Powitoł W życiu nie tknę roweru z wynalazkiem pn. pressfit. Problemy z samodzielną obsługą, skrzypienie które nie raz w lesie słyszę Kiedyś podjeżdżałem pod Lubomir na Msb za gościem, który przy każdym obrocie korbą wydawał dwa chroboty, które potrafiły doprowadzić do szału Zdopingowało mnie to do mocniejszych treningów, bo ni diabła nie mogłem go wyprzedzić (mocniejszy był), a nie chciałem przystawać bo mi segment leciał Powodzenia dla wszystkich presfitowców. Ja zostaję przy starodawnym gwincie. Najgorsze jest jednak to, że szukając jakiegoś fulla na ten przykład, sporo ciekawych ofert mi odpada, bo producenci z uporem maniaka w ten PF lecą.