Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

alpaczino

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    3931
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    15

Zawartość dodana przez alpaczino

  1. Ten pasuje... ... ale, moim zdaniem bardziej skomplikowane Heritage od Longines'a, wyglądają ładniej. [emoji848]
  2. Eee no trochę śniegu to i tu, na "szczocie" było, tak więc może odpuści. [emoji23][emoji1787][emoji23]
  3. alpaczino

    Citizen

    Pozdrawiam
  4. alpaczino

    Klub HERITAGE

    Jeśli chodzi o Omegę, to mnie z głowy nie może zniknąć ten model: Pozdrawiam
  5. alpaczino

    Klub HERITAGE

    W starym Chrono Ref.219 (powyżej, na tym "reklamowym", czarno-białym zdjęciu), minutowa wskazówka też ma taką dużą strzałę. [emoji848]
  6. alpaczino

    Citizen

    Pozdrawiam
  7. alpaczino

    Klub HERITAGE

    ... a czy Omega zrobiła jakąś reedycję starego modelu? [emoji848] ([emoji6][emoji23])
  8. Ten Twój X-Wind jest obłędny. [emoji1320][emoji1303][emoji2956] (Z resztą nie tylko on. Obym nie musiał się zacząć za nim oglądać. [emoji6])
  9. alpaczino

    Klub HERITAGE

    Nic straconego, bo Moderatorzy mogą okazać swą moc [emoji1320] i przenieść ten wątek w bardziej "międzynarodowe" miejsce. [emoji6] Dajesz [emoji1320] Nie patrz na dział - to się poprawi później.
  10. ... a obecnie Movado (nie chwaląc się) robi takie cacka. [emoji1305] [emoji6]
  11. Ja jestem zachwycony czytelniścią tych ultrawyraźnych wyświetlaczy negatywowych, na których cyfry są tak duże i dlatego u mnie są aż trzy takie. [emoji16] "Zegarek dla starych ludzi" - gdzieś w Internecie spotkałem się z takim określeniem. [emoji6][emoji1787]
  12. alpaczino

    Klub HERITAGE

    [emoji4] Dziękuję To już koniec - wypaliłem się - teraz niech inni piszą. [emoji6]
  13. alpaczino

