Już Wam wujek zaraz wytłumaczy
Dawno dawno temu w odległej galaktyce...
muzyczka i lecimy...
Zarządzający tą marką wymyślili sobie, że stworzą brand rozpoznawalny na całym świecie.
Coś, co będzie synonimem luksusu, pożądania bogatych ludzi sukcesu. W świecie człowieka pierwszego świata pieniądze są taką miarą. Choć to oczywiście można poddać dyskusji.
Niemniej.
Powstała marka Rolex. Nazwa prosta i chwytliwa. Do tego znak korony na tarczy jest tak wymowny, jak całowanie w złoty pierścień właściciela.
Czas leciał, marka rozpychała się na arenie zegarkowej wpisując się w świadomość ludzi.
Po takich wieloletnich działaniach i udoskonalaniu produktów, coraz więcej ludzi interesowało się marką i zegarkami chcąc posiadać przynajmniej jeden zegarek tej marki.
Zainteresowanie rosło, produkcja rosła, ludzi z pieniędzmi przybywało.
Po wielu dekadach budowania wizerunku, Rolex stał się jedną z bardziej rozpoznawalnych marek zegarkowych na świecie - zgodnie z pierwotnymi założeniami.
Jak to bywa w świecie - apetyt rośnie w miarę jedzenia.
Obecnie
Aby zostać autoryzowanym dealerem/sprzedawcą trzeba spełnić dosyć wysokie standardy - czytaj wykazać się wysoką sprzedażą w salonie. Stąd między innymi, luksusowe marki, nawet te bardziej cenione i szanowane od Rolexa, ale posiadające mniejszy udział sprzedaży w rynku chcą być obok Rolexa w witrynach, bo to zwiększa prawdopodobieństwo sprzedaży ich zegarków. Stąd słynne 'nie mamy dla pana Rolexa ani miejsca na liście, ale jak wydasz Pan u nas xxx $$$ i zbudujesz historię zakupową to wtedy załatwimy Ci Koronę lub miejsce na liście po Koronę" - nie zawsze tak jest, ale jest to jakiś powtarzalny scenariusz - historia zakupowa.
Do tego oczywiście musisz cały czas utwierdzać ludzi w przekonaniu, że to właśnie ta marka jest pożądana a nie inna - a jak to zrobić? Stworzyć iluzję list kolejkowych i czasu oczekiwania - 1 - 2 lata jako standard, w przypadku gorących modeli nawet 4 lata.
Dlatego między innymi dla AD Rolexa klient który chce tylko jednego Rolexa w życiu "na specjalną okazję" nie jest priorytetem, bo im zależy na stałej współpracy czytaj masz wracać po kolejne zegarki i stale wydawać kasę.
Ostatnie 3 może 4 lata
To już spijanie kożuszka ze śmietanki czy jak kto woli zjadanie własnego ogona.
Rolex jest tak wpojonym brandem wśród ludzi, którzy chcą wydać określą sumę na drogi zegarek, że AD nie są w stanie do końca nad tym panować. Stąd między innymi wykreślenia z list oczekujących nawet po 1 czy 2 latach. Z jednej strony nie panują nad ilością osób na listach, z drugiej sami chyba nie wiedzą ile danych modeli dostaną na dany kraj.
A to że salonach, jak piszesz, sprzedawcy nie mają kultury, to już chyba raczej znak naszych czasów niż Rolexa samego w sobie. Choć jak chodzi o AD Rolexa Kruka w Katowicach to pod tym względem nie mogę powiedzieć złego słowa. Zawsze mili i uśmiechnięci. Bransoletę do mojego Expa II skrócili w bardzo miłej atmosferze, jak ostatnio prosiłem o koszt brasolety do mojego stalowo złotego Tudora to 3 dni się uwinęli.
Z innej strony.
Jak już będziesz miał tego Rolexa, to dzięki tak nakreślonej strategii i jej precyzyjnemu egzekwowaniu, to nawet jak dasz za ten zegarek na wtórnym parę tysi więcej i nawet po jakimś czasie będziesz chciał go sprzedać, to zwyczajnie nie stracisz na nim. Popyt i podaż tak są spreparowane, że ceny w czasie i tak pójdą do góry, a przynajmniej utrzymają się na danym poziomie, a zegarek będzie można stosunkowo prosto i szybko sprzedać.
Więc to tak jest. Ci którzy po raz pierwszy zderzają się z AD Rolexa doznają szoku.
Jednak jak się nad tym zastanowić - machina Rolexa i AD chroni w ten sposób swój wizerunek, wartość zegarków na rynku i w efekcie interesy właścicieli tych zegarków.