Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

SphinX

Chińczycy kupili ETERNĘ

Rekomendowane odpowiedzi

Moje buty i ubrania nie są szyte w Chinach. Telewizor mam Made in Japan, golarkę Made in Germany, nie wszystkie wnętrzności mojego kompa są Made in China. Sprzęt do słuchania muzy - Made in USA, Made in Germany... Tak więc mimo wszystko trochę ponarzekam, bo MÓWIMY O ZEGARKACH. Niektórzy z Was o tym zapominają. Zegarek to nie karta sieciowa w kompie czy mikrofalówka. Kontynuując...

 

 

 

Co to wszystko ma do wytwórstwa zegarków ?. Jaki potencjał zegarmistrzowski ma grupa, która przejęła Eternę ?. Ilu chińskich zegarmistrzów jest w stanie skonstruować, wytworzyć i złożyć dobrze działający wieczny kalendarz czy mechanizm repetycji minutowej ?. Eterna pod rządami Chińczyków skazana jest na przeciętność. Chyba, że ich rola ograniczy się do wsparcia kapitałowego, a całą resztę zostawią Szwajcarom.

 

Mariusz - ja nie twierdzę, że wszystko jest lub powinno być produkowane w Chinach. Jestem daleki od takiego rozumowania, bo miałoby to destruktywny wpływ na naszą gospodarkę (powiedzmy europejską). Produkuje się tam gdzie jest tanio i dobrze, lub tanio i w miarę dobrze, czyli w Chinach. Tego wymaga rynek i popyt na produkty w przystępnej cenie. To, że Ciebie czy kogokolwiek innego stać na sprzęt muzyczny ze Stanów, itd., itd., średnio obchodzi Kowalskiego ze średnią krajową (albo i nie) i ten będzie szukał produktu dla siebie, który na 90% został zrobiony w Chinach, po niższych kosztach, ale za to z należytą starannością (nie piszę tu o najgorszej tandecie, z którą Chiny coraz rzadziej zresztą się kojarzą). Ale to rynek dóbr codziennego użytku, produktów pierwszej potrzeby (w europejskim tego słowa znaczeniu).

 

Wracając do zegarków - nie sądzę, żeby produkcja została przeniesiona do Chin. Eterna nie wyraziłaby na to po prostu zgody mając za sobą tak wielką tradycję. Z drugiej strony dobrze przeszkolony Chińczyk zrobi to co Europejczyk, a sam też potrafi co nieco wymyślić. Eterna chcąc utrzymać na tarczy napis Swiss Made do przeniesienia produkcji i przerzucenia większości kosztów do Chin nie dopuści. To tylko zmiana głównego udziałowca, więc zluzować poślady proszę ;)

Niech Europejczycy robią swoje u siebie nie szukając oszczędności, nadal robiąc tradycyjne zegarmistrzostwo (nie piszę o klepaniu ETY w zylionie odsłon), a Chińczycy niech dochodzą na swoim podwórku (oczywiście prowadząc ekspansję na nasze rynki) do swoich sukcesów w konstruowaniu zegarków. Wtedy każdy będzie zadowolony i stanie przed wyborem- iść w droższy, ale sprawdzony produkt europejski, czy iść w tańszy, jeszcze nie sprawdzony, ale z potencjałem, produkt chiński (czy inny dalekowschodni). Tak wyobrażam sobie przyszłość rynku zegarkowego.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

... albo Made in Korea ;)

 

to prawda jest tego sporo, ale nadal to kropla w morzu tandety, masówki i prowizorki. Miną jeszcze wieki, zanim chińszczyzna zacznie kojarzyć się z czymś prestiżowym.

 

Panowie, tak nam "chińszczyzna" mentalnie nie pasuje, a weźta popatrzta na "polszczyznę"...

Oczywiście nie rozciągam opinii na wszystkie obszary (zwłaszcza zegarki, ale to inny temat), ale ile u nas hest hałtury, prowizorki,lipy, syfu...?

Także ostrożnie z narzekaniem na chińszczyznę - za chwilę może wszsyscy będziemy się douczać chińskiego, jak teraz angielskiego...


Że tak wprawdzie jest obecnie, jak jest, ale nikt nie powiedział, że tak koniecznie być musiało ani że tak zawsze być musi, ten wyścig opętańczy, w którym człowiek, który sobie siądzie i się zagapi, stał się przestępcą wobec epoki swojej, bo nie powinien ani posiedzieć na przyzbie, ani się zagapiać, ani herbatkę wypić spokojnie, tylko zaraz lecieć i coś rozwijać.

Mrożek do Lema AD 1963 (sic)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

mnie sie to nie podoba.ja tam Chinczykom nie ufamwiem ze zainwestuja pieniadze ale w co?w masowa produkcje czy rozwoj firmy?w masowce sa swietni to fakt.ale reszta?coz pozyjemy zobaczymy, ale osobiscie obawiam sie tego.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

... albo Made in Korea ;)

 

 

 

Panowie, tak nam "chińszczyzna" mentalnie nie pasuje, a weźta popatrzta na "polszczyznę"...

