Rozczuliłeś mnie....doktorku...baaaardzo. Oj, kolego... rzeczywistość jest mniej baśniowa. Chyba za często oglądasz Jamesa Bonda i piszesz bajki. Jeśli nawet są w tej pracy indywidualiści to tylko tacy, którzy potrafią w 100% okiełznać swój indywidualizm - do tego stopnia , by psychiatrzy, psycholodzy i socjolodzy z rekrutacji (wraz ze swoimi testami) – dali się zrobić „w konia” i przyjęli do roboty. Dlaczego? Bo w tej robocie nie ma miejsca na „primadonny”! Pracownik (każdego) wywiadu jest tylko malutkim trybikiem olbrzymiej machiny nastawionej na pozyskiwanie informacji - i jest traktowany jak trybik. Podstawową rzeczą jaką się od niego wymaga to maksymalne podporządkowanie się „firmie”. Jego "widzi mi się” nie jest brane pod uwagę, podobnie jak „indywidualność”. Ma robić co do niego należy, a „indywidualnością" może się popisywać przed teściową...(jak mawiał jeden major) Bez wsparcia technicznego, logistycznego, finansowego, prawnego, doradczego - taki pracownik nic nie zdziała. Wywiad i kontrwywiad to zawsze gra zespołowa. Mówię o pracownikach tych instytucji, a nie o agentach. To inna bajka. To tak jak w zegarku - gdyby każdy trybik był indywidualnością to wiadomo do czego taki zegarek by się nadawał. Prawda? To, że brałeś udział w tworzeniu jakiegoś „teściku” nie znaczy jeszcze, że był do czegoś pożytecznego wykorzystany. Firma zamawia wiele testów w różnych ośrodkach naukowych. Co zostaje ostatecznie wykorzystane sama decyduje. Tak to już jest... :wink: PS. "Wyjeżdżanie" z tytułami naukowymi na forum jest raczej w złym stylu. Doktorów jest tu kliku, a jak by dobrze poszukać to i profesor by się znalazł. Więc się nie nadymaj…i na przyszłość pisz o rzeczach, o których masz pojęcie. :wink: