkanie w...Świebodzicach

Wrocław czy Swiebodzice - tylko dla uczestników  

Nie masz uprawnień do głosowania w tej ankiecie oraz wyświetlania jej wyników. Aby zagłosować w tej ankiecie, prosimy się zalogować lub zarejestrować.

Rekomendowane odpowiedzi

Zakręcon pod Pąckim... :D


Porządek na serwisie o niczym nie świadczy. Często najlepsze usługi świadczone są przez geniuszy w totalnym bałaganie…

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Szanowni Rorumowicze, powoli trzeba zawołać to, co powinien zawołać Ulan, a z braku polskiej klawiatury, UŁAN.

A UŁAN powoli powinien wydać komendę: Szanowni Forumowicze - na koń.

Powoli się zbieram. Na początek zbieram myśli, by za trochę - na koń.

Pozdrawiam i do zobaczenia

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dzwoniłem do hotelu miejsca są ale palaczy nie przyjmują a nałóg jest silniejszy .Z przykrością muszę stwierdzić ze po rozmowie z Panią w hotelu nie mam ochoty spać w samochodzie Wielka szkoda ze nie będziemy mogli spotkać się z Wami Pozdrawiamy :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dzwoniłem do hotelu miejsca są ale palaczy nie przyjmują a nałóg jest silniejszy .Z przykrością muszę stwierdzić ze po rozmowie z Panią w hotelu nie mam ochoty spać w samochodzie Wielka szkoda ze nie będziemy mogli spotkać się z Wami Pozdrawiamy :)

 

Ale znalazles wymowke, inny hotel, albo palic mozesz na zewnatrz :)

 

Na mojej szkapie - jakbym nie pobladzil do Swiebodzic 6-7 godzin. Tylko co by Pani z hotelu powiedziala...:) :)

Tak jest, trza trabic wsiadanego.

Do zobaczenia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dzwoniłem do hotelu miejsca są ale palaczy nie przyjmują a nałóg jest silniejszy .Z przykrością muszę stwierdzić ze po rozmowie z Panią w hotelu nie mam ochoty spać w samochodzie Wielka szkoda ze nie będziemy mogli spotkać się z Wami Pozdrawiamy :)

 

Ci niepalący to terroryści normalnie nie można z nimi wytrzymać :)

 

:)

Pawle naprawdę musisz palić w łóżku?


AM
Tak wiele zegarów, a tak mało czasu.
 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Niestety ale w tej chwili mam 90% że nie przyjadę, chociaz jeszcze "walczę"... :)


Piotr Ratyński

 

   Adhibe rationem difficultatibus. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja niestety też nie przyjadę, mimo szczerych chęci. Jeden z powodów jest taki że w Świebodzicach zwalczają paskudny nałóg z którym jednak po 50 latach nie mam ochoty się rozstawać. Co to się porobiło nie ma ani jednego hotelu z opcją dla palących.

Żałuję bardzo, bo naprawdę chciałem Was poznać, pogadać, a teraz pozostają mi tylko moje koty mało przydatne jako rozmówcy.

Życzę miłych chwil, i niezapomnianych wrażeń. Myślami będę z Wami.


Pozdrawiam Jan

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja niestety też nie przyjadę, mimo szczerych chęci. Jeden z powodów jest taki że w Świebodzicach zwalczają paskudny nałóg z którym jednak po 50 latach nie mam ochoty się rozstawać. Co to się porobiło nie ma ani jednego hotelu z opcją dla palących.

Żałuję bardzo, bo naprawdę chciałem Was poznać, pogadać, a teraz pozostają mi tylko moje koty mało przydatne jako rozmówcy.

Życzę miłych chwil, i niezapomnianych wrażeń. Myślami będę z Wami.

Mam nadzieję, że przynajmniej będzie kilka fotek do pooglądania po spotkaniu.


