-
Liczba zawartości
569 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
1
Typ zawartości
Forum
Profile
Galeria
Kalendarz
Blogi
Sklep
Zawartość dodana przez Dar
-
Gratulację! Ile lat ma pierwsze dziecko?
-
Nowe nabytki szwajcarskie i niemieckie
Dar odpowiedział wocio19 → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Dynamic, to była wyjątkowa sprawa Bardzo mi przypadł do gustu ten Croton. Jednakże widziałem ostatnio ruch z bardzo fajnym Brajtkiem. Więc nie zdziwiłoby mnie, gdyby i to spotkało Crotona. -
Nowe nabytki szwajcarskie i niemieckie
Dar odpowiedział wocio19 → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Oj Panowie, to żeście się dobrali! Najszczersze gratulacje Bardzo fajne są te nabytki. Chociaż wydaje mi się, że Croton pójdzie chyba do ludzi -
Nowe nabytki szwajcarskie i niemieckie
Dar odpowiedział wocio19 → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Super nabytki. Ciekawe, który zostanie -
I to jest jedynie słuszna koncepcja sztuki I to jest nowe spojrzenie na twórczość
-
Dzisiaj również pogoda dopisała
-
I to jest słuszny kierunek
-
W tak pięknych okolicznościach przyrody i niepowtarzalnych, wskoczył dziś na nadgarstek:
-
Kupiony na forum ?
-
Gratuluję Zenitha! Petarda. U mnie ostatnio taki (chociaż fotka niedzisiejsza:
-
Generalnie nie przepadam za takimi spędami, jednak w ostatnim czasie była bardzo fajna impreza w Gdyni, tj. Red Bull Air Race. Co by nie mówić, trzeba mieć cohonez aby tak śmigać. Kilka, jak na panujące tam warunki do fotografowania, całkiem udanych fotek z elementami zegarkowymi rzecz jasna:
-
Jestem ciekawy na jakiej podstawie stwierdzono wiek pasożyta. Na jakiej podstawie wiadomo, że przez tyle czasu go miała? Może po objawach?
-
Bardzo fajny jest ten Zenith. Niby taki trochę dziadkowy ale ma pazur.
-
A i o stevii też nie można zapominać
-
Jeżeli miałbym do wyboru kupno zwierzaka hodowanego w tradycyjnym chlewie albo innego hodowanego w jakimś aseptycznym laboratorium, to wybrałbym pewnie tego pierwszego. Ale gdybym wiedział, że świnia, z której mięso kupuję żywiła się trutkami, gryzoniami itp. to już wolałbym wybrać inne mięcho
-
Racja racja. Coś jest na rzeczy. Nigdy nie byłem alergikiem. Po czym nagle w wieku ok. 30 lat nie wiedziałem co się zaczęło ze mną na wiosnę dziać. Kichanie, prychanie, itp. Tragedia. Po kilku latach zacząłem dbać o michę. Przy czym nie jestem jakimś talibem w tych sprawach. Nie odmawiam sobie wielu rzeczy. Jednak znacznie poprawiło się moje samopoczucie (i to wielu aspektach , zgubiłem część brzuszyska, itp. Zauważyłem również, że na wiosnę, nie reaguję już w taki sposób. Być może ma to jakiś związek z michą.
-
Nie twierdziłem i nie twierdzę, że nie warto jej jeść. Sam się nią niejednokrotnie zajadałem i zajadam. Natomiast warunki w jakich najczęściej taka świnia jest hodowana często różnią się od warunków w jakich hodowane są inne zwierzęta. I w Twojej ocenie, jak zrozumiałem, te warunki nie mają wpływu na zdrowie odbiorców finalnych. W mojej ocenie jakiś tam wpływ mają. Przy czym oboje zgadzamy się z tym, że niepotrzebnie ładowane są jakimiś antybiotykami, chemiami, itp. Tak jak obecnie prawie wszystkie zwierzęta hodowlane.
-
A kto tu na forum powiedział, że normy łunijne są ok ? Może trochę ironicznie napiszę, ale wydaje mi się że w Twoim poście są zaprzeczenia: Skoro bowiem Twoim zdaniem zwierzęta żyjące w trudnych warunkach przystosowuje się do nich, to tym bardziej powinny przystosowywać się i oczyszczać za pomocą np. A więc cokolwiek zrobimy z taką świnią, czy karmimy je odchodami szczurów, chorymi szczurami, czy też faszerujemy antybiotykami i sterydami, czy też tak jak normalnym pokarmem to w sumie i tak nie powinno robić różnicy. Bowiem świnia jest w stanie z tym wszystkim sobie poradzić. I nie powinno to wpływać na jakość mięsa. Ale z drugiej strony napisałeś: No więc wpływa, czy też nie? Nie chcąc przedłużać tego wątku napiszę tylko, że zwierzęcy i ludzki organizm o ile jak najbardziej walczy, próbuje łagodzić, to jednak nie dają sobie rady z I jeszcze zauważyłem być może pozorną sprzeczność. Z jednej strony napisałeś, że: a po chwili: Ale właśnie na tym polega ryzyko.
