Natknąłem się na informację o tym zegarku w maju, bez namysłu zapisałem go na listę "muszę go mieć". Następnie rozglądałem się po różnych stronach, salonach, jubilerach w internecie. I tak aktywnie czekałem 3 miechy, aż trafiłem na niego u niemieckiego jubilera w połowie sierpnia. Zamówiłem, miał dotrzeć na początku września, ostatecznie dotarł do mnie w środę. Im się dłużej czeka, tym jest większa radocha. A co do zegarka dołączył jubiler? Paczkę żelków. Jeszcze nie wyjąłem zafoliowanego samuraja z pudełka, a już je wpierdzielałem jak dzieciak 😁