Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Tempus Fugit

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    199
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Tempus Fugit

  1. Jeszcze chwileczkę Stolarstwo to piękne rzemiosło, tego też trzeba było liznąć Mechanizm zegara wieżowego wymaga solidnego posadowienia. Zwykle jest to konstrukcja z wytrzymałego drewna lub stali, mocno zakotwiczona w posadzce wieży, tak, aby mechanizm nie był w stanie wpadać w drgania rezonansowe i aby nie został poderwany do góry w przypadku wyprowadzenia lin napędowych do bloczków mocowanych w stropie. Zegar „salonowo - prezentacyjny” bo takim będzie opisywany tu Eppner również wymaga mocnego stojaka, wszak mechanizm waży kilkadziesiąt kilogramów, obciążniki kolejne 25 i wahadło 6. Stojak musi być też odpowiednio wysoki, aby zapewnić swobodną pracę metrowego wahadła, oraz drogę dla opadających ciężarków pozwalającą na kilkunastogodzinny chód. Nie jestem stolarzem, nie umiałem obsługiwać maszyn stolarskich, ale musiałem się nauczyć. Pod bacznym okiem szwagra udało się wykonać stosowny stojak drewniany. Założeniem konstrukcyjnym było wykonanie połączeń wpuszczanych, klejonych i dodatkowo kołkowanych. Żadnych śrub czy gwoździ na stałe. Pomiędzy czynnościami stolarskimi trzeba było zająć się odlewaniem z ołowiu obciążników składanych z 2,5 kilogramowych sztab oraz soczewki wahadła składanej z dwóch połówek o łącznej masie 5 kilogramów. Kończącą się opowieść niech zilustrują zdjęcia... Cdn.
  2. Finał renowacji zbliża się wielkimi krokami, już tylko kilka elementów jest potrzebnych do uruchomienia mechanizmu. Najtrudniejsze zadania zostały na deser. Konieczne było wykonanie nowego koła wychwytowego i nowych palet w kotwicy. Dla przypomnienia, na foto widać stan pierwotny, czyli skorodowana kotwica z uszkodzonymi paletami oraz szczerbate koło wychwytowe. Początkowe plany naprawy koła zostały brutalnie zweryfikowane. Dokładne oględziny wykazały, że wiele zębów jest wygiętych i o skorygowanym kształcie, kliku zębów oczywiście brakowało, a dopiero dokładne pomiary i trawienie w kwasie azotowym pokazało smutną prawdę. Koło było naprawiane przez lutowanie mosiądzem. Naprawa jednak była na tyle nieudana, że doszło do całkowitego zaburzenia geometrii koła. Początkowo zarzucałem fabryce Eppnera wypuszczenie bubla. Jak mogłem, cóż za wstyd. Dawna naprawa koła pociągnęła za sobą próby korekcji palety wyjściowej i poprawy współpracy kotwicy z kołem. Skutkiem było nasadzanie palet na wierzchołki zębów, ich wyłamanie i… śmierć zegara. Z pomocą przy odtwarzaniu koła przyszedł program graficzny i druk 3D, który pozwolił na wydrukowanie koła z tworzywa sztucznego, jeszcze zanim zostało wykonane z metalu. Tani model posłużył do zbadania czy zaprojektowane koło będzie prawidłowo współpracowało z kotwicą. Ten ważny moment pozwolił na ustalenie, czy pochylenie zębów jest właściwe i kształt wrębów nie spowoduje, że z wychwytu spoczynkowego powstałby wychwyt lekko cofający. Do wykonania koła z mosiądzu potrzebna była obrabiarka numeryczna - wycinarka drutowa WEDM, jednak koszt i termin wykonania koła był skutecznie zniechęcający. Pozostała więc własna ręka i piłka włosowa 😊 Cała ta praca służyła przede wszystkim sprawdzeniu, czy takie koło można prawidłowo i w stosownej jakości wykonać ręcznie. A jakże! Można! Plaster z wysokiej jakości mosiądzu ciągnionego, wydruk z drukarki laserowej, piłka włosowa, pilniki i 10 godzin żmudnej pracy. To wszystko podczas nudy na zasłużonym urlopie 😉 Wykończone koło, upodobnione do pozostałych zostało osadzone na piaście gotowej osi. Kolejnym elementem do wykonania były palety kotwicy. Zachowała się jedna oryginalna, uszkodzona paleta, druga zaś była przypadkowym kawałkiem stali wygiętym w „S” na potrzeby dawnej nieudanej naprawy. Metoda wykreślna pozwoliła wyznaczyć łuk , który zataczają ramiona kotwicy i wytoczenie stosownego pierścienia ze stali gatunkowej z którego wycięte zostały palety. Po wstępnym obrobieniu i dopasowaniu, palety zostały zahartowane i wykończone na gotowo do wysokiego połysku, a powierzchnie impulsu oszlifowane przy użyciu płaskoszlifierza. Tu nastał moment który pozwolił na pierwsze uruchomienie zegara po wielu latach bezczynności. Piękny i kojący metaliczny rytm… Podsumowaniem etapu było wykonanie zawieszki wahadłowej, której połowa zachowała się w jarzmie. Konieczne było dorobienie drugiej mosiężnej połówki i dobranie blaszek ze stali sprężynującej. Znitowanie w całość i wykończenie, wieńczy dzieło. Cdn.