    Citizen

    Pozdrawiam
  14. alpaczino

    Klub HERITAGE

    Wczesne diver’y Longines'a – krótka historia z konkurencją w tle Prawie każdy zna historię powstawania diver’ów – w latach 50. XX wieku, ogromny boom na nurkowanie komercyjne, zapoczątkował i napędził produkcję diver’ów „dla mas”. Takie powszechnie znane marki zegarków, jak: Rolex, Blancpain, Doxa czy Omega są najczęściej kojarzone z produkcją zegarków tego typu w owym czasie – i prawidłowo, bo wiele innych firm najzwyczajniej nie sprostało wysokim wymaganiom konstrukcyjnym tego typu „narzędzi”, pozostając w tyle za wyżej wymienionymi. Jednym z ciekawszych wyjątków od rzeczywistości z tamtej epoki jest część dziedzictwa marki Longines, dotycząca właśnie pierwszych zegarków do nurkowania. Jest to historia o tym, jak marka znana wcześniej z własnej produkcji (in-house), jednych z najlepszych na świecie mechanizmów do chronografów, zdołała sprostać wcześniej wspomnianym wymaganiom i stworzyć kilka całkiem niezłych diver’ów, czyli zegarków do nurkowania. (Opisanych już wcześniej w moich poprzednich wypocinach. ) Rolex, Longines i batyskaf Triest W 1960 roku kilku gości wpadło na genialny pomysł, że fajnie byłoby opuścić batyskaf Marynarki Wojennej Stanów Zjednoczonych, gdzieś u wybrzeży Guam, na dno rowu Mariańskiego – w najgłębszy punkt oceanu Spokojnego (i całej ziemi) o hollywood’zkiej nazwie „Challenger Deep”. Wspomniani goście, tj. szwajcarski naukowiec Jacques Piccard i porucznik amerykańskiej Marynarki Wojennej Don Walsh, opisali później dziewięciogodzinne, najgłębsze zanurzenie w historii ludzkości, jako „właściwie trochę nudne”. Pomiar czasu jest integralną częścią prawie każdej wyprawy a szczególnie rejsu, zanurzenia, czy nurkowania, dlatego podczas tej ważnej i historycznej próby wykorzystano „zegarki” i chronometry trzech firm: Rolex, Movado i Longines. Jednakże tylko wytrawni marketingowcy z firmy Rolex wpadli na genialny pomysł, że fajnie byłoby przyczepić „zegarek” do batyskafu, który zanurzy się w oceanie na głębokość 10 916 metrów. Wysłali więc specjalnie skonstruowany „Deep Sea Special” do Piccarda, aby przyczepił go na pasku, na zewnątrz swojej łodzi podwodnej. Jak później zdradził Rolex – Piccard telegrafował do nich po zakończeniu zanurzenia pisząc: „Z przyjemnością ogłaszam, że Wasz zegarek działa równie dobrze na głębokości 11 000 metrów, jak i na powierzchni”. W Internecie można znaleźć film p.t. „Rolex Deep Sea Special N°. 1” wspominający tamto wydarzenie. Szydercy Rolexa twierdzą, że DSS N°. 3, który też tam ponoć był, to ten egzemplarz, który poszedł na dno oceanu. W 2012 roku znany hollywood'zki reżyser – James Cameron, postanowił powtórzyć wyczyn Piccarda i Walsh’a i ci sami szydercy obstawiali, że Rolex musiał być również przy tej ekspedycji, aby znaleźć N°. 3 i mieć wspaniały materiał do stworzenia nowej niewiarygodnej (marketingowej) historii. Tak na marginesie – w poszukiwaniu podobnego "materiału" szczęście miał Citizen, bo w 1983 roku z australijskiego wybrzeża wydobyto sprawnego „Challenge Diver’a” z 1977 roku, który przeleżał na dnie oceanu 6 lat i posłużył, jako temat przewodni do niedawnej reedycji – dzielnego samuraja „Fujitsubo” ref. NB-6021. (Taki trik marketingowy, dzięki któremu można wmówić klientom, że jak kupią taki ("inspirowany") zegarek, to mają prawo uważać, że „w razie czego” może on poleżeć przez kilka lat na dnie morza i pomimo to nadal będzie sprawny.) Wracając do tej przełomowej ekspedycji w batyskafie Triest do najgłębszego miejsca na ziemi, to szczerze mówiąc wiedziałem o niej tyle, ile zapamiętałem ze szkoły. Dopiero poznanie historii diver’ów Rolex’a pozwoliło mi „zgłębić” ten temat. Ekspedycja Piccarda jest często wykorzystywana przez marketingowców Rolex’a, do promowania wizerunku marki, jako tworzącej wyjątkowo wytrzymałe zegarki przeznaczone specjalnie „na wyprawy” itp. Prawda jest oczywiście taka, że „jakaś tam” marka