Cześć Seweryn,
A nie myślałeś żeby adoptować? Adoptując psa nie zmienisz co prawda całego Świata, ale na pewno zmienisz świat adoptowanemu psu - może warto przemyśleć...
Shih tzu to wybór podyktowany jakimiś szczególnymi warunkami typu alergia czy po prostu Ci się podoba?
Wiele zależy od córki - psy nie są agresywne z natury, w 99% do złych zachowań skłania je złe zachowanie człowieka - jeśli dzieciak będzie rozumiał że to nie jest zabawka tylko żywe stworzenie to nie powinno być problemu.
8h to standard - jeśli zapewnisz mu odpowiednią ilość ruchu przed i po pracy to nie ma problemu - małe rasy z reguły nie są tak aktywne jak większe zwłaszcza że ta rasa jest zaliczana do psów do towarzystwa - to nie psy myśliwskie ani szpice które wymagają zdecydowanie więcej uwagi. Na pewno na dwór wypuszczałbym pod nadzorem na początku.
Ja wziąłbym "Oną" - choć w sumie to żadna różnica bo jeśli nie masz w planach hodowli to i tak pewnie wysterylizujesz.
Jeśli chcesz szczeniaka to prześwietl hodowlę na wskroś - omijaj wszelkie "hodowle klatkowe" czy "rozmnażalnie" - sprawdź rodowody, rodziców, a najlepiej też dziadków - zwróć uwagę czy nie ma tam śladów bliskiego pokrewieństwa przodków. I nie daj sobie wmówić że ktoś sprzedaje "rasowego psa bez rodowodu" bo po pierwsze szczeniaka kupuje się z metryką a nie rodowodem - a po drugie "rasowy pies bez rodowodu/metryki" to z reguły mieszaniec bardziej bądź mniej w typie rasy. Pies po rodowodowych rodzicach nawet z wadą (np skrzywiony ogon, czy inne rzeczy nie wpływających na ogólny stan zdrowia) też mają metrykę. Tych z wadami genetycznymi, dysplazją unikaj jak ognia, kupując podpisz dokładnie przeczytaną umowę - najlepiej żeby był w niej zapis że hodowca pokryje wszelkie ewentualne koszty leczenia jeśli wada genetyczna u psa się ujawni w czasie późniejszym. Shih tzu to obecnie dość popularna rasa - a takie są najbardziej obciążone - bo chęć zysku robi złą robotę.
I nie daj się namówić na wszelkie "miniaturki" - nie ma czegoś takiego jak "miniaturka" za wyjątkiem szpica wszelkie inne miniatury powstały na skutek krzyżowania "normalnych" psów danej rasy z wadą niedoczynności przysadki mózgowej - rosną mniejsze bo mają zaburzoną produkcję somatotropiny -hormonu wzrostu. Dla lepszego zobrazowania mówiąc np. miniaturka yorkshire terrier'a to tak jakby powiedzieć "miniaturka człowieka" na osobę z karłowatością.
Wrócę do początku swojej wypowiedzi - rozejrzyj się po necie, jest sporo ukierunkowanych pod daną rasę albo w typie rasy fundacji, które pomagają znajdować nowe domy psom po jakichś trudnych perypetiach - sam adoptowałem rottweilera po przejściach dzięki fundacji Rottka z Pomorza - była z nami 7 lat i to była świetna decyzja, jak odeszła to adoptowaliśmy staffordshire bull terrierkę wyciągnietą z hodowli klatkowej przez fundację AST - też świetna decyzja to była, psiak w momencie adopcji miał 4 lata, i dożył z nami 16-tu - choć miał to być kolejny rottweiler, ale Szanowna się nie zgodziła - słowami "bo jak już chcesz psa to mały ma być..." a ja uznałem że jedyny mały pies z którym nie ma wstydu na spacer wychodzić to staffik...(<-żart - żeby nie było).
Przygarnięcie dorosłego psa ma sporo plusów:
1. pies z reguły jest już wysterylizowany,
2. jeśli piesem się zajmowała fundacja to już coś o nim wiadomo - był dom tymczasowy i jakieś opinie co do charakteru już są,
3. dorosły pies raczej nie niszczy - no chyba że weźmiesz jakiegoś ciapka typu labrador albo golden retriever - czy jamnik, choć tu akurat na plus bo miałbyś nowy design w ogrodzie co rusz...
4. no i można zrobić coś dobrego...
5.jeśłi adoptujesz przez fundację i coś pójdzie nie tak - to z reguły, o ile to dobra fundacja, nie zostaniesz z problemem sam...
Moim zdaniem warto przemyśleć...