To może i ja się dołączę do tego jakże ciekawego i osobliwego tematu. Myślę, że moje dziwactwa nie raz powtórzą się z wcześniej wymienionymi:
1. Zawsze noszę zegarek i bez niego czuję się jak "nagi". Jedyne wyjątki to podczas urlopu dopóki nie wyjdę "do ludzi".
2. Praktycznie zawsze próbuję dojrzeć, co takiego tyka moim rozmówcom bądź osobom w moim otoczeniu.
3. Nie akceptuję odkładania zegarka na twardych powierzchniach, na bransolecie, na boku ani w żaden inny "niebezpieczny" sposób. Nawet przy przypadkowej konieczności zdjęcia i odłożenia zegarka, to zawsze staram się go odłożyć minimum na chusteczce higienicznej lub innej najłatwiej dostępnej miękkiej powierzchni.
4. Przy wyborze kurtki z metalowymi elementami mankietów, dobieram taką bluzę/sweter by osłonić zegarek.
5. Oczywiście nie ma mowy o bransoletce na tej samej ręce co zegarek.
6. Oczywiście odpowiedni dobór zegarka i jego kolorystyki do stylu i rodzaju ubioru.
7. Regularne przekładanie zegarków w rotomacie.
8. Denerwuje mnie jak niektórzy noszą zegarki przekręcone pod nadgarstek - nagminne u dziewczyn.
9. Uśmiecham się do siebie w myślach, jak na wyjściu towarzyskim/w klubie ktoś zgrywa kozaka z jakimś Tommy'm lub Lacostą na ręku
10. Zawsze staram się przybliżyć rezerwę chodu zegarka, który się zatrzymał i gdzieś go tymczasowo odłożyłem poza rotomatem - czy aby wszystko +/- w normie.
11. I pewnie kilka innych o których zapomniałem
Pozdrawiam