Hmm.. Reasumując mój tok myślowy - (aby język giętki powiedział wszystko co pomyśli głowa ) chodzi o to aby nadmiernie ostra cyklina nie ścinała zbyt głęboko powierzchni? Po to ma być to lekkie "zawinięcie" ostrza? Wiecie - dysponuję babskim zmysłem technicznym czyli wszystko na opak pojmuję PS to zawinięcie ma być "w dół" czyli pod cyklinę patrząc na tąż cyklinę ułożoną w gotowości do pracy? Doprecyzowanie góra-dół w cyklinie to rzecz wagi państwowej Drzewiej Włosi skonstruowali śmiesznego Fiacika (nie pamiętam symbolu ale nie o Malucha mi idzie) w którym trudno było zgadnąć gdzie przód gdzie tył O! To ten .. haha
Ło Matulu Dziękuję Mości za sporą i bardzo ciekawa lekcję. Faktycznie z tymi resztkami politury na fornirze jest coś na rzeczy. Zdarzało się że przy kolejnym politurowaniu wylazily jakieś dziwne miejsca gdzie trzeba było od nowa czyścić i kłaść politurę Taką nowo kupioną cyklinę też trzeba ostrzyć? Pilniki mam, szlifierki niet więc tylko pilnikami będę ostrzyć Ale mnie się plan posypał i wszystko się mocno w czasie wydłuży.. Weekendy mocno pozajmowane już
A niechaj tak byndzie, pójda ja wprzódzi do sklypu wszyćkie sykliny se obyjrzeć, kupić i ku chwale stolarstwa rzyzać drzewno Do śklorza? Łun tyn śklorz koszaliński to skner i wielo monet kce za proste śklane konski, lebiega jedna.. Najsamprzód pod wyciepem (śmietnikiem) blokowym rychło wynajda śkło
Brzmi obiecująco. Po cięciu krawędzie powinny ładnie się spasować. Zobaczymy. Ale to już nie dziś. Muszę się oswoić z tym planem i zebrać się w sobie na odwagę
Dzięki Nie za bardzo widzę to swoje "heja" no ale jakoś muszę dać sobie radę. Opis czynności trochę złowrogi jak dla niewiasty, nie wiem czy dokładnie mi wyjdzie jak piszesz Cięcie "poprzez dwa" takie drastyczne nieco
W tygodniu dopadł mnie jakiś leń, a i czasu trochę brakowało. Dziś nadrabiam. Od chemii do usuwania powłok starej politury jestem już "naćpana" więc z przytupem uzupełniłam kawałek forniru na "falbance" od Lenza. Traf chciał że mój fornir był grubszy niż ten stary więc cała zabawa żeby go odchudzić. Malutkim nożykiem musiałam nauczyć się heblowania Ale czeka mnie jeszcze jeden problem i nie mam za bardzo pomysłu jak wkleić wąski i długi pasek forniru. Tu nie da się odciąć nadmiaru forniru po klejeniu. Trzeba wcześniej uszykowac idealnie dopasowany pasek..hmmm
Czas zacząć ciułać srebrniki, bo jak kiedyś LES zamyśli coś wyprzedać to trzeba być przygotowanym. Chętni będą oblegać posiadłość. Wieść gminna niesie, że pierwszych trzech nabywców otrzyma zegar z autografem!
Światło nie jest w stanie nic uszczknąć. Zegar piękny-piękny. LES odczarował wiedeńską księżniczkę. Wygląd skrzyni jest za-bój-czy (powtarzam się wiem)
A propos "bombek" Jak bym takiego dostała w prezencie pod choinkę to chyba bym jeździła ale bardziej bocznymi drogami Za to środkiem miasta tym drugim bym się obnosiła bez żenady
Nie rozumiem co może być "koszmarnego" w takich osobach. NIE UWIERZĘ że te ozdoby w Twoich zegarach są jarmarczne. Raczej Twoje poczucie estetyki nie pozwala Ci ich zaakceptować. Jeśli nie kosztują fortuny to ja mogę zaadaptować biedulki. Przecież one tam w garderobie płaczą i mają koszmary. Takiego mogę centralnie sobie w pokoju postawić bez krzty niechęci
Dzięki. Lakier jest be, nie będzie lakierem żeby było be... No nie.. jeszcze bardziej mnie bardziej ciekawi koszmary mam inne niż sny o zegarach. No ale to wiedeńczyki nie były? Spręžyny?
Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.