Gdybyś zapytał Górala z Zakopanego ile razy był na Giewoncie, to by wyszło, że co najwyżej raz, a i tak nie wie po co, więc wcale mnie to nie dziwi. Co do Śnieżki to ja też byłem tylko raz, właśnie przez tłok jaki tam panuje, bo raz, że droga taka, że panie w szpilkach dają radę, dwa od czeskiej strony wyciąg, trzy od naszej też niewiele brakuje od wyciągu by się na Śnieżkę doczołgać, więc nie ma się co dziwić. Wystarczy jednak wybrać szlak od Śnieżki w kierunku przełęczy Okraj i nie będziesz miał do kogo przez długi czas gęby otworzyć, jeżeli oczywiście idziesz sam. Za to lubię Karkonosze, że są tu szlaki, na których nie ma prawie nikogo. W Tatrach się to nie zdarza. Jestem tu każdego roku. W sumie to 3 tygodnie temu byłem w Szklarskiej, więc drugi raz w tym roku. Za tydzień mamy jechać w Tatry, ale jeżeli pogoda nie dopisze, to nie wiadomo czy nie wyląduję ponownie w Karkonoszach.