  3. Czas na osie napędowe, ich osprzęt i bębny linowe. Elementy żeliwne i mosiężne skorodowały, jedna sprężyna zapadki uległa przed laty złamaniu i zastąpiona została kawałkiem, sprężystego drutu. Bębny drewniane z przelotową osią stalową, wykonane prawdopodobnie z akacji, o znacznym zanieczyszczeniu i licznych spękaniach, nie wpływających istotnie na wytrzymałość. Renowacja, to oczyszczenie z korozji elementów metalowych, odtworzenie dekoracyjnych powłok malarskich, oczyszczenie i impregnacja drewnianych bębnów, bez uzupełniania pęknięć, oraz dorobienie nowej sprężyny, zgodnie z oryginałem, techniką kucia na gorąco. Oba bębny wyposażone są w podwójną zapadkę zabezpieczającą przy podnoszeniu lin, oraz dodatkowo bęben napędu przekładni chodu ma zainstalowany system rezerwy energii, zapobiegający utracie napędu podczas naciągu liny, zwany systemem przeciwzapadkowym – MPZ. Tym samym większość elementów zegara jest już gotowych do montażu, w międzyczasie powstaje koło wychwytowe, nowe palety kotwicy, wahadło, stół i obciążniki, ale o tym następnym razem.
  4. Chwila przerwy, bo odpoczynek się należy. W końcu są wakacje i trzeba bateryjki podładować. #częśćszósta Historia zegarowa toczy się dalej, choć już nieco wolniej. Duże „kalibry” do naprawy, kowalstwo, ślusarstwo, stolarstwo… Dzisiaj zaprezentuję osie pośredniczące z mechanizmu bicia i mechanizmu chodu. Oczywiście jak poprzednie elementy, w znacznym stopniu skorodowane, wymagające szeregu zabiegów przygotowawczych przed finalnym wykończeniem. Wszystkie zębniki latarkowe zakwalifikowane zostały do remontu, czyli demontażu i wymiany hartowanych sztyftów. Duże zębniki prócz roznitowania zabezpieczeń na osi, wymagały też zastosowania sposobu na zsunięcie z osi tak, aby nie uległy zniekształceniu, czy uszkodzeniu. Na szczęście obrana metoda okazała się skuteczna i zębniki udało się zdemontować. Ostatnim elementem do dokończenia tego etapu będzie wykonanie nowego koła wychwytowego, ale na to przyjdzie jeszcze czas. Na razie powstała atrapa z tworzywa w druku 3D, według projektu, który posłuży do wycięcia koła w materiale docelowym. Aby nie tracić ciągłości procesu, wymontowane wcześniej drobne części, śruby, sprężyny, poddane zostały odtłuczaniu, elektrolizie i finalnemu czyszczeniu. Czekają na montaż. cdn.
  5. Tak, są wżery, nie tylko w tym czopie. Wszystkie czopy są opracowane na możliwie gładko, jednak są uszkodzone. Z uwagi jednak, na to, że to będzie zegar demonstracyjny, uruchamiany od czasu do czasu, przy smarowaniu olejem o dużej lepkości, zużucie panewek może wcale nie zachodzić (będę prowadził obserwację). Gdyby w przyszłości zegar miał wrócić do normalnej pracy, wszystkie czopy powinny być zregenerowane przez metalizację i szlifowanie.
