Tak czytam trochę i się zastanawiam co od siebie mógłbym dodać. Posiadam w tej chwili "kilka" zegarków i chodzę w nich od czasu do czasu. Kocham... no dobra uwielbiam zegarki (żeby nie trąciło fanatyzmem) ale mam czasem podobne odczucia - boje się je uszkodzić i ich najzwyczajniej w świecie, w pewnych okolicznościach nie zakładam. Zawsze jest myśl, że mogę gdzieś zahaczyć, zresztą wiele osób tak ma Zegarek to rzecz jakby nie było "krucha", podatna na zniszczenie w mniejszym lub większym stopniu. Oczywiście nie mam tak wartościowych zegarków jak Omega AT, Breitling, ale sumując zakup tych "kilku" zegarków mógłbym pewnie ze dwa porządne czasomierze sobie sprawić. W ogóle jak zacząłem przygodę z zegarkami, dość niedawno, bo jakieś 2 lata temu, to z góry sobie założyłem, że nigdy nie wydam na zegarek więcej niż ustalona kwota. Patrząc z czasem na te "kilka" zegarków - kwota poszybowała w górę, bo z jednego zegarka zrobiło się ich właśnie "kilka". Problem jest taki, że jak snuje się w głowie pomysł na kupno nowego czy używanego zegarka, to chcąc przed tym sprzedać/pozbyć się "starego", najzwyczajniej tego nie robię, bo mi jest go szkoda, bo się przyzwyczaiłem, bo się fajnie na niego patrzy. Ale mimo wszystko jak jest większa ilość mniej cennych zegarków, lub nawet jeden tańszy zegarek, to jest o wiele mniejsza troska o nie, niż o ten jeden wymarzony, bardzo drogi. Myślę, że jeden z forumowiczów dobrze podpowiedział - jeżeli naprawdę jest strach o wartościowy zegarek, najlepiej się go pozbyć, sprzedając i kupić coś o wiele tańszego i mieć mimo wszystko radochę z noszenia, nie martwiąc się o rysy, zadrapania. Sądzę, że gdybym ja był w posiadaniu jednego, bardzo wartościowego zegarka, to odczucia miałbym te same. Jeszcze jedną kwestią jest to czy się wydało na ten 'drogi" zegarek większą część oszczędności, czy była to zachcianka, która uszczupliła portfel w bardzo bardzo niewielkim stopniu. Myślę, że warto przewartościować pewne rzeczy i zrezygnować z marzeń, które niestety mogą się w perspektywie czasu przeistoczyć w problemy. Zastanowić się czy na pewno jest mi to potrzebne, skoro jest tyle innych tańszych zarówno kosztowo jak i psychicznie rozwiązań. I to w zasadzie przedkłada się na wiele innych rzeczy, nie tylko na zegarki. Tak więc głowa do góry