zegarków przyczepiająca „jakieś tam” „breloczki” na zewnątrz batyskafu, to tylko niewiele znaczący margines, nie mający za wiele wspólnego z samym, z pewnością przełomowym, ludzkim osiągnięciem, jakim było dotarcie do najgłębszego zakątka ziemi. Mówiąc wprost – czy tam Rolex był, czy nie, nie miało to żadnego znaczenia. Longines – "głębokie nurkowanie" Chociaż Longines wypuścił swoje pierwsze diver’y jeszcze przed wyprawą batyskafu Triest, marka cały czas była najbardziej rozpoznawalna, jako producent chronografów. Nie mniej jednak fakt ten sprawił, że wewnątrz „łodzi podwodnej”, będącej bohaterem tej historii, zainstalowano dwa chronometry (stopery) marki Longines, których używano do pomiaru czasu aktywacji dwóch zbiorników balastowych. Dla Longines’a w owym czasie nie był to najgorszy sposób na zyskanie dodatkowej, małej przewagi „pod wodą”, gdy marki takie jak Rolex, Blancpain, czy nawet Breitling pokonywały go „na morzach”. Oczywiście należy jasno napisać, że Longines nie dokonał w tym czasie jakiś wielkich, czy przełomowych osiągnięć zegarmistrzowskich, choć jak sami pewnie zauważyliście, co innego twierdzi w dzisiejszych reklamach. Pomimo, że Longines wypuścił już pod koniec lat 50. Nautilus Skin Diver’a i Compressor’a, nie jest do końca jasne, czy modele te odniosły natychmiastowy sukces na ówczesnych rynkach. Należy pamiętać, że oferty marek takich jak Rolex a nawet Omega, w tamtych latach, były już dobrze znane „na morzu” i ich produkty były już zakorzenione w ówczesnej świadomości konsumenckiej, jako sprawdzone „w mokrych warunkach”. Udział Longines’a w ekspedycji na pokładzie Triestu był jednak okazją do pojawienia się i zaistnienia, jako prawdziwego gracza w segmencie diver’ów. Właśnie w powyższym kontekście przedstawiłem we wcześniejszych postach pierwsze diver’y Longines’a: Nautilus Skin Diver nr ref. 6921 i Longines Compressor nr ref. 7042. Estetycznie różnią się one bardzo, ale razem doskonale ilustrują, jak wyglądały zegarki do nurkowania na początku lat ‘60 poprzedniego wieku. Wydaje się, że na międzynarodowej arenie diver’y Longines’a wciąż są pomijane w panteonie „wielkich zegarków do nurkowania”. Nawet w samych annałach firmy Longines, nie ma zbyt wielu odniesień do diver’ów. I coś w tym (niestety) jest, bo moim zdaniem, to tylko dzięki trafionej „w punkt” reedycji LLD, od 2007 roku wszyscy zaczęli się fascynować diver’ami Longines'a. Nie byłoby reedycji – nie byłoby dzisiaj zainteresowania, bo tak naprawdę w połowie XX wieku karty „na morzu” rozdawały: Rolex, Blancpain, Doxa i w mniejszym stopniu, ale jednak Omega czy Breitling. No a gdzie w tym wszystkim była trzecia, wspomniana na początku marka – Movado? Ano stworzyła ona swoje urządzenie do pomiaru czasu z certyfikatem chronometru, które było również używane na pokładzie Triestu (no ale nie zrobiła z tego później takiej „afery”, jak inni). Trochę niechronologicznie pisałem te posty, bo powinienem zacząć od rysu historycznego z tłem, potem opisać Skin Diver’a a dopiero na końcu Legend Diver’a, ale ponieważ mam w swojej kolekcji LLD i bardzo go lubię, podszedłem emocjonalnie do tematu i wyszło – jak wyszło. Tak jak poprzednio - wszystkie informacje i zdjęcia znalazłem, zebrałem i przeredagowałem na podstawie stron Rescapement, Watchexpertise i materiałów źródłowych Longines (lub odnośników zawartych na w/w stronach).
  15. ... i konieczne w okularach przeciwsłonecznych, bo razi w jasne dni. [emoji16] Krótki rękaw jest jeszcze o tyle praktyczny, że otoczenie nie ma za co ciągnąć, bo to, że przyciąga zazdrosne spojrzenia innych, jest chyba oczywiste. [emoji1787][emoji6]
  16. Trzeba go nosić z krótkim rękawkiem i po temacie. [emoji16]
  17. alpaczino

    Klub HERITAGE

    ... i to "Słocz" w towarzystwie nie tylko Omegi, ale i już "Waszerą Konstantę". [emoji848] Jak by na to nie spojrzeć - nobilitacja. [emoji16][emoji6]
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.