-
Masz rację. Podobnie nie można wykluczyć tego, że gdyby Twoja babcia odżywiała się (nazwijmy to świadomie), to dożyłaby np. 103 lat lub nie łapała do tych 92 lat niektórych chorób infekcji, zapalenia spojówek itp. Tak jak i nie można wykluczyć tego, że dzięki stosowanej przez NIą diecie dożyła takiego wieku. A nie np. 60-tki. To są bardzo ogólne sformułowania dlatego też trudno je uznać za miarodajne. O twardy dowód będzie niełatwo. Bo z jednej strony pleśniawki, pasożyty, itp. jeżeli są przekazywane w wieprzowinie (czy też w innych produktach, np. owocach, mąkach, itp.), to taki nosiciel albo do końca kresów swych dni żyje w błogiej nieświadomości i przyzwyczaja się do niektórych niedogodności z tym związanych (które żeby było "łatwiej" nie zawsze oznaczają posiadanie pasożytów, pleśni, wirusów) i nie zdają sobie sprawy z tego, że przez lata ich organizm jest eksploatowany, podtruwany, osłabiany. A nawet jak już lekarzowi się chce zapisać pacjentowi serie badań w tym zakresie i nawet uda się coś takiego ustalić, to trudno (szczególnie po latach) ustalić związek przyczynowy pomiędzy przyczyną, a skutkiem. Nie ma też w tym szczególnych zakresie badań, ponieważ są one nieopłacalne. No chyba, że producent drobiu (nie to żebym był szczególnym sympatykiem drobiu) sponsorowałby by naukowców I tu może dochodzimy do sedna. To znaczy, że samo mięso wieprzowe jest ok, jednak szkodzą "dodatki". Czy to w postaci wirusów, czy też wielokrotnie przytaczanych pasożytów. Tylko na ile taka zwierzyna jest związana z dodatkami? To znaczy, czy w tym całym systemie nie są one immanentnie z nimi związane? Słusznie bądź nie, ale trochę mi się to kojarzy z popularny hasłem: socjalizm tak. Wypaczenia nie. Czyli socjalizm jest ok ale ludzie zawinili. Fajnie to podsumował Kisielewski. Że kryzys (czyli wypaczenia, itp.) to jest rezultat socjalizmu. Może dlatego pewna nacja już kilka tysięcy lat temu preferowała wołowinę. Zanim jeszcze do akcji wkroczyli "amerykańscy naukowcy". Być może gdyby taka świnia była hodowana w idealnych warunkach, to wszystko byłoby ok. Tylko takich, szczególnie w dużych gospodarstwach nie ma. Przy czym gdzieś czytałem (nie przytoczę źródła), że dla człowieka (jego profil wchłaniania aminokwasów oraz z uwagi na rodzaj składników, w tym np. kreatyny) lepsze, pożyteczniejsza jest wołowina. Chociaż przyznam się szczerze, że zarówno na takie nowinki, jak i wszelkie doniesienia zaczynające się od słów: "najnowsze badania amerykańskich naukowców dowodzą, że..." patrzę z przymrożeniem oka. Margaryna miała być lepsza od masła, olej rzepakowy miał szkodzić, itp. Dlatego w taki sposób (tzn. nie kategoryczny) napisałem: Chodzi o to, że jest to mięso wysokiego ryzyka.
-
Gratulacje. Mógłbyś cyknąć nadgarstkowe? Nie musi być perfekcyjne
-
A skąd wiesz, że przodkowie nie mieli gości w organizmie? Najwięcej ludzi żyje z nieświadomością ich posiadania. Badania (do których odnoszę się z pewnym dystansem) mówią że prawdopodobnie ok. 80 proc. ludzi ma pasożyta. Z takim czymś można przeżyć całe życie i w ogóle nie zdawać sobie z tego sprawy. W dodatku objawy ich posiadania są typowe dla innych dolegliwości. Stąd trudno ustalić, że przyczyną tego wszystkiego są pasożyty.
-
U mnie na kolację chleb orkiszowy z pełnego ziarna, na to świeży pomidor (ale marketowy) posypany świeżą cebulką (od chłopa) oraz tradycyjnie pieprzem i solą. Wcześniej była zupa warzywna. Chociaż dobrym smalczykiem ze skwarkami bym nie pogardził Aby nie przeciągać tematu, zostanę tylko przy pasożytach. Takie darmozjady nie tylko przejdą przez cały układ trawienny ale i w dodatku zagoszczą się zarówno tam, na skórze, w mięśniach oraz w innych częściach ciała (zależy od rodzaju pasożyta) na dobre. Zjadając taką świnkę, nawet uwędzoną, zjadasz ją z całym inwentarzem. No chyba, że w porę ktoś coś takiego wykryje. Ale nie ukrywajmy, że nie dla każdego gospodarza wykrycie tego typu problemu będzie z jego punktu widzenia korzystne pod względem ekonomicznym. W dodatku zdrowy szczur jest w stanie uciec przed świnią. Skonsumowane zostają osłabione i schorowane osobniki. Zresztą nie tylko chodzi o zjedzenie szczura. Chyba najczęściej świnie zjadają paszę i to codziennie razem z odchodami szczurów, ich moczem. A to jest wylęgarnia, nicieni, tasiemców, i innych paskudztw.
-
Czyli mamy winowajcę. Sam na siebie nasyłasz kontrole
-
W zawiadomieniu o zamiarze przeprowadzenia kontroli (o ile takie jest wysłane) oraz w protokole kontroli masz podane podstawy kontroli. Zazwyczaj są to jakieś podstawy prawne, w tym przepisy, UE itp. Natomiast inną sprawą jest skarga konsumencka, która jak wspominałem, nie zawsze jest ujawniana. W takim wypadku najczęściej podaje się ww. ogólne przesłanki wszczęcia kontroli. W przypadku gdyby to były np. 3 kontrole w ciągu roku i przeprowadzane przez jeden organ (Sanepid), i jeżeli wcześniej wszystko było ok. to się zastanawiam czy czasami ktoś na Was nasyła kontrolujących albo czy czasami nie zachodzą podstawy do dyskryminacji.