AM
Tak wiele zegarów, a tak mało czasu.
 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Za chwilę nie będą przyjmować łysych ,grubych itp jeśli wynajmuję pokój w hotelu to wydaje mi się ze mam prawo do swobodnego dysponowaniem nim i to wszystko Pozdrawiam ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A jam już w Świebodzicach.

W Hotelu Księżyc.

Siedzę przy komputerze, lulki palę.

 

Do kolegów, którzy zrezygnowali, z uwagi na zakaz lulek, mam pytanie, czy WY na wszystko w życiu musicie mieć zgodę jakiejś zwierzchności?

 

Mieszkam w pokoju nr 4.

Telefon podałem wcześniej, a nie umiem go z komórki swojej odczytać, bo w domu, to robię tak: z komórki dzwonię na domowy. W domowym czytam na wyświetlaczu, dzielnie przepisuję.

 

Do zobaczenia jutro.

 

PS Do Adama M. mam pytanie: zarezerwowałeś Adamie trzy pokoje. Czy w tych trzech - ja też jestem uwzględniony.

Pytają o to Panie z recepcji.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Siedzę przy komputerze, lulki palę.

 

Do kolegów, którzy zrezygnowali, z uwagi na zakaz lulek, mam pytanie, czy WY na wszystko w życiu musicie mieć zgodę jakiejś zwierzchności?

 

 

PS Do Adama M. mam pytanie: zarezerwowałeś Adamie trzy pokoje. Czy w tych trzech - ja też jestem uwzględniony.

Pytają o to Panie z recepcji.

 

O wlasnie i tak trzymac.

 

Cos mi swita ze moglobyc 4 pokoje na nazwisko Adama.

Ja dzwonilem i upewnialem sie jak to bedzie z dostawka i podalem swoje nazwisko - wiec moze sie zgadzac ze 3 pokoje.

Jak co nie zagra bedziemy spac u Adama w warsztacie ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

O wlasnie i tak trzymac.

 

Cos mi swita ze moglobyc 4 pokoje na nazwisko Adama.

Ja dzwonilem i upewnialem sie jak to bedzie z dostawka i podalem swoje nazwisko - wiec moze sie zgadzac ze 3 pokoje.

Jak co nie zagra bedziemy spac u Adama w warsztacie :)

 

Spokojnie mam 4 garaże do dyspozycji ;)

Ulan ma zarezerwowany pok. 2 os + dostawka.


AM
Tak wiele zegarów, a tak mało czasu.
 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No i już po....

Żałować mogą tylko Ci, którzy nie dotarli...

fd74724441b42293gen.jpg

 

b81874111606fd2fgen.jpg

 

bc00f8f2e0d751a5gen.jpg

 

7bd4f0d132001d53gen.jpg

 

c9fac6846966f034gen.jpg

 

7430af23d68966b3gen.jpg

 

10182337c6da4aeegen.jpg

 

0a46ab9776a07facgen.jpg

 

7cb4b8f77fb83b36gen.jpg

 

ffae27b0843c71f8gen.jpg

 

701863a01dabf88egen.jpg

 

e6346056ce294481gen.jpg

 

d2eb607745619947gen.jpg

 

198f3281aed37ed5gen.jpg

 

d3bd53070f0f69c2gen.jpg


Pozdrawiam

Piotr

 

Tolerancja musi być nietolerancyjna wobec nietolerancji. Němec z Královce

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja już wczoraj żałowałem, tym bardziej że Marek napisał że nie było tak źle z tym moim brzydkim nałogiem.

Niestety ze zdjęć rozpoznałem tylko kol.Amroziuka oraz Ułana.


Pozdrawiam Jan

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ale Wam zazdroszczę , chciałem się wybrać na to spotkanie lecz nie udało mi się wygospodarować czasu ( za późno zobaczyłem w/w wątek) ,może następnym razem .

Pozdrawiam Damian

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mam nadzieję, że będą następne...


Piotr Ratyński

 

   Adhibe rationem difficultatibus. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gratuluję udanego spotkania :)

Choć zdjęcia mówią sporo, to zapewne ważniejsza była treść i atmosfera.

