No cóż myślałem, że to Neva, a to jednak Pobieda. Nie zmienia to faktu, że zegarek ciekawy.
Zegarka koniecznie nie byłem zdecydowany kupić, po prostu warty jest zainteresowania.
Historia zakupu jest taka, że zapomniałem o licytacji. Wszedłem w ostatniej chwili i jak zwykle, brak internetu... Ledwo uruchomiłem telefon i zostało 10 sekund do końca. Miałem szczęście, bo zazwyczaj wchodzę po czasie.
Ze zdenerwowania przypadkowa kombinacja palców na wyświetlaczu ustawiła, po przeliczeniu cenę około 10 000 zł i nie dało się tego w żaden sposób cofnąć....
Ostatnie chwile licytacji były bardzo emocjonujące jak to często bywa. Ze strachem przeliczałem jaka wyszła końcowa cena, bo ktoś zdecydowanie licytował.
I wygrałem, a zapłacona kwota była znośna.