  6. Pracujemy dalej! W parze z prezentowanym ostatnio wiatraczkiem, tańcuje z żelaznym łoskotem oś uzębiona. Pośredniczy między dużym kołem z kołkami napinającymi dźwignię do uruchamiania dzwonu oraz wspomnianym wiatraczkiem. Na osi osadzony jest również zabierak napędzający koło odliczające bicie i krzywka wyłączająca. Dość złożona oś na której zamontowano aż trzy elementy z nitowanymi przetyczkami, wymagała niezłej gimanstyki przy rozbiórce. Przetyczki zlicowane z elementami stalowymi skorodowały równomiernie i nie bardzo chciały się ujawnić, a trzeba było wyznaczyć punkty do nawiercania i wybijania. Trudnością było też ustalenie w którą stronę zbijać osprzęt z osi. Okazało się, że oś jest zbieżna przy obu końcach i część osprzetu zeszła na lewo, a część na prawo. Oczywiście zębnik latarkowy był uszkodzony, palce skorodowane, a część z nich pęknięta. Pęknięta również (rozsadzona przez korozję) była odlewana z mosiądzu półpiasta mocujaca stalowe sztyfty. Strandarowo - elektroliza, demontaż opracowanie mechaniczne detali, wykonanie nowej piasty i naprawa zębnika. Kolejny element gotowy i zamontowany w ramie zegara, w oczekiwaniu na powrót dawno zanikłej siły napędowej. Miłego oglądania
  7. Przyszedł czas na elementy ruchome - wirujące. Najpierw drobne z zablokowanymi na osiach panewkami. Aby dało się skutecznie rozmontować elementy, trzeba było najpierw całkowicie zredukować korozję. Wiele godzin w elektrolicie i potem jeszcze "odpędzanie" wododru z powierzchniowej warstwy stali. Wodór wnikający w strukturę stali, powoduje kruchość wodorową. Na szczęście proces jest odwracalny specjalnym, tajemnym zabiegiem To usuwanie wodoru, to bardziej dmuchanie na zimne, gdyż elektrolit zawiera składnik, który jest inhibitorem i swą podwójną tarczą chroni stal. W roli głównej występuje wiatrak - hamulec aerodynamiczny, którego stan pierwotny widoczny jest na zdjęciu. Płatów blaszanych brak - skorodowały, ale zachowały się nienaruszone fragmenty w uchwytach, będzie wzór. Zębnik latarkowy w stanie agonalnym, wszystkie palce skonsumowane przez "rudą" i do wymiany. Do dzieła!
  8. Dziękuję za uznanie, miło mi Tak, były czarne bez ozdobników. Powstrzymałem więc fantazję i pozostawiłem jednolicie czarny. Pokazany przez Ciebie jest bardzo podobny, ale wiekszy. Mój jest ośmiodniowy (dodatkowe przełożenie w sekcji chodu) i według katalogu jest to "rozmiar" 4 mierząc średnicę głównych kół napędowych. Katalog dostarczył też ciekawych informacji szczególnie w zakresie miejsc montażu zegarów. Wytypowałem kilka potencjalnych wież. Przeglądam w miarę możliwości pzredwojenne zdjęcia, bo wiele obiektów nie istnieje.
  9. Kolejnym etapem było chemiczne i mechaniczne oczyszczenie panewek i półpanewek. W elektrolizerze kąpały się kolejne elementy stalowe. Zwieńczeniem tego etapu prac było zmontowanie szkieletu i przymiarki gotowych detali. Był pomysł aby dodać coś od siebie i namalować ozdobne szparunki na płytach żeliwnych, ostatecznie jednak ten krok został pominięty. Konsulatcje społeczne dały jednoznaczną odpowiedź Na tym skończyły się prace proste, dalej było tylko pod górkę...
  10. Na pierwszy ogień poszła głęboko skorodowana tabliczka znamionowa, gdyż odnowiona pojechała na majówke do Srebrnej Góry. Tak, mosiądz koroduje. Powierzchniowe zmiany w składzie stopu powodują niedobór cynku i nadmiar miedzi, która pasywuje na szaro-zielono. Kąpiel chemiczna przywraca równowagę, a obróbka mechaniczna, większość dawnego blasku. Numer seryjny jest celowo ukryty, do czasu. Zegar w międzyczasie został rozmontowany bezstratnie. Nie uległa zniszczeniu ani jedna śruba, ani jeden kołek. Delikatne metody ślusarskie i wszystko pięknie puściło. Jedynym problemem był brak możliwości zdjęcia kilku panewek z czopów osi, gdyż produkty korozji skutecznie je zablokowały. Jednak podczas redukcji katodowej blokady uległu rozluźnieniu. W wannie elektrolitycznej, korozji wżerowej pozbywały się drobne elementy stalowe, a żeliwne ramy po oczyszczeniu otrzymały nową powłokę malarską. Olejną z inhibitorami. W oryginale rama malowana była cienką warstwą lakieru japońskiego.