Oczywiście nie rozciągam opinii na wszystkie obszary (zwłaszcza zegarki, ale to inny temat), ale ile u nas hest hałtury, prowizorki,lipy, syfu...?

Także ostrożnie z narzekaniem na chińszczyznę - za chwilę może wszsyscy będziemy się douczać chińskiego, jak teraz angielskiego...

Może troszkę przesadzasz.. :D

Produkujemy przyzwoite autobusy, szynobusy, tramwaje, składamy samochody osobowe.. pralki, telewizory.. Nasza żywność jest też na całkiem przyzwoitym poziomie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość McIntosh

Mariusz - ja nie twierdzę, że wszystko jest lub powinno być produkowane w Chinach. Jestem daleki od takiego rozumowania, bo miałoby to destruktywny wpływ na naszą gospodarkę (powiedzmy europejską). Produkuje się tam gdzie jest tanio i dobrze, lub tanio i w miarę dobrze, czyli w Chinach. Tego wymaga rynek i popyt na produkty w przystępnej cenie. To, że Ciebie czy kogokolwiek innego stać na sprzęt muzyczny ze Stanów, itd., itd., średnio obchodzi Kowalskiego ze średnią krajową (albo i nie) i ten będzie szukał produktu dla siebie, który na 90% został zrobiony w Chinach, po niższych kosztach, ale za to z należytą starannością (nie piszę tu o najgorszej tandecie, z którą Chiny coraz rzadziej zresztą się kojarzą). Ale to rynek dóbr codziennego użytku, produktów pierwszej potrzeby (w europejskim tego słowa znaczeniu).

 

Wracając do zegarków - nie sądzę, żeby produkcja została przeniesiona do Chin. Eterna nie wyraziłaby na to po prostu zgody mając za sobą tak wielką tradycję. Z drugiej strony dobrze przeszkolony Chińczyk zrobi to co Europejczyk, a sam też potrafi co nieco wymyślić. Eterna chcąc utrzymać na tarczy napis Swiss Made do przeniesienia produkcji i przerzucenia większości kosztów do Chin nie dopuści. To tylko zmiana głównego udziałowca, więc zluzować poślady proszę ;)

Niech Europejczycy robią swoje u siebie nie szukając oszczędności, nadal robiąc tradycyjne zegarmistrzostwo (nie piszę o klepaniu ETY w zylionie odsłon), a Chińczycy niech dochodzą na swoim podwórku (oczywiście prowadząc ekspansję na nasze rynki) do swoich sukcesów w konstruowaniu zegarków. Wtedy każdy będzie zadowolony i stanie przed wyborem- iść w droższy, ale sprawdzony produkt europejski, czy iść w tańszy, jeszcze nie sprawdzony, ale z potencjałem, produkt chiński (czy inny dalekowschodni). Tak wyobrażam sobie przyszłość rynku zegarkowego.

 

Nawiązując do pierwszej części Twojej wypowiedzi... w odniesieniu do sprzętu grającego ciekawostka. Anglicy sprzedali Chińczykom swoją kultową firmę ze wspaniałymi tradycjami, szczycącą się nawet tytułami nadanymi przez rodzinę królewską. Mam na myśli firmę Quad. Czytałem kiedyś jak wygląda tam produkcja. Oczywiście produkcja odbywa się w Chinach co pozwoliło firmie Quad zejść z cenami do przystępnego poziomu. Ale wszystkie programy produkcyjne powstają w Anglii. Produkcją w Chinach zarządzają Anglicy. Autor artykułu nawet pisał, że niektórzy Chińczycy zostali przyuczeni do wykonywania określonych czynności. Nie muszą wiedzieć po co to robią, nie muszą znać całej konstrukcji. Muszą tylko tę jedną rzecz, której ich nauczono wykonać prawidłowo. Koniec, kropka. Nie chcę ujmować niczego Chińczykom. W prawdziwie chińskich firmach produkuje się tandetę. Ale w prawdziwie chińskich firmach produkuje się też na wysokim poziomie. I w zależności od tego z jakim produktem mamy do czynienia, taką też musimy zapłacić cenę. Za dobrą jakość i wysoką fachowość, Chińczycy też liczą sobie odpowiednie pieniądze.

 

Co do zegarków i wyobrażeń rynkowych. No cóż, jestem kompletnym świrem na tym punkcie dlatego oczekuję zegarmistrzostwa totalnego. Kiu Tai Yu przetarł już ścieżkę. Pora na kolejnych. Chciałbym, aby chińskie zegarki były inne niż europejskie. Żeby były oryginalne, podkreślały kulturę i tradycję Chin. No i żeby były skomplikowane. Nie chcę zegarka chińskiego, który wygląda jak Jaeger-LeCoultre czy IWC. Chcę takich zegarków jakie wytwarza Kiu Tai Yu. Właśnie takich...

 

post-37647-0-68296800-1331851476.jpg

 

post-37647-0-10033600-1331851478.jpg

 

:D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Marka zdziadzieje, fabrykę myszy zjedzą, nikt już Eterny nie kupi a właściciele Kontiki popełnią Harakiri. Tak będzie, mówię wam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

mnie sie to nie podoba.ja tam Chinczykom nie ufamwiem ze zainwestuja pieniadze ale w co?w masowa produkcje czy rozwoj firmy?w masowce sa swietni to fakt.ale reszta?coz pozyjemy zobaczymy, ale osobiscie obawiam sie tego.

