To mały, wówczas kilkutygodniowy, "dziki" kociak - został znaleziony z zaplątaną tylną łapką we wnyki na jednych z pod-opolskich ogrodach działkowych, wdała się martwica więc trzeba było amputować tylną łapkę, na zdjęciach jest u nas w czasie rehabilitacji. Okazało się że to bardzo przyjemny kociak, a że stałych rezydentów jest u mnie trzy szt. no to przyjęliśmy go na dom tymczasowy i szukaliśmy mu domu - obecnie ma dom i jest już u siebie. "Kot" dlatego że nie dostał imienia - bo nadanie imienia zwykle (a przynajmniej trzy razy tak było) kończy się tym że nie jestem w stanie wydać delikwenta do nowego domu... Nowy dom nazwał go "Chrupek"
No to już wiesz dlaczego "tymczasowy"...
Państwo rezydenci w czasie sniadania: