Oczywiście że nie myć!!, posiadasz wspaniały egzemplarz naznaczony czasem w piękny sposób. Rzadko można spotkać tak ładnie i równomiernie spatynowane tarcze. W przypadku zegarków rzeczywiście "Mycie skraca życie" tu masz rację, przymierzając się do mycia musisz być świadom, że ten zegarek już nigdy może tak dobrze nie wyglądać, tarcza jest czysta i czytelna nie posiada przybrudzeń, ubytków w oznaczeniach i indeksach po co doszukiwać się na siłę wad. W przypadku kolekcjonowania zegarków vintage trzeba umieć iść na kompromis i albo akceptujesz jego oryginalny stan przed zakupem i godzisz się przygarnąć go w stanie w jakim go zastałeś albo świadomie kupuj zegarek jako projekt do renowacji naprawy, ja osobiście jakoś wyrosłem z malowanek to już nie to samo. Znam na tym forum kilka osób, które właśnie dla takiej patyny zakupiły by ten właśnie model. Jest ona delikatna i równomiernie rozłożona co tylko dodaje a nie ujmuje uroku temu zegarkowi. To vintage panowie ten zegarek odmierzył już szmat czasu i to właśnie widać po nim,i tylko to czyni go wyjątkowym, na portalach aukcyjnych pełno jest malowanek ale zegarki oryginalnie zachowane tym bardziej są wartościowe im bardziej w oryginale są utrzymywane. Więc szanujmy ich historię i oryginalność. Nie chcesz nie noś niech leży albo sprzedaj i w to miejsce szukaj jaśniejszej tarczy a ja gwarantuję, że ktoś będzie się cieszył tym zegarkiem i nie będzie miał tego dylematu Ja bym tak zrobił, bo uważam że szkoda go szorować ,malować i odnawiać on jest piękny taki jaki jest. Uważam że warto uszanować jego wygląd taka jego uroda. oczywiście że jestem za ratowaniem zniszczonych zegarków ale nie egzemplarzy w takim stanie. A czyściłem już sporo tarczy z różnym skutkiem i powiedzmy na 10 umytych tylko z 3 do 4 byłem zadowolony reszta niestety musiała przejść renowację. Po czym już nigdy żaden zegarek po renowacji nie zagrzał u mnie miejsca. że jeszcze raz masz naprawdę ładny egzemplarz daruj mu to mycie