 

 

jeżeli będą m.in. uderzali w nasz rynek to ceny zostaną na tym samym poziomie, wzrośnie rozpoznawalność marki wśród "niezorientowanych" poprzez marketing bazujący na historii, ale głównie reklamie - względny prestiż, a tym samym większa sprzedaż i większe zyski (mniejsze koszty). Tak myślę.

 

McIntosh bardzo fajna druga część posta ;)


(...)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Powiem tak, dla mnie chińskie = gorsza jakość, a jeżeli ktoś uważa inaczej to niech pomyśli jakie kiedyś (przed przeniesieniem produkcji do Chin) były telewizory (ile wytrzymywały), jakie kiedyś były ciuchy itd., a jakie są teraz.

Co więcej, przez to, że zostaliśmy zalani chińskim chłamem mamy w chwili obecnej o wiele gorszą jakość europejskich (i nie tylko) towarów.

Dlatego ja w zalewie chińszczyzny nie widzę nic pozytywnego.

Jeżeli ktoś widzi pozytywy w spadku ceny, ale co za tym idzie w spadku jakości prawie wszystkich dóbr to ok. Ja jestem człowiekiem, który woli zapłacić więcej, ale za porządny towar. Wolę kupić raz a dobrze.

Na pewno jakieś wyjątki gdzie chińskie = dobre by się znalazły (zawsze się znajdą wyjątki), ale pewnie nie stanowią one nawet 1%

Oczywiście wszystkie moje powyższe stwierdzenia dotyczą produkcji w Chinach, Vietnamie itd., a nie zwykłego przejęcia biznesowego jak w przypadku Eterny.

Jeżeli produkcja pozostanie na swoim miejscu to moim zdaniem Eterna nie powinna nic stracić na jakości, ale jeżeli przeniosą ją do Chin to żegnaj wykonanie na wysokim poziomie ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość McIntosh

Oczywiście wszystkie moje powyższe stwierdzenia dotyczą produkcji w Chinach, Vietnamie itd., a nie zwykłego przejęcia biznesowego jak w przypadku Eterny.

Jeżeli produkcja pozostanie na swoim miejscu to moim zdaniem Eterna nie powinna nic stracić na jakości, ale jeżeli przeniosą ją do Chin to żegnaj wykonanie na wysokim poziomie ;)

 

A ja po chwili zastanowienia myślę, że nawet dobrze się stało. Z kasą Chińczyków, Eterna ma wielkie szanse, aby się odrodzić. Bo PD to banda pasożytów. Nie lubię ich za to co kiedyś wyprawiali z IWC. Mówił o tym Georges Kern w wywiadzie dla Purystów...

 

TP:... I do remember a lot of die hard IWC fans being quite unhappy with the Porsche Design co-branding though.

 

GK: Mr. Blumlein decided to stop the co-branding because the association was starting to harm IWC. One brand was overshadowing the other and had reached a dangerous proportion. We had 2 different catalogues, 2 marketing campaigns 2 product developments and I think Mr. Blumlein made the right decision to cut the tie. If not, there was a possibility that you would not have seen the existence of the brand IWC today. Co-branding should add values to a brand but should never become the core business of any brand.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Eterna to jedna z moich ulubionych marek, ścisła zegarkowa czołówka w moim małym zegarkowym panteonie. Gdy dotarła do mnie ta wiadomość, pierwszy odruchem był lekki niepokój, ale kiedy włączył się rozsądek - pomyślałem sobie, że to przejęcie nie musi wcale oznaczać końca wielkiej Eterny...Wszystko zależy od polityki decydentów z Chin, jeżeli zostawią zegarmistrzom, projektantom, konstruktorom Eterny dotychczasową swobodę, to żadne straszne rzeczy nie powinny mieć miejsca. Gorzej, gdy zaczną wywierać naciski i próbować za wszelką cenę obniżać koszty produkcji - wtedy może być różnie.

 

Takie przejęcia w dzisiejszej dobie są coraz częstsze - trzeba się do nich powoli przyzwyczajać...Czy komuś kiedyś przyszłoby do głowy, że np. hinduski koncern Tata przejmie Jaguara? A dzisiaj...

 

Chińczycy potrafią produkować dobrze - wszystko zależy od kapitału i wymagań zleceniodawcy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mariusz- zbieram szczenę po zobaczeniu tego drugiego modelu. Dzięki za wrzucenie!