  11. Tak, są drewniane ze stalowymi osiami i okuciami. Koło wychwytowe musi być wykonane nowe na wzór starego. Niestety zęby się sypią i większość jest krzywa i podpiłowana. Wykonałem już projekt i próbny wydruk 3D, zostało wycięcie z mosiądzu.
  12. Witajcie szanowni! Przybywam do Was z relacją naprawy i renowacji zegara wieżowego Alberta Eppnera z srebrnogórskiej fabryki. Szczęśliwym zrządzeniem losu i zbiegu wydarzeń, stałem się właścicielem zegara uratowanego niegdyś ze złomowiska, który przez ostanie naście lat był przechowywany w dobrych warunkach i jak się okazało czekał na mnie Bardzo się z niego cieszę, gdyż od dłuższego czasu marzyłem, aby sprawdzić się w takiej trudnej renowacji, do której prawidłowego przeprowadzenia gruntownie przygotowałem się teoretyczne i praktycznie. Stan jak widzicie nie najlepszy. Wszechobecna, zaawansowana korozja i liczne uszkodzenia czyli znakomity materiał do przeprowadzenia trudnej renowacji i ratowania tego wspaniałego zabytku. Pochodzenie zegara jest obecnie nieznane, choć udało się zebrać pewne poszlaki. Czas pokaże co uda się finalnie ustalić. Ale do rzeczy, stan zegara widoczny jest na zdjęciach wykonanych chwilę po zakupie. Kolejne w tej relacji będą dowodem na to, że nawet taki stan można wyprowadzić na prostą Proces renowacji został przeprowadzony w sposób właściwy obiektom muzealnym, z zatosowaniem nowoczesnych technik, z zachowaniem maksimum oryginalnej materii i możliwie najmniejszej w nią ingerencji. Ponieważ docelowo zegar będzie uruchomiony, wymienione zostały tylko te elementy, których stan uniemożliwiłby pracę mechanizmu i jego gwałtowne zużycie. Miłej lektury
  13. Przyjdzie czas na Eppnera, na razie jest w częściach i przechodzi niezbędne zabiegi hamujące korozję.
  14. Każdemu, kto nie był, polecam być następnym razem, koniecznie Atmosfera wspaniała, dziękuję! Kilka fotek od mnie.
  15. Zachęciłeś, zabytków techniki nie odmawiam
  16. Te funkcni parni stroje mogą być bardzo interesujące
  17. Pokój zarezerwowany i opłacony. Dziękujęmy i żałujemy Prywatnie liczyłem, że obgadamy temat Leinena.
  18. Wspaniale, znów Srebrna góra. Jedę wraz małżonką na dwie doby
  19. Przedstawiam zegar który aktualnie wisi w mojej pracowni i steruje małą siecią czasu. Zegar przeszedł w mojej pracowni kapitalny remont i przez jakiś czas był niezidentyfikowany. Znalazłem o nim informację w książce Zachariasa "Elektorotechnik fur uhrmacher" z 1906 roku i w katalogu branżowym Siemensa z 1906 roku. Zegar z bardzo ciężkim wahadłem i systemem stykowym Hippa, charakteryzuje się dużą dokładnością, rzędu kulku sekund na miesiąc. Wprawne oko zauważy, że sekundnik przemieszcza się w drugą stronę a podziałka ma dwa razy po 60 sekund. Jako ciekawostka wahadłowa spężynka w porównaniu ze sprężynką zwykłego zegara ściennego. VID_20240114_180253.mp4
  20. @Andrzej Wachowicz, witaj Andrzeju. Zapomniałem o Tobie, a temat się zestarzał i nie przypomniał o sobie. Zastanawiam się jak obfotografować osprzęt w mojej skrzynce. Może zrobię to tak, że zaznaczę na zdjęciu ogólnym grupę osprzętu i potem ją wyjmę i zrobię zdjęcie. Czy takie rozwiązanie Ci odpowiada?
  21. Z przyjemnością przybędę. Nocleg ogarnięty.
  22. Prawda, to skutek uboczny wyrównywania powierzchni. Połysk nie jest utrwalony i raczej wykonam finalnie szlif odwodowy (stolik obrotowy do szlifów mam w modernizacji), który nieco upodobni soczewkę do oryginału, Tak samo będzie wykończony ciężarek.
  23. Kolejny dzień zmagań z "Glasiakiem". W wolnej chwili naprawiłem soczewkę wahadła, nad którą pastwiły się pokolenia. Idealnie nie jest, ale wszystkie głębokie wżery korozyjne i wgioty usunięte. Od wczoraj zegar jest na chodzie💪
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.