Widzę od kilku dni wzmożony ruch w temacie.
Jako osoba która czeka na liście od maja 2021 na "nowego" eksplorera a przed tym próbowałem się wpisać na suba i master-gmt czego mi odmówili. Jednocześnie jako osoba która ma w kolekcji zenitha, breitlinga, TAGa. longinesa, Balla, FC, Tudorka i parę innych sztuk innych nieco tańszych. I tak sobie myślę.
Jesteśmy zdrowo j**nięci żeby wydawać tysiące, dziesiątki tysięcy złotych monet na zegarek, który właściwie jest bardziej biżuterią. Bo przecież dokładniejsze w dzisiejszych czasach są urządzenia jak Garmin, Sunnto, srajfony czy inne szajsungi niż coś z certyfikatem COSC Kupujemy te zegarki luksusowe bo lubimy jak wyglądają, bo chcemy żeby coś odzwierciedlały. Dla innych to historia modelu, dla innych DNA marki, pretekst do wydania kasy zawsze się znajdzie
W przypadku Rolka sytuacja jest kuriozalna wręcz. Popyt przewyższa podaż.
Wydaje się, że stoi za tym coś więcej. Osobiście widzę to tak.
Rolex stworzył nieprawdopodobną maszynę marketingową na przestrzeni dekad, na równi z PP czy AP. Nie słyszałem a przynajmniej nie spotkałem się z czymś takim w przypadku innych marek luksusowych. Jasne na poszczególne modele może tak, ale nie w takiej skali.
W każdym razie jak mówimy o "koronie", ludzie ogarnięci takim wpływem marketingu tego giganta dajemy się traktować w taki sposób między innymi uczestnicząc w listach oczekujących lub jeszcze lepiej kupując kilkukrotnie drożej z drugiej ręki tą konkretną markę.
Wszystko napędza marketing i polityka pozycjonowanie marki. Podobno jest tak, że w salonach Rolexa zawsze mają zegarki, tylko trzeba być tym specjalnym klientem ochrzczonym przez papieża, który ma odpowiednią historię zakupów albo być kimś ważnym lub i znanym.
Gdyby do salonu wszedł Lewandowski albo jakiś celebryta, Daytonę wyczarowaliby w ciągu tygodnia.
A takie biedaki jak my, wielcy kolekcjonerzy nie jesteśmy godni, bo jaki to wkład w posiadanie przez akurat mnie czy Ciebie ma dla takiej marki wydanie 9k na profesjonala? żaden. Lista oczekujących jest tylko grzecznym powiedzeniem - sory nie jesteś na tyle istotnym klientem żebyśmy Ci sprzedali stalowego suba, i naiwnie czekamy na zegarek kilka lat. Sory ale tak jest.
Rysuje się tu taki wniosek, że Rolex ma za***iste zegarki ale marka jako brand w jaki sposób podchodzi do klienta jest zwyczajnie dziadowska. Odnosząc się do mojego drugiego akapitu, każdy musi sobie odpowiedzieć na pytanie czy chce mieć coś takiego na ręku - patrzcie jak frajer czekałem 2 lata na zegarek, w końcu zadzwonili i zaszczycili mnie możliwością wydania 10 k ojro na jakiegoś stalaka.
Ja do swojej obecności na liście podchodzę na totalnym luzie. Jestem zwyczajnie ciekaw jak to się skończy bo dalej nie mam żadnej informacji, a niedługo rok odkąd wpisali mnie na ref. 226570.