 

W sumie odbiegliśmy od tematu i dalsza dyskusja nt. istoty rynku zegarkowego nic nie ma chyba do tytułowego zakupu Eterny przez Chińczyków ;)

Ty, jako zegarkowy purysta patrzysz na zagadnienie w nieco innych kategoriach. Spokojnie- zawsze będzie na rynku obecne grono marek, które "za Chiny Ludowe" ( :D ), Chińczykom się nie sprzedadzą i robić będą to co robią od 100 czy 200 lat. Z drugiej strony zegarek mechaniczny wraca powoli do łask i musi być miejsce na rynku dla producentów niedrogich, takich którzy dotrą z produktem do większej ilości ludzi. I to miejsce zajmą tańsi producenci europejscy i nowi producenci chińscy. Zegarek mechaniczny na powrót staje się przedmiotem codziennego użytku, częścią garderoby, normalnym przedmiotem - i bardzo dobrze. Normalna kolej rzeczy. Podobnie przecież jest na każdym innym rynku "kolekcjonerskim" czy "hobbystycznym". Wielu hoduje gołębię, ale niewielu ma gołębie najwyższej klasy. Każdy ma samochód, ale niewielu ma samochód kolekcjonerski. Wielu ma zegarek (bo może mieć i go stać), ale niewielu ma VC, AP, PP, IWC, GP, bla, bla, bla :)

 

[sory za OT]

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mariusz- zbieram szczenę po zobaczeniu tego drugiego modelu. Dzięki za wrzucenie!

 

W sumie odbiegliśmy od tematu i dalsza dyskusja nt. istoty rynku zegarkowego nic nie ma chyba do tytułowego zakupu Eterny przez Chińczyków ;)

Ty, jako zegarkowy purysta patrzysz na zagadnienie w nieco innych kategoriach. Spokojnie- zawsze będzie na rynku obecne grono marek, które "za Chiny Ludowe" ( :D ), Chińczykom się nie sprzedadzą i robić będą to co robią od 100 czy 200 lat. Z drugiej strony zegarek mechaniczny wraca powoli do łask i musi być miejsce na rynku dla producentów niedrogich, takich którzy dotrą z produktem do większej ilości ludzi. I to miejsce zajmą tańsi producenci europejscy i nowi producenci chińscy. Zegarek mechaniczny na powrót staje się przedmiotem codziennego użytku, częścią garderoby, normalnym przedmiotem - i bardzo dobrze. Normalna kolej rzeczy. Podobnie przecież jest na każdym innym rynku "kolekcjonerskim" czy "hobbystycznym". Wielu hoduje gołębię, ale niewielu ma gołębie najwyższej klasy. Każdy ma samochód, ale niewielu ma samochód kolekcjonerski. Wielu ma zegarek (bo może mieć i go stać), ale niewielu ma VC, AP, PP, IWC, GP, bla, bla, bla :)

 

[sory za OT]

czyli wracamy do podziału na kierujących się użytecznością pragmatyków i ideowych pasjonatów. O ile do tych pierwszych chińszczyzna pasuje to do tych drugich już nie bardzo. Ona po prostu nie przystaje do wyrafinowanego koneserstwa, które jest wykwitem wysublimowanego konsumpcjonizmu i delektuje się nie tylko użytecznością przedmiotu, ale związanym z nim etosem. Upraszczając można napić się kawy ze szklanki, ale delektować się nią można tylko gdy jest podana w filiżance. Można także zajarać skręta z polskiej trawy kierując się modnym gdzie niegdzie ?patriotyzmem gospodarczym?, ale trudno doszukiwać się w nim woni potu z uda kubańskiej dziewicy, która w popołudniowym skwarze, skręca cygara Robaina. Przykładów można mnożyć, bo w bogatszych społeczeństwach żyć, to nie znaczy tylko egzystować. Innymi słowy Chińczycy nie zdążyli sobie jeszcze wypracować etosu, który ze zwykłej rzeczy użytkowej czyni przedmiot pożądania i pasji, niekiedy nawet obiekt kultu i czci. W tym sensie związek prestiżowej i markowej tradycji zegarmistrzowskiej z ekonomicznie wydajnym rzemiosłem, a nawet tylko kapitałem chińskim jest mariażem, który zgrzyta podobnie jak związek znanego, zamożnego i wiekowo zaawansowanego poety z młodą i ubogą, acz zaradną Zosią gosposią.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

artmaniac no coś w ten deseń :D Taka nisza. Jest mały zgrzyt bo imo niestety Eterna do czasów swojej świetności już nie wróci, choćby wciskali nam nie wiem co dobrego, za nie wiem jak dobrą kasę, zresztą podobnie jak Jag. i jeszcze parę innych ;) W kontekście zegarków bardzo prosta sprawa, wystarczy sobie odpowiedzieć na pytanie dlaczego Rolex albo Omega zorientowani na duuuży biznes nie przenoszą się z produkcją do Chin (chociaż ten rynek to mocny target), tym bardziej nie sprzedadzą się za pieniądze których sobie nawet nie wyobrażamy.


(...)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To był OT dotyczący mojej wizji kształtu rynku zegarków w Europie (głównie w Polsce, bo jak jest w innych krajach nie wiem), który dynamicznie się zmienia, czy tego chcemy czy nie. Zresztą to dotyczy nie tylko zegarków. Wpisując w te przemiany mariaż Eterny z kapitałem chińskim, nie widzę nic złego. Owocna współpraca jest możliwa, a nawet pewna, przy założeniu że produkcja odbywać się będzie w Europie lub w Chinach przy zwiększonej kontroli jakości. Mimo wszystko na miejscu osób, które boją się przeniesienia produkcji byłbym spokojny - szwajcarskie marki zrobią wszystko żeby z tarczy nie zniknęło Swiss Made i mają do tego pełne prawo. Mam tylko nadzieję, że będą uczciwe w stosunku do klienta i nie będą się posuwać do zawyżania kosztów produkcji elementów (lub powstania samego projektu) powstałych w Szwajcarii, żeby za wszelką cenę utrzymać się w grupie producentów z tego kraju.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

zegarek mechaniczny wraca powoli do łask i musi być miejsce na rynku dla producentów niedrogich, takich którzy dotrą z produktem do większej ilości ludzi.

