Najnowszy model Daytony, ceramiczny pierścień, błękitny kolor tarczy zarezerwowany wyłącznie dla zegarków Rolexa wykonanych z platyny... do obejrzenia w Kruku w Katowicach. Wrażenia: rewelacyjny, przepiękny, idealny... Rolex zaprezentował ten model na tegorocznych targach w Bazylei. Największe emocje, obok wagi zegarka wykonanego z platyny , budził ceramiczny pierścień. I nie chodziło o materiał, z którego był on wykonany a o kolor. Sam, na podstawie pierwszych zdjęć miałem wątpliwości co do słuszności takiego zestawienia - błękitna tarcza i brązowy pierścień tachymetru? Pamiętam zeszłoroczą nowość - Sky Dwelera - która zachwyciła mnie (chyba nie tyko mnie, sądząc po opiniach kolegów na forum ) od momentu pojawienia się (w necie). Miałem okazję, chyba dopiero po roku od oficjalnej prezentacj, obejrzeć ten zegarek za żywo. Wszystko, co do tego momentu o nim przeczytałem i obejrzałem potwierdziło się. Znikły gdzieś niestety emocje, jakie zazwyczaj towarzyszą mi przy pierwszych spotkaniach z zegarkami, które chciałbym mieć. Ale wracam do platynowej Daytony. Zestawienie kolorystyczne jest rewelacyjne - pierścień (jego kolor) nie dominuje w zegarku. W zależności od kąta ustawienia zegarka w stosunku do wzroku obserwatora, zmienia swój odcień na antracytowy lub ciemno... czekoladowy. W połączeniu z błękitem tarczy, która rówież zmienia się kolorystycznie, wygląda to obłędnie! Błękitna tarcza ma jeszcze jedną zaletę, "wyostrza" indeksy, nadając i jeszcze większej wyrazistości i głębi. Wszystko to w połączeniu ze wskazówkami wykonanymi jako lustrzane odbicie indeksów (a może odwrotnie, to indeksy są lustrzanym odbiciem wskazówek ) powoduje, że grą kolorów i odcieni można być zauroczonym. Zegarek idealnie układa się na nadgarstku. Ba, więcej, on się z nadgarskiem "integruje", założony na niego sprawia wrażenie "starego znajomego", który gości na nim od lat i tyko na chwilę zamienił się z innym czasomierzem. I tu należy wspomnieć o masie . A ta od razu sygnalizuje, że mamy go na ręce po raz pierwszy. Subiektywnie stwierdzam , że po chwili nie odczuwałem różnicy. O jakości wykonania nie będę się rozpisywał. Kronikarskim obowiązkiem wspomnę na koniec o cenie. A ta jest jest jak zegarek... obłędną.