Niech zgadnę - relaksik na działeczce, taka pogoda ;-) Dziś, niedawno poznana znajoma, zaprezentowała mi zdjęcia biżuterii (zawieszek i naszyjników) zrobionej z części mechanizmów zegarków naręcznych, zatopionych w żywicy. Nosi je w zestawieniu z dobranymi, starymi zegarkami naręcznymi. Powiem Wam, że oczy dosłownie wywaliłam przed swoje okulary jak zobaczyłam te cacka! Zdjeć nie wstawiam bo nie mam pozwolenia na publikację, może się uda uzyskać zgodę. I już zachorowałam na "ręcznego" do noszenia na codzień, no może ze dwa. A kiedyś, kiedyś może uda mi się znajomą namówić na zrobienie takiego cacuszka dla mnie. I teraz wiem, że ja NIC nie wiem o zegarkach naręcznych, nawet tyle żeby coś zwyczajnego sobie kupić. Mąż jeszcze nic nie wie, ale jak usłyszy o kolejnym "bombowym, cudownym" pomyśle to będzie cisza na przemian z popukiwaniem się w czoło :-P