Fałszerstwo pozostaje tym, czym jest, niezależnie od tego jak to nazwiemy i jaką filozofię temu przypiszemy. Takie mruganie okiem niewiele tu zmienia. Ja nie lubię czegoś, co udaje coś innego. Jak kamień - to kamień, jak drewno - to drewno, jak skóra - to skóra. Tak samo jak przywiązuję uwagę np. do jakości warzyw i innych produktów, które jem. I do ubrań: lubię dobrą jakość i dobre tkaniny, metka niewiele tu zmienia. Jak mnie nie stać na dąb, to kupuję sosnę, a nie imitację dębu. Nie bawią mnie imitacje i tyle. Nie dotyczy to tylko zegarków. Takie atakowanie prestiżu i ekskluzywności przy każdym poście o podróbkach ( to już trochę zdarta płyta) może świadczyć o zbytnim przewrażliwieniu na ich punkcie. Miłośnicy zegarków, przynajmniej tacy, z którymi rozmawiałem nie kupują zegarków dla prestiżu i blichtru - widzą w nich coś więcej.