China Haidian Holdings, to typowy holding finansowy. To nie jest żadna firma zegarkowa. Owszem mają pod swoją kontrolą chyba ze dwie marki sprzedające tanie zegarki kwarcowe, ale oprócz tego handlują nieruchomościami, trzymają łapy na produkcji drutu miedzianego, sprzedają luksusowe amerykańskie jachty...

Nie traktujcie Chińczyków jak najeźdźców z kosmosu. Jeśli przejęli szwajcarską firmę zegarkową, to najprawdopodobniej po to żeby mieć w swoim portfelu finansowym właśnie "szwajcarską firmę zegarkową", a nie po to żeby szwajcarską firmę zegarkową przerabiać na chińską firmę zegarkową, produkującą tanie zegarki dla ludu!

Biznes to jest biznes. Ten kto ma kasę, ten inwestuje. Jeśli ma ochotę, to inwestuje w Europie. Gdyby tylko Szwajcar mógł mieć udziały w szwajcarskiej firmie, to Szwajcaria byłaby w średniowieczu.

Zegarki szwajcarskie to biżuteria, lepsza lub gorsza, nie ważne... A biżuteria to nie są lodówki czy telewizory. Niekoniecznie chodzi o to żeby wyprodukować jak najtaniej, i sprzedać jak najwięcej. Tutaj są różne segmenty rynku.

Jest bardzo mało prawdopodobne żeby Haidian Holdings miało ochotę przesuwać Eternę do niższego segmentu na rynku. Jeśli już, to prędzej do wyższego, dając np kasę na rozwój własnych mechanizmów... i robiąc w ten sposób z Eterny jeszcze droższą "szwajcarską firmę zegarkową"..

 

Nie bądźmy bardziej chińscy od Chińczyków.

Jeśli ktoś tu ma mieć pretensje, to nie my do Chińczyków, tylko raczej lud chiński może mieć pretensje do Haidian Holdings, że zamiast inwestować we własny przemysł zegarkowy, to inwestuje w szwajcarski ;)


Użytkownik Sylwek, pewnego dnia, zupełnie niechcąco, trafnie ocenił współczesny trend w zegarmistrzostwie:

"Ważne by wytrzymał przynajmniej 6 lat zanim rozdyndają się w nim wskazówki."

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

Jest bardzo mało prawdopodobne żeby Haidian Holdings miało ochotę przesuwać Eternę do niższego segmentu na rynku. Jeśli już, to prędzej do wyższego, dając np kasę na rozwój własnych mechanizmów... i robiąc w ten sposób z Eterny jeszcze droższą "szwajcarską firmę zegarkową"..

 

 

Tamta wypowiedź była kompletnie oderwana od tematu tego wątku, przeca to zaznaczyłem jasno i wyraźnie ;) Też uważam, że pieniądze Chińczyków mogą dać niezłego kopa Eternie, bo to jasne, że nie kupili Eterny żeby sobie z niej zrobić drugie KuKu (Q&Q) :D Spodziewałbym się raczej umocnienia pozycji na rynku.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

...że nie kupili Eterny żeby sobie z niej zrobić drugie KuKu (Q&Q) :)

No dokładnie. Po co z Eterny robić drugie KuKu. Jeśli chcieliby mieć drugie KuKu, to lepiej wykupić pierwsze KuKu, i nie mieć konkurencji w postaci dwóch KuKu :):D

 

To jest biznes, a nie ideologia. Zegarek szwajcarski zawsze będzie miał swoje miejsce na rynku.. z wiadomych powodów... Jeśli Szwajcarom kiedyś zabraknie pieniędzy na własny przemysł zegarmistrzowski, to pieniądze napłyną z Chin, z Rosji, i Bóg wie skąd jeszcze... nie po to żeby ten szwajcarski przemysł zegarmistrzowski "położyć na łopatki", tylko po to żeby go utrzymać, i na nim zarabiać. Bo to jest biznes. Gdyby ten biznes miał upaść, to by już dawno temu upadł (za sprawą Japończyków?) :)

 

 

Szukając jakiejś wesołej analogii.

To tak jakby jakiś biznesmen z wioski Warszawa kupił sobie nagle znaną i lubianą restaurację na rynku we wiosce Kraków. I nagle wszyscy w Krakowie zaczęli by panikować, że teraz ich ulubiona restauracja zostanie przeniesiona np do Ursynowa... i płacz, i rozpacz, i zgrzytanie zębami.. ;)

A rzeczonemu biznesmenowi ani to w głowie. On sobie po to kupił tą restaurację, żeby nadal trzaskać kasę na rynku w Krakowie, a nie po to żeby od nowa rozkręcać biznes na Ursynowie :)

.