Może jakąś "słowną relację" popełni ktoś ?

 

To co mnie zaciekawiło, to wiertarka jako napęd do naciągu :blink:

Można prosić o rozwinięcie tematu.


Pozdrawiam Mariusz

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Żałuję że nie udało mi sie dojechać. Kombinowałem kombinowałem jak tu wygospodarować ten weekend w natłoku pracy zawodowej ale niestety nic z tego nie wyszło. Ze zdjęć widać iż spotkanie się udało co więcej każdy przywiózł swoje skarby może pare słów o nich....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

..................

 

To co mnie zaciekawiło, to wiertarka jako napęd do naciągu :blink:

Można prosić o rozwinięcie tematu.

 

No to wyjaśnię Ci jeżeli na fotce niewiele widać.

Ta wiertarka od 2003 roku codziennie "nakręca" mały zegar wieżowy.

Zamontowana jest "bez ingerencji" w zabytkowy mechanizm zegara.

Zdemontować można ten naciąg odkręcając 4 wkręty przykręcone tylko do podłogi.

Ale szkoda że nie przyjechałeś - zobaczyłbyś z bliska :) mógłbym wtedy opowiedzieć więcej. Już jesteś uboższy o jedno zastosowanie chińskiej wiertary :)


AM
Tak wiele zegarów, a tak mało czasu.
 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To może teraz moje trzy grosze.

 

Veni, vidi, vici , ale w liczbie mnogiej ? byliśmy, widzieliśmy, zwyciężyliśmy!

 

Dziękuję Wam Wszystkim za to, że przyjechaliście, że mogliśmy się spotkać, wzajemne posłuchać, wspólnie przeżywać zegarowe, ale nie tylko zegarowe uniesienia.

 

Po tym wstępie pozwolę sobie na moją własną relację ze spotkania., choć najpierwszą zamieścił Tarant w formie zdjęciowej. I zrobił to ? jak to zwykle Tarant ? znakomicie. Bo jest w tej opowieści syntetyczna zwięzłość, piękno miejsc wspólnie przeżywanych, wiedza o tym, że detal, szczegół, niesie sobą najwięcej znaczeń.

 

No to teraz ja.

 

Najpierw o organizacji. Było oczywiste, że bierze ją na siebie Adam, jako tuziemiec. Ale jak zobaczyłem jak się wziął, to zdumieniu końca nie było. To,że uciekł z domu na dwa dni, by nam towarzyszyć, to pikuś.

Żeby uciec z domu na dwa dni, Adam wcześniej też poświęcił nam sporo czasu.

Każdy z nas dostał od Adama (i władz miasta) suweniry promocyjne: piękną, świetnie wydaną edytorsko książkę ?Świebodzice na starej fotografii?, folder ?Zabytki Świebodzic? oraz folder ?Dziedzictwo Dolnego Śląska. Kultura, sztuka, architektura?, wreszcie każdy z nas został wyposażony w mapę Świebodzic. No i długopis, żeby na bieżąco wszystko odnotować.

Ja wystarczająco długo żyję, by wiedzieć, że Adam, by dostać te suweniry, musiał pójść do Urzędu, prosić, przekonać. Żyję dostatecznie długo, by wiedzieć i to także, że wydębienie kilkunastu kompletów wymaga czegoś jeszcze. Mianowicie wymaga posiadania znaczącej pozycji w mieście. I Adam ją posiada.

Jak wspomnę tego Adamowego seata ,z bagażnikiem wypełnionym materiałami naukowo-poglądowymi, materiałami ilustrującymi i wielką wiedzę, i pasje, i kompetencje Adama, to zdumiewam, ale i cieszę się do tej pory. Bo ten wypełniony bagażnik, wypełniany był przez całe dorosłe życie Adama. Tego nie dało się zrobić na okoliczność naszego przyjazdu.

