Ostatnio spotkalo mnie tyle psikusow ze strony rzeczy martwych, ze powinienem to opisac w dziale 'nie jest ok', ale jako, ze nie lubie marudzenia to napisze tutaj bo naprawde juz sie z tym oswoilem i jest ok Wszystko zaczelo sie przed swietami- padlo dvd. zdarza sie, chociaz dlaczego miesiac po wygasnieciu gwarancji? Chwile pozniej strajk oglosil moj dwumiesieczny Oris!! to juz zabolalo!!! Nastepna 'padła' lodowka.Lodowki przeciez tez moga sie psuc.. Ale w srodku swiąt??? dobrze, ze na zewnatrz zimno to balkon zostal substytutem.. Swiateczna zawierucha spowodowala, ze nie przejalem sie zupełnie awarią laptopa, ktory pojechał do serwisu juz czwarty raz z tą samą usterką i znowu z nią wrócił (zażądałem nowego bo wszystko w okresie gwarancji) Tak czy inaczej znioslem to wszystko dzielnie, wmawiajac sobie, ze wyrobilem norme za caly rok. I faktycznie wyrobilem. tyle, ze za 2010 rok!!! Bo nowy przyniosl mi, a wlasciwie zabral Iphona. Odłaczylem od ładowarki i nastala w nim ciemnosc! serwis. Jak cos mi zaczelo przy aucie 'klekotac' w silniku to juz mnie ogarnął pusty smiech. Wygladalo mi to na rolki napinacza, wiec stwierdzilem, ze wykpie sie w miare znosna kwotą. Jednak pan w serwisie byl bezlitosny: 'panie jarku.. pan ma do wymiany rozrzad..' heh.. pomyslalem, ze jednak bedzie drozej. wtedy jeszcze nie wiedzialem, ze bedzie duzo, duzo, duzo drozej (przy okazji- nie wierzcie w niesmiertelnosc lancuchow rozrzadu bo moj wysmial mnie przy 130 tys przebiegu). To by bylo na tyle, jesli chodzi o przypadki pechowca jarosława. Moge dopisac jeszcze router, ktory popsul sie przedwczoraj, ale na razie podpiałem sie przez kabel i mam net, wiec to pikus..