Użytkownik Sylwek, pewnego dnia, zupełnie niechcąco, trafnie ocenił współczesny trend w zegarmistrzostwie:

"Ważne by wytrzymał przynajmniej 6 lat zanim rozdyndają się w nim wskazówki."

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Może troszkę przesadzasz.. :)

Produkujemy przyzwoite autobusy, szynobusy, tramwaje, składamy samochody osobowe.. pralki, telewizory.. Nasza żywność jest też na całkiem przyzwoitym poziomie.

tak. pięknie. a spróbuj zamówić coś u stolarza. albo - dlaczego narzekamy, że pod szyldem "zegarmistrz" przeważnie rezyduje kowal wzgl. rzeźnik. tyle w temacie nadawania na chińszczyznę przez Polaków.

Najpierw sami zróbmy, potem się podpierajmy etosem Zachodu jako takiego ;)

PS. racja. "składamy samochody osobowe"... :D

 

jeżeli będą m.in. uderzali w nasz rynek to ceny zostaną na tym samym poziomie, wzrośnie rozpoznawalność marki wśród "niezorientowanych" poprzez marketing bazujący na historii, ale głównie reklamie - względny prestiż, a tym samym większa sprzedaż i większe zyski (mniejsze koszty). Tak myślę.

 

coś mi tu Edoxem zapachniało :)

 

Powiem tak, dla mnie chińskie = gorsza jakość, a jeżeli ktoś uważa inaczej to niech pomyśli jakie kiedyś (przed przeniesieniem produkcji do Chin) były telewizory (ile wytrzymywały), jakie kiedyś były ciuchy itd., a jakie są teraz.

Co więcej, przez to, że zostaliśmy zalani chińskim chłamem mamy w chwili obecnej o wiele gorszą jakość europejskich (i nie tylko) towarów.

Dlatego ja w zalewie chińszczyzny nie widzę nic pozytywnego.

2-letnia żywotność przeciętnego produktu konsumpcyjnego nie wynika bynajmniej z chińszczyzny, lecz z głęboko przemyślanej strategii marketingowej. ktoś kiedyś poszedł po rozum do głowy, że po co ma wytwarzać jeansy, które klient będzie nosił do końca życia (albo dopóki nie przytyje)? przecież nie kupi kolejnych!

A skoro rzecz nie musi przetrwać długo (co jest założeniem wyjściowym), to możemy oszczędzić na produkcji, przenosząc ja do Chin.

To samo dotyczy dzisiaj sprzętu elektronicznego, AGD, samochodów...

 

 

Takie przejęcia w dzisiejszej dobie są coraz częstsze - trzeba się do nich powoli przyzwyczajać...Czy komuś kiedyś przyszłoby do głowy, że np. hinduski koncern Tata przejmie Jaguara? A dzisiaj...

 

Ba, i Land Rovera...

 

czyli wracamy do podziału na kierujących się użytecznością pragmatyków i ideowych pasjonatów. O ile do tych pierwszych chińszczyzna pasuje to do tych drugich już nie bardzo. Ona po prostu nie przystaje do wyrafinowanego koneserstwa, które jest wykwitem wysublimowanego konsumpcjonizmu i delektuje się nie tylko użytecznością przedmiotu, ale związanym z nim etosem. Upraszczając można napić się kawy ze szklanki, ale delektować się nią można tylko gdy jest podana w filiżance. Można także zajarać skręta z polskiej trawy kierując się modnym gdzie niegdzie ?patriotyzmem gospodarczym?, ale trudno doszukiwać się w nim woni potu z uda kubańskiej dziewicy, która w popołudniowym skwarze, skręca cygara Robaina. Przykładów można mnożyć, bo w bogatszych społeczeństwach żyć, to nie znaczy tylko egzystować. Innymi słowy Chińczycy nie zdążyli sobie jeszcze wypracować etosu, który ze zwykłej rzeczy użytkowej czyni przedmiot pożądania i pasji, niekiedy nawet obiekt kultu i czci. W tym sensie związek prestiżowej i markowej tradycji zegarmistrzowskiej z ekonomicznie wydajnym rzemiosłem, a nawet tylko kapitałem chińskim jest mariażem, który zgrzyta podobnie jak związek znanego, zamożnego i wiekowo zaawansowanego poety z młodą i ubogą, acz zaradną Zosią gosposią.

 

Oj, tutaj nie zgodzę się z Tobą po całości.

- nie przystaje do koneserstwa...

= jedno słowo: herbata

- nie zdążyli wypracować etosu...

= spójrz w kalendarium historii powszechnej

- etos przedmiotu...

= filiżankę na tę kawę to będziesz miał z czego? z chińskiej porcelany? :)

 

Gwarantuję Ci, że z punktu widzenia Chińczyków, ich kultury i sposobu postrzegania czasu*, obecna dominacja kultury Zachodu jest chwilowym epizodem.

Przestrzegałbym przed lekceważeniem chińszczyzny i Chińczyków ze względu na aktualnie tanią siłę roboczą.