Osobnego potraktowania wymagają opowieści Adama. To były oczywiście opowieści o zegarach, o ich remontach, o ich wyjątkowości. Ale były to także opowieści o mieście, którego już nie ma, o ludziach, którzy to miasto współtworzyli. I był w tych opowieściach taki przejmujący żal, że miasto przez lata psiało, oraz nadzieja, że być może teraz, los miasta się odmieni.

Przywołam taki charakterystyczny szczegół: jesteśmy przed rodzinnym grobowcem Beckerów, Adam się pochyla, dotyka jednego z narożników płyty i ten narożnik odpada. Narożnik, czyli taki fragmencik, co najwyżej wielkości jednego centymetra. Co robi Adam?

Fotografuje to miejsce, ów kawałek piaskowca bierze do kieszeni i mówi, że przyjdzie tu za trochę i go starannie doklei.

 

 

ADAMIE! Chapeau bas!

No i raz jeszcze dziękuję, no i jeszcze raz dziękujemy.

 

PS To był odcinek pierwszy. Kolejny ? wieczorem, a może jutro.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam,

To juz wiecie z ust Marka jak Adam sie nami zaopiekowal.

 

Nakrecanie zegara pocztowego i sam zegar zrobil b duze wrazenie - swoja prostota sama w sobie, oraz jakoscia wykonania renowacji.

Wiertarka - to rozwiazanie mozna tylko komplementowac swoja prostota i niezawodnoscia - BTW moj Smyk dokonal nakrecenia tegoz zegara.

 

Co do eksponatow - Greg - oj bylo co ogladac:

Z uczestnikow, przywiezione:

- roczniak szkieleton 2 2xx xx - jako najzacniejszy powrot do Polski, chodzil caly czas mimo ze stol sie chwial od dostawianego piwa.

- GB linka miniaturka do renowacji - pamietajaca jeszcze czasy Gustava

- Germania linka miniaturka 24 xxx mechanizm

- zegar talerzowy ( sorry za okreslenie ) nr cos kolo 560 xxx ( o ile dobrze pamietam...)

- 2 roczniaki GB 1 633 xxx oraz 1 7xx xxx

Miejscowe

- 1 000 000 - nowy

- kilka pieknych linkowcow w tym kilka ponad gabarytowych :)

- stojace ze centralna sek i bez - GB oraz RMS i Junghans

- zegar obrazowy poczatek 19-tego wieku oraz pieknie grajacy

...oj mozna wymieniac i wymieniac.

 

Pierwsze zdjecie - ratusz oswietlony noca i my dyskutujacy o zegarach z bagaznika, w tle zegar ratuszowy wybijajacy polnoc - nic wiecej dodac.:blink:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No to wyjaśnię Ci jeżeli na fotce niewiele widać.

Ta wiertarka od 2003 roku codziennie "nakręca" mały zegar wieżowy.

Tego, że nakręca od 2003 roku jakoś nie dojrzałem :blink: resztę widać, ale bardziej ciekawiło mnie czy to nakręcanie jest poprzez manualne uruchomienie wiertarki, czy może jakiś automat "ktoś" :) zmontował.

Chyba już odpowiedź uzyskałem w poprzednich postach.

 

 

 

Ale szkoda że nie przyjechałeś - zobaczyłbyś z bliska :) mógłbym wtedy opowiedzieć więcej. Już jesteś uboższy o jedno zastosowanie chińskiej wiertary :)

 

Adam - ja się nie nadaje na takie zegarowe spotkania - popsuł bym Wam atmosferę :)

Odnoszę wrażenie, że przynajmniej w porównaniu z niektórymi jestem z innej bajki.

 

Bardzo lubię zegary i lubię w nich dłubać - to nas łączy na forum.

 

Wydaje mi się, że na spotkaniu IRL musi łączyć ludzi coś więcej - jakieś wspólne cechy charakteru.

Ja raczej jestem dynamicznym osobnikiem z ciągotami do extremki.


