Może podepnę się tu z dylematem, kompletuję swoje trio codzienny field watch, diver i coś w stylu pilota, został mi własnie ostatni element układanki czyli pilot, a budżet to akurat koło 1000zł. Bardzo podoba mi się Dan Henry 1963, tyle że przy obecnym kursie dolara wychodzi około 950zł i nie wiem czy chcę tyle płacić za podstawowy kwarc Miyota i w sumie i tak chińską produkcję, jak większość. Absolutnie nie mam nic do kwarców, dokładność, bezobsługowość, łatwiejszy serwis itp. i nawet by się to dobrze uzupełniało bo field watch jest na solarze, a diver na automacie. Na + tego zegarka jest na pewno klimat, ta skórzana torebka z dodatkowym paskiem itp. i jest to budżetowy klon 765 z podobno bardzo dobrym wykonaniem. Tyle, że dalej się waham czy warto dawać praktycznie tysiaka. Jestem tak niezdecydowany, że zastanawiam się czy nie odpuścić na razie, patrzyłem na Laco, Aviatory itp. ale w tych cenach to też w większości wszystko jest na kwarcu, a w takim wypadku już wolałbym DH, bo przynajmniej będzie bardziej unikalny. Mógłbym w sumie trochę poczekać i dołożyć do czegoś w stylu Laco Augsburg albo poszukać okazji, te zegarki mają swój urok, ale nie wiem czy nie będą dla mnie nieco zbyt surowe.