Piękne pióra... Niedawno, po wielu podejściach do zakupu nowego pióra - postanowiłem nie zdradzać mojego Pelikana z serii M400, zakupionego w 1993 roku (po zdanej maturze i dostaniu się na prawo). O zakupie nowego pióra zacznę myśleć, jak ten Pelikan się zapsuje. Poniewaz zaczynam dochodzić do wniosku, że w jego przypadku sprawdza sie nazwa "wieczne pióro", to jest duża szansa, że wcześniej ja się zużyję biologicznie niż moje pióro ... Piszę nim prawie codziennie od 1993 roku, nic nigdy się z nim nie wydarzyło. Wszystkie egzaminy zdawałem z tym piórem w ręce...