Pozdrawiam Mariusz

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A tutaj - zarejestrowano jak wybija godzinę* milionowy Becker :blink:

 

 

* techniką paszczową


Pozdrawiam

Piotr

 

Tolerancja musi być nietolerancyjna wobec nietolerancji. Němec z Královce

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zgodnie z obietnicą ? kolejny odcinek poświebodzickich impresji.

 

Nie umiem tak, jak Ulan o zegarach. O tym, że miniaturka, że unikalny numer, że szkieleton... Ale chyba nieźle odczuwam aurę, klimat spotkań, wzajemne ludzkie relacje.

Na pytanie moich bliskich jak było, odpowiadam długo i w szczegółach. Ale na przykład w taki sposób: pokazuję zdjęcie Taranta, to czwarte od końca. Pokazuję leżący front drzwi od liry Becekra i opowiadam o długiej sekwencji wymiany zdań o tym, jak żrą korniki. Moi bliscy zawsze patrzyli na mnie jak na ?odlecianego? i moja opowieść utwierdza ich w przekonaniu, że odleciałem.

 

Więc takich i innych odlotów było sporo. Na zdjęciach Taranta jest Wojtek ze swoim cudem nad cudy w dłoniach. Tu przywołuję szóste zdjęcie Taranta od dołu. Wtedy, gdy Wojtek przynosił kolejne cuda z bagażnika swojego samochodu, paliłem papierosa na zewnątrz, gdzie też palić nie wolno. (To dla tych, którzy z powodu lulek nie przyjechali). Więc paląc nielegalnie pytam Wojtka, dlaczego zdecydował się na to, by spakować i ryzykując przedmioty ukochane, przywieźć je jednak. Opowiedział soczyście i tego publicznie, bez zgody Wojtka in exstenso nie powtórzę, ale sens był taki: to wszystko, co zebrałem nie mieści się w domu. Oprócz mnie mało osób to ogląda, więc nie odpuszczam okazji, by cieszyć się razem z innymi.

Dla mnie jest to doskonała anegdota, ba prawda często w moim życiu doświadczana: o samotności w inności, o potrzebie bycia razem z podobnymi mi wariatami.

 

Jak już o Wojtku, to jeszcze jedna historyjka. W pierwszym, po pracowicie przechodzonym w Świebodzicach dniu, umówiliśmy się na sesję plenarną w Złotym Smoku. To był już wieczór. Wchodzimy w piątkę, my z Księżyca. Tarant, Ulan, Dziadek, nasz przyjaciel z Krakowa (odezwij się proszę i coś dopowiedz). Przy stole siedzi już Adam i siedzi Wojtek. Ja z zawstydzeniem patrzę w twarze czekających, bo my trochę spóźnieni. A Dziadek jak zahipnotyzowany patrzy na stół, którego ja nie widzę. Dziadek zahipnotyzowany, patrzący tylko na stół mówi...

 

Zanim powiem, co mówi dopowiem, że i ja spojrzałem na stół. Na stole stał szkieleton. Stół się kolibał, a szkieleton obracał..

 

I Dziadek mówi: licytowałem podobny na aukcji w Stanach Zjednoczonych, ale jakiś skurczybyk mnie przebił. A dawałem 1400 dolarów.

Adam: dlaczego tak mówisz o koledze?

Dziadek: naprawdę? To ten sam? To ty go wylicytowałeś?

 

Ta historia też pozostanie na zawsze ze mną. Dlatego, że pasje muszą się kiedyś spotkać. Nawet wtedy, gdy myślimy, że skurczybyk ma lepiej, bo bogatszy, bo ze Stanów, albo Nowej Zelandii.

 

Ten odcinek dedykuję Mariuszowi.

Mariusz pisze:

 

Wydaje mi się, że na spotkaniu IRL musi łączyć ludzi coś więcej - jakieś wspólne cechy charakteru.

 

Mariusz, szkoda, że nie chciałeś nas poznać. Choćby po to, by się upewnić.

 

 

PS Obiecuję odcinek trzeci.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.