- to nie oni sami przenieśli tam produkcję, kładąc lachę na jakość, tylko Zachód

- to oni za chwilę schowają nas do kieszeni - nas - cały Zachód (a Polski nawet nie zauważą, państwo wielkości większego miasta, phi).

 

*) to z kolei temat na odrębną interesującą dyskusję na tym forum


Że tak wprawdzie jest obecnie, jak jest, ale nikt nie powiedział, że tak koniecznie być musiało ani że tak zawsze być musi, ten wyścig opętańczy, w którym człowiek, który sobie siądzie i się zagapi, stał się przestępcą wobec epoki swojej, bo nie powinien ani posiedzieć na przyzbie, ani się zagapiać, ani herbatkę wypić spokojnie, tylko zaraz lecieć i coś rozwijać.

Mrożek do Lema AD 1963 (sic)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Panowie,dobra dobra.Inwestor jest z Chin,ale przeciez nie chodzi tutaj o przeniesienie produkcji calej marki do Chin.To po prostu firma,ktora kupila firme,zeby czerpac z niej zysk - nie pozwoli sobie na utrate klienteli.

 

A co do Chinskich zegarkow - nazwijcie mi Panowie jeden zly,Chinski mechanizm zegarkowy tak powyzej $10.


Doxa jest " za tania" na ten projekt. Może w przyszłym roku?
- czyli najlepsze kryteria wyboru zegarka forumowego.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Raczej realistą. Nie chcę podawać bieżących przykładów, bo nie jest to przedmiotem wątku...ale spójrz chociaż na COVEC, albo zabawki Fisher Price.

 

Z COVEC, sytuacja jest bardziej skomplikowana niż podają media. Padli ofiarą "umowy" nie polskiej, ale europejskiej, która z grubsza mowi, że Chińczyków nie wpuszczamy. Jest to w jakiś sposób uzasadnione, ale teraz nie o tym. Polecam wywiad z prof. Filipiakiem bodajże z marcowego Forbsa.

Co do zabawek Fisher Price to nie wiem o co chodzi, ale z autopsji wiem, że są to najbardziej trwałe i solidne zabawki z jakimi mam do czynienia (oczywiście moje dzieci ;) ). Porównując je np. do Chicco.

 

Chińczycy nie są głupi. Potrafią robić solidne rzeczy. A przy okazji chińska kropla jest większa niż nasze Morze. :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zgadzam się z kolegą artmaniac. NIe znam się na marketingu, ekonomii,pr, itp. Piszę jako hobbista, miłośnik. Zegarki za ponad powiedzmy 5000 PLN kupuję się ze względu na wartość dodaną, jak każde dobro luksusowe, cena końcowa nie ma nic wspólnego z kosztami wytworzenia. Dlatego tak ważna jest cała otoczka. Chinszczyzna w pojęciu zwykłego człowieka nie kojarzy się z jakością i tyle. Nigdy nie kupiłbym drogiego zegarka, samochodu, ..., którego właścicielem jest chińska firma, przynajmniej obecnie.

 

Jak myślicie dlaczego VW wciąż wiedzie prym w sprzedaży mimo ciągłego spadku jakości? Dlatego, że wciąż kojarzy się z solidnością. Nasze skojarzenia, nawyki, przyzwyczajenia kształtują nas i motywują do pewnych zachowań. Możemy się temu sprzeciwiać, ale i tak nic na to nie poradzimy. Omega i Rolex o tym wiedzą, dlatego wolę dołożyć do Omegi i niech ich cena nawet rośnie, niż kupić taniejącą Eternę.

 

Przysłowie mówi - dokładny jak szwajcarski zegarek. Ja dodam - całkowicie szwajcarki zegarek :-)


"Zdziwiło was, panowie, żeście usłyszeli z moich ust słowo "Bóg", lecz zapewniam was, że pojęcie Boga i cześć jaką mam dla niego opieram na podstawach tak pewnych jak prawdy z dziedziny fizyki." - Michael Faraday

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zgadzam się z kolegą artmaniac. NIe znam się na marketingu, ekonomii,pr, itp. Piszę jako hobbista, miłośnik. Zegarki za ponad powiedzmy 5000 PLN kupuję się ze względu na wartość dodaną, jak każde dobro luksusowe, cena końcowa nie ma nic wspólnego z kosztami wytworzenia. Dlatego tak ważna jest cała otoczka. Chinszczyzna w pojęciu zwykłego człowieka nie kojarzy się z jakością i tyle. Nigdy nie kupiłbym drogiego zegarka, samochodu, ..., którego właścicielem jest chińska firma, przynajmniej obecnie.

 

Jak myślicie dlaczego VW wciąż wiedzie prym w sprzedaży mimo ciągłego spadku jakości? Dlatego, że wciąż kojarzy się z solidnością. Nasze skojarzenia, nawyki, przyzwyczajenia kształtują nas i motywują do pewnych zachowań. Możemy się temu sprzeciwiać, ale i tak nic na to nie poradzimy. Omega i Rolex o tym wiedzą, dlatego wolę dołożyć do Omegi i niech ich cena nawet rośnie, niż kupić taniejącą Eternę.

