Facet wychodzi z więzienia po 25 latach odsiadki. Z przechowalni wydają mu stare spodnie od garnituru, stare nieważne już banknoty, zwietrzałą i wyblakłą napoczętą paczkę papierosów, pożółkłą koszulę itp. Facet zakłada spodnie, wkłada rękę do kieszeni i wyjmuje pokwitowanie na zegar oddany do naprawy. Myśli, przypomina sobie, że faktycznie przed pójściem do więzienia oddał zegar. Gdy już wyszedł za bramę, postanowił pojechać pod adres z kwitka. Zachodzi na miejsce, patrzy jest zakład, poszarzały napis "zegarmistrz, naprawa zegarów" . Wchodzi, od progu widzi podstarzałego zegarmistrza. Daje mu pokwitowanie, ten coś mrucząc pod nosem idzie na zaplecze. Po chwili wraca i mówi oddając pokwitowanie : - na czwartek bedzię gotowy !