To jest zwyczajnie efekt tego, ze marka zegarki Rolexa stały się tzw. klasa inwestycyjna. Kwestia tylko tego czy jest to fenomen tymczasowy czy permanentny. Historia pełna jest podobnych przykładów jak to spekulanci tworzyli i napędzali bąble inwestycyjne i jak później te bąble pękały. W XVII czy XVIII wieku była bańka na cebulki tulipanów w Holandii - 100 cebulek jakiegoś tam kwiatka było warte więcej niż pożądny dom. Ile cebulek tulipana potrzeba teraz by kupić dom?
Moim zdaniem Rolex może mieć poważny problem, bo jak inwestorzy przeniosą swój kapitał na np. puszki z sardynkami, bo na to na przykład będzie akurat to będą mieć problem z upłynnianiem nadwyżki produkcyjnej. Zwłaszcza po tym jak prawdziwi entuzjaści zostali potraktowani przez ostatnie kilka lat.
Mnie obecna sytuacja zasadniczo nie boli, Rolex’a mieć nie muszę, bo po pierwsze primo mam inne hobby, którym mogę się poświecić, a po drugie primo, jest mnóstwo innych interesujących marek, ktore biją na głowę Rolex’a jeśli chodzi o czysta horologie. Podobnie jest z inwestowaniem kapitału - mnóstwo aktywów, w ktore wole pakować kapitał bardziej niz w zegarki. Wole niech inni się wyszumią, kupią więcej niż jest ich stać lub niż ma to sens i tak jak dużo razy w przeszłości „only when the tide goes out we will get to see who was swimming naked”.