Ok.dzięki za info. To, które podałem w linku oraz które stosuje w kuchni,to nie jest mięso garmażeryjne. Lepiej trzymać się z dala od takiego "mięsa". Raz na dwa miesiące wychodzę na pizzę albo do knajpki. Jak mam ochotę na tzw. fast fooda, to sam go sobie przyrządzam. Z dobrego mięcha, surówek, bułek, itp. Staram się samemu robić sosy do tych dań. 99 proc. moich posiłków, to jest kuchnia domowa, w tym pieczywo bez konserwantów i spulchniaczy itp., jaja prawdziwie wiejskie od niezestresowanych kur (najlepiej lubię są dwu żółtkowe), ziemniaki od tego samego chłopa, marchew itp. Sporo jadamy makaronów pełnoziarnistych, razowych, do Bolognese wyłącznie z semoliny, itp. Bydła i kur nie hoduję, a więc zazwyczaj kupuję ze sklepów. Zatem jedynie to może być najbardziej nafaszerowane najnowszymi osiągnięciami weterynaryjnej technologii. Ale trudno tego uniknąć, bowiem większość ludzi, w tym pewnie i Twoja kuchnia również z takiego mięsa korzysta. Chyba, że hodujecie na swoje potrzeby Angusy i Wagyu? Spotkałem się z opinią, że spaghetti to zarówno włoska potrawa, jak i rodzaj makaronu. Dzięki za przepis. Brat mojej żony robi genialne spaghetti bolognese. Mój przepis, na to danie, to: podsmażam cebulę i czosnek, dorzucam mielone wołowe, później dorzucam do tego pokrojone w drobną kosteczkę: marchew, seler naciowy, do tego pomidory (takie, które mają smak) plus pomidory z puszki, sól, pieprz, świeże oregano, do tego wino albo proszę się nie śmiać mleko, to wszystko się ładnie gotuje. Na koniec dorzucam koncentrat, świeżą bazylię, świeżą pietruszkę oraz odrobinę świeżej mięty. Odrobina mięty bardzo fajnie pogłębia smak. Na koniec łączę to z makaronem. No i ser.