 

Przysłowie mówi - dokładny jak szwajcarski zegarek. Ja dodam - całkowicie szwajcarki zegarek :-)

+1 ....a nawet razy dwieście ;)


"Billy: -I'm scared Poncho.

Poncho: -Bullshit. You ain't afraid of no man.

Billy: -There's something out there waiting for us, and it ain't no man. We're all gonna die..."

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość McIntosh

Zgadzam się z kolegą artmaniac. NIe znam się na marketingu, ekonomii,pr, itp. Piszę jako hobbista, miłośnik. Zegarki za ponad powiedzmy 5000 PLN kupuję się ze względu na wartość dodaną, jak każde dobro luksusowe, cena końcowa nie ma nic wspólnego z kosztami wytworzenia. Dlatego tak ważna jest cała otoczka. Chinszczyzna w pojęciu zwykłego człowieka nie kojarzy się z jakością i tyle. Nigdy nie kupiłbym drogiego zegarka, samochodu, ..., którego właścicielem jest chińska firma, przynajmniej obecnie.

 

Jak myślicie dlaczego VW wciąż wiedzie prym w sprzedaży mimo ciągłego spadku jakości? Dlatego, że wciąż kojarzy się z solidnością. Nasze skojarzenia, nawyki, przyzwyczajenia kształtują nas i motywują do pewnych zachowań. Możemy się temu sprzeciwiać, ale i tak nic na to nie poradzimy. Omega i Rolex o tym wiedzą, dlatego wolę dołożyć do Omegi i niech ich cena nawet rośnie, niż kupić taniejącą Eternę.

 

Przysłowie mówi - dokładny jak szwajcarski zegarek. Ja dodam - całkowicie szwajcarki zegarek :-)

 

W ogóle się nie zgadzam. Nastąpiło jakieś pomieszanie pojęć. Zacznę od tego, że zegarków za ponad 5000 zł nie kupuje się wyłącznie ze względu na wartość dodaną. Musielibyśmy mieć najpierw świadomość tego ile kosztuje opracowanie wysokiej jakości konstrukcji mechanizmu, wytworzenie części, złożenie ich, testy itd. itp.. W drogich zegarkach stosowane są wielkie komplikacje. To nie jest tzw. wartość dodana tylko sztuka zegarmistrzostwa na najczystszej postaci. Praca wysoko wykwalifikowanych zegarmistrzów kosztuje, to i zegarek nie może być tani. Do tego dochodzą prace badawcze nad nowymi materiałami itd.. W ogóle to temat na zupełnie inną dyskusję. Co do Eterny "z Chin", to na takiej samej zasadzie można powiedzieć, że Lange & Soehne, Jaeger-LeCoultre czy Vacheron Constantin, to żadne firmy szwajcarskie. Normalnie Afrykańczycy to dziadostwo produkują, bo przecież właściciel jest z RPA. Chcesz kupować Omegę ?, po co Ci zegarek "libańskiej firmy" ?. Mam nadzieję, że widzisz absurdalność tego typu stwierdzeń.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Niedobre jest to, że Eterna tak często zmienia właścicielstwo. Brak stabilności kapitałowej nie jest korzystny w kreowaniu marki oraz rozwoju. Burzliwa historia jest chyba wpisana w żywot tej Marki.


"Miłownik dokładnego zegarka, to jest dobrego chronometru..."

pozdrowienia, Tomasz

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W ogóle się nie zgadzam. Nastąpiło jakieś pomieszanie pojęć. Zacznę od tego, że zegarków za ponad 5000 zł nie kupuje się wyłącznie ze względu na wartość dodaną. Musielibyśmy mieć najpierw świadomość tego ile kosztuje opracowanie wysokiej jakości konstrukcji mechanizmu, wytworzenie części, złożenie ich, testy itd. itp.. W drogich zegarkach stosowane są wielkie komplikacje. To nie jest tzw. wartość dodana tylko sztuka zegarmistrzostwa na najczystszej postaci. Praca wysoko wykwalifikowanych zegarmistrzów kosztuje, to i zegarek nie może być tani. Do tego dochodzą prace badawcze nad nowymi materiałami itd.. W ogóle to temat na zupełnie inną dyskusję. Co do Eterny "z Chin", to na takiej samej zasadzie można powiedzieć, że Lange & Soehne, Jaeger-LeCoultre czy Vacheron Constantin, to żadne firmy szwajcarskie. Normalnie Afrykańczycy to dziadostwo produkują, bo przecież właściciel jest z RPA. Chcesz kupować Omegę ?, po co Ci zegarek "libańskiej firmy" ?. Mam nadzieję, że widzisz absurdalność tego typu stwierdzeń.

Oczywiście, że zegarków za ponad 5000 PLN nie kupuję się tylko za wartość dodaną, raczej także za wartość dodaną. Przykładem może być Longines Legend Diver - ETA 2824, właściwie jego legenda usprawiedliwia cenę.


"Zdziwiło was, panowie, żeście usłyszeli z moich ust słowo "Bóg", lecz zapewniam was, że pojęcie Boga i cześć jaką mam dla niego opieram na podstawach tak pewnych jak prawdy z dziedziny fizyki." - Michael Faraday

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.