Z takiego szybkowara, z NRD, z kolegą, z dużej ilości przedniego kalwadosu, pędzilim przedni bimber, w zapomnianej bazie ludzi prawie umarłych, niedaleko Lubawki... Dawał trochę gumą od tej uszczelki i węża, którym opar doprowadzony był do chłodnicy zrobionej z rurki hamulcowej tylnej, od Żuka... Rok 1991... ech...
A mi wieje od okna mrozem... Nie mogę nic robić, bo ręce grabieją, a pęseta mrozi... Jak u Ebenezer'a Scrooge'a w kantorku... brrr... Kocy napchałem pomiędzy okna i nic, dalej wieje mrozem, a na szybach ino kwiaty lodem malowane... ja pierdziu...
Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.