Dziękuję za nazwanie mnie głąbem. Doceniam to. Problemy Afganistanu zaczęły się od tego ze dwa mocarstwa rozgrywały tam siebie nawzajem a ludność tamtejsza była tylko narzędziem. Ale to wszystko nie zmienia faktu, że Talibowie to nie jest jakaś obca siła z zewnątrz. Bo to są Afgańczycy. Armia nie została zrekrutowana z obcych tylko także z Afgańczyków i poddała się bez wystrzału a śmiało mogła stawiać opór mając lepsze uzbrojenie i przeszkolenie. Talibowie nie weszli by jak w masło gdyby wiedzieli, że czeka ich ciężka walka. Prezydent podkulił ogon i spieprzył z kasą a szef zdaje się Policji przeszedł na stronę talibów. O czym my mówimy. Szkoda ludzi ale trudno pomagać komuś kto nie stawia żadnego oporu. Mamy walczyć za nich o ich prawa ? Gdybyśmy widzieli że walczą, że chcą to świat by miał legitymacje do tego aby ich wspomóc. Polacy rozlewali krew milionami walcząc o swoją wolność a mimo to z pomocą było słabo. To kolejna lekcja dla świata aby nie wpieprzać się w nie swoje sprawy. Czy liberalni Afgańczycy stworzyli jakieś państwo podziemne, jakiś ruch oporu ? Po prostu nie do końca wszyscy obywatele byli przekonani że Talibowie to zło. Jest wiele wypowiedzi ludzi którzy tam spędzili dużo czasu podkreślających to, że prowincja afgańska wciąż była konserwatywna i wiadomo było, że to elektorat Talibów i że ciężko oczekiwać tam oporu.