Może nie było tak dużego natężenia ruchu, ale po miastach ciągle jeździły tramwaje, samochody osobowe przekraczały setkę, a o bezpieczeństwie nikt nawet nie myślał. Matiz jest z pewnością bezpieczniejszy niż 90% aut z mojej młodości. Tak... a jak spadnie cegła z 10-piętrowego domu, to lepiej być w kasku, niż w kapeluszu. Ja też kiedyś byłem dzieckiem i jeździłem na pace Żuka, na drewnianych ławkach, które nawet nie były przymocowane do niczego, trzymając się pręta na którym była rozwieszona plandeka - i jakoś przeżyłem. Pewnie, że bezpieczeństwo ważne, ale nigdy nie kupowałem żadnego samochodu tylko dlatego, że to bezpieczny pojazd. Jeżdżę na co dzień i małym fiatem i Cadillakiem z 51 roku, który nie ma wcale pasów bezpieczeństwa i Cougarem z 72, który ma tylko pasy biodrowe - i rzecz jasna żadnych poduszek powietrznych - i wcale nie uważam, że jestem samobójcą i jutro zginę. Statystycznie mam się dobrze. Dużo bardziej grozi mi rak, zawał, wylew, a nawet grypa, niż śmierć w kaszlaku z powodu przejechania go przez tira i wiem, że picie coca-coli jest bardziej szkodliwe dla zdrowia, niż jeżdżenie "niebezpiecznym samochodem", a każdy samochód, nawet kaszlak, jest bezpieczniejszy od najbezpieczniejszego motocykla. No wlaśnie. Takie są nasze dyskusje. Polonez - najbezpieczniejsze auto swoich czasów, a Golf 3 o niebo bardziej bezpieczny. Jasne. Nie ważne, kto głosuje, ważne kto liczy głosy. Nie ważne kto się zderza, ważne, kto test przeprowadza i interpretuje. Dozorca na sąsiednim podwórku, nazywał się Sądej, miał takiego Velorexa, ale ja przez cale lata myślałem, że ten pojazd nazywa się "Sądejówka", bo tak wszyscy to na osiedlu nazywali. Auto znane na całym świecie, jest nawet w Nashville: ;-) https://youtu.be/95alYPuRc3I?t=1010 Teoretycznie tak, ale gdy się w nocy zajedzie na parking ciężarówek, to większość z nich stoi z włączonymi silnikami.