U mnie przygoda z piórem rozpoczęła się i skończyła w podstawówce.Miałem takie oto chińskie badziewie jak poniżej. Pióro było straszne w użytkowaniu, drapało papier, przerywało i robiło kleksy. Nawet ciężko było je napelnić bo tłoczek nie zasysał na max atramentu. Później przerzuciłem się na długopisy parkera i tak zostało. Pewnie gdyby było więcej kasy na lepsze pióro to w dalszym ciągu używałbym pióra. Ktoś z rodziny miał pelikana Souveran, kupił w Niemczech w kolorze zielono- czarnym. Ależ to była maszyna, ręka leciała sama na papierze. Zupełnie inna liga.