Cześć! Tak, skróciłam drążek (jakoś), pogłębiłam "dziurkę" tak jak Mistrz nakazał. Przy wyciągania pręta gwintowanego tuż przy nasadzie, pomimo owijania gałgankiem, trochę spłaszczyłam gwint ale nie przeszkadza. Zegar idzie prawidłowo. Dostałam polecenie wyprostowania pogiętego okucia górnego bo wahadło się majtało w różne strony A teraz leżę w łóżeczku, tak-tak w łóżeczku, do góry kołami bo mię świnia wirus zmógł Miłej pracy zapracowanym. Żadne śpiochy.. Nie chcielibyście mieć takiej nocki jak ja