Tak, zegarek podobno należał do lekarza z Sycylii, także poniekąd wrócił do macierzy .
Delikatnie mówiąc, nie jestem ekspertem w tematach odsprzedaży. U mnie jest albo labilnie, że coś kupię i szybko sprzedam, albo miłość po grób jak z Batmanem. Jednak z tą możliwością zmiany dni tygodnia to miłe zaskoczenie, może nawet warte uwagi. Dziękuję Ci za tę informację. Z drugiej strony, patrząc na włoskie dni tygodnia ma się poczucie, że ten zegarek posiada swoją historię, lub modnie nazywaną „duszę „ . Daje to sporo uroku, bo sznyt Włochów właśnie taki jest, lekko zawadiacki, z klasą, bez skrępowania o metale szlachetne. Cud miód i malina .
Ty Waldku miałeś bodajże DD z koniakową tarczą na fabrycznym pasku? Chyba widziałem filmik Filipa, robi piorunujące wrażenie.