Pomagają Ci, którzy chcą, albo Ci, którzy mają dług (i chcą😁). Ja mam taki dług...
Kupując swoje dwa pierwsze, zdechłe zegary nie planowałam pasjonować się nimi na tyle by wgłębiać się w technikalia, politurowanie i masę innych bardzo ważnych rzeczy.
Obydwa zegary niestety nie ożyły do dziś, bo były na tyle zdezelowane, że ich naprawa przerasta ich wartość wielokrotnie. Jednym słowem miałam pecha. Mam je nadal, bo wzruszam się na ich wspomnienie 😆.
W sumie całkiem przypadkiem trafiłam na to forum, coś tam się zapytałam, ktoś ŻYCZLIWIE coś tam odpisał. Potem znów jakiś infantylne i niezdarne pytania i znów ktoś UPRZEJMIE wyjaśnił 😁.
Między innymi kolega Kiniol, który ledwie kilka dni temu znów mi życzliwie przywalił - "se nie poradzi" 😂 (Kinio - też Cię kocham nad życie, a czy se poradzi, czy se nie poradzi to się jeszcze okaże 🤣)...
I powyższe sprawiło, że się Wami i Waszą pasją zaraziłam po uszy..
A o mały włos minęła bym to wszystko, wyrzuciła bez żalu dwa zdezelowane zegary i zapomniała o wszystkim.
Dziś nie chodzę do fryzjera, kosmetyczki, nie używam szeroko pojętego życia bo ciułam na jakieś kolejne kochane zwłoki zegarowe czy budzikowe, narzędzia i materiały choć nie raz złościłam się, płakałam, klęłam i rzucałam częściami po ścianach 😂🤣🤣🤣
I choć dużo się nauczyłam jakoś nie przychodzi mi do głowy drwić ze z mniej zaawansowanych, zaznaczać, że są Ci z "wyczuciem i smakiem"... Robić "niesamowite" wrzutki.
Dla mnie Ci prawdziwi są klasą sami w sobie. Nie udowadniają że są lepsi.
Nie muszą 👍.