A’propos wspominanego wcześniej Aragona, który po prostu jest tani (zawsze ma promocje, czyli zawsze jest tani), za tani zdecydowanie jak na werki i wykonanie (tylko się cieszyć rzecz jasna) - chciałbym Wam pokazać jak wygląda noszona bransoleta, z jednej strony trochę siermiężna, wyglądająca ‚oldskulowo’, w rzeczywistości solidna, dobrze spasowana i wyglądająca mimo wszystko dobrze (w odróżnieniu np. od Breitlinga gdzie bransa wygląda zawsze jakby była używana, rozklekotana i jakby miała się zaraz rozlecieć). Ta z Aragona jakoś się nie rysuje... nie widzę żadnej ryski, co mnie zadziwia.
Bardzo możliwe, że mimo iż mam już dwa, skuszę się z czasem na więcej (choć wcale nie jestem fanem nurków)! 😀