Doskonale wiem, że film jest opartej na autentycznej historii, ale co to zmienia? Nie bardzo rozumiem? Mam współczuć bohaterowi i nie mogę pisać źle o filmie? To jest moja ocena i mam do niej prawo. Uprzednio powstrzymałem się od komentowania fabuły (czytaj delikatnie mówiąc "niemądrego" postępowania głównego bohatera, który zapuszcza się w taki teren sam, nie informując nikogo z jednym bidonem, nie było mi go żal ani przez chwilę). Pseudo-ambitne odnosi się do montażu, sposobu przedstawienia wizji jakich doznaje bohater, etc. To raczej jest wytwór filmowców. Jakie przesłanie ma ten film? Przez swoją głupotę możesz pożegnać się z życiem? Tylko proszę nie piszcie mi o woli przetrwania. Kino wtórne i banalne i nawet nazwisko Boyle w napisach go nie ratuje.