Od piątku moja kukła trafiła na serwis i jako auto zastępcze na szybko organizowane, dali mi … Lexus NX 350h (tak, Audi dało mi Lexusa, bo na zastępczą Q7 musiałbym czekać do soboty, a wyjeżdżałem na weekendy). Nawet nie wiecie, jak się cieszyłem, że dzisiaj wróciłem do swojego auta. Zupełnie nie polubiłem się z Lexus-em. Wiele rzeczy mnie w nim drażniło, poczynając od irytującego odgłosu przy jakimkolwiek przekraczaniu prędkości (inne samochody, które użytkowałem, robiły to zdecydowanie subtelniej), po włączającą się bez powodu kontrolę trakcji przy dynamicznym pokonywaniu łuków, po silnik, który wg mnie ma tragiczną kulturę pracy. Jak śpiewał Quebonafide w Bubbletea - ,,Ten silnik był głośny jak dziewczyny z Rio, yo”. Przy dynamicznym depnięciu, czy przelotach autostradowych, ten silnik dosłownie ,,wyje”. Dźwięk silnika jest wysoce irytujący. Dodatkowo nie wiem gdzie są te deklarowane przez producenta kucę. Auto zbiera się tylko przez moment fajnie ze startu, po czym szybko dostaje zadyszki. Jak ktoś jeździ tylko po mieście i wyłączy te irytujące komunikaty, to może jest w stanie to przełknąć. To nie jest auto dla mnie🤷🏻♂️